6 marca 2016

Dlaczego tysiące ludzi mieszkają na działkach?

info.wyborcza.pl


W Polsce na działkach mieszkają tysiące ludzi. Tysiące rodzin. Gdybym nie pracował w pomocy społecznej, nigdy bym w to nie uwierzył. Gdy byłem nastolatkiem działki kojarzyły mi się z uprawą owoców i warzyw oraz z sobotnimi grillami z gorącą kiełbasą i zimnym piwem. Wiedziałem, że na działkach mieszkają bezdomni, ale myślałem, że to zwykli żule. Nie przyszło mi do głowy, że mogą tam mieszkać rodziny. Nawet rodziny z dziećmi.

Jest mroźna zima. Temperatura wynosi minus 7 stopni Celsjusza. Wchodzę na teren ogrodów działkowych. Oficjalnie brama wjazdowa jest zamknięta. Idę przez śnieg, który sięga mi prawie do kolan. Widzę dymy wylatujące z kilku kominów w altanach. Oficjalnie nikt na działkach nie mieszka.
Tylko na terenie tego jednego ogrodu działkowego mieszkają 23 osoby korzystające z pomocy społecznej. Mieszka tu także przynajmniej kilkanaście osób, które nie korzystają z pomocy żadnej instytucji. Ich najważniejszą instytucją jest pół litra.

30 komentarzy:

  1. Chyba sam sobie odpowiedziałeś na postawione pytanie. Jeśli ktoś pije w nadmiarze, nie stać go na opłacenie prawdziwego mieszkania. I teraz rodzi się we mnie pewien sprzeciw. Obecnie nam miłościwie panujący deklarują, że nie może być powodem odbierania dzieci bieda ich rodziców. Więc niech te dzieci mieszkają sobie na działkach (sic!) bo tak chcę ich rodzice. Oczywiście jest argument, zamiast płacić rodzicom zastępczym lepiej pieniądze dać tym rodzinom. Tylko, co to zmieni? Dofinasowanie rodzin zastępczych można kontrolować, kontrola prawdziwych rodzin jest raczej niemożliwa, bo będzie traktowana jako zamach na tę rodzinę. Jestem przekonany, że każdy przypadek należy traktować osobno, tylko czy ośrodki pomocy społecznej (bez osobistych wycieczek pod Twoim adresem) stać na obiektywną ocenę każdego przypadku?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Media mówią, że pomoc społeczna odbiera dzieci z powodu biedy. To zupełne kłamstwo.
      Po pierwsze, to sądy decydują o odbieraniu dzieci. Do mieszkania wchodzi pracownik socjalny, policjant, kurator, ale ostateczną decyzję podejmuje sędzia.
      Po drugie, zawsze obok ubóstwa występują inne powody odbierania dzieci rodzicom, np. alkoholizm, bezrobocie, niepełnosprawność czy długotrwała choroba.
      Czasami pracownik socjalny po kilku wizytach może stwierdzić, że dzieci mają nieprawidłową opiekę ze strony swoich rodziców, ale często takie rodziny dobrze się kamuflują i nie ma na to szans.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Byłam kiedyś świadkiem sprawy przywrócenia Rodzicom władzy rodzicielskiej na sali sądowej z racji stażu. Okazało się, że to odebranie im władzy i dzieci zarazem, było jak sami rodzice stwierdzili czymś co pomogło im zrozumieć wiele kwestii. Oboje podjęli terapię i leczenie; znaleźli pracę, zmienili mieszkanie i otoczenie i wiele innych codziennych spraw. Dlatego ja również uważam, że każda sprawa powinna być traktowana oddzielnie, zwłaszcza jeśli dotyka dziecka. Ale uważam też, że każde odebranie rodzicom dzieci - to dla dziecka największa trauma z której nie zawsze udaje im się wyjść - i dla niektórych rodziców również... Tego doświadczyłam (jako widz na rodzinnych sprawach sądowych), dlatego o tym piszę. O ogródkach nic nie wiem a nie lubię wypowiadać się na tematy o których jedynie czytam. Mimo wszystko wydaje mi się, że podjąłeś ciekawy temat, choć budzący wiele sprzecznych emocji. Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Fajnie, że opisałaś ten wyjątkowy przypadek, gdy rodzice zmienili zupełnie swoje zachowanie i życie, żeby odzyskać dzieci. To jest niezwykle budujące:)
      Co do odbierania dzieci, w naszym ośrodku każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie i wyjątkowo dokładnie. Nigdy nie widziałem, żeby ktokolwiek miał satysfakcję, że przyczynił się do odebrania dziecka. Ale media oczywiście przedstawiają to zupełnie inaczej.
      Co do ogrodów działkowych, to dobrze, że nie wypowiadasz się na takie tematy. Ja też piszę tylko o tym, na czym w miarę się znam. A niestety nie brakuje w necie ekspertów od wszystkiego.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Przyznaję, że trochę otworzyłeś mi oczy. Moje skojarzenie z ogródkami działkowymi było właśnie takie: sobotni grill i drzewka owocowe. Wiem, co piszę bo niedaleko mnie jest kilka takich działek i po prostu wysnułam taki a nie inny wniosek na ich obserwacji.
    Co do przykładu "z życia wziętego" to... nie wyobrażam sobie takiej codzienności. To tak jak oglądałam parę odcinków serialu (nie pamiętam tytułu), ale gdzie są pokazywane skrajne przypadki zaniedbanych i zniszczonych domów a potem przychodzi ekipa remontowa i je odnawia. Abstrahując od tego na ile ten remont jest trwały, to pokazywane warunki życia (brak łazienki, brak ogrzewania) za każdym razem mnie przerażają i przerastają moją wyobraźnię.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce ponad 1,5 miliona ludzi jest bezrobotnych, a ponad 3 miliony korzystają z pomocy społecznej!!
      To ogromna liczba, a nie widać tych ludzi na ulicach czy w galeriach handlowych pełnych ludzi o każdej porze dnia..
      Wiesz, gdy idę przez działki w lecie, nie widać zupełnie, że ktoś tam mieszka na stałe. Pełno tam niedzielnych działkowiczów uprawiających warzywa i owoce.
      Dopiero gdy idę w zimie, to widać, ile osób tam mieszka..
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Smutne ale niestety prawdziwe. Tylko że większość tych ludzi trafiła tam z własnego wyboru, więc większości z nich nie jest mi szkoda... Szkoda mi dzieci, które są Bogu ducha winne, szkoda że takie dzieci nie trafiają do placówki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podobne podejście. Dorośli dokonują różnych wyborów i ponoszą konsekwencje swoich decyzji.
      A dzieci biorą przykład ze swoich rodziców i same nie mogą decydować. One nie wybierały mieszkania na działce..

      Usuń
    2. Hej! :) zmieniłam adres bloga z http://teraz-schudnę.blog.pl na http://vaniliowo-mi.blog.pl poprzednia nazwa już nie istnieje :) Teraz-schudne odnosiło się do mojej zeszłorocznej chęci zrzucania kilogramów, a teraz... już mi to nie jest tak potrzebne :D Więc użyłam swojej ksywki i nicku gdzie (Vanilkaa) do stworzenia nazwy bloga :D Od razu mi lepiej!
      Pozdrawiam! :*

      Usuń
    3. Dzięki za informację.
      Na pewno będę do Ciebie zaglądał:)

      Usuń
    4. Taką też mam nadzieję :)
      A kiedy coś u Ciebie?

      Usuń
    5. Mam już napisany kolejny post. Pojawi się na blogu w najbliższych dniach:)

      Usuń
  4. Nie zdawałam sobie sprawy, że to jest problem o tak wielkiej skali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też przez wiele lat nie zdawałem sobie z tego sprawy.
      W Polsce jest prawie 5000 ogrodów działkowych. Gdyby założyć, że w każdym mieszka tylko 20 osób, wychodzi aż 100 000 ludzi mieszkających na stałe na działkach!!

      Usuń
  5. Sama nie wiem co o tym myśleć. Kiedyś bardzo daleki kuzyn wraz z żoną i dzieckiem mieszkał na działce niedaleko małej miejscowości, szybko "zaciążyli", pojawiły się spięcia w rodzinie, chciał żyć oddzielnie, nie u kogoś, nie było go stać, padło na działkę. Nie było (z tego co wiem) tam problemów z alkoholem, przemocy...po prostu brak innych opcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój krewny mieszkał z żoną przez kilka lat na działce. Nie stać ich było na wynajęcie mieszkania. Ale nie marnowali czasu i pieniędzy na picie alkoholu, tylko studiowali, pracowali, później założyli własną firmę i teraz mieszkają w dużym mieszkaniu w nowoczesnym budynku z ochroną.
      Fajnie, że oprócz alkoholików i ludzi bez marzeń, są też takie pozytywne przypadki:)

      Usuń
  6. Nie podejmuję się oceniać. Przyczyn biedy, popadnięcia w tarapaty jest tak wiele, że każdy przypadek należy analizować oddzielnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, że każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie.
      Z moich obserwacji wynika, że większość osób mieszkających na działkach pije sporo alkoholu.
      Ale są też bardzo pozytywne wyjątki jak ten, który opisałem w odpowiedzi na komentarz Kobiety po 30:)

      Usuń
  7. gdzieś mignął mi ostatnio artykuł o zmianach w prawie działkowym i że przez to wiele osób może trafić na bruk, zastanawiałem się no ale jak?, przecież to tylko działki, z tego co piszesz, że nawet zimą w altankach mieszkają zwykli ludzie to ma sens

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tereny, na których teraz są działki, to świetne miejsca na centra handlowe i mieszkania, więc na pewno znajdą się chętni do ich zlikwidowania.
      Wtedy ponad 100 000 ludzi będzie miało spory problem ze znalezieniem mieszkania.

      Usuń
  8. Ważny temat poruszasz i jak widać poruszasz też ludzką wyobraźnię i serca. Już inaczej będziemy patrzyli na sprawę ogródków . Obecna władza wygrała wybory na obietnicach wyrównywania dysproporcji w dochodach i szansach na godne życie. Oby to się jej udało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PiS to nie moja bajka, ale cieszę się z niektórych pomysłów tego rządu mających wyrównywać poziom życia Polaków.
      Na przykład "Rodzina 500 plus" albo podniesienie minimalnego wynagrodzenia do 12 zł brutto za godzinę.

      Usuń
  9. Czytając tytuł, pomyślałam po prostu o mieszkaniu na działkach w ramach domków letniskowych, co przecież także często się spotyka. Jednakże widzę inne, bardziej kłujące w oczy spostrzeżenie. I to uświadamia mi po raz kolejny, jak złe ekonomicznie mogą być sytuacje niektórych i jak duży problem mogą mieć w niedługim czasie, gdy ktoś przykładowo postanowi zlikwidować te miejsca na rzecz masowej uciechy w postaci kolejnej galerii handlowej czy tego typu miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdą jest też to, że niektórzy ludzie, którzy mają altany na działkach i normalne mieszkania, nieraz przez całe lato mieszkają w ogrodach działkowych. Ale dla nich to sama przyjemność.
      Gorzej mają osoby, które nie mają innego wyjścia nawet w zimie..

      Usuń
  10. Nie miałam o tym pojęcia aż do rozmowy z rozwiedzioną znajomą, która po rozwodzie zamieszkała na działce, ale twierdziła, że ma tam całoroczny domek. No chyba takie domki muszą być ocieplone i muszą mieć źródło ogrzewania, bo przecież inaczej woda zimą by im w kranach zamarzła... Niemniej ludzie mieszkają na działkach. Po drodze do pracy mam ogródki działkowe i zimą zawsze z kilku domków unosi się dym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam kilka osób, które tak kochają działki, że mieszkają tam przez całe wakacje. Ale przez pozostałą część roku przebywają w swoich normalnych mieszkaniach.
      Wśród moich klientów wszyscy mają w altanach podłączony prąd i piece na węgiel, ale bieżącej wody brak. Muszą ją przynosić butlami z hydrantów.

      Usuń
  11. Na działce mieszka też lekarz. Przegrał wszystko, choć miał dwa domy i trzy samochody. Rodzina zorientowała się, gdy nie było już nic. Zgubił go hazard i brak czujności żony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moich obserwacji wynika, że ogromna część osób mieszkających na działkach trafia tam właśnie przez swoje nałogi.
      Albo przez hazard, o którym piszesz. Albo przez narkotyki, a zdecydowanie najczęściej przez ostre picie.

      Usuń
  12. Hej, jestem tu nowa. Spodobały mi się Twoje wpisy i poruszane w nich tematy. Zauważyłam, że jesteś pracownikiem socjalnym co dodatkowo mnie przyciągnęło do czytania. Jak mogę dodać Twojego bloga do śledzonych? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że spodobały Ci się moje wpisy:)
      Możesz dołączyć do obserwatorów. W ten sposób będziesz śledzić mój blog.
      Pozdrawiam:)

      Usuń