27 października 2015

Wszyscy jesteśmy narcyzami

Źródło:wiadomości.onet.pl

Miliony ludzi chwalą się egzotycznymi podróżami na portalach społecznościowych, miliony chwalą się swoimi ciałami i potrawami na Instagramie. Politycy przemawiają ex cathedra w programach telewizyjnych i piszą na Twitterze. 
Poeci lubią, gdy ich wiersze poruszają i skłaniają do refleksji, autorzy książek lubią, gdy ich dzieła albo dziełka stają się bestsellerami i wywołują gorące dyskusje w mediach.
Sportowcy, aktorzy, księża, piosenkarze lubią, gdy się o nich mówi. A nawet krzyczy w ekstazie na ich widok.
Mam klienta, który walczy ze wszystkimi możliwymi instytucjami. Do mnie pisze pisma, że zasiłki są zbyt niskie, do komendanta policji skarży się na złą pracę dzielnicowych, a szefa przychodni zawiadamia o słabej jakości pracy lekarzy i pielęgniarek. Lista instytucji, do których pisze przykre pisma jest o wiele dłuższa. On z pewnością jest narcyzem. Ale, czy ja, bloger, nim nie jestem?

14 komentarzy:

  1. Ciekawy wniosek wysnułeś... Aż sięgnęłam po definicję Narcyza i okazuje się, że jest bardzo złożona. Myślę, że nie jesteśmy narcyzami, a przynajmniej przypadkami klinicznymi. Wg definicji, należy sobie odpowiedzieć na pytania - czy czujesz się wyjatkowy, ważny i wielki? Przyznaję, że pisząc te słowa, pomyślałam sobie, "tak czasami się czuję", ale to dlatego, że hołduję zasadzie "kochaj bliźniego jak siebie samego" ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem z wykształcenia psychologiem, ale myślę, że każdy poeta, aktor czy bloger jest w pewnym sensie narcyzem. Albo ma chociaż skłonności narcystyczne;)
      Jeśli śpiewamy piosenki albo piszemy na blogu, to fajnie. Gorzej, gdy zadręczamy wszystkich wokół swoją obecnością i pretensjami jak klient, o którym napisałem..

      Usuń
    2. A ja bym powiedziała, że trochę jesteśmy narcyzami. Ale nie w sensie, że my Blogerzy jakoś bardziej niż inni. Każdy ma w sobie pierwiastek narcyza, bo lubimy rozmawiać o sobie, lubimy się trochę pochwalić i wydaje mi się, że w pewnych granicach jest to akceptowalne.
      Co do Twojego klienta to nie jest to przypadkiem tak, że ma zwyczajnie za dużo czasu?
      Pozdrawiam ;-)

      Usuń
    3. Jestem pewny, że gdyby ten klient nie był bezrobotnym alkoholikiem, a pracował zawodowo, to nie miałby zwyczajnie czasu na walkę z wszystkimi wokół.
      Co do narcyzmu, to myślę, że ważne jest to, czym zajmujemy czas innym. Jeśli chwalimy się blogiem czy ćwiczeniami, to fajnie. Gorzej jeśli zamęczamy innych narzekaniem czy składaniem pism, byle tylko zwrócić na siebie uwagę..
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. To co opisujesz bardziej mi pasuje do zjawiska megalomanii, albo egocentryzmu. Przestrzegał bym jednak przed pochopnymi ocenami. Przez długi czas pracowałem w serwisie komputerowym, gdy jednak się dowiedziano, że drugim moim kierunkiem jest psychologia pracy, awansowałem na regionalnego szefa działu reklamacji dużej sieci handlowej. Aby sprawniej "dogadywać" się z klientami do każdej sprawy dołączaliśmy krótką poufną notatkę o osobowości skarżącego się, np. typu: kłótliwy, emeryt policjant, płacze, napady złości, nie dyskutować, nagrywa, oszustka, sprawdzać sprzęt, itd., itp. To ogromnie ułatwiało prawidłowe rozpoznanie pracy, chociaż czasami mogło być krzywdzące dla petenta.
    Generalnie jednak masz rację, wszyscy jesteśmy narcyzami, tak jak i nie ma ludzi bez wad, ale dzięki temu różnimy się, co pozwala na określenie osobowości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narcyzm, o którym piszę jest trochę w cudzysłowie i trochę przerysowany. Nie miałem na myśli zagadnień psychologicznych, tylko potoczne znaczenie.
      Chodzi mi głównie o to, że każdy z nas lubi, gdy ktoś nas słucha, ktoś nas czyta, ktoś o nas mówi. Chociaż wielu blogerów mówi, że pisze dla samych siebie..
      U nas nie ma takich notatek, ale klient, o którym napisałem ma opinię świra i krzykacza w każdej instytucji, z którą mam kontakt. Nawet nie trzeba wymieniać jego nazwiska, bo wiadomo o kogo chodzi;)

      Usuń
  3. Ciekawe spostrzeżenie i można by zaryzykować stwierdzenie, że każdy jest narcyzem ale w różnym stopniu. Jedni otwarcie prezentują swój narcyzm np. wklejaniem wielu swoich zdjęć na portale społecznościowe czy przechwalaniem się na temat swoich umiejętności, wykształcenia czy majątku inni są skromniejsi ale szukają w jakiś sposób zainteresowania, chcieliby być ważni i wyjątkowi, sławni bądź uważani za bardzo wykształconych, inteligentnych czy pięknych ale otwarcie o tym nie mówią tylko po cichu cieszą się gdy ktoś jednak za takich ich uważa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że każdy potrzebuje uwagi, lubi, gdy ktoś go słucha, ktoś go podziwia, ktoś mu zazdrości albo współczuje. Chyba nie ma w tym nic złego, byle nie przesadzać i nie wpadać w prawdziwy narcyzm i nie stawiać siebie w centrum świata;)

      Usuń
  4. Coś w tym jest, ale czy to narcyzm czy zwyczajnie dążenie do dowartościowania ? Wszak każdy lubi być pochwalony, a blogerzy czekają przecież na komentarze lub wzrost liczby wyświetleń, Gorzej gdy ktoś kolekcjonuje miliony lajków na FB lub rozpacza z powodu małej ilości komentarzy...Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Napisałem we wcześniejszych komentarzach, że ten narcyzm jest przysłowiowy i wyolbrzymiony. Nie myślę, że wszyscy jesteśmy narcyzami, ale myślę, że wszyscy mamy takie skłonności, a na pewno blogerzy;)
    Fajnie, gdy ktoś kolekcjonuje lajki i komentarze, bo robi coś wartościowego i ciekawego, gorzej, gdy tworzy kicz i tandetę, a niestety takie rzeczy są najpopularniejsze..
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kicz to dyskusyjne zjawisko, a samo kolekcjonowanie bez wymiany myśli nic nie daje. Cóż z tego, że masz milion lajków, skoro treści nikt tak naprawdę nie czyta? Niektórzy wpisują, ze super i zapraszają do siebie i koniec wymiany...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety chyba właśnie o to chodzi. Nieważna jest treść, ważna jest forma i fajne zdjęcia..
      Gadałem kiedyś z poetą, który jest oprócz tego blogerem. Pomimo, że publikuje wiersze w ogólnopolskich gazetach i wydał kilka tomików, to na jego spotkania autorskie przychodzi po kilkanaście osób. A na blogu, który jest lekki, łatwy i przyjemny ma setki tysięcy polubień i zarabia dobrą kasę na reklamach..

      Usuń
  7. Hmm to, że szukamy poklasku, rozgłosu, może świadczyć o tym, że czujemy się niedowartościowani, niepewni siebie i dlatego czasami tak błagalnie o o to wszystko prosimy, wołamy wręcz. Chociaż znam kilka osób, które nie wpisują się w ten schemat ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że motywacje są przeróżne. Jedni czują się niepewni siebie, mają poczucie niższości, jak piszesz. Ale sporo osób (np. blogerów) po prostu się lansuje dla pieniędzy, dla sławy, dla zaspokojenia chorych ambicji.
      Pozdrawiam:)

      Usuń