24 lipca 2016

Jak wynegocjować niższy abonament za Internet, telewizję, telefon

Do napisania tego postu skłoniła mnie niedawna wizyta u dostawcy Internetu i telewizji. Idąc do biura, myślałem, że uda mi się obniżyć opłatę za abonament przy zachowaniu tej samej ilości programów i prędkości Internetu. Albo zachować taką samą kwotę abonamentu przy zwiększeniu ilości programów i prędkości Internetu.
Jakie było moje zdziwienie, gdy pracownik firmy powiedział, że muszę płacić 10 zł więcej za pakiet, który miałem dotychczas. 
Użyłem różnych argumentów i w końcu udało mi się zostać przy dotychczasowej wysokości abonamentu, czyli 75 zł, ale nie jestem zadowolony.

Za to mój znajomy przeprowadził świetne i skuteczne negocjacje w tej samej firmie. Powiedział, że albo będzie płacił 50 zł (za pakiet lepszy niż mój), albo przechodzi do konkurencji. Na początku powiedzieli mu, że absolutnie nie ma takiej możliwości. Ale po kilku dniach do niego zadzwonili i grzecznie zaakceptowali jego warunki!!
Ja jednak bałbym się takiego ryzyka. On pojechał po bandzie i dużo ryzykował, bo gdyby rzeczywiście chciał przejść do konkurencji musiałby zapłacić kilkaset złotych kary za zerwanie umowy z dotychczasową firmą.
 

10 lipca 2016

Dlaczego fundacje i stowarzyszenia zabijają w ludziach chęć pomagania

Przez kilka lat byłem członkiem stowarzyszenia. Aktywnym członkiem. Chodziłem na wszystkie spotkania, płaciłem comiesięczne składki, pomagałem w pisaniu projektów. Nigdy nie ukrywałem, że chcę robić coś dobrego dla innych, ale nie w formie wolontariatu.

Napisaliśmy kilka projektów. Na konkursy miejskie, wojewódzkie, a nawet ogólnopolskie. Oczywiście nie dostaliśmy nawet złotówki dotacji, bo nie znaliśmy odpowiednich ludzi w urzędzie marszałkowskim ani we władzach miasta. To była pierwsza przyczyna mojej frustracji.
Drugą przyczyną mojego odejścia było zaangażowanie członków stowarzyszenia. Na papierze mieliśmy świetną ekipę. Byli wśród nas pracownicy socjalni, pielęgniarki, nauczyciele, policjanci, psycholodzy, prawnicy, kuratorzy sądowi. Każdy miał wiedzę i doświadczenie z różnych dziedzin życia i była to nasza ogromna siła.
Tyle że regularnie na spotkania przychodziło nie więcej niż 30% osób. Pomimo że spotkania były tylko raz w miesiącu. Nawet składki, które wynosiły tylko 10 zł miesięcznie od osoby okazały się zbyt wysokie, bo w ogóle nie płaciło ich aż 50% członków. Nie muszę chyba wspominać, że w pisanie projektów angażowało się maksymalnie 20% osób należących do stowarzyszenia.

Kiedy tak sobie myślę o tych kilku latach mojej działalności w stowarzyszeniu, dochodzę do wniosku, że tylko zmarnowałem kilkaset złotych i dziesiątki godzin, które mogłem dużo lepiej spożytkować. Czuję duży smutek i trochę złości. Bo mogło być tak pięknie. 

Ale może Wy macie pozytywne wspomnienia z działalności w fundacjach lub stowarzyszeniach?

6 lipca 2016

Albo robię coś dobrze, albo nie robię tego wcale

Napiszę trochę nieskromnie, ale lubię w sobie pewną cechę. Mianowicie lubię porządek. Umysłowy i materialny. Często te 2 porządki idą ze sobą w parze. Nie chodzi tylko o to, że myję naczynia i odkurzam, czego nienawidzi wielu facetów i tego nie robi.

Lubię mieć porządek z pracą zawodową. Wolę wykonywać jedną pracę dobrze niż kilka przeciętnie albo słabo. Dlatego nie zostałem na przykład kuratorem społecznym albo sprzedawcą ubezpieczeń, chociaż mogłem dodatkowo mieć takie prace.
Podobnie mam z pasjami i zainteresowaniami. Miałem na przykład krótkotrwały romans z młodzieżówką dużej partii politycznej. Szybko zraziłem się do polityki, wiem, że to nie dla mnie. Nie jestem członkiem żadnej partii politycznej i mam nadzieję, że nigdy nie będę. Co nie znaczy, że nie chodzę na wybory, bo zawsze głosuję w wyborach ogólnopolskich, samorządowych czy dzielnicowych.
Podobnie jak z partią polityczną skończyła się moja przygoda z organizacją pozarządową. Należałem przez kilka lat do stowarzyszenia, byłem zaangażowany w jego działalność. Dowiedziałem się, że trzeba mieć znajomości w urzędzie miasta albo władzach województwa, żeby otrzymać jakiekolwiek pieniądze na działalność. Widziałem też, że w działalność stowarzyszenia angażuje się maksymalnie 30% jego członków. Podziękowałem. Odszedłem i czuję się dużo lepiej.

Trochę mi smutno, że odszedłem z niektórych miejsc i od niektórych ludzi, ale myślę, że dobrze zrobiłem. Lepiej robić kilka rzeczy dobrze niż kilkadziesiąt bardzo słabo. Nie możemy się przecież rozdwoić. Doba nie jest rozciągliwa.

Mam swoją drugą połowę, mam pracę zawodową, mam blog, oprócz tego piszę wiersze, czytam poezję i prozę, chodzę na ćwiczenia. Staram się też mieć czas dla znajomych, mieć czas na odpoczynek i przemyślenia. Nie mam czasu na nudę.