7 stycznia 2017

Dzień z życia człowieka leniwego

Jeszcze 5 lat temu mój przeciętny dzień wyglądał tak: wstawałem o 7:00, pracę rozpoczynałem o 8:00, a kończyłem o 16:00. Po pracy szybko wracałem do mieszkania, jadłem obiad (przygotowany wcześniej przez moją drugą połowę) i już przed 17:00 szedłem w kimę. Spałem przeważnie do 18:00. Następnie leniwie wstawałem do laptopa. Czasami nie chciało mi się nawet wstawać z sofy, więc leżałem dalej i czytałem książki. Albo obracałem tylko głowę, by za bardzo się nie przemęczać, i oglądałem telewizję. Oczywiście w pozycji leżącej.
Pewnie leżałbym tak aż do następnego ranka, gdyby nie to, że musiałem zrobić sobie kolację i się umyć. Ba, czasami myłem też naczynia. Czasami nawet wyrzucałem śmieci.

Na przestrzeni tych 5 lat mój przeciętny dzień zmienił się diametralnie. W sumie to ja go zmieniłem, chociaż przyznaję, że było bardzo ciężko stać się bardziej aktywnym. 
Wszystko zaczęło się od tego, że pewnego brzydkiego jak noc listopada postanowiłem zacząć się ruszać. Zacząłem regularnie chodzić na basen, a później do klubu fitness. Wiązało się to z tym, że siłą rzeczy musiałem ograniczyć popołudniowe drzemki. Bo jeśli szedłem pływać lub ćwiczyć na 18:00, to zwyczajnie nie miałem kiedy spać.
Aktywność fizyczna pociągnęła za sobą aktywność intelektualną. Co prawda już od połowy liceum czytałem po kilkadziesiąt książek rocznie, ale aż do 02.03.2013 roku byłem zbyt leniwy, by pisać coś prócz wierszy do szuflady.
Dlaczego akurat do 02.03.2013 roku? Bo wtedy założyłem ten blog. A później już poszło z górki :)

31 komentarzy:

  1. To znaczy niedługo będziemy świętować hucznie narodziny bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że niedługo mój blog będzie miał aż 4 lata :)
    Ale bardziej traktuję to jak jedno z działań, które pociągnęło za sobą inne działania. I to w zupełnie innych dziedzinach życia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Możesz być z siebie dumny. Rozwój jest wpisany w los człowieka. Jeśli niekiedy jest inaczej, oznacza to poważne zaburzenia, którymi trzeba się zająć. Tobie się udało.
    Tak, tak, niedługo 4 latka. Jak ten zegar do przodu popycha. Warto by dziadu nauczkę dać:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Teraz, gdy jestem ojcem, trochę tęsknię za tym leniwym i beztroskim czasem ;)
    Ale z drugiej strony żałuję, że tak żyłem przez kilka lat. Że zmarnowałem czas na spanie albo oglądanie TV.
    Jedyne, czego nie żałuję z tamtego czasu, to przeczytane książki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Maks,
    możesz być dumny ze swoich osiągnięć. Sprawność ważna w każdym wieku, dbanie o rozwój intelektu niezwykle istotne, potomek przedłuża nam życie, blog ma się dobrze. Czegóż chcieć więcej? Pozostała odrobinka leniwego luksusu i tego się trzymać.
    Serdeczności zasyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najciekawsze jest to, że w czasach, kiedy moim głównym zajęciem po pracy było leżenie na łóżku, nie czułem żadnego poczucia winy, że marnuję ogromną ilość czasu albo że nie sprzątam, nie gotuję, nie robię zakupów.
      A teraz, gdy ćwiczę, bloguję, sprzątam, karmię i przebieram pieluchy, myślę, że mógłbym robić jeszcze więcej ;)

      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Przyjdzie czas i na smakowanie każdej chwili wolnej.To dopiero przyjemność...

      Usuń
    3. Teraz tak mam, że staram się doceniać każdą wolną chwilę i cieszę się, gdy mogę poczytać książkę albo poleżeć w wannie :)

      Usuń
  6. Jeśli mogę zapytać co było takim impulsem do zmiany? Ktoś coś powiedział, stan zdrowia, film, strzał w potylicę od żony? Bo ludzie sami z siebie rzadko postanawiają nagle coś zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłaś w sedno.
      Filmy są dla mnie motywacją, ale nie aż tak trwałą. Stan zdrowia raczej jest dobry.
      Najbardziej wkurzało mnie to, że Żona ciągle narzekała, że nie sprzątam, nie robię zakupów, mało z nią rozmawiam. Wkurzały mnie też słowa krewnych, że ciągle jestem ospały, zmęczony, leniwy, pewnie na coś chory.
      Więc im pokazałem, że można zupełnie inaczej żyć :)

      Usuń
  7. Dobrze zakończony post, pozostawia takie nienasycenie i coś jakby... motywację? Chyba mogłabym to tak nazwać, chociaż to nie do końca adekwatne słowo. No i cóż, wydaje mi się, że zawsze warto się do czegoś zabrać i działać, sama chyba nie potrafiłabym inaczej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym to nazwał efektem kuli śnieżnej. Najpierw były ćwiczenia, później blog, a później inne rzeczy. Trochę udało mi się zrealizować, trochę mam w planach. Nawet nie trochę, a dużo mam w planach :)
      A jeszcze kilka lat temu moje plany ograniczały się do wieczornego programu w TV albo tytułu następnej książki.

      Usuń
    2. Właściwie chyba nigdy nie słyszałam takiego określenia, ale racja, pasuje. I w takich właśnie przypadkach widać ogrom zmian, jakie przechodzimy przez lata, mimo wszystko w dużej mierze na dobre :)

      Usuń
    3. Najgorsze jest to, że czasami z biegiem lat zmieniamy się na gorsze.
      Z przerażeniem patrzę na kilku znajomych 30-latków, którzy 10 lat temu byli bardzo aktywni, a teraz po pracy siedzą tylko przed TV albo laptopem. I tak codziennie.
      Ale wolę skupiać się na zmianach na lepsze :)

      Usuń
    4. Bywają i takie przypadki, ale grunt to jednak spojrzeć na siebie i do tego nie dopuścić , kierując się właśnie ku lepszemu :)

      Usuń
  8. Jeśli sam siebie zmusiłeś do wysiłku i na wszystko inne także masz czas, to super, a wkrótce urodziny bloga, więc gratulacje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy zostałem ojcem, pewne rzeczy musiałem ograniczyć. Dalej chodzę na ćwiczenia, ale trochę rzadziej. Dalej czytam książki, ale trochę mniej.

      Dzięki :) Aż nie chce się wierzyć, że blog będzie miał niedługo aż 4 lata.

      Usuń
  9. To fakt, im człowiek bardziej aktywny na jednym polu, pociąga to za sobą i inne. Po prostu lenistwo rozłazi się we wszystkich kierunkach i...chyba podobnie jest z ogólnie rozumianym ruchem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest.
      Często osoby, które mają sporo nadprogramowych kilogramów, po zrzuceniu tłuszczu i wyrzeźbieniu ciała stają się fanatykami zdrowego jedzenia i ćwiczeń w klubie fitness.
      Tak samo ludzie, którzy kiedyś ostro pili albo ćpali, gdy zostają abstynentami stają się fanatykami zdrowego stylu życia :)

      Usuń
  10. Dziękuję Ci za miłe słowa pod moim ostatnim tekstem, takie słowa budują i potwierdzają fakt, że warto być dla ludzi i po prostu ludzkim, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś tak się złożyło, że ludzie, którzy od początku komentowali moje posty, w tym Ty, później często przestawali prowadzić swoje blogi.
      Smutne to. Ale czasami warto coś zakończyć, by zacząć coś innego.
      Ja też dziękuję za wiele Twoich budujących wpisów na moim blogu :)

      Usuń
  11. niezła zmiana :) jednak jedna pociąga za sobą kolejne. dobrze się stało, bo wizja leżenia na kanapie wyglądała słabo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że w porę się opamiętałem. I tak jestem trochę zły na siebie, że zbyt długo leżałem na tej sofie.
      Jedna zmiana pociąga za sobą tysiące innych i to jest niesamowite :)

      Usuń
  12. Brawo! Szczerze podziwiam i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Ja mam tak, że im więcej robię, tym bardziej czuję, że mógłbym robić więcej.
      Mam nadzieję, że nie wrócę już do takiego lenistwa.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  13. Dziwi mnie, że młody mężczyzna mógł być tak leniwy. Przecież w tym wieku człowieka roznosi energia. Zachowywałeś się jak 60-latek, żona nie miała pożytku z takiego faceta. Dobrze, że to zmieniłeś.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wtedy takie lenistwo było dla mnie czymś normalnym i nie czułem żadnych wyrzutów sumienia.
    Dzisiaj żałuję, że zbyt mało pomagałem drugiej połowie w sprzątaniu albo zakupach. Żałuję też, że nie rozwijałem swoich pasji. Nie żałuję tylko przeczytanych książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żona Cię zostawiła, bo jej nie pomagałeś?

      Usuń
    2. Aż tak źle nie było, ale ciągle narzekała, że nic nie pomagam w mieszkaniu, że ciągle leżę itd.

      Usuń
  15. No to dzień z życia człowieka leniwego uświadomił mi, że jednak nie pozwalam sobie na prawdziwe lenistwo ;D. Ono, owszem czasem jest potrzebne, trzeba się regenerować i odpocząć od ciągłej aktywności, ale po pewnym czasie hamuje człowieka. Wiesz, ważne jest to, że coś zmieniłeś jednak, że podjąłeś się różnych zadań i raczej do tamtych czasów nie wrócisz. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak piszesz-czasami lenistwo jest potrzebne, by się zregenerować. Trzeba poleżeć na łóżku i pooglądać głupie programy w TV albo wyleżeć się w wannie pełnej gorącej wody.

      Mam nadzieję, że nie wrócę do tamtych czasów :)

      Usuń