13 czerwca 2016

Zwolnienia lekarskie to jedna wielka ściema

Piszę ten post pod wpływem chwili. Pod wpływem tego na co choruje moja wątroba. Nie, nie chodzi o dzisiejszy ani wczorajszy alkohol. Chodzi o zwolnienia lekarskie. I nawet nie moje zwolnienia, tylko koleżanek i kolegów z pracy.

Strasznie wkurwia mnie to, że niektórzy nadużywają zwolnień lekarskich. Nie zaglądam nikomu w listę chorób, ale jeśli ktoś co roku bierze 2-3 miesiące zwolnienia lekarskiego akurat w lecie, to jest to co najmniej podejrzane. A inne osoby dziwnym trafem biorą zwolnienia przed Bożym Narodzeniem, po Wielkanocy albo w okolicy weekendu majowego. Najgorsze jest to, że inni pracownicy muszą zastępować "chorujących" podczas ich nieobecności w pracy. Nieraz zdarzało mi się zastępować kogoś przez miesiąc albo dwa. Jest to strasznie frustrujące i zniechęcające do dobrego wykonywania swoich obowiązków, bo albo nie dostawałem nic za zastępstwo, albo premie były żenująco niskie.
Moją frustrację pogłębia fakt, że kierownik ma to w dupie, czy ktoś nie bierze zwolnień lekarskich przez 10 lat, czy bierze kilka razy w roku. Ważne jest tylko to, by robota była wykonana.

21 komentarzy:

  1. Przeglądam swoją legitymację ubezpieczeniową z lat 1970-1989 i widzę, że ostatni raz ze zwolnienia lekarskiego (L4) korzystałem w 1987 r. A więc poza dwoma badaniami lekarskimi w związku z przyjęciem do pracy od 30 lat nie byłem na zwolnieniu lekarskim. Nie oznacza to, że nie chorowałem, ale wg mnie i pracodawcy nie opłacało się iść na zwolnienie, więc chorowałem w pracy, albo ... brałem urlop, gdy już nie dawało się podnieść z łóżka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja robię dokładnie tak samo jak Ty:)
      Jeśli jestem przeziębiony, to chodzę do pracy, a jeśli mam wysoką gorączkę, to biorę urlop.
      Po prostu szkoda mi kasy, bo 80% to jednak nie 100.

      Usuń
    2. U mnie chodziło o coś więcej niż kasa. Ostatnie 20 lat przepracowałem jako psycholog i informatyk. Nie miałem zastępstwa, bo firmy oszczędzały, więc po dłuższej nieobecności nie było do czego wracać. ;)

      Usuń
    3. Ja zarabiam żenująco nisko, dlatego 20% z pensji to dla mnie sporo. Poza tym nie lubię, gdy ktoś musi mnie zastępować. Szkoda tylko, że wielu pracowników robi zupełnie inaczej..

      Usuń
  2. mam też tak jak pozostałe osoby tu komentujące, na chorobowym nie byłem nigdy, wkurza mnie równie mocno to co was zastępowanie takich osób "chorych" za które jeszcze trzeba tyrać, co innego jak są faktycznie chore ale nuż się w kieszeni otwiera jak te osoby po prostu kombinują

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, że wszyscy wiedzą, że wielu lekarzy bierze łapówki za wystawianie lewych zwolnień, a nikt nie robi z tym porządku.
      Bo na przyzwoitość pracowników, których musimy zastępować, nie ma co liczyć..

      Usuń
  3. No właśnie i w ostatnim akapicie ukryta jest prawdziwa bolączka, bo ja moge pracować za dwoje, ale niech ktoś to doceni, ale nie - dopóki coś nie rypnie, przełożony udaje, że nie widzi problemu. U żołnierzy zawodowych problem zwolnień fajnie jest rozwiązany - osoba zastępująca może liczyć na rekompensatę, bo z tytułu przebywania na zwolnieniu są wyodrębniane oszczędności, które służą własnie do wynagradzania zastępujących.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W instytucjach samorządowych albo państwowych szefowie mają w dupie to, że niektórzy pracownicy "chorują" kilka razy w roku po kilka tygodni. Gdyby byli szefami w firmach prywatnych pewnie zabranialiby brać zwolnień..
      A ze zwolnieniami w wojsku to temat rzeka. Znam kilku byłych i czynnych żołnierzy. Gdy było płacone 100% za zwolnienie lekarskie, to wielu żołnierzy ciągle "chorowało". Gdy wprowadzono 80% wynagrodzenia, to nagle większość "wyzdrowiała".

      Usuń
    2. To prawda ;-) Też znam z bliska to środowisko.

      Usuń
  4. Wiem, są tacy ludzie. Można się na nich zemścić, jeżeli ci zależy i zawiadomić ZUS, oni potrafią skutecznie takich wakacyjnych zwolnieniowców skontrolować, bo to oni za nich płacą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, nigdy nie przyszło mi to do głowy. Czasami jestem mściwy i złośliwy, ale strasznie nie lubię donoszenia na kogoś, dlatego tak nie robię.
      Ale niektórym na pewno przydałyby się takie kontrole..

      Usuń
    2. Ja też taką metodę by zastosował w ostateczności, gdyby groziła szkodą dla wielu osób. Z drugiej strony, ta nasza narodowa niechęć do nie donoszenia wpływa na to, że pijany siadając za kierownicą czuje się bezkarny, sąsiedzi nie zadzwonią...

      Usuń
    3. W swojej pracy widzę, że jednak ludzie lubią donosić na innych. Na przykład uprzejmie donoszą, że sąsiad przepija pieniądze z zasiłków.

      Co do pijanych kierowców, to dużo zmieniło się na lepsze. Dawniej jazda rano samochodem po ostrym piciu w nocy była na porządku dziennym. W ostatnim czasie w ogóle nie widzę takich sytuacji. To jest bardzo budujące.
      Ale masz rację, że czasami zdarzają się takie sytuacje, a świadkowie mają to w dupie..

      Usuń
  5. Chociaż jeszcze tego nie doświadczyłam, słyszałam niejednokrotnie narzekanie na sytuacje, gdy trzeba wykonać więcej roboty ze względu na deficyt pracowników przebywających właśnie na rozmaitych zwolnieniach, co faktycznie bywa nie tylko zniechęcające, ale także uciążliwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej jest podczas wakacji. Wielu ludzi bierze kilkutygodniowe urlopy, a niektórzy wtedy "chorują" i biorą zwolnienia, by zaoszczędzić na urlopach.
      Ci, którzy wtedy pracują, muszą naprawdę zapierdalać. Pamiętam pewne lato, kiedy zastępowałem 2 pracowników naraz!!

      Usuń
  6. Ja również bardzo rzadko biorę zwolnienia lekarskie, choć czasem wypadało by wziąć i odchorować trochę, zwłaszcza, że cierpię na migrenowe bóle głowy. Ale cóż nauczyłam się z tym żyć. Ale najgorsze jest to, że z migreną idę do pracy i nagle słyszę, że kogoś będę musiała dzisiaj zastąpić, no ... bo choroba. Cierpię wtedy niesamowicie - raz z bólu a dwa ze swojej głupoty, bo sama mogłam iść do lekarza i wziąć zwolnienie.
    czasami jest nawet tak, że lekarz mnie przekonuje chociaż do 3 dni na zwolnieniu, ale ja jestem twarda i twierdzę, że firma rozpadnie się bez mojej pracy.
    Do do Zusu to również pracodawca może powiadomić ten organ, że podejrzewa pracownika o to, że zamiast na zwolnieniu lekarskim przebywa na Kanarach!
    Myślę, że najlepszym wyjściem z sytuacji jest po prostu nie denerwowanie się, bo to szkodzi naszemu zdrowi i może nasi współpracownicy będą czuć się źle jak to my weźmiemy zwolnienie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle nie biorę zwolnień i strasznie wkurwia mnie, że wiele osób chodzi na lewe zwolnienia lekarskie.
      Najsmutniejsze jest to, że ci ludzie mają głęboko w dupie to, że ktoś będzie ich zastępował i pracował podwójnie.
      Smutne jest też to, że szefowie nie wyciągają żadnych konsekwencji, gdy ktoś kilka razy w roku bierze zwolnienie lekarskie. Inna sprawa to lekarze. Wszyscy wiemy, że wielu z nich wystawia zwolnienia za łapówki, a nikt nic z tym nie robi..

      Usuń
  7. No to racja, też z taką pracowałam, non stop zwolnienia bo jej szkoda było normalnego urlopu, brała jakieś pojedyncze dni tylko, a na dłuższe wolne zawsze L4. :/ ale na szczęście tam szefowa poszła po rozum i zwolniła ją, nie wiem jak można na to przymykać oko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej pracy było kilka przypadków, gdy kierownik nie przedłużył umów osobom, które często chodziły na zwolnienia. I bardzo dobrze.
      Ale sprawa jest skomplikowana w przypadku, gdy zwolnienia bierze pani X. Pani ta ma umowę na stałe, ma stopień niepełnosprawności i kilka lat do emerytury. Z taką osobą chyba nic nie można zrobić..

      Usuń
  8. Ciężko mi ustosunkować się do tego co napisałeś i jaki temat poruszyłeś, bo sama nie mam możliwości chodzić na zwolnienia lekarskie a dotychczasowe moje prace były w niepełnym wymiarze godzin, więc mogliśmy grafik dopasowywać do swoich planów a nie plany do grafiku. Ale gdy czytałam o tym, pomyślałam o czymś zupełnie innym: że mnie tak bardzo wkurzał fakt, że palący mogli co chwilę lub co jakiś czas wychodzić na papierosa na zewnątrz i nie było to im potrącane z czasu na przerwę a niepalącym - do których się zaliczam nie wolno było wyjść na te pięć minut ot tak usiąść i zaczerpnąć słońca czy chociaż rozprostować kości. To przyzwolenie na przerwy na papierosa były dla mnie niesprawiedliwe i chyba czułam się podobnie jak Wy, którzy dotykacie tematu zwolnień lekarskich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety życie nigdy nie będzie sprawiedliwe..
      Wielu ludzi wkurzają lewe zwolnienia lekarskie koleżanek i kolegów z pracy. Wielu ludzi wkurzają przerwy na papierosa.
      Z tego wynika, że chyba najlepiej być sterem, żeglarzem i okrętem albo inaczej - wolnym strzelcem w pracy. Żeby tylko prowadzenie własnej firmy albo bycie freelancerem było takie łatwe..

      Usuń