11 marca 2017

W życiu najważniejsze są kotwice

Dla mnie najważniejsze w życiu jest to, by mieć jak najwięcej kotwic. Gdyby nie kilka kotwic, już dawno bym poszedł na dno i udusił się mułem.
 
Czym są owe kotwice?
 
Jedną z najważniejszych kotwic są bliscy, dla których warto żyć. Mogą to być rodzice albo rodzeństwo, albo druga połowa, albo dzieci, albo inni krewni, albo przyjaciele lub dobrzy znajomi.
 
Bardzo ważną kotwicą jest też dom rodzinny w przypadku dzieci i gwarancja mieszkania w przypadku dorosłych. Z tą gwarancją mieszkania jest w Polsce bardzo słabo, bo miliony dorosłych rodaków mieszkają z rodzicami, albo wynajmują mieszkanie, albo kupują je na kredyt, który spłacają przez 30 lat.
 
Inna kotwica to stabilna i dobrze płatna praca, a jeśli przeciętnie płatna, to przynajmniej taka, do której chodzimy z chęcią i z której mamy chociaż trochę satysfakcji.
 
Myśląc o kotwicach nie można zapomnieć o pasjach. To one często nadają życiu sens. Czasami zdarza się, że jedyny sens. Wystarczy pomyśleć o kilku polskich świetnych himalaistach, którzy zginęli w górach. A należeli do absolutnej elity światowej i nie musieli już nic zdobywać ani czegokolwiek udowadniać.
Dla mnie pasjami są (chyba): pisanie tego blogu, czytanie książek, chodzenie po górach, poznawanie nowych miejsc, ogólnie pojęte chodzenie i obserwowanie oczami poetyckiej wyobraźni.
 
Ważne, by jedyną kotwicą nie była opieka nad kotem, picie zimnej wódki albo pielęgnacja drzewek owocowych.

23 komentarze:

  1. Czemu nie opieka nad kotem? Drzewka to też nie najgorszy przedmiot pasji. Wódka już, rzecz jasna, nie. Chodzi o to, żeby mieć tych pasji więcej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyszła mi na myśl pewna anegdota.

      Na spotkaniach AA duża wagę przywiązuje się do tego, by wierzyć w Siłę Wyższą, która pomaga w trzeźwieniu. Oczywiście dla większości ludzi Siłą Wyższą jest Bóg. Ale nie dla każdego.
      Pewnego razu na spotkanie grupy AA wbiegł jej uczestnik z krzykiem: Właśnie wycięli mi moją Siłę Wyższą!

      To tak odnośnie tych drzewek owocowych ;)

      Usuń
  2. To prawda, bez tych, jak piszesz - kotwic - nie wyobrażam sobie swojego życia. One dają poczucie bezpieczeństwa a to jest dla mnie bodaj najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę to w życiu nic nie jest pewne i to jest przerażające. Ale masz rację, że kotwice dają poczucie bezpieczeństwa, przynajmniej częściowe.

      Usuń
  3. Fajny wpis. ;) Przyjemnie się czyta. I tak, takie kotwice są ważne w życiu człowieka, utrzymują nas na powierzchni, a każdy ma swoją własną. Jeśli człowiek wie, że ma stałe źródło dochodu i jest zabezpieczony finansowo, czuje się bezpiecznie, tym bardziej gdy ma rodzinę, a mogą wypaść sytuacje awaryjne. Rozwijanie pasji, hobby tak wiele przecież daje nam samym, a możemy jeszcze w to wciągać innych, bo fajnie kogoś zarazić czymś pozytywnym. A co jest złego w opiece nad kotem, tudzież nad pielęgnacją drzewek owocowych? Można z nich potem zerwać owoce wyhodowane przez siebie, jest satysfakcja, że się o to dbało i obrodziło, nie trzeba chodzić do sklepu i płacić za coś, co w sumie nie wiadomo dokładnie skąd pochodzi. Miłego wieczoru, Maks! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że pieniądze rozwiązałyby 90% problemów na świecie. Nie byłoby tyle głodu, wojen, przestępstw, samobójstw, wypadków, przemocy, chorób i tysięcy innych przykrych zjawisk.
      Jeśli ktoś dużo zarabia może sobie pozwolić na prywatną opiekę medyczną, wakacje spędzane na Kubie, a ferie w Austrii. Może sobie pozwolić na kilka miesięcy lenistwa i pozostawania bez pracy. Niestety tacy ludzie stanowią kilka procent społeczeństwa..

      Co do uprawiania drzewek owocowych albo opieki nad kotem chodziło mi o to, że niebezpiecznie jest, gdy drzewo albo kot są JEDYNĄ kotwicą. Bo kot może zostać przejechany przez samochód, a drzewo zniszczone przez burzę. Lepiej mieć jak najwięcej kotwic na wszelki wypadek.

      Miłego wieczoru L.B. :)

      Usuń
  4. To jest to. Mówią, że pieniądze szczęścia nie dają, a jednak przyczyniają się do niego w znacznym stopniu. Rozumiem ;). No może tak się stać, tak jak twierdzisz, lepiej mieć ich więcej. Dziękuję ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może pieniądze nie dają szczęścia, ale na pewno dają spokój psychiczny, stabilizację rodzinom i ogromne możliwości dbania o zdrowie albo zwiedzania świata.
      A dodatkowe kotwice nie zaszkodzą ;)

      Usuń
  5. Warto znaleźć kilka swoich własnych, wyjątkowych kotwic, które sprawią, że my także poczujemy się wyjątkowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często te kotwice są banalne i uniwersalne, ale chyba każdy tęskni za kimś bliskim, każdy chciałby mieć stałe źródło dochodu itd.
      A jeśli ktoś znajdzie wyjątkowe kotwice, to świetnie :)

      Usuń
    2. Owszem, ale w tej uniwersalności nie ma przecież nic złego ;)

      Usuń
    3. Ja też myślę, że nie ma nic złego, bo trudno, by każdy człowiek miał zupełnie inne marzenia ;)

      Usuń
  6. Wymieniłeś chyba wszystkie najważniejsze kotwice, które ważne są dla zdecydowanej większości. Chociaż niektóre z tych kotwic mogą stać się też klatkami, które uniemożliwią rozwiniecie skrzydeł. Dla mnie paradoksalnie taką kotwicą-klatką była praca na etat, która dawała mi stabilizację, ale i hamowała rozwój. Przekonałem się o tym, gdy poszedłem na swoje i zaczęło mi się wieść nie najlepiej finansowo. Wtedy pojawiły się okazje, z których nigdy bym nie skorzystał mając stabilną sytuację finansową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest. Większość ludzi po prostu boi się ryzyka. Większość ma też kredyty mieszkaniowe albo samochodowe, które skutecznie zniechęcają ich do zmiany pracy albo założenia własnej działalności.
      Idealnie jest, gdy ktoś ma odłożoną kasę, która pozwala mu na częste zmiany pracodawcy albo na kilkumiesięczne rozkręcanie własnej firmy. Bo na początku zawsze jest najtrudniej.
      Fajnie, że skorzystałeś z tych okazji :)

      Usuń
  7. O tych kotwicach ciekawie pisał Zapffe w swoim eseju "Ostatni mesjasz". Definiował je jako punkty w rzeczywistości, które pozwalają człowiekowi zapomnieć o absurdzie istnienia, dając złudzenie trwałości, stałości, bezpieczeństwa etc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałem tego eseju, ale to prawda, że wszystko płynie i nic nie jest pewne.
      Pracę możemy stracić z dnia na dzień, tak samo zdrowie. Dlatego warto mieć jak najwięcej kotwic. Dla własnego zdrowia psychicznego i poczucia bezpieczeństwa.

      Usuń
  8. Wiele osób twierdzi, że najważniejszą kotwicą jest rodzina, ale z tym bywa różnie. Jedni mają rodzinę, ale ciągle się kłócą, a inni nie mają jej wcale. Nie wiadomo co lepsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno lepiej mieć rodzinę. W wielu rodzinach w Polsce jest alkoholizm, przemoc czy zdrady, ale zawsze znajdzie się jakiś krewny, który jest w porządku i z którym można mieć dobre relacje.

      Usuń
  9. Moją kotwicą zdecydowanie jest moja druga połówka i dziecko, które jest w drodze. I kilka różnych zajęć, które uwielbiam. I masz racje - gdyby nie kotwice, już dawno by mnie tu nie było...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podobnie jak Ty.
      Nie wiem, czy byłbym na tym świecie czy nie, ale gdyby nie kotwice, na pewno byłbym ciągle zdołowany, wiecznie narzekający i smutny.

      Usuń
  10. Oj tak, takie kotwice, przystanie, miejsca, które nas określają, stanowią o tożsamości. Bardzo mądrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o mnie, to nie tyle stanowią o tożsamości (chociaż na pewno też), co sprawiają, że chce się żyć.
      Rekompensują pracę zawodową, której nie lubię, niwelują przykre przeżycia z dzieciństwa itd.

      Usuń