17 kwietnia 2017

Spalone wiersze, skasowane posty, niewydane książki

Mimo że dzisiaj drugi dzień radosnych świąt i do tego wiosna, to naszedł mnie jakiś melancholijny nastrój. Może to przez pochmurną i deszczową pogodę za oknem, może dlatego że jutro muszę iść do pracy, a może taką już mam filozoficzną naturę.

Ostatnio nie mam weny do pisania wierszy. Nawet nie ostatnio, a od wielu miesięcy. Paradoksalnie myślę sobie, że to dobrze. Bo najwięcej wierszy pisałem, gdy byłem bardzo samotny. Płakałem i pisałem. Czasami nawet kilka wierszy dziennie. W ciągu jednego czarnego roku napisałem ich ponad sto.
Kiedy moje życie zmieniło się na lepsze, kiedy byłem spokojniejszy i może nawet szczęśliwy, wena zniknęła. Jakby ktoś ją uciął toporem. Od kilku lat piszę średnio kilka wierszy w roku.
Zupełnie inną kwestią jest warsztat pisarski. Jestem świadomy, że wiele moich wierszy było słabych albo nawet kiczowatych. Dlatego kiedyś z bólem serca i po męczącej selekcji spaliłem aż 70% moich wierszy. Nie zostawiłem żadnych kopii.

Zupełnie inaczej wygląda sprawa z postami na blogu. Z większości z nich jestem zadowolony. Gdybym musiał któreś usunąć, to byłoby ich kilka, a napisałem 186. Ale nie będę żadnego usuwał, bo są pod nimi komentarze. Wasze komentarze.
Jeśli chodzi o warsztat, to tematy postów i ich ogólny zarys wymyślam w najróżniejszych miejscach. Ale chyba najczęściej lubię je wymyślać, gdy idę. Nieważne, czy jest to leniwy spacer po lesie czy szybki marsz na zakupy przy ruchliwej ulicy.
Moje wpisy celowo są krótkie. Lubię rzucić jakiś temat i dać Wam możliwość własnej interpretacji oraz pole do dyskusji.

A co do książki, to który z blogerów nie marzy, by ją wydać. Ale marzenia a rzeczywistość to czasami dwie zupełnie inne sprawy.

11 komentarzy:

  1. Można "spalić wiersze, skasować posty, i nie wydać książek", ale nie da się w ten sposób definitywnie rozliczyć z przeszłością. Tylko, czy takie rozliczanie jest potrzebne? Nasza działalność odzwierciedla nasz stan psychiczny, i zmiany światopoglądowe, to takie grube uogólnienie.
    Też wyrzuciłem sporo swoich rysunków i wierszy z czasów młodości, ale część zachowała się u moich znajomych. I teraz często do nich wracam ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie tyle chodziło o rozliczenie z przeszłością, co o zmianę warsztatu pisarskiego. Raz, że trochę poprawiłem pisanie i stare wierszy wydawały mi się beznadziejne i banalne. A dwa, że w ciągu kilku lat zupełnie zmieniłem światopogląd i stare wiersze przestały być autentyczne.
      Na szczęście zostawiłem kilka wierszy, które nie były najwyższych lotów, ale do których mam ogromny sentyment :)

      Usuń
  2. Wygląda na to, że piszesz mniej bo lepiej ci się wiedzie w życiu. To w sumie chyba dobrze,prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ubolewam nad tym, że od dłuższego czasu nie mam weny do pisania wierszy. Wena do pisania na blogu też mogłaby być dużo lepsza.
      Ale zdecydowanie wolę to od cierpienia i potężnego smutku w realnym życiu, które sprzyjają tworzeniu wierszy, piosenek, obrazów itd.

      Usuń
  3. Mam takie wrażenie, że jak mam gorszą sytuację, to też jestem bardziej kreatywny. Jak przeanalizujesz dorobek większości twórców, to najlepsze dzieła powstały wtedy, gdy mieli nieliche problemy.
    Też tak mam, że najlepiej myśli mi się, gdy idę. Jak mi brakuje weny wychodzę do parku - na szczęście mam go tuż obok :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Gdyby nie osobiste cierpienia twórców, gdyby nie wojny i inne kataklizmy, to nie powstałoby wiele świetnych dzieł..
      U mnie też myśleniu sprzyja bycie w ruchu, ale oprócz tego np. stanie na balkonie, gdy jest ciemno. Może w końcu się ociepli i będę mógł to praktykować :)

      Usuń
  4. Myślę, że najwięcej wierszy powstaje pod wpływem silnych przeżyć czy silnych emocji. Sama też pisałam wiersze najczęściej, gdy było mi smutno albo miałam melancholijny nastrój. Teraz prowadzę bloga i on mi zastąpił pisanie wierszy, które oczywiście jakiegoś super poziomu pewnie nie miały. A wydanie własnej książki rzeczywiście byłoby spełnieniem moich marzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku wiersze były jakby formą terapii. Byłem bardzo smutny i bardzo samotny. Zamiast pić albo zażywać psychotropy, pisałem wiersze. Większość z nich miała słaby poziom literacki, ale chyba spełniły swoją rolę.
      U mnie pisanie blogu nie zastąpiło pisania wierszy, ale na pewno zmniejszyło ich częstotliwość.
      Wydanie książki to byłoby coś pięknego :)

      Usuń
    2. To właściwie pozytywny sposób i dobry, żeby poradzić sobie ze smutkiem czy samotnością. Jeśli spełniły swoją rolę to tym lepiej. ;) Nie mówię, że nie wrócę do pisania wierszy, bo ogólnie to jest świetne. O tak! ;) Pozdrawiam. ;)

      Usuń
    3. Pisanie wierszy to coś do czego można wrócić nawet po 10 latach przerwy. Podobnie jest z bieganiem albo chodzeniem po górach. Pewne pasje nie dają nam o sobie zapomnieć i domagają się, by do nich wracać.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Też kiedyś pisałam wiersze. Z 10 lat temu. Potem wszystko jakoś tak pękło... i przestałam.

    OdpowiedzUsuń