18 lipca 2015

Pustki na blogach. Pustki na ulicach. Polacy na wakacjach.


Idę na pływalnię. Jestem sam na torze, a nawet na kilku torach. Coś pięknego. Jadę autobusem. Mogę wybrać sobie miejsce, mogę nawet siedzieć przy oknie. Coś pięknego. Wszystko to tylko dlatego, że jest lipiec.

Są też sprawy przykre. Piszę ważny służbowy mejl. Czekam kilka dni. Bez odpowiedzi. Nie do pomyślenia w marcu czy wrześniu. Piszę bardzo ważny dla mnie mejl do dobrego znajomego. Czekam już od kilku tygodni i pewnie trochę jeszcze poczekam. Wchodzę na blogi. Tam też pustki. Mało postów, niewiele komentarzy. Cisza.

Tak sobie myślę (pomimo tych mejlów), że dobrze, że tak jest. Każdy z nas potrzebuje odpoczynku. Potrzebuje wylogowania z komputera i rzeczywistości. Dlatego życzę Wam zimnego piwa, gorącego seksu, lodowatej wody i potężnej ilości Słońca. Cieszmy się, bo już nigdy nie będzie takiego lata.

11 lipca 2015

Stowarzyszenia, czyli chore organizacje

Kiedyś miałem w głowie wyidealizowany obraz stowarzyszeń. Myślałem, że działają w nich ludzie pełni energii, zapału, kreatywności, a organizacje pozarządowe zmieniają szarą rzeczywistość na lepsze.

Od kilkunastu miesięcy należę do stowarzyszenia i jestem potężnie rozczarowany. Rozczarowany tym, że na spotkania, które i tak odbywają się tylko raz na kilka miesięcy, przychodzi średnio połowa członków. Są tacy członkowie, których od początku działalności naszej organizacji nigdy nie widziałem (a ich podpisy są na listach obecności). Jestem rozczarowany tym, że w pierwszych tygodniach po powstaniu stowarzyszenia nasi szefowie mieli tysiące pomysłów, co pozytywnego robić, jak pozyskać dotacje, jak współpracować z samorządem i innymi NGO. Natomiast po zaledwie kilku miesiącach uszło z nich całe powietrze. Stowarzyszenie od ponad roku jest jak pustynia. Wypisują się kolejni członkowie, coraz mniej osób regularnie płaci składki, nie ma żadnych spotkań.
Można powiedzieć, że patrzę w negatywny sposób na wszystkie NGO przez pryzmat moich negatywnych doświadczeń. Ale z racji mojej pracy zawodowej i bycia w nieszczęsnym stowarzyszeniu poznałem wiele osób, które są członkami przeróżnych stowarzyszeń. Zdecydowana większość z nich mówi to, co ja. Że stowarzyszenia są tylko na papierze, że mało kto chodzi na spotkania, a co dopiero mówić o chęci działania i jakiejkolwiek kreatywności.

A Wy działacie w stowarzyszeniach? Macie jakieś pozytywne doświadczenia z organizacjami pozarządowymi?