1 stycznia 2017

Co lubię w swojej pracy

Nie lubię w swojej pracy wielu rzeczy. Na przykład tego, że muszę chodzić do różnych mieszkań. Bardzo różnych mieszkań.
Nie jest źle, gdy natrafię na chmury dymu z tanich papierosów albo lepiącą się od brudu podłogę. Gorzej, gdy w mieszkaniu czai się agresywny pies. Albo agresywny, pijany klient.

Ale miało być o pozytywach. Dla mnie największym plusem jest to, że moja praca jest trochę "komunistyczna". Bo pracuję od poniedziałku do piątku od 8:00 do 16:00. Nie muszę zostawać za darmo po godzinach pracy albo pracować do 20:00 jak w wielu korporacjach. Nie pracuję też na śmieciówce, tylko na umowie o pracę. Wypłatę zawsze dostaję na czas, mam 26 dni urlopu. Ba, mogę nawet chodzić na zwolnienia lekarskie (sam tego nie robię, ale wiele osób bierze lewe zwolnienia lekarskie bez żadnych konsekwencji ze strony pracodawcy).

Moja pensja jest zupełnie nieadekwatna do ilości obowiązków i poziomu stresu, ale przynajmniej trochę rekompensują ją coroczne dodatki typu: trzynastka, wczasy pod gruszą czy odzieżówka. Kilka razy w roku mogę też skorzystać z tańszych biletów do kina lub teatru.

Ciekawi mnie jak wygląda to w korporacjach. Bo słyszałem, że niektóre firmy dają swoim pracownikom pieniądze z okazji mikołajek albo paczki dla dzieci z okazji urodzin czy świąt. Aż takich luksusów w mojej instytucji nigdy nie było.

19 komentarzy:

  1. Pracowałam kiedyś w jednej z wiodącej na polskim rynku lodziarni, co prawda to nie korporacja, ale..
    Byłam ta na świecówce, ale to był mój wybór. Ale: Mieszkałam za darmo w mieszkaniu służbowym, na wysokim poziomie w którym o nic nie musieliśmy się martwić, nawet proszek do prania dostawaliśmy od firmy. Przed świętami dostawaliśmy zawsze solidny dodatek pieniężny, prezent materialny i lody za darmo :) Co prawda pracowałam czasami do 23.00 w nocy ale to też był mój wybór, gdy np chciałam więcej zarobić, bo rozliczenia były godzinowe. Ogólnie nie mogę powiedzieć złego słowa jeśli chodzi o wypłacalność (zawsze na czas) czy traktowanie pracowników. Jeśli jakaś dziewczyna zachodziła w ciążę a była na umowie zlecenie, przechodziła automatycznie na umowę o pracę i mogła iść na zwolnienie ciążowe a potem być na macierzyńskim.
    Więc nie tylko państwówki dbają o swoich pracowników :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z rozmów ze znajomymi i krewnymi wyłania się strasznie zróżnicowany obraz korporacji. Jedne oferują umowy o pracę, premie kilka razy w roku, kasę na mikołajki i paczki dla dzieci. A w innych firmach pracuje się na czarno, nie dostaje się żadnych premii i trzeba pracować nawet gdy ma się grypę lub anginę.

      Z tego co napisałaś, to ta lodziarnia oferowała bardzo dobre warunki pracy. A wyposażone mieszkanie służbowe to zupełny ewenement w innych firmach :)

      Usuń
  2. Pracując w korpo, moge liczyć na różnorakie bony okazjonalne, karte z wejsciowkami - multisport. Oczywiście umowa o prace to tez standard, pracowanie w wyznaczonych godzinach, a jeśli zostaje się ciut dłużej w uzasadnionych przypadkach każda minuta jest extra płatna. Niby idylla. Ale zwalnianie pracowników i.okropna rotacja jest na porządku dziennym...

    Kiedyś pracowałam w firmie, w której głównym atautem miała być praca od 8-16. Tak przynajmniej się reklamowali. A w rzeczywistości, gdy wychodziłam z biura punkt 16, nawet 16:05 odczuwalam pełne pogardy spojrzenia współpracowników. I chyba nie muszę mówić, że wychodzenie o 17 lub 18 z biura bylo na porządku dziennym i oczywiście nikt za ten czas nie płacił. Ja upiekłam czym predzej z tego śmiesznego miejsca, ale zawsze się zastanawiałam, czy ci ludzie, którzy od tak zostaja az tak kochają swoją pracę, czy po prostu nie mają życia prywatnego, rodziny, domu, przyjaciół?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wychodzę z założenia, że jeżeli nie płacą mi za nadgodziny, to ich nie biorę. Jeśli zarabiam tę samą kasę co miesiąc, to robię to, co muszę i tyle.

      Nigdy nie rozumiałem ludzi, którzy zostają godzinę lub dwie dłużej za darmo. Bo w skali miesiąca uzbiera się aż kilkadziesiąt nadgodzin, za które powinni dostać kilka stów, a nie dostają nawet złotówki.
      Ci ludzie chyba są strasznie samotni. Bo gdyby chodzili na siłownię, do kina czy na piwo ze znajomymi, to nie mieliby czasu i chęci pracować za darmo.

      Usuń
  3. Praca w korporacji jest dla mnie pojęciem nieznanym,więc się raczej wypowiedzieć nie mogę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nigdy nie pracowałem w korporacji, a chcę zmienić pracę, dlatego pytam o opinie ludzi, którzy mają doświadczenie z korpo.

      Usuń
  4. Od 1993 r. jako informatyk i grafik działałem w korporacji bankowej, a od 1995 r. dodatkowo w firmie PR. Formalnie pracowałem na zleceniach, ale jak firmom pasowało, aby mnie zaliczać do pracowników to dostawałem umowę o pracę. To trwało do 2014 r. Korporacje to fajna sprawa, ale pod warunkiem, że się awansowało chociaż o jeden stopień w karierze zawodowej. Tam obowiązują czytelne ścieżki awansu, "znajomych króliczka" prawie nie ma, każdy wie, czy może liczyć na awans, czy na zwolnienie. Socjal też jest niezły, Wielkanoc, Gwiazdka, i Sylwester to zawsze wypasione koszyki z żarciem, i szałowe imprezy, pełny dostęp do salonów odnowy, darmowe leczenie, itp. Wiele razy załapałem się na "kopertówkę" z czekiem, albo przelewem. Problem zaczyna się, gdy na jakimś szczeblu zaczyna brakować kwalifikacji, kompetencji, ambicji, wtedy jest zjazd, i to szybki. Niestety na dole jest prawdziwe dno, czyste niewolnictwo. Tyrać zresztą wszędzie trzeba. W sumie nie polecam, chyba, że ktoś szybko awansuje i jest w stanie przejść na akcjonariat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli w niektórych korporacjach socjal jest całkiem niezły.
      Przewagą korporacji nad pracą w samorządzie jest to, że można dużo więcej zarobić. Ale żeby sporo zarobić, trzeba zapierdalać. A w samorządzie dostaje się taką samą pensję, mając 100 klientów albo 10 klientów. Jeśli ktoś ma znajomości i umie się ustawić, to pracuje na ciepłej posadce przez dziesiątki lat.

      Co do niewolnictwa, to masz rację. Byłem na rozmowie kwalifikacyjnej w korporacji, która oferowała 12 zł brutto za godzinę, za pracę również w niedziele i święta, czasami do godziny 23:00. Do tego umową była śmieciówka, nie było żadnych kart sportowych ani pakietu medycznego.

      Usuń
  5. Pracowałem w korporacji. U nas wszyscy byli na umowach o pracę. Regularna pensja i sporo dodatków: Medicover, darmowa komórka, możliwość odkupienia starego sprzętu komputerowego za 1 zł, wczasy pod gruszą i pewnie coś jeszcze. Jednak za długo tam pracowałem, po jakimś czasie przestałem się rozwijać, każdy rok był taki sam, a wreszcie ludzkie kierownictwo zamieniono na harpie biznesu i... miałem dość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o umowę i pakiet socjalny, to miałeś świetne warunki. Na pewno dużo lepsze niż w samorządzie.
      Co do szefów, to niestety często na kierowniczych stanowiskach pracują psychopaci albo socjopaci..

      Usuń
  6. W mojej korpo owszem był podstawowy socjal, czyli wczasy pod gruszą, jakaś premia na Gwiazdkę, paczki dla dzieci pracowników na Mikołaja, ale poza tym nic więcej. A ostatnio nawet ludziom zleceniówki wciskają na początek. Miliony nadgodzin, które każą wybierać zamiast płacić, a wybrać nie ma kiedy, bo i tak zostaje się dłużej. W naszym dziale też wcale jakoś super się nie zarabiało, powiedziałabym, że bardzo nieadekwatnie do odpowiedzialności jaką się ponosiło. To wszystko spowodowało, że pracowałam tam trochę ponad rok. Korpo to nie moja bajka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po przeczytaniu Waszych komentarzy widać, że jest potężna różnica między korporacjami.
      Jedne oferują umowę o pracę i tysiące dodatków, a inne śmieciówki i zostawanie za darmo po godzinach.
      Dobrze zrobiłaś, że odeszłaś z tej firmy.

      Usuń
  7. Sama pracuję w tak zwanej państwówce, za to mój mąż w korporacji i cóż...on ma o wiele więcej profitów, bo wiadomo, urlop, umowa o pracę i tak dalej to podstawa. Ale do tego ma nie tylko trzynastki ale i czternastki, fundusz socjalny, punkty na zakupy w internecie ( z których zbiera się jakieś 500 zł rocznie w sumie) i....jakoś tak widzę, że to lepiej u niego funkcjonuje. Ale..to kwestia, gdzie się po prostu trafi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś myślałem, że moja praca ma tysiące wad, ale przynajmniej mam trzynastkę, wczasy po gruszą czy odzieżówkę. Do tego pracuję od poniedziałku do piątku od 8:00 do 16:00.
      Aż dowiedziałem się, że znajomy dostał pracę w korporacji za 3.000 zł. Moje zdziwienie było tym większe, że znajomy ma wykształcenie średnie i słabe doświadczenie zawodowe. Dodatkowo okazało się, że pracuje też od 8:00 do 16:00 w dni powszednie, a zarabia dużo więcej niż ja. Ma też oczywiście dobry pakiet socjalny i umowę o pracę.
      To uświadomiło mi, że praca w samorządzie jest przeciętna. Bardzo przeciętna. I warto szukać czegoś innego.

      Usuń
  8. W każdej placówce znajdą się te złe i dobre strony, ale miło, gdy tych dobrych potrafimy dostrzec nieco więcej. Oczywiście można powiedzieć, że zawsze mogłoby być lepiej, ale po co narzekać? ;)
    Co do dodatków - w wielu miejscach faktycznie jakieś są, niekoniecznie w korporacjach. W oddziale sądowym mojej mamy zawsze były wspomniane przez Ciebie paczki świąteczne dla dzieci, oczywiście z ograniczeniem, bodajże do 17 roku życia, no i tych parę innych dodatków, co przyznam szczerze, było całkiem miłą premią w tym okresie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś myślałem, że w samorządzie co prawda zarabia się mniej niż w korpo, ale ma się lepszy pakiet socjalny i stabilność zatrudnienia.
      Po rozmowach ze znajomymi, którzy pracują w korporacjach i po komentarzach pod tym postem, widzę, że korporacje często oferują nie tylko lepsze pensje, ale też lepsze pakiety socjalne niż praca w samorządzie.

      Co do paczek dla dzieci, to na pewno jest to bardzo miły gest pracodawcy :)

      Usuń
    2. No cóż, może akurat trafiła się ta pula szczęśliwców, bo wiadomo, że na pewno nie wszędzie tak jest.
      Owszem, chociaż tańsze bilety do teatru też mogą brzmieć zachęcająco, jeśli tylko jest na co iść ;)

      Usuń
    3. Różnice między korporacjami są potężne. Jeden znajomy ma umowę o pracę i od początku zarabia 3.000 zł, a inny jest w firmie już 3 lata i dalej ma śmieciówkę, a pracuje za astronomiczną kwotę 12 zł brutto za godzinę..

      Co do tańszych biletów do teatru, to dzięki nim byłem na kilku ciekawych spektaklach :)

      Usuń
    4. W takim razie kolosalna różnica...
      No właśnie, niekiedy warto skorzystać :)

      Usuń