10 lipca 2016

Dlaczego fundacje i stowarzyszenia zabijają w ludziach chęć pomagania

Przez kilka lat byłem członkiem stowarzyszenia. Aktywnym członkiem. Chodziłem na wszystkie spotkania, płaciłem comiesięczne składki, pomagałem w pisaniu projektów. Nigdy nie ukrywałem, że chcę robić coś dobrego dla innych, ale nie w formie wolontariatu.

Napisaliśmy kilka projektów. Na konkursy miejskie, wojewódzkie, a nawet ogólnopolskie. Oczywiście nie dostaliśmy nawet złotówki dotacji, bo nie znaliśmy odpowiednich ludzi w urzędzie marszałkowskim ani we władzach miasta. To była pierwsza przyczyna mojej frustracji.
Drugą przyczyną mojego odejścia było zaangażowanie członków stowarzyszenia. Na papierze mieliśmy świetną ekipę. Byli wśród nas pracownicy socjalni, pielęgniarki, nauczyciele, policjanci, psycholodzy, prawnicy, kuratorzy sądowi. Każdy miał wiedzę i doświadczenie z różnych dziedzin życia i była to nasza ogromna siła.
Tyle że regularnie na spotkania przychodziło nie więcej niż 30% osób. Pomimo że spotkania były tylko raz w miesiącu. Nawet składki, które wynosiły tylko 10 zł miesięcznie od osoby okazały się zbyt wysokie, bo w ogóle nie płaciło ich aż 50% członków. Nie muszę chyba wspominać, że w pisanie projektów angażowało się maksymalnie 20% osób należących do stowarzyszenia.

Kiedy tak sobie myślę o tych kilku latach mojej działalności w stowarzyszeniu, dochodzę do wniosku, że tylko zmarnowałem kilkaset złotych i dziesiątki godzin, które mogłem dużo lepiej spożytkować. Czuję duży smutek i trochę złości. Bo mogło być tak pięknie. 

Ale może Wy macie pozytywne wspomnienia z działalności w fundacjach lub stowarzyszeniach?

32 komentarze:

  1. Czemu uważasz, że zmarnowałeś ten czas? Zawsze chyba jednak czegoś się człowiek uczy, czyż nie ? Mimo, że w Polsce trzeba mieć plecy żeby załatwić nawet niewielkie dofinansowanie, co bardzo irytuje, ale jednak chyba coś dobrego się wydarzyło podczas twojej działalności tam ?
    Ja mam bardzo dobre wspomnienia ze stowarzyszeniem, ale może dlatego, że moja działalność tam trochę się różniła. Byłam wolontariuszem, nie opłacającym składki członkiem. Poznałam mnóstwo ciekawych i miłych osób, pomogłam wielu dzieciom, zorganizowałam kilka imprez. Super sprawa, mega satysfakcjonująca. Dla mnie szczególnie pomoc dzieciom jest bardzo ważna.

    ------------------
    Jeśli chodzi o komentarz u mnie, czemu uważasz że tylko mężczyźni hetero mają najlepiej? Szczerze mówiąc pomyślałam, że napiszesz że grupą najbardziej uprzywilejowaną są feministki, nie lesbijki.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że dobrze wspominasz działalność w stowarzyszeniu. Fajnie, że poznałaś niesamowite osoby i pomogłaś wielu dzieciom:)
      U mnie było zupełnie inaczej, bo prawie wszystkich członków stowarzyszenia znałem już wcześniej. Nie nastawialiśmy się też na wolontariat, tylko na konkretne projekty. Szkoda, że żadnego nie udało się zrealizować..

      Uważam tak dlatego, bo geje są mocno dyskryminowani, wyśmiewani. Lesbijki mają trochę lepiej, chociaż też nie mają łatwego życia.

      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Ja chyba jednak byłabym w stanie bardziej zaakceptować geja niż lesbijkę. Ale chyba każdy ma inne zdanie.

      I nie chodzi o młodość o bycie wiecznie młodym i pięknym. Bardziej o poczucie beztroski i powrót do dzieciństwa. Nie mam trzydziestki na karku żeby narzekać jaka to jestem stara i schorowana. Przesłanie posta było inne. Chodzi raczej o ten moment kiedy każdy z nas zdaje sobie sprawę, że chyba jednak staje się dorosłym, bo w naszym życiu brakuje beztroski jaką sie ma będąc dzieckiem.

      Usuń
    3. Ja chyba jednak byłabym w stanie bardziej zaakceptować geja niż lesbijkę. Ale chyba każdy ma inne zdanie.

      I nie chodzi o młodość o bycie wiecznie młodym i pięknym. Bardziej o poczucie beztroski i powrót do dzieciństwa. Nie mam trzydziestki na karku żeby narzekać jaka to jestem stara i schorowana. Przesłanie posta było inne. Chodzi raczej o ten moment kiedy każdy z nas zdaje sobie sprawę, że chyba jednak staje się dorosłym, bo w naszym życiu brakuje beztroski jaką sie ma będąc dzieckiem.

      Usuń
    4. Każdy odbiera dany post inaczej. I bardzo dobrze.
      Nieraz, pisząc post, miałem na myśli coś zupełnie innego niż później czytałem w komentarzach. To skłania do dyskusji i ciekawych przemyśleń.

      Widzisz, Ty wolałabyś geja, a ja lesbijkę;)

      Usuń
    5. To wynika raczej z naszej płci. Ty czułbyś się bardziej komfortowo przy lesbijce, ja na odwrót.

      Usuń
  2. Gdyby pominąć statut fundacji i stowarzyszeń, to b. szybko można dojść do wniosku, że stowarzyszenia są przedmurzem do zakładania "partii kanapowych" (często popieranych przez tajną policję), a fundacje służą do przekrętów finansowych.
    Nie widzę tam miejsca dla młodych inteligentnych ludzi z pomysłami, i nie dziwię się Twojemu rozczarowaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że wiele stowarzyszeń to właśnie miejsca spotkań członków kanapowych partii, a wiele fundacji robiło i robi przekręty finansowe. To źle wpływa na wizerunek wszystkich NGO.

      Tak sobie myślę, że sens mogą mieć stowarzyszenia ludzi, których łączy wspólna pasja. Na przykład stowarzyszenie miłośników jazdy na rowerze w mieście albo eksploracji podziemnej.

      Usuń
  3. Tak samo, jak Aleksandra uważam, że na pewno nie był to czas stracony. Nigdy i nigdzie ludzie nie angażują się w cokolwiek masowo, zawsze jest problem ze ściągalnością składek, zawsze jest problem z zaangażowaniem. Więc i tutaj nie mogło być inaczej.
    Ja przez jakiś czas działałem w stowarzyszeniu Brata Alberta, niewiele tam zdziałałem, lecz widziałem w moim zaangażowaniu sens, ponieważ stowarzyszenie dawało bezdomnym naprawdę realną szansę. Od tamtych czasów, jak widzę bezdomnego, to nie potępiam go z miejsca, ponieważ wiem ile przyczyn prowadzi do bezdomności...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w moim stowarzyszeniu sporo osób nie angażowało się w działalność, bo nastawiło się na szybki zysk. Gdy zobaczyli, że kolejne projekty kończą się niepowodzeniem, przestali chodzić na zebrania. Przykre, że niektórzy patrzą tylko na kasę.

      Fajnie, że działałeś w stowarzyszeniu i dało Ci to sporo dobrego. Ja miałem zupełnie inne doświadczenie z bezdomnymi. Rzeczywiście przyczyn bezdomności jest sporo i nie można szufladkować wszystkich bezdomnych.

      Usuń
  4. No tak, wszystko jednak zależy od ludzi. Teatr, w którym działa, tworzy stowarzyszenie i chociaż nie jestem jego członkiem, to jednak dużo nam to pomaga w działalności, szczególnie w kwestii finansowej, ponieważ mamy to szczęście otrzymywać chociaż trochę wsparcia od miasta w kwestii pisanych projektów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teatr to jednak medialna instytucja, dlatego stowarzyszeniom teatralnym łatwiej pozyskiwać pieniądze.
      Nasze stowarzyszenie było niewielkie, nie mieliśmy odpowiednich znajomości i na żaden projekt nie dostaliśmy nawet złotówki mimo że projekty były merytorycznie bardzo dobre.

      Usuń
  5. -- rzeczywiście na papierze tworzyliście świetną/wszechstronną ekipę, szkoda, że tylko na papierze.... wiesz, dla niektórych pewnie wystarczy, by się popisać powiedzeniem "należę do fundacji"
    - pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, kiedyś czytałem informacje o radnych z mojego miasta. Jeden radny był jednocześnie członkiem aż 5 fundacji i stowarzyszeń!!
      Ciekawe, czy wie w ogóle jak się nazywają i czym zajmują;)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. nie wiem, należę do jednego stowarzyszenia i nie narzekam. płacę składki, chodzę na spotkania, nie jestem jednak w czołówce osób angażujących się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płacisz składki i chodzisz na spotkania. To bardzo ważne i cenne.
      W moim stowarzyszeniu niewiele osób płaciło składki, a jeszcze mniej chodziło na zebrania. To bardzo przykre.

      Usuń
  7. Ja wielokrotnie byłam wolontariuszką czy działałam w jakiś grupach np misyjnej, która pomagała z Polski misjonarzom głównie w Afryce. Dziś nawet nie wiem czy te grupy istnieją, co dzieje się z ludźmi z Domu Opieki, czy jeszcze żyją czy zabrał ich już czas - ale nie uważam ani tego czasu za zmarnowanego ani nie roztrząsam tamtych wydarzeń, które były różne - jak w życiu. Bo były i kłótnie i niezrozumienie i olewanie ze strony niektórych członków grup itd. Traktuję to jak coś co było w moim życiu. Jakiś etap w którym uczestniczyłam. Nie raz za to wspominam to czego się tam nauczyłam a było tego dużo i to w takich zwyczajnych codziennych sytuacjach. Zmarnowany jest tylko ten czas w którym nic nie zrobiliśmy - świadomie rezygnując z wszelkiej aktywności. A uczestnicząc w czymś - zawsze coś wynosimy i zawsze coś zostawiamy innym, często nie mając o tym pojęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że byłaś wolontariuszką i pomagałaś różnym ludziom i organizacjom:)

      Ze stowarzyszeniem, do którego należałem, było zupełnie inaczej, bo zebraliśmy grupę specjalistów z różnych dziedzin. Chcieliśmy pisać projekty, robić coś dobrego i pomagać innym, ale też dostawać chociaż jakieś niewielkie pieniądze.
      Szkoda, że nic z tego nie wyszło, bo nie mieliśmy odpowiednich znajomości.

      Masz rację, zmarnowany jest tylko ten czas, w którym nic nie robiliśmy. Działalność w stowarzyszeniu albo gra w lotto nauczyły mnie na przykład, by robić mniej rzeczy, ale robić je dobrze. Dlatego odszedłem ze stowarzyszenia, nie gram już też w lotto;)

      Usuń
  8. Mój wolontariat opierał się na grupie charytatywnej w kościele i braniu udziału w zbiórkach żywności. Nie płaciłam żadnych składek, po prostu raz w miesiącu spotykaliśmy się na grupie charytatywnej w kościele. Była to jedna z grup, którą musieliśmy wybrać w ramach spotkań do bierzmowania i dzięki temu było mnóstwo osób, ale nie wszyscy chcieli coś w ogóle robić. Przychodziło się na spotkanie, sprawdzanie obecności, a potem pani mówiła co mamy w tym miesiącu. Robiliśmy kartki świąteczne, zbieraliśmy pieniądze do puszek,opiekowaliśmy się dziećmi, były zbiórki żywności i inne tego typu rzeczy. Trochę się odechciewało robić cokolwiek, gdy prawie nikt się nie angażował i siedzieliśmy, aż łaskawie zgłoszą się ci, którzy nic nie chcieli robić. Troche nie podobało mi się to, że było mnóstwo osób tak niechętnych do czegokolwiek, a swoim brakiem zaangażowania działali też na innych. Mimo wszystko dobrze wspominam ten czas. Poznałam parę fajnych osób, trochę się udzielałam, było ciekawie i mam wrażenie, że robiłam cos pożytecznego. Jeśli natomiast chodzi o zbiórki żywności, to były organizowane w moim gimnazjum, grupie charytatywnej i liceum. Najpierw stałam godzinę, potem dwie, co też było ok, a na końcu 3,5, co było już dla mnie dosyć dużo. Koleżanka, z którą chodziłam chciała zrezygnować, bo stwierdziła, że chyba sie robi za stara i stanie tyle czasu jest ponad jej siły. Ja z kolei nie chciałam brać w tym udziału, bo uznałam, że to jest namawianie do dania pieniędzy przez ludzi biednych, takich, którzy idą do małego sklepiku kupić sobie chleb i mleko, na które ledwo im starcza pieniędzy. Oczywiście nie wszyscy są tacy, bo nie wiadomo, kto jest jak bardzo bogaty, ale stwierdziłam, że część z tych ludzi sama jest potrzebująca. Wtedy czar bycia pożytecznym prysł. Uznałam, że chcę namawiać nikogo do dania pieniędzy, bo przecież nie wiemy, kto tak na prawdę z tych osób jest biedny,a tacy ludzie nie czują się komfortowo. Już nie raz zostaliśmy przepraszani przez stare babcie, że one z chęcią by kogoś wspomogły, ale same potrzebują pomocy i dać nie mogą. Na prawdę robi się przykro z powodu takich osób, bo przecież my po prostu chcielismy pomagać innym i nawet nie pomyśleliśmy, że ktoś tą pomoc może źle odczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie długi komentarz napisałaś i sporo wątków poruszyłaś, ale spróbuję w skrócie się do nich odnieść.

      W moim stowarzyszeniu większość ludzi była nastawiona na szybki zarobek. Gdy zobaczyli, że nie jest tak łatwo wygrać jakiś konkurs i pozyskać pieniądze, rezygnowali, olewali, przestali przychodzić na spotkania i w jakikolwiek sposób się angażować.
      Czyli wielu ludzi jest w stowarzyszeniach i fundacjach tylko i wyłącznie dla kasy.
      Kolejnym powodem jest chęć pochwalenia się przed innymi. Gadałem kiedyś z szefem dużego stowarzyszenia, który mówił, że większość ludzi zapisuje się do niego tylko po to, żeby pochwalić się wolontariatem w szkole przed nauczycielami i mieć z tego korzyści w postaci lepszych ocen.

      Szkoda, że przez takie sytuacje, o których napisałaś, młodzi ludzie zniechęcają się do pomagania, bo widzą jak czarno i beznadziejnie to wygląda w praktyce..

      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Bycie w stowarzyszeniu dla kasy jest bez sensu, a ludzie powinni pomagać z czystej chęci. Jednak mimo wszystko, dalej będą tacy, którzy pójdą tam, bo będzie się opłacało i chyba najlepszym sposobem jest zapisanie sie, sprawdzenie jak to wygląda, a gdy komuś się nie spodoba, może zrezygnować.
      Czy mam rozumieć, że lepiej by było, gdybym pisała bardziej krótkie i zwięzłe komentarze?

      Usuń
    3. Nigdy nie ukrywałem, że mi też zależało, by pomagać innym, ale nie robić tego w ramach wolontariatu. Ale zdawałem sobie z tego sprawę, że trzeba ciężko pracować i mieć odpowiednie znajomości, by coś osiągnąć jako stowarzyszenie. Niestety większość osób mało się angażowała, a mimo to chciała zarabiać od razu pieniądze..

      Lubię pisać krótko, zwięźle i na temat, ale to nie znaczy, że wszyscy mają tak pisać. Na moim blogu sporo osób zamieszcza długie komentarze i bardzo dobrze:)

      Usuń
  9. Nigdy nie działałam w stowarzyszeniach, nie jestem typem społecznika. Uważam, że każdy z nas do czegoś na tym świecie się nadaje i lepiej nie działac wbrew sobie, ale robić coś, co daje nam satysfakcję, a nie frustrację. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, że powinniśmy robić to, co chcemy i co sprawia nam radość i satysfakcję.
      Ale jest pewien mały problem, który tak naprawdę jest ogromny. Bo nie wiemy jak coś wygląda, dopóki tego nie zrobimy. Możemy przeczytać tysiące książek o czymś, ale żeby zobaczyć jak coś wygląda naprawdę, musimy zacząć to robić.
      Ja potrzebowałem aż kilku lat działalności w stowarzyszeniu, by przekonać się, że to nie dla mnie. Ale na przykład wystarczyło mi tylko kilka miesięcy, by odejść z młodzieżówki partii politycznej i dać sobie spokój z polityką.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Zbiłeś mnie z tropu. Właśnie w tym roku zaczęłam udzielać się w stowarzyszeniu. Nawet piastuję funkcję wiceprezesa. Jest dokładnie jak napisałeś... na papierze świetnie, w realu zaś, lepiej nie mówić. Natomiast mnie, póki co daje działalność owa satysfakcję. Zbieramy kasę dla szkoły (stowarzyszenie oświatowe), dzieciaki mają za to wycieczki itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że moje stowarzyszenie było pomyłką, nie oznacza, że wszystkie takie są. Chociaż rozmawiałem z kilkoma osobami, które należą do innych stowarzyszeń i wszędzie jest podobnie beznadziejnie.
      W każdym razie życzę Tobie i Waszej NGO powodzenia. Fajnie, że robicie coś pozytywnego i pomagacie dzieciom:)

      Usuń
  11. Wynika z tego, że ludzie są niepoważni i mają słomiany zapał, który szybko znika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są też ludzie konsekwentni, przyzwoici, prawdomówni, ale jest ich zbyt mało. Szkoda.

      Usuń
  12. Ja działam w stowarzyszeniu. Prowadzę fanpejdż dużej kampanii społecznej, której jesteśmy organizatorem, pełnię dyżury, podczas których wspieram osoby zmagające się z chorobą przewlekłą. Nazbierało mi się troszkę tych zajęć. Na chwilę obecną nie narzekam, bo pomoc drugiej osobie wnosi pozytywną energię do mojego życia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że spełniasz się, działając w organizacji pozarządowej.
      Twoje stowarzyszenie działa na pewno o wiele prężniej i skuteczniej niż moje byłe.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Lubię pomagać innym i może dlatego "wkręciłam" się w to stowarzyszenie. Chociaż muszę przyznać, że i również w mojej organizacji jest wiele osób, które nie pomagają a pojawiają się tylko np. na zlotach;)eh...życie

      Usuń
    3. Tak jest niestety wszędzie.
      To samo widziałem na treningach sztuk walki, to samo w grupie religijnej czy w stowarzyszeniu.
      Większość ludzi lubi robić coś na pokaz.
      Ale dobrze, że są też takie osoby jak Ty:)

      Usuń