1 czerwca 2016

Czy opłaca się mieć samochód?

Źródło:www.kasmet42.pl

Samochód kosztuje. Bardzo dużo kosztuje. Samo paliwo przy bardzo oszczędnej i rzadkiej jeździe kosztuje 200 zł miesięcznie. Samo ubezpieczenie OC przy ogromnych zniżkach to 500 zł rocznie. Wymiana opon 2 razy w roku - 100 zł, wymiana oleju 1 raz w roku - 150 zł, coroczny przegląd - 100 zł, mycie kilka razy w roku - 100 zł. Można tak wymieniać bez końca. Wydatki na samochód zależą od tysięcy czynników, ale śmiało można stwierdzić, że posiadanie auta może kosztować nawet 500 zł miesięcznie. To ogromna kwota, która mocno obciąża rodzinne budżety. A niektóre rodziny mają po 2-3 samochody.

Oczywiście możemy wymienić pasek rozrządu po 15 latach jazdy, a nie po 7. Ale może się zdarzyć, że pasek zwyczajnie ze starości pęknie po 10 latach. Wtedy cały silnik nadaje się do wymiany. A silniki są drogie.
Oczywiście możemy jeździć na tych samych oponach przez 20 lat, zamiast 6. Tylko trzeba brać pod uwagę, że 12-letnia opona może zwyczajnie pęknąć. Możemy spowodować wypadek i zabić nie tylko siebie, ale i innych niewinnych ludzi.

Dlatego lepiej pięćdziesiąt razy przemyśleć, czy stać nas na utrzymanie bezpiecznego i sprawnego samochodu.

 

29 komentarzy:

  1. Samochód kosztuje, może trochę mniej niż napisałeś, ale kosztuje niewątpliwie. Z drugiej strony samochód daje ogromną wolność. Gdy kupiłem pierwszy samochód, okazało się, że otwierają się przede mną nowe możliwości podróżowania, wyjazdów. W wiele miejsc w Polsce nie dotrzesz bez samochodu lub będzie to bardzo trudne, uciążliwe i zniechęcające

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałem, że utrzymanie samochodu kosztuje nawet 500 zł miesięcznie, ale wielu ludzi płaci jeszcze więcej, bo na przykład samo miejsce w hali garażowej albo w garażu to 150-250 zł na miesiąc.

      Zgadzam się z Tobą, że samochód daje niesamowitą wolność i możliwości podróżowania. Na przykład dokładne zwiedzanie Sudetów albo Bieszczadów bez auta jest prawie niemożliwe.

      Usuń
  2. Oby tylko chodziło o koszty. Jak ktoś ma garaż pod domem i w pracy to jeszcze da się wytrzymać. Natomiast garażowanie "pod chmurką" przynosi same kłopoty, zimą odśnieżanie, odpalanie, usuwanie szkód po wandalach. Latem nieraz nie daje się wsiąść do tego nagrzanego piecyka. Najgorsze jest parkowanie w ruchliwych dzielnicach, jeździsz jak idiota i polujesz na wolne miejsce. Jak już zaparkujesz to też nie wiadomo, czy nie pojawi się ktoś od "pilnowania samochodu", bo jak nie to ... O wycieraczkach, lusterkach, przebitych oponach nie wspominam, bo to oddzielna sprawa. W sumie jak ktoś musi to jeździ. Niedawno szef mnie prosił abym ściągnął jego Jaguara na parking firmowy, bo akurat były protesty kilkaset metrów dalej, a nie mógł czekać. Jaguara nie znalazłem, ale po wciśnięciu pilota "zamrugał" do mnie Maybach Exelero, nowa fura szefa. No, takim to można poszpanować, ale i mimo tego, czasem trzeba pedałować na nogach. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam samochód od niedawna, ale już dobrze zdążyłem poznać uroki trzymania auta pod gołym niebem. Najbardziej nie lubię zamarzających drzwi i przymarzających wycieraczek.
      A żule stojący na parkingach to temat rzeka. Co prawda mój samochód ma już swoje lata i nie boję się o porysowanie lakieru, ale wolę nie mieć przebitej opony i nieraz daję "parkingowym" jakieś drobne. Mój znajomy nigdy nie dawał żulom i skończyło się na tym, że przebili mu nawet zbiornik paliwa!!

      W maybachu mogłeś się poczuć jak dyrektor Rydzyk;)

      Usuń
  3. Oj tak, lepiej to przemyśleć, podobnie jak w kwestii prawa jazdy u osób w wieku, który już na to pozwala, bo jeśli mamy wydawać pieniądze dla samego papierku, to po co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zrobiłem prawo jazdy już w wieku 18 lat, a swój pierwszy samochód miałem dopiero 10 lat później, ale nie żałuję wczesnego zdobycia uprawnień. Dlatego, że egzaminy na prawo jazdy z czasem stały się trudniejsze. Poza tym nie mam już tyle wolnego czasu co w liceum.

      Usuń
  4. Dopóki się nie ma samochodu, znajdujemy wiele innych możliwości dotarcia do danego miejsca: pociąg, autobus, bus czy choćby autostopem. Żyłam wiele lat bez samochodu, poznałam dzięki temu naprawdę fantastycznych ludzi w pociągach czy podrzucających mnie stopem, przeżyłam cudowne przygody, których nie zapomnę. Jednak od kilku lat mam i prawo jazdy i własny samochód. Fakt kosztuje dużo jednak jak napisał Hegemon dzięki niemu otworzyło się mi wiele nowych możliwości, poniekąd stałam się panią swojego życia, niezależna od ustalonych godzin odjazdów pociągów, stacji docelowych, przesiadek, tłumów ludzi... Wszystko ma swoje plusy i minusy. Kwestia co jest dla nas ważne i ważniejsze.. Osobiście, mimo, że bez samochodu żyć bym potrafiła, to mając wybór nie oddałabym go już teraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam samochód od niedawna. Też jeździłem trochę pociągami, trochę autokarami. Autostopem nie jeździłem, bo zawsze miałem obawy, na jakiego kierowcę natrafię. Najlepiej wspominam pociągi. Mają w sobie coś poetyckiego. Szczególnie lubiłem wystawiać głowę przez okno i czuć wiatr we włosach:)

      Samochód daje sporą wygodę i komfort. Mam go od niedawna, ale ciężko byłoby mi całkowicie go odstawić albo sprzedać.

      Usuń
  5. Wg mnie jak pojawia się dziecko dzieci, to trzeba mieć auto. Jak się jest wolnym strzelcem to niekoniecznie: )można żyć minimalistycznie i olac takie zobowiązania jak samochód. Jednak auto przy dzieciach bardzo życie ułatwia. Bardzo. A kosztuje, to fakt. Ale to też czas i wygoda,też niezależność: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. Ja przez wiele lat nie miałem samochodu, bo mieszkam w dużym mieście, gdzie wszędzie można dojechać komunikacją miejską.
      Od niedawna mam samochód, myśląc właśnie o powiększeniu rodziny:)

      Usuń
  6. Cóż, po trzech latach jeżdżenia pociągiem do szkoły oddałabym nerkę za samochód i prawo jazdy :P Mieszkając na wsi trzeba mieć jeden czy dwa samochody, i to nie jest wymysł bogaczy, tylko konieczność zwykłej rodziny. Ale w mieście znam wiele rodzin, które nie mają samochodu. To działa podobnie jak rowery- na wsi rower to podstawa komunikacji, w mieście istnieją ludzi, którzy nie potrafią jeździć na rowerze.
    pozdrawiam
    ps. ruszyłam znowu z blogiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś sporo jeździłem rowerem po mieście. Bo to bardzo ekonomiczny i zdrowy środek transportu. A często jest szybszy nawet od auta.
    Później przez kilka jeździłem autobusami, a od niedawna mam samochód. Ale gdy tylko mogę, to staram się chodzić, a nie jeździć.

    Fajnie, że ruszyłaś z blogiem:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. jeżdze aktywnie własnym (tylko do mojej dyspozycji) autem od pazdziernika ubiegłego roku, wczesniej mielismy jeden wspolny samochod. decyzja o zakupie drugiego samochodu duzo ulatwila...nie wyobrazam sobie teraz innej opcji. jednak do wygody czlowiek sie szybko przyzwyczaja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, człowiek bardzo szybko przyzwyczaja się do wygody. Mam samochód od niedawna, a nie wyobrażam już sobie, jak mogłem przez wiele lat go nie mieć.

      Usuń
  9. Gdy jest się młodym nie przywiązuje sie zbytniej wagi do posiadania auta, chociaż niektórzy młodzi ludzie chcą mieć tak dla szpanu. Mam samochód, ale używamy go głównie na wycieczki lub w szczególnych okolicznościach, choć rozumiem mieszkańców dużych miast, że autem może wygodniej, ale nie szybciej do pracy. Jadąc turystycznie jest sie samodzielnym i nie dźwiga bagaży...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu 18-20-letnich chłopaków kupuje samochody właśnie dla szpanu. Najgorsze jest to, że przeważnie dbają o kolor albo spojlery, a nie na przykład o opony. Takie auta nie są zbyt bezpieczne.

      Ja też rzadko używam samochodu. Do pracy i podczas pracy jeżdżę komunikacją miejską. Raz, że tak jest dużo taniej niż samochodem, a dwa, że dzięki buspasom nawet szybciej.

      Usuń
  10. W dużym mieście jest wbrew pozorom prościej bez auta. Wyobraź sobie peryferia miasta - 10 km do ścisłego centrum. Autobus jeździ z częstotliwością raz na godzinę....Autem jestem na miejscu w 10 minut. Oszczędność czasu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, że w dużym mieście jest łatwiej bez auta. Kiedyś jeździłem często na rowerze po mieście, a obecnie przeważnie autobusami.
      Ale jeśli ktoś mieszka na obrzeżach miasta, to samochód na pewno się przydaje.

      Usuń
  11. Samochód to studnia bez dna, nawet jak nie jeździ się nim codziennie. Zawsze coś się zepsuje, zawsze coś trzeba wymienić, zataknować itp., co opisałeś w poście.
    My też mamy auto (stare), jeździmy sporadycznie i wciąż dokładamy. Gdyby nie okazja, która się Nam nadarzyła z tym samochodem, w tej chwili na pewno byśmy nie kupowali auta.
    Jeśli już to nowy.. żeby choć kilka lat nie trzeba było nic robić, a byłby na gwaracji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, że samochód to studnia bez dna, a szczególnie jeśli auto ma kilkanaście lat.
      Gdybym miał kiedyś więcej kasy, to na pewno wolałbym kupić nowy samochód. Nie trzeba co roku robić przeglądu, nie trzeba kupować nowych kompletów opon, nie trzeba często zmieniać różnych części.

      Usuń
  12. Masz całkowitą rację. Samochód potrafi sporo kosztować. Z jednej strony daje nam komfort podróżowania do pracy, na wakacje itp. Z drugiej strony utrzymanie samochodu kosztuje, a niech jeszcze kupimy bubel, który trzeba co chwile naprawiać. Moim zdaniem trzeba się w miarę ustabilizować finansowo, aby pozwolić sobie na auto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę podobnie jak Ty.
      Niektórzy moi znajomi już w wieku 20 lat kupowali kilkunastoletnie samochody, w które musieli sporo zainwestować. Ja kupiłem pierwsze auto dopiero 10 lat po zdaniu prawa jazdy. Może trochę żałuję, ale dzięki temu oszczędziłem sporo kasy, którą mogłem przeznaczyć na inne rzeczy.

      Usuń
  13. Na wsi bez auta? Never. A za paliwo 200? Tak ja tyle wydaje- a jeżdzę okazjonalnie. Natomiast mój mąż 3 razy tyle jeżdząc codziennie do pracy. Łatwo policzyć ile obydwoje wydajemy na samo paliwo. Niestety inaczej się nie da mieszkając w małej miejscowości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wydajecie 800 zł miesięcznie na samo paliwo. Dla wielu Polaków to połowa miesięcznej pensji, czyli ogromna kwota.

      Ja zawsze mieszkałem w dużym mieście, dlatego nie musiałem kupować samochodu przez wiele lat. Nigdy nad tym się nie zastanawiałem, ale po tym, co napisałaś, wynika, że na samym paliwie zaoszczędziliśmy z Żoną przynajmniej kilkanaście tysięcy złotych przez kilka lat:)

      Usuń
    2. Hehe no tak i gdzie ta forsa? :) a ile zaoszczedziliscie na utrzymaniu dwóch a w naszej obecnej sytuacji 3 aut. Chociaż wolałabym jedno porządne np 5 letnie niż 10-letnie którym jeżdżę teraz...mimo że nie trzeba do niego dokładać, to wiadomo niedługo znów będzie trzeba myśleć o czymś nowym. I tak w kółko...

      Usuń
    3. Hehe no tak i gdzie ta forsa? :) a ile zaoszczedziliscie na utrzymaniu dwóch a w naszej obecnej sytuacji 3 aut. Chociaż wolałabym jedno porządne np 5 letnie niż 10-letnie którym jeżdżę teraz...mimo że nie trzeba do niego dokładać, to wiadomo niedługo znów będzie trzeba myśleć o czymś nowym. I tak w kółko...

      Usuń
    4. Pieniądze poszły na szybszą spłatę kredytu mieszkaniowego, dlatego nie żałuję, że przez wiele lat nie miałem samochodu(dziwne jak na faceta), bo dzięki temu jeszcze kilka lat i kredyt powinien być spłacony.
      10-letnie auto jeszcze nie jest takie stare. Dużo zależy od marki i konkretnego modelu. I oczywiście od przebiegu.

      Usuń
  14. Przydatny wpis. Pozdrowienia z Albar :)

    OdpowiedzUsuń