30 kwietnia 2017

Dlaczego większość zawodów jest stricte męskich albo stricte kobiecych?

Pracuję w branży, która jest silnie sfeminizowana. A nawet bardzo silnie sfeminizowana, bo być może aż około 90% pracowników stanowią kobiety. Jest to dla mnie bardzo przykre, bo spędzanie codziennie 8 godzin wśród wśród plotek, intryg i dzielenia włosa na czworo nie jest zbyt przyjemne. Co nie znaczy, że miejsca pracy zdominowane przez mężczyzn są zdrowsze. Bo męskie zawody oznaczają niecenzuralne słowa prawie w każdym zdaniu, a czasami też olewanie wielu obowiązków zawodowych.

Niestety większość zawodów w Polsce jest stricte męskich albo stricte kobiecych. Weźmy za przykład sprzedawców, których w Polsce jest aż kilka milionów. Zdecydowaną większość stanowią kobiety, nieważne, czy dotyczy to sklepów odzieżowych, obuwniczych czy spożywczych.
Przykładem z drugiego bieguna są służby mundurowe. W naszym kraju ich funkcjonariuszy jest aż kilkaset tysięcy. Nieważne, czy chodzi o wojsko, policję czy straż graniczną. W każdej służbie zdecydowaną większość stanowią faceci.

Moim zdanie byłoby idealnie, gdyby zarówno ilość kobiet jak i mężczyzn w danej firmie czy urzędzie nie przekraczała 70%. Niestety bardzo rzadko się to zdarza..

19 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. To normalne, że pewne zawody są bardziej męskie, a inne bardziej kobiece. Ze względu na rodzaj pracy - przecież policjant jest narażony na kontakt z przestępcami, musi używać siły fizycznej i potrafić się obronić. Mężczyzna jest silniejszy, a kobieta może nie dać sobie rady. Druga sprawa, zawody sfeminizowane są mniej płatne, dlatego pracuje tam mało mężczyzn, np. urzędnicy, nauczyciele, pielęgniarki itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, że faceci częściej niż kobiety wybierają zawody lepiej płatne.
      Ale niektórych sytuacji zupełnie nie rozumiem. Na przykład praca w wydziale komunikacji urzędu miasta jest stricte kobieca, a praca kierowcy autobusu miejskiego stricte męska, mimo że zarobki są porównywalne. Podobnych przykładów jest całkiem sporo.

      Usuń
  3. I nawet pośród tych feministycznych zawodów wyjątki męskie są lepiej opłacane. A co do tych zawodów - na szczęście trochę się mieszają - nauczyciele, przedszkolanki, pielęgniarki, sprzedawczynie itd. zaczynają obejmować też płeć przeciwną. Nawet i służby mundurowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez całe życie nie spotkałem ani jednej pielęgniarki albo przedszkolanki płci męskiej. Ale wśród nauczycieli czy sprzedawców widziałem sporo mężczyzn.
      Widziałem też sporo policjantek.

      Ja nie zauważyłem, żebym na tym samym stanowisku zarabiał więcej niż kobiety. Pracowałem w różnych urzędach, w różnych miastach i wszędzie pracownicy na danym stanowisku zarabiali dokładnie tyle samo. Ale może w prywatnych firmach jest inaczej?

      Usuń
  4. Witaj ;) Wróciłam. Czytam i nadrabiam zaległości. Ja pracuje w zawodzie typowo męskim. I wiesz co? Lubię to, uwielbiam. Moi faceci nie dzielą włosa na 4, są chłodni, opanowani, nie wpadają w histeriie kiedy ja już latam po firmie jak kot z pęcherzem. Są cudowni. Nie obgadują, nie snują intryg, potrafia w twarz wygarnąć i czasem mnie nawet brzydko mówiąc opierniczyli. żarty mają przednie, strasznie bałaganią ale w życiu bym nie chciała pracować z babami takimi jak ja :D Pozdrawiam i zapraszam w moje skromne blogowe progi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że pracujesz z takimi facetami. Aż Ci zazdroszczę atmosfery w pracy :)
      Ja mam przykre doświadczenia z pracy ze zdecydowaną przewagą kobiet, chociaż gdy rozmawiam z konkretną koleżanką z pracy, to nie jest źle. Gorzej, gdy jest dużo kobiet naraz ;)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. To wyznacz dyżury kiedy, która może mówić do ciebie :D

      Usuń
    3. Nie jestem dyrektorem ani kierownikiem, więc niestety nie mam takiej możliwości ;)

      Usuń
  5. Mimo, iż sama jestem kobietą podsunąłeś mi refleksje. Otóż, gdy pracowałam w gronie, gdzie przeważali mężczyźni pracowało mi się dużo, dużo lepiej! A tam, gdzie dominowały kobiety wiecznie knute były intrygi, co chwile dawało się odczuć wbijane szpile w plecy i tak naprawdę gęsta atmosfera wciąż wisiała w powietrzu, mimo, iż wszystkie kobietki oficjalnie były dla siebie miłe. Generalnie coraz częściej odnoszę wrażenie, że zdecydowanie bardziej odnajduję się w gronie samych facetów (kumpli mojego męża) niż koleżanek, których mam coraz to mniej i mniej... Może sama mam w sobie jakiś męski pierwiastek. Szkoda, że nie mam poza mężem prawdziwego przyjaciela!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój mąż chyba nie rozpacza, że poza nim nie masz męskiego przyjaciela ;)
      Mnie twarzą w twarz dobrze rozmawia się i z facetami, i z kobietami. Ale duża grupa kobiet w pracy sprzyja intrygom, plotkom, obgadywaniu itd.
      Co nie znaczy, że faceci w pracy są aniołami, bo wszyscy mamy swoje za uszami.

      Usuń
  6. W obie strony to niekorzystne zjawisko, bo jednak wcale nie tak łatwo wytrzymać w tak dużej grupie osób, co dopiero zdominowanej przez jedną płeć.

    OdpowiedzUsuń
  7. W pracy spędzamy przeważnie ponad 30% naszego dorosłego życia. A to ogromna ilość czasu. Dlatego fajnie, gdy pracuje się w dobrej atmosferze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pomału wszystko się zmienia, nie wiem czy na dobre ale dobrym jest to, że można spróbować tak wiele z tego, co w czasach naszych dziadków czy nawet rodziców było zabronione kulturowo, bo od górnie przypisane do zawodowej płci.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno pozytywne jest to, że kobiety pracują w zawodach do niedawna tylko męskich, a faceci w zawodach kojarzonych z kobiecością. Im większa różnorodność, tym lepiej.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Właśnie wczoraj byłam świadkiem czynienia wyrzutów przez mężczyznę dziewczynie, która nosiła mundur... W pomocy społecznej bardzo mało mężczyzn pracuje, choć są ośrodki, gdzie mężczyźni są kierownikami, powiedziałabym, że i tak jest ich mniej niż tych pracujących w sklepach. Nie oszukujmy się to nie są wysoko płatne zawody, a faceci jednak lubią mieć to poczucie, że więcej zarabiają od kobiet. W szkołach też nauczycieli jest mniej niż nauczycielek, ale są. Do branży budowlanej też kobiety zaczęły wchodzić, do policji, do straży pożarnej. Chyba nie da się tak zrobić, aby wszędzie było po równo, tym bardziej kiedy społeczeństwo nadal ma tą tradycyjną wizję, co należy do kobiet, a co do mężczyzn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie przeszkadza pani żołnierz albo pani policjantka. A widok policjantki z długimi włosami i pomalowanymi paznokciami jest nawet uroczy ;)

      Zgadzam się, że faceci lubią zarabiać więcej niż kobiety. W mojej pracy faceci stanowią tylko 10% pracowników socjalnych, ale już 30% kierowników i aż 50% dyrektorów.

      Usuń
  10. Silne sfeminizowanie lub zmaskulinizowane danego zawodu rzadko jest przypadkowe. Więcej kobiet jest np. na stanowiskach mniej płatnych, a więcej mężczyzn w takich, które np. wymagają dużej mobilności i częstych wyjazdów. Oczywiście to tylko jeden z przykładów. Osobiście myślę, że warto by przede wszystkim nie tyle zmieniać na siłę procenty (parytety) co zrównać płace kobiet i mężczyzn na danym stanowisku... bo to wciąż palący problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracuję w instytucji samorządowej, gdzie faceci na danym stanowisku zarabiają dokładnie tyle samo ile kobiety. Dlatego myślę, że w administracji samorządowej nie ma problemu z nierównymi płacami. Co innego w prywatnych firmach, bo tam szefowie (przeważnie faceci) ustalają wysokość zarobków.

      Usuń