26 listopada 2016

Mamy w końcu rynek pracownika, a nie pracodawcy

Jeszcze kilka lat temu, między innymi z powodu ogólnoświatowego kryzysu finansowego,  w Polsce pracodawcy mogli przebierać w pracownikach. Pamiętam, że wysyłałem wtedy CV do różnych firm i instytucji. Średnio 30% pracodawców zapraszało mnie na rozmowy kwalifikacyjne. Rozmowy przeważnie były bardzo trudne, często wręcz kuriozalne. Pamiętam jedną, gdzie specjalista HR wypytywał mnie o zastosowanie długopisu. Wymieniłem ich kilkanaście, ale dla niego i tak było to za mało.
Oczywiście żadnej z tamtych rozmów kwalifikacyjnych nie przeszedłem pozytywnie.

Minęło kilka lat. Setki tysięcy Polaków wyjechały do do pracy za granicę. Setki tysięcy polskich rodzin dostały 500 zł na dzieci. I nagle okazało się, że brakuje chętnych do pracy. Teraz to pracodawcy muszą szukać pracowników i oferować im odpowiednie warunki.  
W ostatnim czasie byłem na kilku rozmowach kwalifikacyjnych. Prawie wszyscy pracodawcy chcieli mnie zatrudnić i to jak najszybciej. Teraz to ja zacząłem wybrzydzać. Pracy biurowej nie przyjąłem, bo była tylko na pół etatu. Pracę w biurze nieruchomości i firmie ubezpieczeniowej też odrzuciłem, bo nie oferowali żadnej podstawy, tylko prowizję od sprzedaży. Podobnie było z pracą na infolinii. Tam z kolei nie spodobała mi się stawka godzinowa i elastyczny czas pracy.

26 komentarzy:

  1. I tak powinno być. Wreszcie pojawiła się szansa na normalność.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że stało się to dopiero wtedy, gdy setki tysięcy Polaków wyjechały do pracy za granicę, a rząd wprowadził 500 zł na dziecko.
    Ale dobrze, że w końcu mamy wybór na rynku pracy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie mega optymistyczny wpis, bo czeka mnie szukanie pracy w nowym mieście i trochę się cykałam, że nic nie będzie, a potrzebuję cokolwiek na już bo kredyty, remonty, byle kasa była a potem spokojnie szukać czegoś lepszego, ambitniejszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o znalezienie pracy w dużych miastach, to nie ma żadnego problemu.
      Wiadomo, że przeważnie są to prace na śmieciówkach, które nie wymagają żadnych kwalifikacji, ale na początek to dobra opcja, która daje jakiś dochód.

      Usuń
  4. Niby mamy wybór, ale nie zawsze warunki oferowane przez pracodawców są w stanie nas zadowolić. Sporo w tym wszystkim jeszcze kombinacji, żeby płacić za pracę jak najmniej... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, że oferty pracy są przeważnie słabo płatne, ale przynajmniej mamy wybór. Kilka lat temu ciężko było znaleźć nawet niskopłatną pracę.
      Poza tym dobrze, że wzrasta minimalne wynagrodzenie i stawka godzinowa.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Historia kołem się toczy. Dla mnie dobre wieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiejsi studenci mają bardzo dobre perspektywy zawodowe, czego i Tobie życzę:)

      Usuń
  6. Taaak, 500+ wywarło przynajmniej jakiś wpływ. Ze wzrostem dzietności to nie wiadomo jak będzie, ale dużo ludzi zrezygnowało z pracy. Szwagier, rolnik na 50 ha, skarżył się ostatnio, że już kompletnie nie może nikogo znaleźć do pracy na gospodarstwie - ludzie dostali pieniądze za darmo i teraz chromolą brudną robotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że rząd wprowadził 500 zł na dziecko. Wiele osób krytykuje ten program, ale dzięki niemu tysiące dzieci wyjechały na wakacje albo uczą się języków obcych.
      Dzięki 500plus ludziom nie opłaca się pracować za 1500. I bardzo dobrze. Niech pracodawcy teraz kombinują;)

      Usuń
  7. Nie wiem jak było kilka lat temu, natomiast w tym momencie masz rację - ofert pracy jest bardzo dużo, natomiast jest tez druga strona medalu - najczęściej jest to praca za niewielką stawkę, z pseudo "elastycznym grafikiem", gdzie można pomarzyć o wolnych weekendach. Ale to i tak lepsza perspektywa niż całkowity brak pracy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam porównanie, bo wysyłałem CV kilka lat temu i było zupełnie inaczej niż w 2016r.
      To prawda, że przeważnie są to oferty niskopłatnych śmieciówek, ale przynajmniej jest ich bardzo dużo;)

      Usuń
  8. Ludzie, którzy wyjechali za granicę, zwolnili część miejsc pracy. Ci, którzy dostali 500+ i zwolnili się z pracy, to głównie kobiety. Jednak uważam to za bezmyślność, głupotę i zwykłe lenistwo. Gdy ich dzieci dorosną, te kobiety nie będą miały szans wrócić na rynek pracy, poza tym nie pracując nie płacą składek i tym samym pozbawiają się emerytury. Jednym słowem - na starość będą bez środków do życia, ale to ich wybór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście sporo kobiet zwolniło się z pracy, by wychowywać dzieci i brać 500 zł na dziecko.
      Z jednej strony masz rację, że na starość nie będą miały z czego żyć, ale z drugiej strony nie dziwię się, że tak robią.
      Kobietom, które mają troje dzieci, a pracowały dotychczas za 1500 zł, zwyczajnie nie opłaca się pracować i płacić jeszcze za żłobek lub opiekunkę.

      Usuń
    2. Twierdzenie, że "nie opłaca się im pracować" jest błędne. Po pierwsze - oprócz pieniędzy na dzieci z 500+ zarobią 1500 w pracy, więc razem mają 3000. Jeżeli zwolniły się z pracy, to wcześniej ktoś zajmował się dziećmi, więc jakoś sobie radziły. Poza tym jeśli nie pracują, to 500+ dostają z NASZYCH PODATKÓW - ludzi, którzy ciężko pracują, a oni nie dokładają się do budżetu. Czy to jest sprawiedliwe? Dlaczego mam oprócz siebie utrzymywać jeszcze dzieci niepracujących, ich rodzice powinni je utrzymywać z własnej pracy, a nie państwo.

      Usuń
    3. Sprawiedliwości niestety nigdy nie będzie. Wielu ludzi pracuje na czarno i bierze 500 zł na każde dziecko, bo oficjalnie nie ma dochodu. Podobnie wiele osób wyłudza pieniądze z urzędu pracy, ZUS, pomocy społecznej. To są miliardy złotych rocznie. I to wszystko z naszych podatków.

      Usuń
  9. No tak, cudowny program 500+...Tylko czy do końca. Rezygnacja z pracy dla 500-1000 zł? Dla mnie to bezmyślne postępowanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie pisałem, że program 500 plus jest cudowny. Mam wiele zastrzeżeń do tego projektu, ale uważam go za krok w dobrym kierunku. Dzięki niemu wiele dzieci wyjechało na wakacje, a ci którzy odeszli z pracy, zwolnili miejsce dla innych, którzy nie mogli jej znaleźć.

      Usuń
  10. Prawdziwy rynek pracownika pojawia się wtedy, gdy pracodawcy szukają wykwalifikowanych pracowników ze stażem i jednocześnie mając takich u siebie starają się ich zatrzymać.
    Coś się ruszyło w tym biznesie, ale na razie szuka się pracowników z najwyższymi kwalifikacjami na najniższe funkcje i płace - a to jeszcze nie jest rynek, to tylko złodziejstwo. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tym co napisałeś, bo niestety trzeba mieć znajomości, by dostać dobrze płatną pracę. Tak jest w większości branż.
      Ale cieszę się, że jest 500 plus, że podnoszona jest płaca minimalna, że wprowadzono minimalną stawkę godzinową. I to pisze ktoś, kto nigdy nie głosował na PiS;)

      Usuń
  11. Zauważyłam, że tak naprawdę praca jest, ale przede wszystkim fizyczna albo ta bardzo nisko płatna. Taki wybór. Znajoma - po studiach, chemia - szuka już cały rok, a najczęściej proponowano jej pracę w sklepie bądź jako opieka ludzi starszych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że ludzie chcieliby po studiach mieć dobrą pracę zgodną ze swoim kierunkiem i sporo zarabiać.
      Jeśli ktoś mieszka z rodzicami albo ma bogatego partnera, to może szukać odpowiedniej pracy nawet kilka lat.
      Ale znam kilka związków, w których jedno zarabia 2.000-2.500 zł, a drugie siedzi w domu, bo po studiach nie będzie pracować w sklepie lub na budowie. I wolą brać kredyty niż "schańbić" się pracą na kasie.

      Usuń
  12. Też zauważam zmiany na lepsze, ale nie wszędzie, raczej w dużych miastach. Miejmy nadzieję jednak, że tej pracy będzie coraz więcej, na coraz lepszych warunkach, przynajmniej tak mówią prognozy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, w dużych miastach jak Warszawa, Wrocław czy Gdańsk pracę można znaleźć w jeden dzień.
      Gorzej jeśli ktoś dojeżdża do pracy 30 km, bo w jego wsi lub miasteczku nie ma pracy, a zarabia 1500.

      Usuń
  13. Rynek pracownika jest i funkcjonuje. Znam ludzi z HR, którzy na rozmowę kwalifikacyjną umawiają 10 kandydatów i skaczą z radości, gdy przyjdzie chociaż dwóch. To są autentyczne historie. I nie chodzi o pracę fizyczną czy niskiej jakości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka sytuacja jeszcze 2-3 lata temu była nie do pomyślenia. Pamiętam, że wtedy cieszyłem się, jeśli jakiś pracodawca w ogóle zaprosił mnie na rozmowę kwalifikacyjną.
      A niedawno zadzwonił do mnie pracownik firmy, do której wysłałem CV i pytał, czy dalej jestem zainteresowany i czy na pewno przyjdę na rozmowę :)

      Usuń