22 września 2015

Polska bieda


Źródło:www.wolna-polska.pl

Bieda? Jaka bieda? Przecież po ulicach jeżdżą tysiące luksusowych sportowych samochodów i wypasionych SUV-ów. W galeriach handlowych chodzą tabuny ludzi, nawet w dni powszednie. W miastach ludzie mieszkają w nowoczesnych budynkach z patio i ochroniarzami, a na wsiach stoją eleganckie wille, nawet rolnicy mają nowiutkie, potężne ciągniki.

Bieda jest ogromna. Miliony ludzi żyją z zasiłków z pomocy społecznej, miliony pracują za 1300 zł miesięcznie, kolejne miliony przez 40 lat swojej pracy zawodowej zarabiają poniżej 2000 zł, a później otrzymują emeryturę - 1000 zł.

Jaka jest prawda?

26 komentarzy:

  1. Taki jest standard kraju, jaki reprezentują sobą najbiedniejsi jego obywatele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co o tym myśleć. Wydaje mi się, że standard kraju wyznacza raczej klasa średnia, ale to prawda, że w Polsce miliony ludzi żyją w ubóstwie.

      Usuń
  2. Prawda jest taka, że komuś bardzo zależy, aby kreować obraz bogatego społeczeństwa sukcesu; kapitał zachodni dyktuje trendy rynkowe, modele życia. Biedni się w tym nie mieszczą, toteż ich sytuacja (zazwyczaj) jest perfidnie ignorowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest przerażające. Kiedyś byliśmy pod butem Rosji i wszystko było szare, a teraz wszystko jest kolorowe i mamy dziki, niby amerykański kapitalizm.
      Ze skrajności w skrajność..

      Usuń
  3. Polacy są jeszcze bardziej szczęśliwi, dzisiaj rano radio podało, że najniższa stawka godzinowa ochroniarza wynosząca 1 zł. 80 gr./godzinę została podniesiona do 2 zł. Hurra! Przy 180 godz./mc najniższy zarobek w Polsce to już 360 zł., to tyle co średnio w UE zarabia się w ciągu 4 godzin. Wprawdzie nie wystarcza to nawet na czynsz, ale po co ochroniarzowi mieszkanie? Może przecież spać w obiekcie pilnowanym! Kasjerki nadal mają 820 zł./ na pół etatu, a to, że pracują pełny etat, to co to kogo obchodzi ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Firmy zatrudniające ochroniarzy to w ogóle państwo w państwie.
      Albo pracują tam mundurowi, którzy dostają emerytury 2000-3000 zł, a dorabiają sobie w ochronie 1000 zł, albo osoby mające umiarkowany czy znaczny stopień niepełnosprawności. a dla nich to głodowe pensje.
      1,80 zł za godzinę. Aż nie chce się wierzyć..

      Usuń
    2. Też nie mogłem uwierzyć, ale w necie znalazłem jeszcze ciekawsze dane:
      http://biznes.onet.pl/wiadomosci/handel/glodowe-stawki-za-prace/qxfggt
      Wynika z tego, że nawet zarobek 120 zł./mc jest nie do pogardzenia.

      Usuń
    3. 1 złoty brutto za godzinę pracy !!!!
      Ludzie chyba naprawdę muszą być zdesperowani, żeby tak pracować. W takim razie luksusem jest brać zasiłek stały z pomocy społecznej - 529 zł na miesiąc albo z urzędu pracy - 700 zł..

      Usuń
  4. W Polsce panuje dość duże rozwarstwienie społeczne, typowe dla krajów rozwijających się, wchodzących w fazę dynamicznego kapitalizmu. Pewnych rzeczy nie unikniemy. Co nie zmienia faktu że wiele problemów polskiego społczeństwa można by zmienić przy pewnych nakładach chęci, pracy i czasu. Chociażby tę patologię ze śmieciówkami i żałosnymi stawkami godzinowymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyśmy po wojnie nie byli 45 lat pod butem Rosji, tylko normalnie się rozwijali, to dziś bylibyśmy prawie tak bogaci jak Francuzi czy Niemcy.
      Dobrze, że mamy 26 lat demokracji, ale wiele spraw można było lepiej załatwić (prywatyzacja, likwidacja PGR-ów, likwidacja przemysłu itd.). Wtedy nie mielibyśmy tego rozwarstwienia i innych patologii, o których piszesz..

      Usuń
  5. No cóż, gdy w kraju główną rolę gra statystyka, to nikt nie przejmuje się ludźmi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy mówią, że statystyka to jedno z największych kłamstw.
      Statystycznie bezrobocie w Polsce to tylko 10%, a średnia pensja to prawie 3000 zł na rękę. Żyć nie umierać.
      Ciekawe, co by było, gdyby kilka milionów Polaków nie wyjechało do pracy do Niemiec czy Anglii..

      Usuń
  6. Ostatnio byłam trochę w "wielkim świecie", gdzie jest "wielkie centrum handlowe", które było pełne ludzi. Tylko wiesz co? Polacy stanowili jakiś ułamek całej klienteli. Podobnie jest u mnie w rodzinnym mieście, gdzie obok mnie budują domy dwie zagraniczne rodziny...Wydaje mi się, że ten aspekt również warto wziąć pod uwagę. Te wszystkie "luksusowe" zachowania to niekoniecznie zawsze są polskie...
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dzięki" Hitlerowi i Stalinowi mamy bardzo niewielu obcokrajowców w Polsce.
      Masz rację, że mogą oni stanowić dużą część klientów w galeriach handlowych. Ja bym do tego dodał też to, że sporo osób tylko spaceruje po sklepach. Dzieci chodzą na wagary, nastolatki szukają sponsorów, dorośli na małe zakupy. I stąd wrażenie, że są tłumy.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Jaka jest prawda? Chyba po prostu smutna i gryząca w oczy, dlatego często staramy się jej unikać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda jest brutalna i niewygodna. Media też unikają tego tematu, a pokazują ciągle tych samych polityków i "ekspertów" gadających o niczym.

      Usuń
  8. Prawda? pewnie jak zawsze leży gdzieś pośrodku, bo jakby nie patrzeć - wszystko, co napisałeś jest rzeczywiste, realne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest prawdą, ale wydaje mi się, że ta druga część postu jest bardziej realna..

      Usuń
  9. A czy nie jest tak, że w każdym kraju żyją i biedni ludzie i bogacze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tak, że w każdym kraju żyją bogaci i biedni (może poza Watykanem, gdzie raczej nie ma biednych).
      Ale ważne są też proporcje. W takich krajach jak Niemcy czy Anglia klasa średnia może sobie pozwolić na samochód z salonu czy wakacje w Afryce, a w Polsce klasa średnia jeździ 15-letnim niemieckim samochodem i spędza wakacje w Bieszczadach..

      Usuń
    2. Też prawda. Moje poprzednie stwierdzenie wynika z faktu, że nigdy nawet nie stałam obok prawdziwego bogactwa i żyję w przekonaniu, że wszystkiego mam w bród. I mam też prawdziwego farta, bo nigdzie takiej biedy nie widzę, nie stykam się z nią. Nawet, kiedy pojadę na swoją wieś na lubelszczyźnie, to widzę, że wszyscy tam mają się dobrze, a w najgorzym wypadku przyzwoicie. Można powiedzieć, że żyję sobie naiwnie pod swoim szklanym koszem ;-) Aczkolwiek da się zauważyć, że na tej mojej wsi, ci najubożsi mają zwykle problemy alkoholowe i obowiązkowo palą papierosy, które tanie dzisiaj nie są. Podkreślam, że piszę to na podstawie swoich doświadczeń, a nie statystyk i nie mam globalnego pojęcia o ubóstwie w naszym kraju, po prostu piszę o tym, co widzę :-)

      Usuń
    3. Ja mam na co dzień do czynienia z ubóstwem. Ale tak naprawdę statystyki to jedno, a życie to zupełnie co innego. Na przykład wielu klientów pomocy społecznej oficjalnie żyje tylko z zasiłków, ale pracuje na czarno.
      Napisałaś o Lubelszczyźnie, że nie widać tam biedy. Województwa lubelskie czy podkarpackie oficjalnie są bardzo biedne, ale tysiące ich mieszkańców od wielu lat mieszkają np. w USA i stamtąd wspomagają swoich krewnych w Polsce.
      Co do alkoholu i papierosów, to na to pieniądze zawsze się znajdą, bo to dla wielu priorytet;)

      Usuń
  10. Wszystko, co napisałeś i co przeczytałam w komentarzach to prawda, ale...zawsze jest jakies ale. Zgoda, że są duże dysproporcje w zarobkach, zbyt duże i zgoda , że gdzieś jest bieda, nawet ubóstwo. Ale ilu z tych "biednych" stało się nimi z własnego wyboru czy raczej nieudolności życiowej, żeby nie powiedzieć wygodnictwa? Zdarza się jakaś rodzinna katastrofa, śmierć, wypadek, kalectwo itp. Ale co sadzić o kobiecie, która nigdzie nie pracując, rodzi kolejne dzieci i żyje na koszt państwa? Jej dzieci są przyzwyczajone, że im się należy, od nas wszystkich, czyli rozdawnictwo jest O.K. ? Żebrzący na wódkę pod Biedronką tez są godni zasiłku? Nawet śniegu nie odgarną za 2 zł , bo im się nie chce: pan da - lepiej wychodzi.
    Statystyka gdzie ich zakwalifikuje?

    OdpowiedzUsuń
  11. Są takie rodziny, które dziedziczą biedę i z pokolenia na pokolenie korzystają z pomocy społecznej. Niektórzy wychodzą z założenia, że po co mają pracować za 1200 zł, skoro dostaną zasiłek 600 zł, a czasami i 1000 zł na miesiąc. Nie muszą pracować, a mogą pić od rana do wieczora. Mnie tez to wkurza, ale w każdym społeczeństwie są tacy osobnicy.
    Masz jakiś pomysł, co można z nimi zrobić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie! Gdybym miała, to pewnie jakąś nagrodę by dali za uzdrowienie finansów lub stosunków społecznych w państwie i ta niemoc własnie najbardziej wkurza.

      Usuń
    2. Ustawa o pomocy społecznej daje możliwość zabierania zasiłków, gdy ktoś ostro pije, ale w praktyce wygląda to tak, że taki osobnik idzie ze skargą do dyrektora albo prezydenta miasta i trzeba mu dać, bo straszy telewizją, a każda władza się jej boli..

      Usuń