8 stycznia 2016

Dlaczego kocham góry



Często jest tak, że to rodzice zarażają nas pozytywnymi pasjami. Ojciec potrafi zarazić dziecko miłością do łowienia ryb albo oryginalnych samochodów, a matka do czytania książek albo spacerów po lesie.
W moim przypadku było tak, że nikt z rodziców nie chodził po górach. Wśród dobrych znajomych też nie mam miłośników turystyki górskiej. Nie wiem, skąd się to u mnie wzięło, ale od zawsze pasjonowały mnie góry. Czytałem o nich, marzyłem o nich.

Pierwszy raz wybrałem się w góry dopiero w wieku 21 lat. Pewnie dlatego, że miałem już prawo jazdy i jakieś małe oszczędności. Od razu zacząłem od mocnego uderzenia, bo wszedłem na najwyższy szczyt Bieszczad-Tarnicę, a było wtedy potężne błoto po kilkudniowych opadach deszczu i złowieszcza mgła.
Pomimo tych warunków góry tak mnie wciągnęły, że są jedną z moich pasji. Niestety, z powodów urlopowych, finansowych i logistycznych, mogę jeździć w góry tylko raz w roku. Dlatego staram się urozmaicać swoje wędrówki. Byłem Bieszczadach, Pieninach, Tatrach polskich i słowackich. Od wielu lat marzę o Sudetach. Marzę też o Rysach, których nigdy nie udało mi się zdobyć. Gdy miałem dobrą kondycję, nie było odpowiedniej pogody. Gdy było słonecznie, moja kondycja była słaba.

27 komentarzy:

  1. W wieku 16 lat byliśmy z wycieczką szkolną w Karpatach. Na widok Śnieżki zaczęliśmy biec, było to parę kilometrów w "poziomie" i 1500 m. w górę. Z 40 osób na szczyt dotarło, cały czas biegnąc, tylko kilka, w tym ja na końcu. Góry są piękne, ale mnie bardziej zachwycały widoki niż ich zdobywanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałem, że wejście na Śnieżkę jest łatwe, ale chylę czoło, że na nią wbiegliście:)
      Ja góry lubię z wielu powodów. Lubię się zmęczyć, a później cieszyć, że zdobyłem szczyt. Widoki też bardzo lubię, chociaż fotografem jestem przeciętnym. Raczej obrazki z gór zachowuję w pamięci.

      Usuń
  2. Góry mają w sobie coś takiego, ze chwytają za serce. Albo się je pokocha od razu z całych sił, albo i nie. Kompromisu nie ma;-) ją pierwszy raz widziałam Tatry w 8klasie szkoły podstawowej. Oczywiście z daleka bo w góry nie poszliśmy nawet do żadnego schroniska. Pojechałam też jako dorosła w wieku 21 lat, później 25 lat. Od tego czasu zaczęło się poznawanie Tatr. Łatwo nie było bo mieszkam na Pomorzu. Ale przeszłam w Tatrach wszystko co turystyczne i liznelam troszke offroadu- obie Koscielcowe przełęcze .

    Tatry kocham to moja miłość na cale życie. Byłam w Sudetach ale to nie to....

    Co do Rysow...haha,beka, ale gdy byłam pierwszy raz wycofałam się tchorzliwie z samej grzędy 5min od szczytu!!!! Nie mogłam sobie tego darować,a powtórne wejście miałam dopiero chyba trzy lata pozniej.;-)Rysy są piękne,ale kondycyjnie Masz rację dają taki wycisk,ze hoho.

    Moglabm o tym gadać i gadać, pisać i pisać. To mój konik.

    Życzę by góry stały przed Tobą otworem i górskie marzenia spełniły się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz ochotę to zapraszam do obejrzenia paru zdjęć z podpisami

      megi8.blogspot.com/2013/12/moje-tatry.html?m=0

      Usuń
    2. Tatry bardzo lubię, chociaż nie podoba mi się, że są tam w sezonie tysiące niedzielnych turystów. Dlatego nigdy nie wszedłem na Giewont, bo musiałbym stać w potężnej kolejce jak na kolejkę linową na Kasprowy Wierch.
      Kiedyś była świetna pogoda, gdy byłem kilka dni w Zakopanem. Planowałem wejść wtedy na Rysy, ale w jeden dzień obszedłem Dolinę Pięciu Stawów Polskich, w inny Czerwone Wierchy i Rysy to już byłoby zbyt dużo..

      Mam pytanie: na Rysy wchodziłaś od polskiej czy słowackiej strony?

      Usuń
    3. Od polskiej. A Czerwone wierchy to piękna trasa.

      Masz rację, że w sezonie dużo turystów. Dlatego dobrze wyjść skoro świt lub jechać poza sezonem. Na Giewoncie byłam dwa razy,raz jesienią w śniegu, było pięknie, odludnie. A raz latem w sezonie i była masakra, na szczycie siedzieliśmy parę minut,bo był taki tłok,ze bałam się, ze ktoś mnie popchnie, serio.

      Usuń
    4. Podobno trasa ze strony słowackiej jest łatwiejsza. Gratuluję wejścia na Rysy:)
      Ja zawsze jeżdżę w góry w lecie, dlatego wolę Bieszczady od polskich Tatr, bo jest tam o wiele mniej turystów.

      Usuń
  3. My wchodziliśmy ze znajomymi również od Polskiej strony na Rysy ale pogoda: deszcz, grad, śnieg, burza - wszystko jakby w jednym czasie sprawiła, że ze strachu o własne życie zeszliśmy z drugich łańcuchów. Więc nadal Rysy są dla mnie do zdobycia. Mam w planach pojechać też wreszcie jesienią w Bieszczady, wiosną na Śnieżkę. Ale za to z sentymentem wspominam Beskid Sądecki i Pieniny. Widoki przepiękne.
    Ale chyba coś w tych kolejkach jest, bo mnie też to odstrasza i chyba jak już to wolę albo inną porą niż wakacje albo inny obszar górski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że wtedy zeszliście, bo mogło się Wam stać coś poważnego. Mnie na szczęście nigdy nie złapała burza w górach, czasami tylko deszcz i mgła.
      Wkurzają mnie polskie Tatry w lecie, bo pełno tam komercyjnych turystów, którzy wjeżdżają na koniach albo kolejką na szczyty i tworzą ogromny ścisk na szlakach. Dlatego w lecie wolę Bieszczady. Jest tam sporo ciekawych szlaków i dużo mniej turystów.
      Byłem w Pieninach na Trzech Koronach. Widok ze szczytu był niesamowity:)

      Usuń
  4. Osobiście mieszkam w mieście osadzonym między górami, przez co kiedyś je nienawidziłam. Teraz je za to kocham, za te góry i lasy dookoła bo jest gdzie się schować przed ludźmi. Kiedyś nie lubiłam gór, nikt mnie w dzieciństwie w nie nie zabierał ani nic takiego więc nie widziałam powodu czemu miałabym je lubić. Polubiłam je dopiero kiedy zaczęłam chodzić na jakieś wycieczki w te okoliczne góry z przyjaciółmi. Teraz marzy mi się zdobywać szczyty coraz wyższych i móc zachwycać się ich widokami. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek ma chyba taką przewrotną naturę. Wielu mieszkańców Jeleniej Góry czy Zakopanego nie chodzi po górach, a wielu ludzi z Trójmiasta czy Kołobrzegu nie pływa w morzu.
      Mnie też nikt nie zabierał w góry, nie wiem skąd się wzięła u mnie miłość do górskich wędrówek. Ale jak już się wciągnąłem, to nie wyobrażam sobie wakacji bez gór:)

      Usuń
  5. W młodości mieszkałam w pobliżu Karkonoszy i często je odwiedzałam. Teraz już mam do nich daleko, więc raz w roku staram się odwiedzać stare miejsca.
    Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wizytę na moim blogu Onetu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie marzę o Sudetach, bo nigdy tam nie byłem, a w Bieszczadach czy Tatrach byłem po kilka razy.
      Nie ma za co, ja również pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Ja zawsze wolałam morze. Czysty piach, szum fal, morskie czyste powietrze, mewy... Do gór jakoś nie mogę się przekonać - powodem jest chyba zbyt duży wysiłek i lęk wysokości... No ale powalczę z tym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię morze, ale góry dają o wiele więcej możliwości:)
      Ja też mam lęk wysokości. Paradoksalne jest to, że w górach w ogóle go nie czuję. Natomiast bardzo bałem się, gdy byłem w parku linowym albo na balkonie na 10. piętrze wieżowca.

      Usuń
  7. Czasem lubię się gdzieś wdrapać, dobrze że na Ślężę mam niedaleko :D większe góry mi nie są bardzo potrzebne... Luby myśli inaczej no ale :D Ja to jednak jestem zwolenniczką morza i spacerów przy brzegu, kiedy woda obmywa stopy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też lubię morze, ale jednak bardziej góry.
    A takie niby niskie szczyty jak Ślęża też potrafią dać w tyłek. Byłem kiedyś w Beskidzie Niskim, myślałem, że to będzie spacerek, a okazało się, że było prawie tak samo trudno jak w Bieszczadach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj potrafią... :D Ale Ślęża jest piękna więc jej wybaczyć :D
      Morze wolę dużo bardziej, bo mogę się położyć na piasku i poopalać :D

      Usuń
    2. Ja nie przepadam za leżeniem na piasku. Wolę pływać w morzu albo pić piwo na plaży;)
      Mówisz, że jest piękna, to może kiedyś tam się wybiorę:)

      Usuń
  9. Ja jeszcze w górach nie byłam, ale czuję, że spodobałoby mi się. Może nawet bym się w nich zakochała :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako nastolatek tylko czytałem o górach, a mimo to już wtedy wiedziałem, że to będzie moja pasja:)
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. góry są piękne. zawsze wolałam je od morza, może dlatego, że są mniej ucywilizowane?;)
    nie ma sklepów co 5min, tysiąca leżaków... cisza, spokój.

    OdpowiedzUsuń
  11. Są o wiele mniej ucywilizowane i bardziej dzikie:)
    Ale z drugiej strony polskie Tatry są już przesadnie komercyjne, a górale nastawieni na ogromny zysk z turystów. Widać to po tym, jak traktują konie wożące turystów..

    OdpowiedzUsuń
  12. Bieszczady jakieś takie spokojne mi się wydały, a w Tatrach straszny harmider, naprawdę nie da się odpocząć (jeśli ktoś nie lubi tłumów). Bardzo lubię góry, nigdy się tam nie nudzę. Nie znoszę wypoczywać na plaży, to najgorsze nudy pod słońcem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zdecydowanie wolę góry od morza:)
      W Bieszczadach jest o wiele mniej turystów niż w polskich Tatrach, ale z roku na rok jest ich coraz więcej. Bieszczady nie są już tak dzikie jak kiedyś.

      Usuń
  13. Zdjęcie jest ze słowackich Tatr. Widoki rzeczywiście świetne:)

    OdpowiedzUsuń