5 czerwca 2015

Chciałbym zarażać. Pozytywnym wirusem.

Nie bójcie się. Nie jestem seropozytywny. Nie mam też w sobie wirusa HCV.

Chciałbym zarażać częstym czytaniem książek (w tym roku przeczytałem już prawie 30), aktywnością fizyczną (od wielu miesięcy ćwiczę regularnie, a od kilku tygodni bardziej świadomie i różnorodnie), kreatywnymi tekstami, pozytywnymi myślami. Chciałbym, by ktoś zaraził mnie przedsiębiorczością. Bo mam w głowie tysiące pomysłów na biznes, a ich nie realizuję. Na pewno nie z lenistwa, pewnie ze strachu przed porażką lub utratą pieniędzy, które trzeba zainwestować, a mogą się nie zwrócić.

Cieszę się, że nie palę, rzadko też piję, nie zarażam więc nikogo nałogowym paleniem ani ostrym piciem. Cieszę się, że nie zarażam już nikogo swoim lenistwem. Bardzo żałuję, że kiedyś tak było. Cieszę się, że nie zarażam już nikogo swoim narzekaniem, upierdliwością, czarnymi myślami i słowami.
Mam nadzieję, że mój niszowy, trochę oldskulowy blog chociaż trochę zaraża pozytywnym wirusem albo chociaż trochę skłania do myślenia.
 

31 komentarzy:

  1. :) Masz tysiace pomyslow na biznes, wiec trzeba zrobic ten odwazny krok. I myslec pozytywnie. Nawet jak nie jest zbyt kolorowo :)
    Sukces jakikolwiek zalezy od naszej ciezkiej pracy i wytrwalosci :)
    Pozdrowienia serdeczne i ciesze sie, ze inwestujesz w siebie tyle dobrych emocji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, że sukces wymaga ciężkiej pracy i wytrwałości. W każdej dziedzinie życia.
      Najtrudniejsze dla mnie (i pewnie setek tysięcy ludzi w Polsce) jest to, by wiedzieć w jaką branżę się wstrzelić. Myślę o tym od kilku lat i niczego mądrego nie wymyśliłem.
      Pozdrawiam i życzę Ci samych pozytywnych emocji:)

      Usuń
  2. Chciałbym Cię zarazić, bo pomysłów na własny biznes mam sporo. Problem w tym, że w państwie, w którym b. premier rządu Rzeczypospolitej mówi, że "aby zostać kimś, trzeba ukraść pierwszy milion" jest to bezsensowne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie to przykre. Pewnie dlatego tyle milionów Polaków pracuje na czarno, tyle milionów wyjechało za granicę..

      Usuń
  3. Czytając Twój wpis, w mojej głowie powstała fajna wizja świata, w którym każdy ma możliwość "zarażania" tym, w czym jest dobry. I tak jak piszesz, jedni zarażaliby miłością do książek, inni przedsiębiorczością, niektórzy zdrowym stylem życia, a jeszcze inni dostarczaliby światu mnóstwo dobrej energii...

    Ale zaraz! Czy taki świat przypadkiem już nie istnieje? ;-)

    Maks, wydaje mi się że skoro naprawdę chciałbyś "zarażać", to blog jest fantastycznym kanałem komunikacji - wystarczy to tylko odpowiednio wykorzystać. Problem leży w tym, że w takiego typu działania trzeba się naprawdę zaangażować czytaj: znaleźć czas, a skoro nie masz mieć z tego dodatkowego dochodu, to wielu ludziom się nie chce, bo nie czują dostatecznej motywacji. To też jest w porządku, bo nie każdy musi działać charytatywnie :-) Dlatego pytanie brzmi: chcesz "zarażać" bo tak byłoby fajnie czy też chcesz "zarażać" bo chcesz pomóc innym uczynić ich życie ciekawszym/zdrowszym/pozytywnym? Kiedy zrozumiesz co Cię (nie)motywuje, wtedy dowiesz się dlaczego jesteś na etapie "chcę" a nie "robię"

    Odpowiadając na Twoje retoryczne pytanie - tak, Twój blog skłania do myślenia ;-) Wiem, dlaczego sama jestem na etapie "chcę" (w domyśle: "ale się boję"). Dzięki!
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki świat na szczęście istnieje:)
      Raczej nikt nie chce brać przykładu z meneli pijących całymi dniami pod sklepem. Wolimy brać przykład z aktywnych, mądrych, kreatywnych osób, które zarażają pozytywnym myśleniem i działaniem.

      Jeśli chodzi o motywację do pisania blogu, to na pewno nie jest nią chęć zarabiania kasy. Piszę już prawie 2,5 roku, a nie zarobiłem na nim ani złotówki. Chociaż nie ukrywam, że chciałbym, by kiedyś przynosił jakieś zyski (ale wtedy muszę być bardziej aktywny w blogosferze, a na razie jestem zbyt leniwy).
      Jesteśmy trochę na straconej pozycji, bo mamy blogi w Blogspocie, a nie w Onecie..
      Piszę blog przede wszystkim dla siebie, ale zawsze staram się też, by Was nie zanudzać (dlatego piszę rzadko, by nie powtarzać tematów), staram się też nie wysyłać czarnych myśli, złej energii, narzekania, dołowania, bo za dużo tego jest na świecie. Blogi powinny być słoneczne (i szczęśliwe) :)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Zdecydowanie nie ładujesz tutaj złej energii i nie dołujesz, chociaż czasem piszesz tak przewrotnie, że nie wiem ile w tym ironii a ile Twoich myśli. Często tym samym zaskakujesz i to jest dobre :-)

      Wyjaśnij mi tylko dlaczego bycie w Blogspocie stawia Blogera na straconej pozycji?

      Usuń
    3. Wiesz, czasami mnie to męczy. Na blogu staram się pisać zrozumiale, a często mi nie wychodzi (a może robię to specjalnie, podświadomie), a wiersze z kolei czasami wychodzą zbyt oczywiste i proste (według ekspertów).

      Dlatego, że w Blogspocie wybitni blogerzy muszą się namęczyć, by mieć 100 czy 200 tysięcy wyświetleń, a w Onecie przeciętniacy mogą mieć miliony, bo blogi są podlinkowane w portalu Onet i wchodzę na nie osoby, które w ogóle nie są zainteresowane..

      Usuń
    4. I teraz jest pytanie na czym Ci zależy - na statystykach, czy na zainteresowaniu?
      Przyznam szczerze, że nigdy specjalnie się nad tym nie zastanawiałam - gdzie jest lepiej, a gdzie gorzej. Poza tym co mają powiedzieć Ci blogerzy, którzy założyli własne strony i nie są przez nikogo "podlinkowani" a zdani tylko na siebie i posiadają ileś setek, tysięcy regularnych Czytelników? Bo przecież istnieje jeszcze i taka opcja ;-)

      Usuń
    5. Zależy mi i na tym, i na tym. Zawsze warto dążyć do ideału, którego i tak nigdy nie osiągniemy.
      Jeśli ktoś nie jest podlinkowany, a swoją ciężką pracą doszedł do tego, że ma tysiące czytelników, to chylę przed nim czoło. To już wyższa liga, elita elit, creme de la creme ;)

      Usuń
  4. Ja mam podobnie z tym biznesem. Mam mnóstwo pomysłów, ale się boję zaryzykować. Może dlatego, że większość startupów upada? Trzeba będzie nad tym pomedytować.

    Jest pozytywnie :) Rób dalej to, co robisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sztuką jest założyć własną firmę, ale sztuką jest też wiedzieć, kiedy zrezygnować i zmienić branżę. Znam parę osób, które zarabiały dużą kasę przez parę lat, ale nie dostrzegły spadku klientów i zostały z zarobkami rzędu 1000 zł na miesiąc albo nawet z długami.

      Dobrze, że jest pozytywnie, będę starał się, by było bardziej:)

      Usuń
  5. Bardziej by pasowało ''pozytywną bakterią'' bo wirusy to zawsze oddziałują negatywnie lub co najwyżej, naciągając, neutralnie :-p.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z biologii raczej byłem słaby;)
      Chodzi mi bardziej o to, że wirus się rozprzestrzenia.
      Na świecie rozprzestrzeniają się negatywne, szkodliwe wirusy. Dlatego fajnie, że niektórzy zarażają innych pozytywną energią:)

      Usuń
  6. Pozytywnym wirusem i tak zarażasz, bo czytając Twoje posty na prawdę człowiek ma poczucie, żeby wziąć się "do roboty" i właśnie np. przeczytać jakąś książkę, więc ten plan już w części spełniasz :)
    A jeśli chodzi o własny biznes to według mnie, żeby w tym kraju rozpocząć własną działalność trzeba mieć przede wszystkim sporo odwagi i determinacji. Sporo odwagi, gdyż na polskim rynku ciężko jest małym firmom, bo wiadomo duży może więcej i milionowi giganci wypierają małe firmy ( obserwuję to w swojej branży ale nie tylko ) a i sporo determinacji, by przebrnąć przez biurokrację.
    Ale Tobie życzę, abyś w końcu spełnił swoje marzenie i aby to marzenie przetrwało bez utraty pieniędzy i nerwów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście większości blogerów nie trzeba namawiać do czytania książek, bo czytamy o wiele częściej niż statystyczny Polak:)
      Masz rację, nie dość, że jest ogromna konkurencja, to jeszcze upierdliwa biurokracja. A oprócz tego są też bardzo wysokie opłaty (np. składka do ZUS - ponad 1000zł miesięcznie), dlatego tak wiele firm się likwiduje już na początku działalności, i tak wielu pracuje na czarno.
      Dzięki za życzenia:) Mam nadzieję, że kiedyś to się spełni.

      Usuń
  7. Rozumiem ten problem z przedsiębiorczością. Gdy jeszcze uczyłem w szkole uczniowie ostatniej klasy przychodzili z pytaniem "Co dalej mam robić, czym mam się w życiu zająć?" Ci młodzi ludzie posiadali dużą wiedzę (byli dobrymi uczniami) lecz zero umiejętności znalezienia się w dorosłym życiu.
    Teraz prowadzę zajęcia ze studentami studiów podyplomowych i zaocznych ucząc ich, jak znaleźć odpowiedź na pytanie - kim chcę być, jak zarabiać i pracować? Oczywiście odpowiedź dla każdego jest inna, ale trzeba zacząć od jednego - od zbudowania własnego profilu zawodowego, zbudowania własnej marki osobistej.
    Zajęcia ze studentami właśnie się skończyły i będę miał czas aby opisać budowę/tworzenie marki osobistej na mojej stronie zawodowej (sciezkirozwoju.pl). Na razie są tam artykuły (w zakładce aktualności), jak projektować cele, o marce pierwszy artykuł powinien pojawić się w tym tygodniu. Udaje mi się zainspirować studentów, więc może i Ty znajdziesz też tam coś dla siebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdą jest, że mamy beznadziejną demokrację, miliony umów śmieciowych, wysokie bezrobocie, rynek pracy jest do dupy, a do tego jesteśmy tanią montownią dla koncernów z Europy Zachodniej czy USA.
      Ale jeśli ktoś chce, to osiągnie cel. Niedawno gadałem ze znajomym psychologiem, który powiedział, że zarabiamy tak mało, bo chcemy. Jeśli ktoś jest ambitny, to zmienia miasto albo kraj zamieszkania, albo zawód i zarabia naprawdę duże pieniądze..

      Na pewno będę zaglądał na Twoją stronę. Może akurat Twoje wpisy do czegoś pozytywnego mnie zainspirują:)

      Usuń
    2. Wszedłem na Twoją stronę i jestem pod ogromnym wrażeniem:)
      Kiedyś już o tym pisaliśmy na Twoim blogu (przy okazji rozmowy o człowieku-orkiestrze), ale zajmujesz się fotografią, nordic walking, blogiem, piszesz książki, a przede wszystkim jesteś coachem. Samo to może motywować innych do działania i pozytywnych zmian:)

      Mam tylko jedną małą zagwozdkę. Czym różni się psycholog od coacha?

      Usuń
    3. Zadałeś najtrudniejsze z trudnych pytań :-). Podstawową różnicą jest fakt, że psycholog zajmuje się pacjentem, a coach klientem. To jest zupełnie inna relacja. Psycholog pomaga, gdy coś w człowieku trzeba naprawić. Psycholog zajmuje się przeszłością, analizuje wpływ rodziców, dzieciństwa, szkoły, relacji na daną sytuację, natomiast coach pomaga rozwiązać bieżący problem, poradzić sobie z nim, nie wchodząc głęboko w przyczyny, które do powstania problemu doprowadziły. Generalnie coach nic nie naprawia, lecz pomaga w:
      wyznaczaniu celów, odkryciu własnego potencjału (mocnych stron) i wykorzystaniu tych mocnych stron w rozwiązaniu problemu i dojściu do celu.
      Granica jest bardzo cienka - jest tyle rodzajów terapii w psychologii, że i takie, niemal identyczne z coachingiem też się znajdzie (terapie krótkoterminowe). Nie wiem, czy udało mi się wyjaśnić?

      Usuń
    4. Udało Ci się wyjaśnić i sporo mi rozjaśniłeś:)

      Pytałem m.in. dlatego, bo sam kiedyś przez dłuższy czas chodziłem do psychologia. Na pewno była to terapia, roztrząsanie trudnych i przykrych dla mnie spraw, ale psycholog twierdził, że stosował podejście holistyczne, czyli najlepsze. Niektórzy psychologowie podobno stosują tylko psychoanalizę albo inne rodzaje terapii, a nie łączą ich razem.
      Oprócz roztrząsania smutnych spraw, były tam też elementy motywacyjne, czyli coś jak coaching.

      Fajnie, że wielu ludzi chce się rozwijać, zmieniać na lepsze, że korzystają z pomocy trenerów personalnych, psychologów, dietetyków, czy właśnie - coachów:)

      Usuń
  8. Jeśli nie dajesz komuś złego przykładu, to już jest bardzo dobrze, a jak jeszcze zarażasz czymś pozytywnym, motywujesz, to już w ogóle sukces - powinieneś być z siebie dumny ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dumny nie jestem, ale przynajmniej jestem zadowolony, że nie daję złego przykładu.
      Nigdy nie będę motywował jak Chodakowska, ale jeśli chociaż trochę zmotywuję kogokolwiek do czegoś pozytywnego, to będę się cieszył:)
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Jak tyle pomysłów, to nic tylko brać się do roboty :D Niekiedy trzeba trochę zacząć coś na wariata, bez konkretnego zabezpieczenia. Cokolwiek wyjdzie, to będzie to jakaś nauka:)
    Czasem człowiek nawet nie wie, jak bardzo może zarażać czymś pozytywnym albo np. natchnąć kogoś do działania. :D Ty na pewno też tak zarażasz, a pewnie sam o tym nie wiesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, gdyby założenie swojego biznesu nie wymagało wkładu pieniędzy albo nie wiązało się z dużym ryzykiem, to pewnie połowa z nas miałaby dobrze prosperujące firmy.
      Na razie, od kilku lat, jestem w fazie myślenia, a nie działania. Ale od pisania wierszy miałem kilka lat przerwy i wyszło to na dobre jakości, więc kto wie, może za jakiś czas.. ;)

      Jeśli zarażam czymkolwiek pozytywnym, to bardzo się cieszę:)

      Usuń
  10. Zdecydowanie zarażasz pozytywnym wirusem! :)
    Bardzo fajny wpis, naprawdę. Będę wpadać do Ciebie częściej!

    Pozdrawiam i życzę miłego dnia! :)
    Kasia z rymowanemysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zarażam, to bardzo się cieszę:)

      Dzięki i nawzajem:)

      Usuń
  11. Swietny zarazliwy blog :) pozdrawiam slonecznie :)
    http://uposledzona.blogujaca.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Ja również pozdrawiam słonecznie (zgodnie z nazwą blogu) ;)

      Usuń
  12. Miewałem w swoim życiu okresy kiedy byłem znacznie bliżej sportu i zdrowia. To ucichło... Ale ostatnio dostałem rolki! Nie wiem na ile łapie się to w kategorie sportowe, lecz muszę przyznać, że to bardzo dobra zabawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o zdrowie, to zawsze o nie dbałem (nigdy nie paliłem ani nie ćpałem), ale ze sportem bywało bardzo różnie. W niektórych latach moją jedyną aktywnością były spacery. Na szczęście to już dawno minęło.
      Jeżdżenie na rolkach to fajna sprawa:)

      Usuń