24 września 2016

Warto być cierpliwym?

Na pewno warto cierpliwie czekać na miłość. Ona przyjdzie sama, prawie od niechcenia. Warto cierpliwie czekać na przyjaźń. Ona także przyjdzie. Prędzej lub później.

Ale czasami nie warto czekać. W Polsce są miliony kobiet, których mężowie ostro piją, a nieraz je mocno biją. Nie warto wierzyć, że facet sam z siebie stanie się abstynentem i pluszowym misiem. Nie warto czekać i żyć 17 lat w piekle małżeństwa. Lepiej rozwieść się po 3 latach nadziei i rozpaczy, a nie po 17. Lepiej zacząć nowe życie w wieku 28 lat, a nie 42.
W Polsce są tysiące par, które nie mogą mieć dzieci. Mimo niestosowania antykoncepcji, mimo częstego seksu i wieloletnich starań. Oczywiście można czekać na cud. Znam małżeństwo, które doczekało się dziecka po 10 latach starań!! Lekarze mówili, że nigdy nie będą mogli mieć dzieci, a im się udało bez żadnych leków i in vitro. Ale to przypadek jeden na milion. Poza tym byli już psychicznie wykończeni po tych 10 latach.
Dlatego najlepiej, gdy kobieta przebada się kompleksowo pod kątem ginekologicznym, a jej facet zbada spermę. Dobrze też prowadzić zdrowy styl życia, a jeśli mimo to nie udaje się mieć dzieci, to lepiej pomyśleć o leczeniu w wieku 30 lat niż 40.

Są jednak dziedziny życia, w których zupełnie nie wiem, czy warto być cierpliwym czy nie. Na przykład praca zawodowa. Pracuję w jednej firmie od 7 lat, a zarabiam tylko 2.000 zł. Nie ukrywam, że bardzo frustruje mnie wysokość pensji, brak awansów, brak perspektyw na lepsze stanowisko. Nie wiem, co jest lepsze. Czy praca na przeciętnym stanowisku za przeciętną pensję, ale praca pewna i stała czy ciągłe zmiany pracy z powodu braku cierpliwości. 
Mam znajomego, który w ciągu 2 lat pracował w 5 branżach!! Był sprzedawcą w sklepie, agentem ubezpieczeniowym, pośrednikiem nieruchomości, kurierem i pracownikiem infolinii. Nie wiem, kto z nas ma rację. Może obaj źle robimy, a może wręcz przeciwnie. Nie wiem.

28 komentarzy:

  1. Trudno stwierdzić, bo gdy wybieramy jedną drogę, nie znamy innej, a jeśli chodzi o czyjeś doświadczenia i opinie, to cóż, niekoniecznie muszą pasować do naszych, przez co poczucie słuszności tego, co się robi, lub czego się nie robi, staje się miarą adekwatną jedynie dla własnych czynów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, jedna osoba może mieć szczęście i zarabiać jako sprzedawca mieszkań lub ubezpieczeń 4.000 miesięcznie, a inna nie mieć szczęścia i zarabiać w tych samych firmach 1.000 zł na 2 miesiące.

      Podobnie jest ze staraniem się o dziecko. Jedne zajdą w ciąże po miesiącu leczenia, a inne po 5 latach.
      Ale na pewno warto pomagać szczęściu i być cierpliwym, a nie zniechęcać się po miesiącu pracy lub pół roku starania o dziecko.

      Usuń
  2. Brak cierpliwości to chyba moja największa wada, ale staram się nad nią panować. Jeżeli frustruje Cię za niska pensja i nie ma perspektyw na poprawę, może warto pomyśleć o zmianie pracy. Wiem, że łatwo się mówi, ale inaczej nic się nie zmieni. Nikomu nic nie spada z nieba, praca i pieniądze również. Zbyt częste zmienianie pracy też nie jest wskazane, bo to źle wygląda w CV.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysyłam CV i chodzę na rozmowy kwalifikacyjne, ale najgorsze jest to, że w wielu branżach zarabia się tylko na prowizjach, a nie ma żadnej podstawowej pensji.
      Znam kilka osób, które pracowały w biurze nieruchomości albo jako agenci ubezpieczeniowi. W dobrych miesiącach potrafili zarobić nawet 5.000 zł, ale w złym nie zarabiali nawet złotówki. Trudno w takiej sytuacji planować rodzinny budżet, zakupy itd.

      Usuń
  3. Odnośnie pracy... byłam własnie na poziomie poszukiwań. Choć nie powinnam się uzewnętrzniać na forum, napiszę ile mogę. Pierwsza praca (po dłuzszej przerwie), bez doświadczenia, oczywiście praktyka i działalność społeczna w CV są. Propozycja 1400 zł. Odrzuciłam. Oburzenie społeczne no bo jak to bez doświadczenia i jeszcze wymagania (w tym znajomych osób). Za chwilę druga rozmowa, inna propozycja zgadzam się. Mam pracę za podobną kwotę do Twojej. Bez koneksji, poplecznictwa i kombinacji. Pracę z umową itd. Nie wiem jak będzie potem, bo to dopiero początki...ale wiem jedno, że się da i że nie należy się bać. Gdybym posłuchała innych wydawałabym 500 zł na paliwo i została z 900 zł śmiech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam problem, bo z jednej strony 2.000 zł to niska pensja, ale z drugiej ciężko znaleźć pracę, gdzie będzie dużo wyższa podstawa. Dlatego na razie nie zmieniam.
      W niektórych branżach można na prowizjach zarabiać ogromne pieniądze, ale można też przez kilka miesięcy nie zarobić ani złotówki. Tego się boję.

      Usuń
    2. To również zależy ile masz lat. Praca na prowizjach, to ciągle zmaganie się z klientami i walka o nowych. To jest dobre do pewnego momentu. Później człowiek się starzeje (każdy:) i nie ma aż tyle sił, żeby ciągle sprostać nowym wezwaniom. A firmy starają się wykorzystać każdego pracownika a jak widzą, że już nie mogą wycisnąć więcej to zwalniają i nie mam zmiłuj. A z drugiej strony pieniądze są dla nas bardzo ważne!

      Usuń
    3. Właśnie w tym jest problem, że trudno znaleźć pracę, w której siedzi się 8 godzin w biurze, a zarabia się sporo.
      Żeby dużo zarabiać, trzeba się sporo najeździć, sporo nadzwonić i walczyć o nowych klientów.
      Chyba, że ktoś ma niesamowite szczęście. Mam znajomego, który od razu po liceum (bez wyższego wykształcenia, bez żadnego doświadczenia zawodowego) dostał pracę biurową za 3.000 zł!!

      Usuń
  4. Nie ma reguł na to, czy warto czekać, czy nie. Mnie dwukrotnie się zdarzyło, że gdy odszedłem do innej, lepiej płatnej pracy, to wtedy w poprzedniej zwalniało się kierownicze stanowisko. Z reguły dzwoniono do mnie z pytaniem, czy chciałbym powrócić, ale uważam, że "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie gdybyś został w tej gorzej płatnej pracy, to nie zwolniłoby się kierownicze stanowisko;)
      Najgorsza jest właśnie niewiadoma, bo gdy coś wiadomo, można iść w ciemno.

      Usuń
  5. Mam wrażenie, że ludzie będący w toksycznych związkach boją się odejść, bo mimo wszystko mają jakąś stabilizację. Jeżeli kobieta zarabia najniższą krajową to odchodząc od partnera skazuje się na uboższe życie i być może samotność. To trudny krok. Dlatego warto dążyć do czegoś, wyznaczyć cel i rozwijać się. Mało ludzi dąży do prawdziwej samodzielności.
    A co do pracy? Może nie jest ważne ile zarabiasz ale to jak się czujesz w tej pracy. Ja w żadnej poprzedniej nie czułam się na tyle szczęśliwa, żeby zostać dlatego wiele razy ją zmieniałam. Twój kolega pewnie miał tak samo.
    Myślę, że cierpliwość zawsze popłaca ale nie można jej tłumaczyć bezczynnością. W końcu na najsmaczniejszy obiad trzeba zawsze dłużej czekać, czy warto byłoby zrezygnować dla kanapek z pasztetem gotowych w minutę? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację, a poza kwestiami ekonomicznymi rozwód to wielka tragedia dla ludzi religijnych, a dla ludzi niereligijnych rozwód może być powodem do wstydu i dlatego wolą żyć w toksycznych małżeństwach.

    Co do pracy, to nie satysfakcjonują mnie ani zarobki, ani jej charakter, bo jest trudna psychicznie i trochę fizycznie.
    Jestem zadowolony tylko z pewnej, comiesięcznej pensji i ze stabilizacji.
    Na pewno trzeba działać i szukać czegoś czegoś lepszego, a jednocześnie być cierpliwym.
    Żeby to tylko było takie proste;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wydaje mi się, że cierpliwość w wyżej opisanych przez Ciebie przypadkach ma niewiele wspólnego. Destrukcyjne małżeństwa to nie kwestia cierpliwości ale wpojonych lęków, stereotypów, społecznych norm i kulturowych oczekiwań a jeśli dodamy do tego jeszcze mentalność wywodzącą się z wychowania w katolickiej rodzinie to mamy gotowy schemat "zasiedzenia się " kobiet w takich małżeństwach. Tak na marginesie większość kobiet nie chce odchodzić od takich mężów nie z nadziei, że się zmienią na lepsze ale z obawy, że faktycznie się zmienią na lepsze i wtedy one nie będą już tymi biednymi żonami i umęczonymi przez życie i mężów matkami, ale będę musiały wziąć swoje życie w swoje ręce. (Dla wielu to dziwne ale niestety prawdziwe)
    Potrzeba posiadania dziecka? To pozostawię bez komentarza, bo nigdy nie pragnęłam mieć dzieci.
    A praca? Jak sam napisałeś tu też w głównej mierze rozbija się wszystko o strach zarówno przed utratą tej stabilnej, ale też przed rozpoczęciem nowej. To kwestia też na ile utożsamiamy się z pracą a na ile traktujemy ją jako formę zarobkową; to również kwestia poczucia własnej wartości i wiary w swoje możliwości, umiejętności i poradzenia sobie w sytuacji, kiedy coś nie wyjdzie. Boimy się straty pracy nie tyle przez odcięcie od stabilności finansowej ale przede wszystkim od tego jak ocenią nas inni - gdy nas zwolnią lub zwolnimy się sami.

    Jak dla mnie cierpliwość to nie jest bierne czekanie aż coś się zmieni - samo się zmieni: szef da podwyżkę, kolega zaproponuję lepiej płatną pracę; sąsiadka doniesie na policję, że mąż pobił i sąd sam wyda wyrok rozwodowy; czy zdarzy się cud i kobieta zajdzie w ciążę.

    Dla mnie cierpliwość to spełnianie marzeń, to działanie w którym daje sobie miejsce na to, że coś może nie pójść tak jak chcę i wtedy cierpliwie działam dalej, szukam innych rozwiązań...
    Tak jak to widzę...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawy i odważny komentarz.

      Pracuję m.in. z osobami, które doświadczają przemocy. Powodów, dla których nie odchodzą od swoich partnerów, są tysiące. Niektórzy nie odchodzą z powodów religijnych, bo rozwód to dla nich grzech śmiertelny.
      Inni nie odchodzą, bo się wstydzą, nie chcą przyznać się do porażki swojego związku i małżeństwa.
      Ale najważniejszy powód to pieniądze i dzieci. Ludzie boją się utraty stabilności finansowej. Nie chcą też niszczyć dzieciom pełnej rodziny. Wolą żyć w piekle małżeństwa.
      Twoje spojrzenie jest ciekawe. Chyba wszyscy boimy się zmian. Nawet na lepsze..

      Co do pracy, to myślę, że ważniejsze od opinii rodziny czy znajomych są po prostu pieniądze. Jeśli ktoś ma kasę na koncie, to może zmieniać pracę co miesiąc. A jeśli nie ma, to pracuje tam, gdzie chcą go zatrudnić.

      Na pewno nie warto narzekać, tylko działać, działać i jeszcze raz działać.

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Wiesz, mam wrażenie, że życie w małżeństwie, gdzie występuje przemoc to nie kwestia cierpliwości i wiary, a może będzie lepiej... To raczej kwestia strachu i leku przed nowym. Ludzie boją się podejmować takie radykalne kroki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracuję także z osobami doświadczającymi przemocy i jest tak jak piszesz. Ale najważniejszym przeciwnikiem rozwodów jest proza życia: wspólne dzieci, wspólne mieszkanie, wspólny kredyt..

      Usuń
  9. Coś mi się wydaję, że lepiej być w życiu człowiekiem szczęśliwym i szukać swojej szansy niż osiąść na laurach, bo jest bezpiecznie i praca stała... Jak będziesz szczęśliwy za kilka lat myśląc o swojej pracy wtedy będziesz mógł powiedzieć, że dobrze robisz. Jeśli nie będziesz to dlaczego nie złapać losu i nie poszukać czegoś innego? Czegoś, co Cię będzie bardziej satysfakcjonowało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukam od kilku lat, ale problem jest taki, że gdy jest pewna pensja (np. w sklepach czy urzędach), to jest ona nawet niższa niż te 2.000 zł, które mam teraz.
      A gdy można zarobić duże pieniądze (np. w biurze nieruchomości albo jako przedstawiciel handlowy), to w gorszych miesiącach można nic nie zarobić. I koło się zamyka..
      Co nie znaczy, że nie szukam dalej.

      Usuń
  10. Na inne tematy się nie wypowiem, ale na temat pracy już tak, bo to poniekąd moja specjalizacja. Po pierwsze nie ma dobrej rady dla wszystkich, każdy z nas jest i jest w innej fazie życia - dla jednego zmiana pracy będzie tym co oczekuje, dla drugiego tylko stabilizacja.
    W każdym razie w społeczeństwie istnieje przekonanie, że praca musi dawać pieniądze i tylko po pieniądzach ludzie jej szukają. Oczywiście, praca nie powinna być za darmo, ale ja uczę ludzi, że najpierw niech zdecydują co chcą robić, co ich fascynuje, co lubią, gdzie są ich mocne strony. Potem do tego dopasowują zawód, a dopiero na końcu szukają pieniędzy. Taka kolejność powoduje, że najpierw wiesz, w czym jesteś dobry, w jakiej dziedzinie jesteś fachowcem, a jak się czujesz fachowcem, jesteś bardziej pewny siebie, wiesz co chcesz robić i to potem widać na rozmowach kwalifikacyjnych. I tacy ludzie w pierwszym rzędzie dostają pracę lub otwierają własne firmy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłoby cudownie, gdyby ludzie robili to, co kochają i jednocześnie zarabiali na tym ogromne pieniądze. Zazdroszczę takim osobom i gratuluję im, że tak żyją.
      Niestety większość ludzi pracuje, bo musi co miesiąc płacić kredyt za mieszkanie, czynsz, kredyt za samochód itd.
      Najgorsza jest chyba praca poniżej kwalifikacji. Sporo ludzi z wyższym wykształceniem pracuje na przykład w sklepach.

      Na pewno warto szukać, chodzić na rozmowy kwalifikacyjne, zdobywać różne papiery i doświadczenie, próbować pracy w różnych branżach. Może akurat znajdziemy coś co kochamy, a co jednocześnie da nam dobre zarobki:)

      Usuń
    2. Nie ma sensu próbować pracy w różnych branżach tylko po to, żeby znaleźć największe zarobki. To jest rozmienianie się na drobne i świadczy o tym, że nie wiemy co chcemy robić zawodowo. Trzeba najpierw zdobyć wykształcenie w kierunku, który nas interesuje i w którym chcemy pracować. Nikt nie rodzi się dobrym fachowcem, żeby nim być, trzeba zdobyć doświadczenie w zawodzie, na co potrzeba co najmniej kilku lat pracy. Dobry fachowiec zawsze znajdzie pracę, to działa na zasadzie konkurencji.

      Usuń
    3. Z jednej strony zgadzam się z Tobą. Wykształcenie jest bardzo ważne.
      Ale proza życia jest okrutna. Mam znajomego, który skończył renomowaną uczelnię techniczną, a pracuje od kilku lat za niecałe 2.000 zł.
      Ważne jet też szczęście, znajomości, ambicja, pracowitość. Mam znajomego, który skończył filozofię, z czego wielu się śmiało, a zarabia 8.000 zł, pracując w zupełnie innej branży.

      Usuń
  11. W ostatnim przypadku - mi się tak wydaje - nie ma odpowiedzi ma to, kto robi źle, a kto dobrze. Robicie to, co każdemu z Was odpowiada :) Ale ja to młoda jestem, ja się nie znam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieważne, czy ktoś jest młody czy nie.
      Warto posłuchać każdego, przemyśleć i wyciągnąć wnioski:)

      Usuń
  12. Cierpliwość czy niecierpliwość... nie można całe życie czekać na to, aż coś SAMO się zmieni. To my musimy zrobić krok naprzód. Ja też nie jestem zadowolona z mojej pensji, z tego, że nie mam mozliwości rozwoju i co najgorsze, że szef w ogóle nie docenia pracownika. Pracuję tam dopiero rok i chętnie zmieniłabym pracę. Ba! zrobię to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też myślę, że nie można leżeć na łóżku, patrzeć w sufit i czekać aż ktoś przyjdzie i zaproponuje nam świetną pracę;)
      Trzeba próbować, próbować i jeszcze raz próbować.

      Usuń
  13. zmiany są dobre i nie należy się ich bać. warto jednak sobie wszystko dobrze przemyśleć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami boimy się zmian nawet na lepsze. Warto próbować różnych rzeczy pomimo strachu.

      Usuń