4 lipca 2015

Czy można zachować dobrą jakość (blogu, poezji, prozy), pisząc bardzo często?

20 komentarzy:

  1. To pytanie dręczy chyba każdego blogera/blogerkę. Przypomnijmy sobie jednak czym był blog z historycznego pktu widzenia. Jako informatyk zaczynałem pisać bloga (bo szef kazał) gdzieś ok. 1996/1997 r., był to blog prezentujący firmę. Gdy powstały strony http:// opatrzone grafiką, na blogu pisałem o zawodzie i zainteresowaniach. Tak powstało kilkanaście blogów z zakresu elektroniki, grafiki i prawa pracy. Dla mnie blog był przenośnym notatnikiem, zamieszczałem w nim niezbędne informacje zawodowe, po to, aby wykorzystać je w dowolnym miejscu. Myślę, że można pisać często i b. dobrze, przykładem jest nieżyjąca już blogerka Maria Dora, ale przecież nie tylko taki jest sens pisania bloga (teoretycznie pamiętnika).
    W latach 2003-2004 (początki Neostrady) pojawiły się t.zw. "blogaski", czyli blogi nastolatków, które nie zawierały żadnego tekstu, młodzi przesyłali sobie shakowane mp3 i mp4, oraz t.zw. "zdjęcia samojebki". Najciekawszym okresem było jednak pojawienie się polityków, doskonałe teksty pisali: Oleksy, Urban, Wojciechowski, Siwiec, Palikot, JKM, Senyszyn, itd., itp. Niektórzy zresztą nic nie pisali, bo wystarczyło zatytułować post, i w chwilę potem pojawiały się setki i tysiące najczęściej obraźliwych komentarzy (rekord zrobiła chyba Senyszyn z ponad 11 tys. komentarzy napisanych w ciągu kilkunastu godzin).
    Inni, np. JKM, górowali ilością wejść, ok. 6-7 tys./dobę. Duża grupa dziennikarzy (niestety też ja) pisała teksty zamykając opcję komentowania.
    Od 2009 r. pojawiły się pierwsze blogi zarobkowe, gdzie można było wziąć kasę z reklam i ukrytych "lokowaniach produktu". Potem pojawiła się epoka "ćwierkania i fejsbuczenia". Mimo tego nadal można spotkać blogi piszących często i b.dobrze. Ja jednak się zastanawiam, czy odbiorcy akurat tego oczekują, ja np. wolę czytać słabsze teksty, ale odnoszące się do aktualnych wydarzeń, bo to świadczy o jakości i percepcji postrzegania świata. Od opisywania świata jakim on był, lub jest, wolę projekcję tego jakim on ma być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w pozytywnym szoku, że na tak krótki post (właściwie jego brak) napisałeś tak długi komentarz:)
      Fajnie, że przybliżyłeś historię polskiej blogosfery, sporo nowych faktów dowiedziałem się dzięki temu.
      Ja uważam, że nie można dobrze prowadzić takiego blogu jak mój (filozoficzno-ironiczno-socjologiczny), pisząc co 2 dni. Mógłbym trochę się poprawić i pisać częściej np. raz na tydzień, ale gdybym pisał co 2 dni, blog zamieniłby się w śmietnik.
      Co innego, gdy autor blogu pisze o bieżących wydarzeniach, polityce, gospodarce, stosunkach międzynarodowych. Wtedy można dobrze pisać nawet codziennie, ale to ciężka praca.

      Usuń
    2. To co opisałem to tylko 10-15% informacji na temat, który poruszyłeś. Wszystkich rodzajów blogów jest już tyle, że otwierając nowy musisz wybrać kategorie spośród już ponad 30 innych. Do najśmieszniejszych należą chyba blogi (nie wiem, czy tak można je nazwać), które transmitują "na żywo" obraz i fonię np. z: a/ gniazda bociana, b/ znanego kurortu, c/ hipermarketu, itd,. itp.
      Myślę, że nawet o poezji, prozie, czy filozofii można pisać często i dobrze jeżeli ktoś np. recenzuje i rozwija bieżące wydarzenia, pytanie tylko - po co?
      Ja np. na blogu elektronicznym opisywałem codzienne sposoby naprawiania sprzętu RTVComp. zakładając, że głównie sam będę z tego korzystał, ale zaczęło się pojawiać sporo komentarzy więc pierw je zamknąłem, a potem zrezygnowałem z bloga.

      Usuń
    3. W Polsce jest kilkaset tysięcy blogów, ale ogromna część z nich jest w ogóle nieaktywna, inni piszą co kilka miesięcy, inni piszą o pierdołach niewartych żadnej uwagi. Dobrze, że jest też trochę wartościowych, świetnych blogów.
      Nie chodziło mi o pisanie o poezji czy prozie, tylko o tworzeniu poezji czy prozy. Uważam, że nie można często pisać dobrych wierszy, tak jak nie można często pisać dobrych powieści.

      Usuń
    4. "Kilkaset tysięcy blogów?" ... W 2013 r. tylko na "Onecie" było zarejestrowanych prawie 2 mln. blogów:
      http://eredaktor.pl/internet-badania-trendy/liczba-blogow-w-polsce-i-na-swiecie-czy-da-sie-ja-okreslic/
      Poza serwerami polskimi, zarejestrowanych jest ok 600 tys., na forach profesjonalnych, i ok. 700 tys. zamkniętych, czyli razem ponad 4 mln. Jeżeli nie zdefiniujemy tego czym jest blog, to trudno będzie znaleźć narzędzie do jego oceny, i ... odpowiedzieć na Twoje pytanie.
      Ja od 1998 r. napisałem ok. 3.900 postów, kilka z nich przebiło się do "prasy papierowej" (GW), inne zapoczątkowały "pisanie za kasę", ale nie to było sensem pisania. Codzienna rejestracja tego co postrzegasz (obojętne w poezji, przyrodzie, czy sprawach przyziemnych) to nie tylko pomoc w pracy, ale i doskonały materiał do samooceny. Sam się zastanawiam, jakimi drogami chadzały dawniej moje myśli. ;)
      Jestem pewien, że gdyby istniały blogi sto lat temu to też by na nich pojawili się nobliści, którzy przecież nie od razu stali się noblistami.

      Usuń
    5. Pisząc, że w Polsce jest kilkaset tysięcy blogów, musiałem kierować się nieaktualnymi statystykami. Dobrze, że zwróciłeś na to uwagę i wyprowadziłeś mnie z błędu.
      Z tych 4 milionów blogów pewnie ogromna część to blogi w ogóle nieaktywne albo używane raz na kilka miesięcy. Ale to już zupełnie inny temat.
      3.900 postów!!! Chylę czoło:)
      Blogi to rzeczywiście świetne narzędzie do oceny samego siebie na przestrzeni lat i do samorozwoju.

      Usuń
  2. Byłabym skłonna przychylić się do podsumowania dokonanego przez p. Rawicza. Przynajmniej jego tezy, niekoniecznie zaś uzasadnienia. Blogi swoją formułą przypominające gazetę kompletnie nie leżą w sferze moich zainteresowań. Wolę te, które odnoszą się do osobistych przeżyć autora. Czy jednak musi wiązać się to z obniżeniem poziomu pisania? Przeciwko temu zawsze będę protestować. I to stanowczo. Można pisać dobrze i często. Znam całe mnóstwo takich.
    Sama piszę nieregularnie, ostatnio zresztą nieco częściej, niż zazwyczaj. Nie ma to wpływu na zmianę poziomu moich wypowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o blogi, to myślę podobnie jak Ty. Wolę blogi pisane bardziej w formie pamiętnika niż artykułów dziennikarskich. Takie w formie artykułów wydają mi się trochę sztuczne, a ich autorzy trochę zarozumiali, ale to tylko moje skromne zdanie.
      Natomiast jeśli chodzi o poezję czy prozę, to myślę, że nie można pisać często i dobrze. Kiedyś napisałem 100 wierszy w kilka miesięcy i później 70% z nich poszło do kosza. Teraz wolę pisać rzadziej, a dokładniej, głębiej, lepiej.
      Prozy nie piszę, ale wydaje mi się, że też nie jest sztuką napisać kilkaset stron gównianej powieści. Później trzeba większość wyrzucić.

      Usuń
  3. Wszystko zależy od piszącego i jego potrzeby pisania. Najbardziej lubię blogi, które odnoszą się do osobistych życiowych refleksji, poświęcone sprawom dnia codziennego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeważnie lubimy u innych to, co u siebie. Ja też najbardziej lubię takie blogi:)

      Usuń
  4. Można ;) Myślę, że wszytko zależy od intencji - jeśli ktoś pisze, bo uwielbia to robić, a nie po to, by ściągnąć na siebie uwagę jak największej ilości osób, to nie ma problemu. Wtedy taka osoba pisze dla siebie, bo to jej sprawia radość, daje satysfakcję itd. No chyba, że to są jej początki, albo nie ma weny, to wtedy też pewnie gorzej z jakością.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tak naprawdę nigdy nie piszemy tylko dla samego siebie. Zawsze z tyłu głowy mamy myśl, że piszemy coś, co zainteresuje czytelników i wywoła dyskusję albo piszemy blog dla pieniędzy i wtedy piszemy kontrowersyjnie i komercyjnie.
      Dla mnie najważniejsze jest, by nie zanudzać czytelników, nie pisać komercyjnie, nie pisać o tym, o czym wszyscy piszą.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Myślę, że jest to możliwe, ale autor bloga przede wszystkim musi mieć na to czas i wenę. Sporo zależy od tego co blogger robi na co dzień, jaki zawód wykonuje czy ma rodzinę, dzieci itd. Łatwiej poświęcić się blogowi komuś, kto ma stałe godziny pracy a i osoby bezdzietne mogą częściej pisać, bo dla kogoś kto ma dzieci jednak są one ważniejsze i woli to z nimi spędzać czas zamiast pisać posty i odpowiadać na komentarze.
    Chylę czoła przed tymi, który od początku do końca utrzymują bloga na wysokim poziomie, którzy mają czas i pomysły na pisanie. Zdarzają się sytuacje, gdy autor bloga trzyma poziom, pisze dobre posty i dość często i coś się stanie w jego życiu osobistym bądź zawodowym i albo zamyka bloga albo pisze rzadziej a to co pisze jest słabsze. Do takiego bloggera nie można mieć pretensji o spadek jego poziomu, gdyż dla wielu blog to poważne zajęcie, chęć wypowiedzenia się, poruszenia ważnych tematów, ale to jednak blog - internetowa rzeczywistość za którą stoją realni ludzie i ich realne życie i wtedy całkowicie zrozumiały jest spadek poziomu tekstów, bo to jednak o to realne życie i realne sprawy trzeba dbać najbardziej.
    Ale co innego, gdy ktoś pisze gorsze teksty przez problemy a co innego, gdy blogger wypali się i zamiast szczerze czytelnikom napisać, że opuściła go wena produkuje masowo idiotyczne teksty, aby stali czytelnicy go nie opuścili ale też licząc na kolejne wejścia na bloga i komentarze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę podobnie jak Ty.
    Rozumiem, że ktoś likwiduje blog lub go zawiesza na jakiś czas, bo dotknęła go jakaś tragedia (poważna choroba, śmierć bliskiej osoby, wypadek itp.).
    Rozumiem też, że ktoś likwiduje lub zawiesza blog, bo nie ma czasu na pisanie. Bo urodzi mu się dziecko, bo znajdzie kolejną pracę, bo działa w różnych organizacjach charytatywnych czy sportowych. Takich ludzi, którzy potrafią zamknąć blog w apogeum jego popularności, bardzo szanuję i podziwiam.
    Natomiast jeśli ktoś osiągnie wysoki poziom blogu (miliony wyświetleń, tysiące czytelników) i spocznie na laurach, zacznie olewać czytelników i pisać gówniane, tandetne posty, nie odpisywać na komentarze, to uważam go za buraka, któremu woda sodowa za bardzo uderzyła.
    Na szczęście można godzić życie osobiste z pisaniem blogu, można utrzymywać też wysoki poziom postów i kultury przez lata:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że tak. To zależy od autora. Czasami bywają okresy wielkiej weny i pisze się dużo, a nie oznacza to wcale, że kiepsko. Tylko potrzeba czasu, chęci, natchnienia. Nikt przecież nie zmusza nas do pisania na siłę, bo tylko w takim przypadku, moim zdaniem, mogłoby to stracić na jakości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku jest tak, że częste pisanie powoduje spadek jakości. Dlatego piszę maksymalnie kilka postów w miesiącu. Mógłbym pisać częściej np. raz w tygodniu, ale na pewnie nie co drugi dzień.

      Usuń
  8. Masz sporo racji. Sama jestem w podobnej sytuacji. Postanowiłam, że jednak raz w tygodniu, aby nie siedzieć w sieci. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też myślę, że post raz na tydzień to optymalna częstotliwość. Kiedyś pisałem częściej niż raz na tydzień, teraz trochę rzadziej, ale raz w tygodniu byłoby świetnie.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Nawet nie masz pojęcia jak tym jednym zdanio-postem dałeś mi do myślenia... Dawno już się tyle nie namęczyłam nad znalezieniem odpowiedzi... Ostatecznie uznałam, że trudno wypowiedzieć się jednoznacznie. W pierwszym odruchu chciałam potwierdzić, że tak można. Po przeczytaniu komentarzy, a w szczególności Twoich spostrzeżeń, że masowe pisanie wierszy to pomyłka, trochę wystopowałam z moim "tak". Myślę, że wiersze i niektóre blogi (zależy od tematyki) pasują do odpowiedzi, że ich jakość jest zależna od częstotliwości. Co do pisania książek, to według mnie albo to "coś" się ma, albo nie. Książki jednego autora czyta się dobrze nawet jak publikuje co roku, a innego nawet jak raz na pięć lat coś wyda, to jest problem przebrnąć przez wszystkie strony...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest ciekawe, że czasami jedno zdanie wywołuję więcej dyskusji niż bardzo długi post. Ja mam taką zasadę, że im mniej słów, tym lepiej. Nie lubię pieprzenia o niczym. Aż dziwne, że piszę wiersze i blog;)
      Ponieważ lubię minimalizm, dlatego staram się pisać posty rzadko, a takie by były choć trochę ciekawe. Gdybym pisał co drugi dzień, to byłyby o dupie Maryny i małych lwiątkach w ZOO. A szanuję czytelników i nie chcę tego.
      Co do wierszy, to gadałem o tym z kilkoma poetami i jedni piszą 1 wiersz w miesiącu, a inni mają określone godziny w ciągu dnia przeznaczone na pisanie i tworzą na siłę. Ja należę do tych pierwszych.
      Co do prozy, to nie mam pojęcia. Nie znam pisarzy, ale podejrzewam, że napisanie dobrej książki to ciężka praca. Pewnie trzeba przynajmniej przez kilka miesięcy regularnie pisać, trzeba też odrzucić z kilkadziesiąt stron..

      Usuń