11 września 2016

Miej wyjebane, a będzie ci dane. Tym razem o przyjaźni

Nie spodziewałem się, że mój ostatni post spotka się z tak dużym zainteresowaniem i ilością komentarzy. Ale że tak się stało postanowiłem kontynuować ten temat.
Ostatni wpis był o miłości, ten jest o innym bardzo ważnym uczuciu w naszym życiu, czyli o przyjaźni. Mimo że nie jestem ekspertem od przyjaźni, nie wiem, czy miałem przyjaciela i czy kiedykolwiek będę miał.
Wiem, że będąc nastolatkiem, bardzo brakowało mi nie tylko miłości, ale i przyjaźni. Brakowało mi osoby, przy której nie muszę się wstydzić, nie muszę udawać kogoś silniejszego, lepszego niż jestem. Zawsze byłem samotnikiem, ale raczej nie miałem problemów, by pójść z kimś na piwo albo bilard. Kiedyś byłem idealistą (zresztą kto nie był w młodości hipisem, wegetarianinem albo socjalistą). Wierzyłem w miłość na całe życie. Wierzyłem w przyjaźń bezinteresowną, całkowitą. Dlatego tak cierpiałem, bo miałem z kim wypić alkohol w sobotę, a nie miałem się komu wyżalić, wypłakać. Nie miałem z kim pogadać na tematy religijne czy filozoficzne. Bo wśród znajomych było to tematem tabu albo wyszydzane i wyśmiewane.

W ostatnich latach przestałem szukać przyjaciół. W ostatnich dniach skontaktowało się ze mną 2 dobrych znajomych ze studiów, z którymi nie rozmawiałem od kilku lat.
 

32 komentarze:

  1. Może właśnie o to chodzi, kiedy przestaje się szukać to nagle samo się znajduje....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie tyle przestaje się zupełnie szukać, ile przestaje się szukać obsesyjnie i zbyt mocno;)

      Usuń
  2. Doświadczamy przyjazni i miłości wtedy, gdy na to zasługujemy, lub po prostu dlatego, że mamy to szczęście. Niezależnie od tego, czy ich szukamy, czy wręcz przeciwnie, mamy wyjebane:))
    Ja nie tylko byłam hipiską i socjalistką w młodości, jestem nią również w "starości":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałem to szczęście, że doświadczyłem miłości.
      A co do przyjaźni, to nie wiem. Miałem albo mam dobrych znajomych, ale chyba nie przyjaciół. Cieszę się więc chociaż z tych znajomych.
      Hipisem nigdy nie byłem, socjalistą też nie, ale za to marzycielem i idealistą;)

      Usuń
  3. Mam to szczęście, że posiadam jedną przyjaciółkę od serca:) Znamy się od dziecka i wiemy o sobie praktycznie wszystko. Wspieramy się w najtrudniejszych chwilach: koleżanka myła mi nogi, gdy byłam po operacji, ja ją wspierałam gdy straciła ciążę:(( Przyjaźń to niesamowita nić porozumienia między dwojgiem ludzi:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci i cieszę się, że masz taką przyjaciółkę.
      U mnie było tak, że miałem dobrych znajomych po kilka lat, a później wszystko się urywało i od kilku lat nie mam z niektórymi kontaktu.
      Ale cieszę się z tej garstki, która została.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Gdy to czytam to widzę, że nadal jakby wierzę w to, w co Ty już przestałeś. I mimo paru potknięć oraz zawodów w kwestii ludzi, mam przy sobie tych parę osób, które nazywam przyjaciółmi, więc chyba mam trochę szczęścia, przynajmniej tak uważam. Ale racja, pamiętam, jak w podstawówce bez skutku bardzo długo zabiegałam o przyjaźń tych, którzy nagle się odwrócili (ah te dziecięce problemy), a rozwiązanie całej sprawy przyszło całkiem przypadkiem, bez tych wszystkich starań. Także coś w tym musi być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że masz osoby, które możesz nazwać przyjaciółmi. To wielki skarb.
      Ja po prostu wolę nie mieć złudzeń. Każdy człowiek jest mniejszym lub większym egoistą. Sam nie wiem, jak bym się zachował w krytycznej sytuacji w stosunku do przyjaciela. Czy umiałbym mu pomóc i go wspierać.

      Usuń
    2. Owszem.
      No tak, rozumiem i zdaję sobie z tego sprawę, tym bardziej, że zdarzają się naprawdę różne sytuacje, ale jednak zawsze się próbuje udzielić tego wsparcia w miarę możliwości, przynajmniej tak mi się wydaje.

      Usuń
    3. Chodzi mi o to, że nie wiem jak zachowałbym się, gdyby wbijali mi szpilki pod paznokcie albo bili gumową pałką.
      Tak samo nie wiem jak zachowałbym się, gdybym musiał ratować przyjaciela z pożaru albo narkomanii.

      Usuń
    4. No tak, można sobie jedynie wyobrazić, póki nie ma się z danymi sytuacjami styczności.

      Usuń
  5. Ja miałam i mam szczęście, posiadać w swoim życiu od kiedy pamiętam ludzi, których z pełną odpowiedzialnością mogę nazwać przyjaciółmi a używam tego słowa bardzo rzadko. To kilkoro ludzi w różnych okresach mojego życia, którzy byli zarówno w tych dobrych ale i trudnych chwilach. Nie mam też "wyjebane" na tych ludzi, bardzo ich szanuję za to, że są. Przyjaźń to sposób bycia a nie słowo. A z wiekiem wszystko się zmienia. Przyjaźń też. Czasami można nie mieć kontaktu ze sobą przez kilka lat, bo dzieci, rodzina, mąż, żona, chłopak, nowi znajomi - ale gdy się coś wali wystarczy jeden telefon i bariera czasu zanika w ułamku sekundy. I wtedy czuje się tylko Przyjaźń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że masz ludzi, których śmiało możesz nazwać przyjaciółmi. To wielki skarb.

      Nie chodziło mi o to, że mam wyjebane na przyjaciół czy znajomych. Miałem na myśli to, że w pewnym momencie odlałem się na szukanie przyjaciół. Zadowoliłem się znajomymi, których miałem. Bo przyjaźń to duże słowo, a nikt nie jest idealny.

      Usuń
    2. Źle to ujęłam, że "masz wyjebane", bo z postu to nie wynika. "Odlałem się" - prostota słów nie do pobicia:):)

      Usuń
    3. Lubię minimalizm, dlatego często używam prostych słów;)

      Usuń
  6. ja ze studiów mam raptem 2 przyjaciółki przez duże P. reszta niby ziomków oddaliła się hen w niepamięć i nie mam z nimi kontaktu. kiedyś próbowałam coś pisać, umawiać się ale z racji na brak odzewu przestałam. nic na sile... obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest podobnie. Do tej pory utrzymuję stały i regularny kontakt z jednym dobrym znajomym ze studiów.
      Ale lepsze to niż nikt;)

      Usuń
  7. Przyjaźń na siłę to słaby pomysł...Zabieganie o nią również, istnieje pewna granica, której nie ma sensu przekraczać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, nigdy nie znajdziemy przyjaciół na siłę.
      Możemy co najwyżej znaleźć kumpli od kieliszka albo kogoś, kto będzie nas wykorzystywał finansowo.

      Usuń
  8. Przyjaźń też przychodzi znienacka. Po prostu w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu spotykają się odpowiednie osoby. Ale zawsze warto zwiększać swoje szanse na poznanie kogoś fajnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uważam, że trzeba dawać szansę i stwarzać okazje na znalezienie przyjaźni.
      Wtedy przyjdzie sama:)

      Usuń
  9. Rozczarowałam się przyjaźnią z kobietami, które po czasie okazały się "pseudoprzyjaciółkami". Przyjaciel powinien być nim mimo wszystko, na dobre i na złe. Kobiety wobec siebie są czasem zazdrosne, dlatego wolę przyjaźń damsko - męską.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że lubisz przyjaźń damsko-męską.
      Ja z kolei mam złe doświadczenia z przyjaźnią między kobietą a facetem.
      Jedno jest pewno. Prawdziwa przyjaźń (chyba) istnieje;)

      Usuń
  10. Coś w tym jest, skoro co dziesiąty Polak wyjechał na stałe za granicę, to pewnie wśród nich są też ci z którymi się przyjaźniliśmy, spotykaliśmy, chodziliśmy na piwo ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyt wielu Polaków musiało wyjechać za granicę.
      W ten sposób rozpadło się wiele przyjaźni, ale też małżeństw i rodzin..

      Usuń
  11. Mała uwaga. Liczbą osób i komentarzy. "Ilość" stosujemy do niepoliczalnych, np. ilość wody, ilość chleba, ilość powietrza, ilość glukozy itd. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za sugestię.
      Będę pamiętał o tym, by rozróżniać "ilość" i "liczbę" :)

      Usuń
    2. Spoko, ja też do niedawna nie rozróżniałem. ;-)

      Usuń
  12. Miej wyjebane,a będzie Ci dane.Dziękuję za przypomnienie;)A co do przyjaźni - jest takie powiedzenie,że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie...No nie w obecnych czasach.Ja to twierdzę,że prawdziwych przyjaciół poznajemy właśnie wtedy kiedy jesteśmy szczęśliwi!Wtedy możemy mieć pewność,że ludzie którzy przy nas są,cieszą się naszym szczęściem,nie zazdroszczą nam,nie są zawistni,itd.Teraz takie paskudne czasy,że jak komuś się nie powodzi to rzekomi "przyjaciele" odczuwają niebywałą satysfakcję...Bywa również i tak,że najlepszy przyjaciel po latach okazuje się naszym największym wrogiem...Także ja osobiście wolę mieć paru dobrych znajomych,na których zawsze mogę liczyć niż kogoś kto niby jest przyjacielem,a jak przyjdzie co do czego,to przyjaciela nie ma...
    Pozdrawiam mała mi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie albo wtedy, gdy odnosimy sukcesy, zarabiamy dużo pieniędzy, jesteśmy mocno szczęśliwi.
      To jest chore, że wielu woli, by ktoś zarabiał mniej niż oni albo był bardziej chory niż oni. Wtedy ci ludzie się cieszą z porażek innych i nie myślą o swoim przykrym życiu.

      Ja też cieszę się z tych kilku dobrych znajomych. Nie ma ich wielu, ale dobrze, że są.

      Pozdrawiam:)


      Usuń
  13. Wielu myli przyjaźń ze znajomością czy koleżeństwem. A to są zupełnie inne relacje. Przyjaźń buduje się latami. W przyjaźni akceptujesz przyjaciela takim jaka/jaki jest. Z perspektywy czasu patrząc mogę stwierdzić, że prawie zawsze był ktoś, kto był moim przyjacielem. Potem nasze drogi się rozeszły, staliśmy się innymi ludźmi, po przyjaźni została dobra znajomość. Obecnie o jednym człowieku mogę powiedzieć, że jest moim przyjacielem - co ciekawe jest to człowiek, z którym wiele poglądów mnie dzieli, a jednak się przyjaźnimy.
    Znajomość z czasem może się przerodzić w przyjaźń, a o znajomych należy dbać. Nie znaczy, że na siłę zabiegać o ich uwagę, ale dbać tak, jak byśmy chcieli, aby oni o nas dbali...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest chyba istota wszystkich relacji międzyludzkich. Nie zabiegać na siłę o to, by mieć znajomych, ale traktować innych tak jak my sami chcielibyśmy być traktowani. Wtedy mielibyśmy raj na ziemi:)

      Ja też mam dobrego znajomego, który ma zupełnie inne poglądy religijne i filozoficzne niż ja.
      Myślę, że dlatego przyjaźnimy się od wielu lat, bo mamy podobne pasje i wrażliwość na świat. Na przykład obaj interesujemy się historią czy chodzeniem po górach.

      Usuń