2 sierpnia 2015

Jak znaleźć dodatkową pracę?

Już kilka lat temu miałem możliwość zostania kuratorem społecznym. Kuratorzy społeczni pomagają kuratorom zawodowym i w zależności od ilości środowisk i wywiadów dostają określoną ilość kasy. W dobrych miesiącach może to być nawet ok. 500 zł. 
Po długim zastanowieniu nie skorzystałem z tej propozycji. Możliwość dodatkowego zarobku była kusząca, ale na co dzień w swojej pracy mam do czynienia z alkoholikami, przestępcami, krętaczami i całą masą różnych frustratów. Nie chciałem więc po swojej 8-godzinnej pracy brać sobie na głowę dodatkowego syfu.

Niedawno na blogu pisałem o stowarzyszeniach. Zawsze marzyłem o byciu aktywnym członkiem stowarzyszenia. Wierzyłem, że niektóre NGO są uczciwe, nie robią przekrętów, robią coś pozytywnego dla społeczeństwa. Nie ukrywam też, że myślałem, iż w organizacji pozarządowej można zarobić. Niewielkie pieniądze, ale zawsze.
Minęło kilkanaście miesięcy odkąd jestem członkiem NGO, a nie zarobiłem nawet złotówki. Co więcej, każdego miesiąca płacę składkę członkowską. Niektóre osoby, widząc, że nie zarabiają, wypisały się ze stowarzyszenia już po kilku miesiącach członkostwa. 

Zawsze lubiłem czytać i pisać. Każdego roku czytam kilkadziesiąt książek, prowadzę blog, moja praca zawodowa wiąże się z wypełnianiem tysięcy papierów. Zawsze też marzyłem, by zarabiać na pisaniu. Nigdy mi się to nie udało. Nieraz znajduję w Internecie ogłoszenia o pisaniu artykułów, gdzie płacą 10 zł za jedną stronę. Za taką cenę nie chcę się sprzedawać.

A Wy macie jakąś dodatkową pracę? Sprawia Wam ona satysfakcję czy jest tylko źródłem pieniędzy?

20 komentarzy:

  1. Niby jest tych możliwości, ale faktycznie znaleźć coś, co by nas satysfakcjonowało - nie jest łatwo.
    Ja nie pracuję dodatkowo, bo nie wiem kiedy mogłabym to robić :D Staż pochłania większość mojego czasu/dnia.. Niby to tylko 8 godzin + dojazdy, ale w takich godzinach, że cały dzień mam rozwalony :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, sporo zależy od tego, ile czasu zajmuje nam droga do pracy i z powrotem. Jeśli jest to kilka godzin dziennie, to jesteśmy zbyt zmęczeni, by brać coś dodatkowego.
      A są jeszcze tacy mistrzowie, którzy pracują normalnie na etacie, a w czasie pracy dorabiają np. sprzedają coś przez Internet. Oszczędzają w ten sposób sporo czasu.

      Usuń
    2. Ja mam podobny dylemat - KIEDY??? Można mieć dodatkową pracę, kiedy pierwsza odbywa się w niepełnym wymiarze czasu pracy, albo po pracy nie mamy co robić. Ale przy 8 godzinach pracy, dojazdach i obowiązkach codziennych (blog też się dolicza!) naprawdę nie warto, bo pieniadze to nie wszystko, zdrowie też ważne.

      Usuń
    3. Idealnym rozwiązaniem (chociaż nielegalnym) byłoby robienie czegoś dodatkowego w czasie swojej podstawowej pracy. Sporo osób tak robi, ale muszą uważać na szefów i innych pracowników..

      Usuń
  2. Od czegoś trzeba zacząć, nawet od wspomnianych 10 zł za stronę. Jeśli się na Tobie poznają, wyrobisz sobie "markę", to i cena wywinduje w górę. Takie mamy realia.
    Aktualnie jestem w zawieszeniu, dominuje u mnie tylko pełen etat. A w wolnych chwilach wpadam na blog.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie masz rację, że od czegoś trzeba zacząć, ale mam znajomego, który już za swoje pierwsze artykuły do gazet dostawał po 100 zł za stronę, a nie skończył wcale dziennikarstwa czy polonistyki, nie pisze też wybitnych tekstów.
      Ja też pracuję na etacie, ciągle szukam czegoś dodatkowego, ale na razie nic nie znalazłem.

      Usuń
  3. Jestem emerytką i od 6 lat prowadzę mały kramik na osiedlowym bazarze w okresie letnim, od końca maja do połowy września. Pisałam o tym w ostatnim artykule. Kocham tę pracę, nie za pieniądze które dzięki niej mam dodatkowo, ale za kontakt z różnymi ludźmi. Nie ma u mnie kolejek, więc mam czas dla każdego klienta, by porozmawiać, a czasem tylko posłuchać w milczeniu, co go trapi, z czym ma problemy, o zdrowiu gorszym z każdym rokiem. Wielu ludzi jest samotnych. Potrzebują podzielić się swoimi troskami z drugim człowiekiem. Czasem potrafią wzruszyć się do łez, bo są sami, a dzieci wyjechały z Polski. Rozumiem ich doskonale, chociaż nie jestem w podobnej sytuacji jak oni. Martwi mnie tylko atmosfera między sprzedawcami. Wrogość przybiera na sile wprost proporcjonalnie do spadku obrotów i ilości kupujących.
    Prowadzę też bloga od października 2014. Nie narzekam na nadmiar wolnego czasu. W okresie jesienno-zimowym dużo czytam.
    Pozdrawiam Maks serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracuję w pomocy społecznej, więc na co dzień mam do czynienia z różnymi ludzkimi tragediami. Staram się o tym nie myśleć, bo bym zwariował.
      Rzeczywiście sporo ludzi jest samotnych. Najgorsze jest to, że czasem dzieci, nawet gdy rodzice przepiszą im swoje mieszkanie, to i tak mają ich gdzieś i nawet nie odwiedzają. Przypominają sobie dopiero, gdy rodzice umrą i można wtedy przejąć mieszkanie..
      My, blogerzy, musimy czytać dużo książek, by podnieść choć trochę statystyki czytelnictwa;)
      Pozdrawiam słonecznie:)

      Usuń
  4. Każdą dodatkową pracę należy traktować jako przystawkę, którą można wykorzystać, albo wyrzucić. Kilkanaście lat temu pisałem w e-wydawnictwie. Płacili wtedy 40 zł. za felieton, i 30 zł. za newsa, konkurencja jednak spowodowała, że ok. 2010 płacono już prawie 10 x mniej. Kiedyś napisałem krótką notkę (wypowiedź Komorowskiego o eugenice), skasowałem 12 zł. za wpis, ale okazało się później, że notka została na bieżąco wykorzystana przez sztab wyborczy Komorowskiego i firma, z wielką niechęcią, wypłaciła mi po kilku dniach ... 2700 zł.
    To tak a'propos jakości tekstów, dzisiaj liczy się przede wszystkim CZAS, w.wym. notkę pisałem podczas wypowiedzi Komorowskiego, i puściłem ją w sieć przed zakończeniem jego wypowiedzi. Inni spóźnili się o kilka do kilkunastu sekund ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 40 zł za felieton i 30 zł za newsa to i tak mało, a 10 razy mniej to już zupełna porażka.
      Z kolei 2700 zł za wpis to coś pięknego:)
      Ale tak jak piszesz - trzeba się wstrzelić w odpowiednim czasie i wyprzedzić innych. Trzeba też być zawsze na bieżąco z polityką i ważnymi wydarzeniami.
      Ja bym nie mógł być dziennikarzem w gazecie codziennej, bo na pewno ciężko pisać dobrze na czas. Pytałem się różnych portali internetowych i tygodników regionalnych o pisanie artykułów, i niektórzy chcą, żeby pisać za darmo. To jest w ogóle śmiech na sali.

      Usuń
  5. Znajoma zrobiła kurs i po południu pracuje jako asystent dentysty. Ale i tak uważam, że najlepiej pomyśleć o samodzielnym małym biznesie. Tylko jak trafić w zapotrzebowanie na danym terenie? Trzeba popytać i rozeznać. Może w urzędach podpowiedzą. Pozdrawiam i życzę wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urzędnicy, gdyby mogli, to sami założyliby własne biznesy, więc raczej nie podpowiedzą;)
      O własnym biznesie myślę od kilku lat, rozmawiam z różnymi ludźmi, ale na razie nic z tego nie wynikło.
      Dzięki, wytrwałości na pewno mi nie zabraknie.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Będąc freelancerem trudno ocenić co jest pracą, a co zajęciem po pracy :-) Ale pracowałem kiedyś na etacie i próbowałem dorabiać. I moja rada jest taka - rób po pracy, to co lubisz, co Cię rozwija, co nawet zrobione za darmo - nie jest stratą czasu. Robienie czegoś tylko dla zarabiania pieniędzy nie jest dobrym pomysłem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślałam o tym samym Maks, że skoro szukasz pracy po godzinach, to warto robić coś zgoła innego.
      Osobiście chwilowo nic nie robię, ale liczę na to, że jak się przeniosę do innego miasta na studia, to znajdę tam jakąś dorywczą pracę do pogodzenia ze studiami. Próbowałam już u mnie w mieście, ale bez efektu - za małe miasto, za wielu chętnych ;-)

      Usuń
    2. Hegemon, zgadzam się z Tobą. Kiedyś na siłę chciałem zmienić pracę, teraz pogodziłem się z nią, a szukam czegoś dodatkowego.
      Dlatego właśnie nie zostałem kuratorem, pomimo tego, że miałbym dodatkowo kilka stówek miesięcznie, bo nie chciałem tkwić w podobnym syfie, jaki mam w pracy na etat.
      Co do stowarzyszenia, miało ono być trochę hobby i wolontariatem, trochę źródłem dochodu. Nie wyszło ani jedno, ani drugie..

      Usuń
    3. Karolina, właśnie dlatego nie zostałem kuratorem, a teraz zastanawiam się, czy nie wypisać się ze stowarzyszenia, bo jest ono jak pustynia, nic się w nim nie dzieje.
      Ja też miałem problem ze znalezieniem zwykłej pracy dorywczej na studiach, ale tak jak mówisz, może w większym mieście Ci się uda:)

      Usuń
  7. Ja to na razie szukam jakiejkolwiek pracy, a co dopiero mówić o dorywczej :) Co do kuratora... mimo iż jestem po resocjalizacji i po praktykach u kuratora nigdy nigdy nie byłabym w stanie pracować w tym zawodzie, nie mogłabym wchodzić komuś do domu, dla mnie to stanowczo za dużo. A co do stowarzyszeń? Jakoś nigdy nie wyglądało mi to na coś na czym można zarobić. Ew. Można jeszcze pisać tekstyk, ale płacą średnio 1-2 złote za 1000 słów, więc szału nie ma, ale jak ktoś ma potrzeby to można się tym zająć. Pisanie bloga tak by na nim zarabiać to tak naprawdę ciężki kawałek chleba. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja no co dzień chodzę po mieszkaniach różnych klientów, często niezbyt pachnących i kulturalnych, więc nie jest to łatwe.
      Co do stowarzyszeń, to szeregowi członkowie nie zarabiają nic albo zarabiają grosze. Ale znam szefa fundacji, który od 20 lat żyje tylko z pensji w NGO. Ma duże mieszkanie, sportowy samochód, markowe ubrania.
      1000 słów za 2 złote. Nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać.
      Dzięki, a Tobie życzę powodzenia w znalezieniu dobrej pracy:)

      Usuń
  8. Wcale nie jest tak łatwo znaleźć coś, co sprawiałoby nam przyjemność, a przy tym się opłacało. Sama szukam i szukam, czegokolwiek na wakacje, ale jeszcze czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo znaleźć pracę dorywczą na wakacje, ale masz rację, ciężko znaleźć coś, co sprawiałoby nam satysfakcję i jeszcze przynosiło dobrą kasę..

      Usuń