12 września 2015

Minimalizm też jest chory?

 Źródło:www.radiopodlasie.pl

Mój znajomy Marek pracuje na umowie śmieciowej. Zarabia 1500-2000 zł. Nie przeszkadza mu to jednak w posiadaniu kilku laptopów, kilku smartfonów i telefonów. Marek goli się co kilka dni, ale jest posiadaczem całej kolekcji maszynek do golenia. Ma dwuostrzowe, trzyostrzowe, czteroostrzowe, pięcioostrzowe. 

Monika i Tomek są małżeństwem. Mieszkają razem z 19-letnim synem, który studiuje dziennie i nie pracuje. Monika zarabia 2000 zł, Tomek - 3000. Wynajmują mieszkanie, ale każdy ma swój samochód. Prawie jak w Stanach Zjednoczonych.

Ja jestem posiadaczem jednego telefonu komórkowego. Kiedy wymieniam na nowy, stary telefon sprzedaję w komisie lub oddaję do utylizacji. 
Jestem też posiadaczem jednej porządnej, pięcioostrzowej golarki. Mam ją od kilku lat i nie kupuję żadnych jednorazówek. 
Mamy też z Żoną jeden wspólny laptop i jeden telewizor, które spokojnie wystarczają. Seriale, filmy czy mecze można oglądać w necie, więc nie ma kłótni o pilota do telewizji.

A może minimalizm też nie jest zdrowy? Może nie ma złotego środka i wszyscy jesteśmy chorzy?
 

25 komentarzy:

  1. Myślę, że to raczej świat jest chory.
    Miałem znajomą, która całe życie (krótkie) zarabiała poniżej średniej. Żyła poniżej jakiegokolwiek minimum, jej idée fixe to odkładanie na markowe ciuchy i biżuterię. Zginęła, bo jakieś lumpy napadły ją w parku i nie znalazły przy niej pieniędzy, na biżuterię nie zwrócono nawet uwagi, pewnie uznając, że była sztuczna.
    Ja mam 5 (pięć) maszynek do golenia wszystkie są sprawne (kupowałem nowe, gdy stara się zepsuła, potem starą naprawiałem i tak wyszło). Najstarsza to golarka wyprodukowana w Mińsku w 1964 r. Działa, ale pracuje jak kosiarka, kosi równo z korzeniami, czasem krew leje się gęsto. Masz rację, powinniśmy się bardziej zastanawiać nad sensem powiększania ogólnoświatowego śmietnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć
      Czy to jakiś diss w jej stronę?

      Usuń
    2. Anzai, ja znałem małżeństwo, które mieszkało w bloku socjalnym, a wzięło na kredyt wypasionego SUV-a. Oczywiście mieli go tylko kilka miesięcy, bo nie byli w stanie spłacać rat.
      Nie odmawiam nikomu prawa do szczęścia, ale mogli wziąć zwykłego hatchbacka i mieć go do dziś.
      Radzieckie sprzęty są niezniszczalne;) Nieraz widzę u kogoś 30-letnią lodówkę albo pralkę, które działają bardzo dobrze.

      Usuń
    3. @anonim
      Diss to do golarki, czy do znajomej?

      @Maks
      Trochę odbiegłem od tematu. Faktycznie to co opisujesz to prawie czysty snobizm. Mnie jednak chodziło o podkreślenie tego, że na szczęście nasze potrzeby nie zostały jeszcze ujednolicone i zestandaryzowane tak jak w PRL (to ta znajoma od biżuterii), czy w początkach tworzenia klasy średniej w III RP, gdzie każdy otwierający biznes obowiązkowo brał na kredyt nowy samochód, sprzęt biurowy, wyposażenie domowe, a nawet nowe ubrania dla rodziny. Potem oczywiście następowała klapa.
      Co do laptopów to jest to bardziej złożony proces, zmienia się technologia, kończą się promocje na aplikacje, pojawiają się zamknięte oprogramowania, itd., więc często bardziej opłaca się wziąć nowego lapka niż reinstalować na starym drogie oprogramowania.
      Poza tym zakupy dla niektórych to jak narkotyk. ;)

      Usuń
    4. Najgorsze jest to, że wielu ludzi bierze kredyty na to, co nie jest im w ogóle potrzebne. Mam znajomą, która wzięła kredyt i kupiła lustrzankę za 4 tysiące, a nie jest zawodowym fotografem i z powodzeniem mogłaby robić dobre zdjęcia aparatem kompaktowym za tysiąc złotych.
      Jeśli chodzi o sprzęt komputerowy, to zgadzam się z Tobą. Ja raz na kilka lat zmieniam laptop na nowy, a stary sprzedaję.
      Jak to mówiła Marilyn Monroe: "Pieniądze szczęścia nie dają.Dopiero zakupy." ;)

      Usuń
    5. Anzai -do znajomej OCZYWIŚCIe

      Usuń
  2. Zaskakująca puenta, I like it.

    Ja sam jak najbardziej "propsuję" mimimalizm. Mało jest rzeczy bardziej wstrętnych od rozbuchanego konsumpcjonizmu, chociaż.. niewątpliwie daje on przyjemność i satysfakcję wielu ludziom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ludzie kupują tysiące rzeczy, żeby nie myśleć. Żeby zagłuszyć myślenie o śmierci, chorobach, kredytach, nielubianej pracy itd.
      Myślenie boli, więc łatwiej siedzieć godzinami na smartfonie.

      Usuń
    2. Zgadzam się. Ale, z drugiej strony, dlaczego mielibyśmy nie uprzyjemniać sobie życia fajnymi zakupami, nawet nadprogramowymi? Ważne, aby umieć zachować umiar i rozsądek, jak we wszystkim.

      Usuń
    3. Zycie bez przyjemności byłoby strasznie nudne i smutne.
      Dlatego, jeśli zakupy sprawiają komuś przyjemność, to bardzo fajnie. Byleby nie stały się uzależnieniem.

      Usuń
  3. Ja również stawiam na minimalizm i kupowanie tylko tyle ile potrzebuję. Wiele zależy od tego jak człowiek postępuje z pieniędzmi - czy ktoś kupuje tylko niezbędne mu rzeczy i tylko od czasu do czasu robi sobie jakąś przyjemność w postaci rzeczy, która nie jest mu niezbędna do życia czy ktoś kompletnie nie myśli o przyszłości, nie "składając" pieniędzy tylko każdą wypłatę "musi" przeszastać na głupoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem ludzi, którzy zarabiają 10 tysięcy na miesiąc, jeżdżących dobrymi samochodami, kupujących markowe ubrania.
      Ale jeśli ktoś zarabia 1500 zł, a posiada kilka laptopów, kilka smartfonów, to jest dla mnie trochę chore.

      Usuń
  4. Myślę że minimalizm jest spoko :) Ja mam swój komp i mąż ma swój (każde z nas pracuje na nich) wiec na jeden nie ma opcji :) Z samochodami jest podobnie, jeśli dwoje ludzi pracuje np. w innych miastach to muszą mieć dwa auta :) Jedno auto czy jeden komp na osobę to minimalizm :) ja rozpatruję się jako osobną jednostkę nie jestem z mężem "jednym" :) Nie lubię zbyt dużo rzeczy wokół siebie, bo mnie zwyczajnie rozpraszają i wprowadzają chaos :) A i jeszcze kilka dni temu miałam dwa tel jeden firmowy a drugi prywatny :) zamykam firmę więc rezygnuję z firmowego i jestem mega szczęśliwa bo męczyło mnie noszenie dwóch. Dlatego ciężko mi zrozumieć że ktoś posiada kilka :) po co? Ale skoro daje mu to szczęście, to niech ma :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od kontekstu. Jeśli ktoś pracuje na laptopie, to oczywiście, że powinien go mieć tylko dla siebie. Podobnie, gdy ktoś jest taksówkarzem albo dojeżdża do pracy kilkadziesiąt kilometrów, powinien mieć samochód.
      W moim przypadku nie trzeba mi ani jednego, ani drugiego:)
      Czytałem ostatnio, że w niektórych kręgach minimalizm zaczyna być modny. Konsumpcjonizmu nigdy nie przebije, ale dobre i to:)

      Usuń
    2. To prawda :D Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Każda przesada jest niedobra. Chociaż fascynuje mnie historia człowieka żyjącego w Berlinie, który od czterech lat nie używa pieniędzy (znaczy, gotówki, kart, czeków, itp). Nie jest lumpem, ma normalne, zadbane mieszkanie, żonę i dwójkę dzieci. Znalazł bezgotówkowy sposób na życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już jest szczyt szczytów minimalizmu:)
      Ten człowiek z Berlina to wielki radykał, ale pokazuje, że można żyć bez pieniędzy, chociaż na pewno nie jest to łatwe.
      Mnie imponują biznesmeni jeżdżący do pracy na rowerze, politycy jeżdżący autobusami albo szef międzynarodowego koncernu jeżdżący 20-letnim samochodem i mieszkający w skromnym, przeciętnym mieszkaniu.

      Usuń
    2. Można prosić o personalia tych osób?

      Usuń
    3. Niektórzy prezydenci dużych miast jeżdżą do pracy rowerami lub autobusami.
      A jeśli chodzi o szefa międzynarodowego koncernu, miałem na myśli Ingvara Kamprada, twórcę IKEI, który jeździ kilkunastoletnim samochodem albo autobusami, mimo że jest milionerem.

      Usuń
  6. Sama się czasami nad tym zastanawiam. Niby każdy narzeka, że taki biedny, ale ma w domu kilka telewizorów, posiada kilka samochodów i ciągle kupuje coś nowego - coś bez czego biedny człowiek na pewno mógłby się obyć, musiałby się obyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to zastanawia, że większość ludzi w Polsce zarabia 1500-2000zł, a na ulicach pełno sportowych i terenowych aut, a w większości mieszkań po kilka płaskich, wypasionych telewizorów..

      Usuń
  7. Nie wiem jak jest teraz, ale parę lat temu miałam wśród znajomych trend, że telewizor musiał być prawie w każdym pokoju - niemal jeden na członka rodziny. Dla mnie absurd.
    Nie oceniłabym jednoznacznie czy minimalizm jest dobry lub zły. Ja po prostu stawiam na zdrowy rozsądek ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim rodzinnym domu też było kilka telewizorów. Ja nigdy nie miałem w swoim pokoju i nigdy nie chciałem. Widocznie już od urodzenia byłem minimalistą;)
      Najlepszy jest złoty środek, tylko tak naprawdę nie wiemy, czym on jest..
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Raczej jest tak, że ci co mają nieodpartą chęć posiadania więcej niż jednej pary sprzętu (mimo, że używają jednego) próbują sobie tym sposobem ponieść swoją wartość. Smutne, ale prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, a myślę, że jeszcze jest spora grupa gadżeciarzy. Lubią mieć wokół siebie różne sprzęty elektroniczne i bawić się nimi.

      Usuń