22 lipca 2017

Sprzedaż internetowa - niektórzy chcieliby wszystko za darmo

Czasami zdarza mi się coś wystawić na popularnym portalu sprzedażowym. To, co najbardziej mnie uderza i irytuje to to, że niektórzy ludzie od razu pytają, czy sprzedam im dany produkt o 30 albo nawet o 50% taniej. Rozumiem, że zawsze jest możliwość negocjacji ceny, ale 30% to już jest sporo, a co dopiero połowa. Najśmieszniejsze jest to, że ludzie potrafią się ostro targować nawet o produkt, który kosztuje 50 zł.

Myślę sobie, że paradoksalnie powinienem cieszyć się z takich sytuacji. Bo to oznacza, że jest ogromna konkurencja wśród internetowych sprzedawców, a klienci mogą przebierać w ofertach i dyktować swoje warunki.
Ja sprzedaję tylko okazjonalnie, gdy coś mi nie jest potrzebne. Gorzej mają zawodowi sprzedawcy. Bo przecież mamy rynek klienta.

15 komentarzy:

  1. Ja nigdy się nie targuję. Nie potrafię. Ale też zdarzyło mi się, że ludzie targowali się o niższe ceny tego co ja wystawiłam na sprzedaż. Czasami ulegałam, kiedy miałam nóż na gardle i potrzebowałam pieniędzy, ale czasami gdy wystawiałam np rękodzieło zrobione przeze mnie, było mi smutno, bo to pokazywało, jak mało ludzie wiedzą o włożonej pracy i jak sam napisałeś, chcieliby wszystko za darmo. Z drugiej strony, nie powinno to dziwić, bo ja sama też zawsze szukam najtańszych okazji. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z nas pewnie chciałby wszystko za darmo, gdyby była taka możliwość ;)
      Za komuny ludzie stali w kilkugodzinnych kolejkach, by kupić podstawowe artykuły, a teraz w urzędach chcą załatwić ważne sprawy w kilka minut, w sklepach być obsłużeni w ciągu kilku sekund, a w internecie kupić coś za ułamek wartości..

      Usuń
  2. Ludzie strasznie dziadują to fakt. Potrafią być nawet bezczelni. Można troszkę opuścić symbolicznie ale o połowę to jest zwykle chamstwo pytać. Szkoda słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jest możliwość, to też się targuję, ale w kulturalny sposób i nie o połowę ceny, bo to już przegięcie.

      Usuń
  3. Postanowiłem oczyścić mieszkanie z przedmiotów i sporo niezłych rzeczy wystawiłem na sprzedaż. Zauważyłem, że są ludzie, którzy kupują od ręki oraz tacy, którzy zaczynają od rabatu. Ci drudzy nawet, jak dostaną rabat, to i tak często nie kupują, albo stawiają różne warunki, np. mogę kupić ale tylko w poniedziałek od godziny 9.00 do 9.15. Początkowo tym się przejmowałem, teraz już nie. To są zazwyczaj zawodowi handlowcy, którzy u ciebie zbijają cenę, by potem korzystnie odsprzedać. Przy sprzedaży teraz jestem cierpliwy - raczej nie daję rabatów (chyba, że symboliczne) i już wiem, że jeżeli moim przedmiotem interesuje się "handlowiec od rabatów", to znaczy, że na przedmiot jest popyt i wystarczy trochę poczekać. Zazwyczaj nie czekam długo, aż pojawi się normalny klient.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeważnie sprzedaję tanie rzeczy, dlatego raczej nie miałem do czynienia z zawodowymi handlarzami, tylko z przeciętnymi użytkownikami internetu.
      Na początku wkurzało mnie to, że chcieli kupić coś o połowę taniej albo to, że pytali o jakiś przedmiot, a gdy ja im odpisałem, nagle przestawali się odzywać.
      Teraz pogodziłem się z tym, że ludzie są bardzo różni, czasami dziwni, i już się nie napinam jak dawniej :)

      Usuń
  4. jak ktoś chce to kupi bez rabatu :) a jak ktoś chce pozawracać głowę...to będzie upominał się o zniżkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ktoś był kulturalny i nie natarczywy, to chętnie opuszczałem trochę cenę :)
      Ale jeśli ktoś zachowywał się jak burak, to przestawałem z nim negocjować.

      Usuń
  5. Oj tak, niektórzy potrafią targować się dosłownie o wszystko, ale z drugiej strony może akurat się uda, a jeśli nie spróbują, to przecież się nie dowiedzą. Także być może to metoda prób i błędów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Targowanie się samo w sobie jest na pewno pozytywne. Poza tym to ciekawa zabawa psychologiczna dla kupującego i sprzedającego.
      Ale proponowanie od razu kupna czegoś za połowę ceny to spore przegięcie.

      Usuń
    2. Racja, kwestia tego, w jaki sposób się to robi, bo jak słusznie zauważyłeś, nie ma co przeginać.

      Usuń
  6. Nie mamy wyjścia, jak po prostu uodpornić się na kretynizm niektórych osób w sieci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś wkurzały i frustrowały mnie takie sytuacje. Teraz myślę sobie, że na świecie jest sporo dziwnych ludzi i nie ma się nimi co przejmować ;)

      Usuń
  7. Aj tam lubię targ staroci.Analogowe życie mnie pociąga:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię starocie :)
      Stare lodówki czy pralki działały po 30 lat, a dla dzisiejszych 5 lat to już jest długo..

      Usuń