17 kwietnia 2016

Jak znaleźć wenę do pisania?

W końcu wróciła mi wena do pisania. A tak naprawdę, to sam ją zmusiłem do powrotu. Jednym z moich noworocznych postanowień jest częstsze pisanie na blogu i komentowanie postów na Waszych blogach. Na razie mi się to udaje, bo w 2016 roku napisałem już ponad połowę tego, co przez cały 2015 rok. Jest więc dobrze.

Ale sam nie wiem, czy to dobrze tak zmuszać się do pisania. Nie wiem. Są różne szkoły. Jedni pisarze przelewają swoje myśli na papier codziennie od 7.00 do 15.00, a inni tylko wieczorami z papierosem w ustach i zimną wódką na biurku.
Jedni poeci piszą codziennie nowy wiersz, a inni raz na 3 miesiące, bo akurat złapała ich wena podczas jazdy samochodem przez bieszczadzkie wsie.

A jak jest z Wami, blogerami?

30 komentarzy:

  1. Czasem po prostu się nie chce, lub nie ma o czym pisać, bo nie dzieje się nic ciekawego. I czasem zasiada się do napisania posta i pustka w głowie: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej, gdy człowiek się nudzi, a mimo to nie pisze na blogu, bo nie ma weny.
      Jeśli robi tysiące innych rzeczy, to ma o czym pisać, ale zmęczenie nieraz jest silniejsze.

      Usuń
  2. Z tą Panią nie jest tak prosto. Przychodzi i odchodzi kiedy chce. ;)
    Jedyny sposób to podporządkować się jej kaprysom i - to najważniejsze! - stale być w pogotowiu. Ja nie mam wyznaczonych godzin, zdarza mi się pisać o 2-giej nad ranem, albo w porze obiadowej. No i ważne są skróty do konspektów. To raczej nie dotyczy blogów, ale bardziej materiałów pisanych na zlecenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mam wyznaczonych godzin. Od rana do popołudnia pracuję, więc z konieczności piszę na blogu wieczorami.
      A pomysły na posty przychodzą przez całą dobę.
      Zdecydowanie gorzej mam z poezją. Wena na wiersze pojawia się średnio raz na miesiąc albo i rzadziej.

      Usuń
  3. Może zabrzmi to egoistycznie ale nigdy nie miałam problemów z weną. Może czasami brakowało mi tematów, albo inaczej, tematy, które przychodziły mi na myśl nie zadowalały moich ambicji, bo nie lubię pisać byle czego, tylko aby napisać. Niestety, albo stety ale wymagam od siebie wiele, zwłaszcza w tej dziedzinie. Ale też nauczyłam się na przykładzie obecnego bloga, odpuszczać tę nienaganność i czasami napisać coś właśnie ot tak sobie, bez przesłania, bez analizy czy wypada czy nie; co pomyślą inni; czy się powtarzam.
    A systematyczność? No cóż. Jeśli coś ma być z pasji to niech takie będzie. Na rower czy na narty też nie jeździmy w każdy wtorek, czwartek i piątek o 9.55 a wtedy kiedy mamy na to ochotę - więc dlaczego z pisaniem ma być inaczej? Jeśli chcę coś napisać - to piszę; jeśli nie - to nie. Systematyczność, taka z kalendarzem i minutnikiem do pary czyni z pisania pewnego rodzaju przymus, nakaz, coś co musi być bo inaczej to...? Nie jestem systematyczna i jest mi z tym dobrze - przynajmniej w tej blogowej kwestii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje posty są krótkie, ale zawsze staram się, by poruszały ciekawe tematy, wywoływały dyskusję. Zawsze też myślę, by nie nudziły czytelników.

      Co do weny, to mam z nią bardzo różnie. Gdy założyłem ten blog, miałem tysiące pomysłów na posty. Później miałem kryzys, a teraz chyba powoli wszystko się normuje.

      W tym roku postanowiłem, by pisać na blogu średnio raz w tygodniu. Na razie mi się to udaje i jestem zadowolony. Przyznam, że trochę się do tego zmuszam. Ale mam pewną niszę związaną z pisaniem, w której do niczego się nie zmuszam. Są to wiersze, do których wena przychodzi tylko raz w miesiącu albo nawet rzadziej. Też mi z tym dobrze:)

      Usuń
  4. -- cześć.... co do mnie, to piszę tylko wtedy, gdy czuję taką potrzebę.. przychodzi chwila, że po prostu muszę i już... nigdy nic na siłę... tak z moim blogiem, tak samo i z wierszami...
    -- pozdrawiam wiosennie...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tamtym roku pisałem posty tylko wtedy, gdy miałem ochotę i pod koniec roku nie byłem z tego zadowolony.
      W 2016 roku staram się pisać systematycznie i chyba tak jest lepiej. Ale każdy ma swój system i częstotliwość.
      Również pozdrawiam wiosennie:)

      Usuń
  5. Pisz tylko kiedy sprawia Ci to przyjemność ale ustal sobie jakiś termin ( np: raz w tygodniu )wymuszane posty są widoczne <3 Powodzenia. Pisz o tym co kochasz nie przejmuj się zdaniem innym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłaś w dziesiątkę, bo od początku 2016 roku piszę właśnie minimum raz w tygodniu:)
      Myślę, że każdy z nas przejmuje się zdaniem innych, ale ja bardzo doceniam też konstruktywną krytykę w komentarzach na moim blogu.

      Usuń
  6. Ja miałam najgorzej jak musiałam powrócić do pisania i zobowiązań z tym związanych po chorobie.
    O matko tak mnie to rozleniwiło, że nie umiałam się przełamać. Dopiero jak terminy miałam na gardle musiałam się zebrać i zarwać kilka nocy. Od tamtej pory powiedziałam sobie...nigdy więcej! Nawet jak nie będę publikować to choć komentować aby nie wypaść z rytmu. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam żadnych zobowiązań, bo nie współpracuję z żadnymi firmami.
      Jedynym zobowiązaniem są moi czytelnicy, którzy czekają na nowe posty:)
      Masz rację, jak czegoś nie robi się przez dłuższy czas, to później trudno się zmobilizować do aktywności.

      Usuń
  7. Mi ostatnio trudno było się zebrać. Gdzieś tam miałam pomysły, ale a to ochoty, a to czasu nie było, a potem pomysły ulatywały i nici z pisania. Najważniejsze, że wena wróciła :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałem kryzysowy 2015 rok, jeśli chodzi o blog. Pisałem rzadko i trochę z przymusu. W tym roku jest zdecydowanie lepiej.
      Dobrze, że wena do Ciebie wróciła:)
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Wena jest kwestią absolutnie indywidualną, każdy zarządza nią na swój sposób. Sama wena, tak samo jak sam talent muzyczny, dzieła nie stworzą. Trzeba do tego pracy.
    Mój sposób, to systematyczność. Jeżeli piszę systematycznie, to słowa układają się w lepsze zdania, pomysłów przybywa, czuję większą radość z pracy. To trochę, jak z jeżdżeniem na łyżwach. Nie chodziłem na lodowisko przez kilka lat. Gdy wróciłem, to pierwsze 15-20 minut poszło na przypomnienie sobie, jak to się robi. Dopiero pozostała część była czystą przyjemnością z jazdy. Tak samo z pisaniem, im dłuższa przerwa, tym więcej minut na przypomnienie sobie, jak się pisze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też myślę, że żeby być w czymś dobrym trzeba na to ciężko pracować.
      Żeby dobrze pisać, trzeba sporo czytać, sporo myśleć, sporo pisać.
      Pisać dużo i często i czasem wyjdzie z tego jakaś perełka:)

      Usuń
  9. Ostatnio dostałam od życia solidnego kopniaka i dlatego wróciłam do mojego martwego bloga. Od ponad tygodnia myśli stoją w kolejce do mojej głowy, ale nie stoją spokojnie. Przepychają się łokciami, każda chce być pierwsza. Próbuję to jakoś ostudzić, ale sama nie mogę się powstrzymać, choć zbyt częste pisanie na blogu nie jest zdrowe ani dla ,,blogera", ani dla czytelnika. Postanawiam jednak poprawę :D

    tysiac-mysli-na-sekunde.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po założeniu blogu miałem podobnie jak Ty teraz. Przez pierwsze tygodnie miałem tysiące pomysłów na posty i powstrzymywałem się, by nie pisać zbyt często. Po paru miesiącach z kolei przyszedł kryzys pisarski, ale to już inna historia.
      Częste wyrzucanie z siebie emocji przez pisanie jest zdrowe dla autora, ale nie wiem, czy dla czytelników;)

      Usuń
    2. Faktycznie, z tym może być różnie ;d

      Usuń
  10. Staram się pisać właściwie codziennie, to pozostałość ze starego, usuniętego bloga z Interii.

    Co do pisania innych rzeczy bywa różnie. :)

    Bardzo dużo jest w Nałęczowie śladów po znanych osobach, pisarzach, politykach, lekarzach itp. itd. W tym właśnie po Żeromskim. Największe wrażenie jak do tej pory robią na mnie liczne wille.

    Dzięki, zdrowie się bardzo przyda.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedzi
    1. Ja też piszę codziennie, ale to dokumenty w pracy;) Na papierze i na komputerze.
      Na blogu średnio raz w tygodniu.
      Najgorzej jest z wierszami. Średnio tworzę jeden na kilka tygodni albo i miesięcy.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Na siłę nie bardzo się da pisać. Ale jeśli od czuwa się brak pisania, to może warto nieco się "popchnąć" w tym kierunku...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam bardzo mieszane uczucia. Znam poetę, który codziennie zmusza się do pisanie. Mówi, że w ten sposób z dużej ilości przeciętnych wierszy wyjdzie kilka świetnych.
      Znam też poetę, który pisze tylko jeden wiersz na kilka miesięcy, a mimo to wydał już kilka tomików.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  13. Wena przychodzi o odchodzi, ale też czasami mam tak, że nagle w mojej głowie pojawia się myśl "dawno nic nie napisałam", więc po prostu siadam i piszę, momentalnie. Kiedyś jednak częściej miewałam jakieś takie natchnienia, tak mi się wydaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z weną jest bardzo różnie. Był czas, że w ciągu tygodnia miałem kilka pomysłów na posty, a innym razem było mi trudno napisać jeden post na miesiąc.
      Natchnienia są niesamowite, ale rzadkie. Przynajmniej u mnie.

      Usuń
    2. To chyba też zależy od tego, w jakich emocjach lepiej nam się pisze i jak akurat układa się w naszym życiu.

      Usuń
    3. Kiedyś pisałem sporo wierszy, gdy miałem trudny czas w życiu.
      Teraz piszę bardzo rzadko. To pewnie dobrze:)

      Usuń
  14. Przeczytałam kiedyś radę, by pisać. Niezależnie czy Ci się chcę i czy masz wenę. Byłam nastawiona sceptycznie do tego podejścia, ale...coś kazało mi to wypróbować. I wiesz co? To naprawdę ma sens, jeżeli chcesz coś osiągnąć. Czekanie na wenę to trochę jak szukanie Atlantydy - legenda, która może w ogóle nie istnieje... Ostatnio nie pisałam - początkowo, bo widziałam, że to pisanie wychodzi mi w stylu "szybko i na kolanie". Nie miałam czasu, a powstająca treść była coraz gorsza. Nawał obowiązków mnie porwał, czyniąc niedostępną przez cały kwiecień. Teraz jestem za to wdzięczna, bo zyskałam dystans, szereg pomysłów i chęć by się dalej doskonalić. A więc czy to kwestia weny, czasu czy ilości przeżyć/informacji które chcemy przekazać? Zostawię Cię z tym pytaniem, bo sama szukam odpowiedzi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę nawiążę do mojego ostatniego postu. Kiedyś byłem bardziej negatywnie nastawiony do tych blogerów, którzy piszą rzadko. Myślałem, że brak czasu jest tylko wymówką.
      Ale odkąd sam jestem bardziej aktywny, widzę, że czasami naprawdę brakuje czasu na blogosferę.

      Jeśli chodzi stricte o pisanie i wenę, to myślę, że pisanie prozy można ćwiczyć codziennie, ale już na przykład poezji chyba nie, bo wiersze wychodzą mocno banalne i przeciętne.

      W każdym razie życzę Nam sporo pozytywnej weny:)

      Usuń