13 stycznia 2015

Szacunek dla innych

Strasznie wkurza mnie brak szacunku dla innych, który widać w sklepach, w stosunku do kasjerek, który widać w urzędach, w stosunku do urzędników (sam tego doświadczam na co dzień), który jest na ulicach, gdzie kierowcy mieszają innych z błotem albo w necie, gdzie anonimowi, zakompleksieni cwaniacy obrażają innych.
Ale wielkie rzeczy zaczynają się od pierdół, dlatego skupię się na tych niby mało znaczących pierdołach. Piszę do kogoś esemesy, a ktoś w ogóle nie odpisuje. Dzwonię do kogoś kilka razy, ktoś nie odbiera, a nie raczy oddzwonić, tylko odbiera następnego dnia i tłumaczy się, że nie miał czasu. Takie mało znaczące rzeczy, a jednak przez takie zachowanie buduje się lub traci szacunek.
Zakończyłem kilka takich znajomości, w których byłem wykorzystywany. Miałem kiedyś znajomego, który odwiedzał mnie tylko wtedy, gdy potrzebował pożyczyć pieniądze. Albo innego znajomego, który potrzebował mieć kogoś do wspólnego picia, ale to ja przeważnie musiałem stawiać, a on pił za darmo, bo niby nigdy nie miał kasy przy sobie.
Pewnie jestem oldskulowy i nudny, ale odpisuję na każdy sms, każdy mejl, zawsze oddzwaniam nawet gdy nie znam numeru, z którego ktoś dzwonił. Staram się też szanować nie tylko szefów, ale też klientów, policjantów, listonoszy czy kurierów. Dla mnie takie małe pierdoły to właśnie oznaka szacunku dla innych.
Życzę Wam wszystkim (i sobie też) dużo życzliwości od innych:)

41 komentarzy:

  1. Ja również to robię. Choć nieznane numery staram się traktować z rezerwą. Tyle się mówi o różnych nadużyciach. Ale w końcu i tak ciekawość bierze górę:)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie mamy nic na sumieniu, to nie musimy się bać nieznanych numerów;)
      Mam kilku takich klientów, którzy ode mnie w ogóle nie odbierają telefonów, nie odbierają też od komorników itd.
      Ja bym się w tym pogubił, które mam odbierać, a które nie, więc odbieram wszystkie;)

      Usuń
  2. Też odpisuję i oddzwaniam - nie wyobrażam sobie, jak można inaczej. Widzisz, jest nas więcej, jest nadzieja :-) . Ale faktycznie ten powszechny coraz bardziej brak szacunku dla drugiego człowieka jest przygnębiający. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jest trochę takich osób jak my:)
      Ale wiesz, pisałem już o tym kilka razy, że blogerzy to taka elita. Tacy co czytają więcej książek i są bardziej kulturalni niż większość społeczeństwa..
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Jestem taka sama :) Również bardzo irytuje mnie ''olewka''innych. Zawsze jest mi wstyd jak nie mogę odpisać na smsa lub oddzwonić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że też tak robisz:)
      Co innego, gdy nie możemy odpisać, bo jesteśmy zapracowani, a co innego, gdy możemy, a olewamy.

      Usuń
  4. Robię identycznie, jeżeli ktoś do mnie dzwonił z nieznanego numeru oddzwaniam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż mi wstyd. Ja odbieram TYLKO telefony z zalogowanymi numerami, i odpowiadam tylko na niektóre SMS-y i e-maile. W ogóle przez kilkanaście godzin na dobę telefon prywatny wyłączam. Może to wynika z faktu, że na 100 informacji tylko kilka odnosi się do mnie, pozostałe to spamy, reklamy, albo - co najgorsze - próby zidentyfikowania gdzie jestem w danej chwili. Myślę, że to wynika z faktu, iż większość mojej pracy to nadzór i kontrola. Jeszcze lepszy jest mój szef, jego służbową komórę obsługuje sekretarka, która pod koniec dnia zawiadamia go o najważniejszych telefonach. Myślę, że takie postępowanie to nie jest zwykłe olewanie, tylko oszczędne gospodarowanie czasem. Pewno mi się dostanie ... :)
    Pozdrawiam
    Andrzej Rawicz (Anzai)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja oczywiście na spamy i reklamy też nie odpisuję;)
      Pisząc ten post miałem na myśli tylko prywatne esemesy i telefony.
      W pracy odpisuję na mejle czy oddzwaniam, bo muszę. Natomiast w życiu prywatnym nie muszę, ale to robię.
      A oszczędne gospodarowanie czasem to dobra sprawa. Ja to stosuję, ale w inny sposób np. gadając krócej z klientami albo siedząc krócej w ich mieszkaniach.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Ile ja zakończyłam takich znajomości.. w których było tylko: "daj"..
    Mnie ostatnio drażni to, kiedy ktoś do mnie pisze smsa, pyta o coś, ja udzielam informacji, a ktoś ani dziękuję, ani do widzenia. Ech :/
    Więcej życzliwości na co dzień życzę nam wszystkim ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś myślałem, że fajnie mieć dużo znajomych. Ale teraz myślę, że lepiej mieć kilku znajomych, którzy są w porządku niż kilkunastu czy kilkudziesięciu, którzy przyjaźnią się z nami tylko dlatego, że mają jakieś korzyści.
      Ja też życzę wszystkim życzliwości:) Bo jest jej zbyt mało..

      Usuń
    2. Oczywiście, że tak ;) ja też wolę utrzymywać kontakt tylko z tymi "pewnymi" osobami, choćby były to pojedyncze jednostki ;)

      Usuń
  7. Ja też robię te wszystkie małe "pierdółki", bo sobie myślę, że kiedy ja będę miła dla Pani/Pana w urzędzie cz też dla listonosza, to poprawię mu tym dzień. Przedwczoraj odbierałam list polecony, więc chwilę porozmawiałam z listonoszem, który jak podchodził pod moje drzwi był zamyślony i poważny, a odchodząc uśmiechnął się do mnie. Lubię wysyłać dobrą energię w świat. Od początku grudnia staram się czynić małe gesty względem innych i jestem w szoku z jaką "nawiązką" mi się to zwraca. Styczeń póki co, jest dla mnie jak zaczarowany. Nie wiem czy występuje tutaj jakieś powiązanie z moim zachowaniem (zawsze starałam się być miła, ale od grudnia daje z siebie coś więcej), czy to zwykły przypadek. Nieważne. Ważne ile od nas zależy. A posiadanie szacunku względem innych to już w ogóle podstawa podstaw. Tylko, że to trzeba wynieść z domu. Albo i nie.
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od jakiegoś roku zacząłem podchodzić inaczej do klientów w pracy. Trochę więcej się uśmiecham, trochę bardziej jestem życzliwy. Zawsze trafi się jakiś debil, który jest wiecznie niezadowolony i ciągle ma o coś pretensje, ale większość klientów chyba odwzajemnia moje zachowanie.
      Szacunek dla innych to niby podstawa podstaw, ale wielu osobom go brakuje. Dobrze, że nie nam.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Jest jeszcze jedna ważna rzecz. Szacunkiem więcej załatwisz. Widzę to choćby po studiach, gdzie z mojego roku nikt nie lubi chodzić do dziekanatu - a ja i owszem. Pójdę, uśmiechnę się, powiem że mają się tak fajnie, bo mają ciepło w pokoju i znowu się uśmiechnę a potem powiem po co przyszłam i ta dam - wszystko załatwione :)
      Tylko nie wiem czy to jeszcze kwestia szacunku, czy jednak nie "zwykła" życzliwość?

      Usuń
    3. Niestety, obawiam się, że więcej można załatwić krzykiem niż życzliwością.
      Mam klienta, który ostro pije i z wszystkimi się kłóci. Dostaje wysokie zasiłki, ale i tak ma zawsze pretensje i chodzi na skargi do mojego dyrektora, a on każe mu dawać wysokie zasiłki dla świętego spokoju. W przychodni też się go boją i szybciej zapisują do lekarzy niż innych pacjentów. Nawet policjanci się go boją, bo chodzi na skargi do ich komendanta..
      A miliony ludzi (w tym ja) czekają miesiącami na wizytę u lekarza albo załatwienie sprawy w urzędzie..

      Usuń
    4. W odniesieniu do odp. Karoliny G.
      Moim zdaniem to wazeliniarstwo.... zachowujesz się tak z premedytacją, bowiem chcesz coś zyskać, a wiesz, że na "panie" w dziekanacie działają takie frazesy typu: ale macie tutaj fanie, bo macie ciepło, błagam tekst dzieci z przedszkola... Ludzie pracujący w dziekanacie są właśnie dla studentów, wykładowców nie trzeba nacierać się wazeliną aby coś załatwić. Wystarczy rzeczowa rozmowa, oczywiście podziękowanie za rozwiązanie/załatwienie sprawy ale na tym koniec. Zawsze tak załatwiałem sprawy i nie miałem z tym żadnego problemu. Do tej pory w różnych dziedzinach życia tak postępuję i zawsze uzyskuje to na czym mi zależy, bez żadnego wchodzenia wiadomo gdzie...

      Maks - nagłośnij sprawę, tak nie może być, ludzie boją się jakiegoś pijaczyny. Serio? Wszyscy? Od czego mamy telewizję? Wysokie zasiłki, bo się go boi- tutaj mamy sprawę dla prokuratury, to wymuszenie. Jesteś (domniemywam) urzędnikiem i na takie coś pozwalasz? A gdzie w tym jest twój szacunek?, o którym notabene piszesz, dla innych i dla samego siebie (tych co miesiącami, czekają na wizytę, bądź dla tych, którym bardziej należą się pieniądze niż alkoholikowi.)

      Nie słowa, lecz czyny świadczą o człowieku.

      Matt.

      Usuń
    5. Z tym wazeliniarstwem to lekkie przegięcie...Matt, nie wydaje Ci się, że czasem zwykłe zagadanie do drugiego człowieka to zwyczajne okazanie życzliwości? Większość ludzi spędza czas w pracy, jakby siedziało tam za karę. W szczególności widać to w UM, czy w dziekanacie/sekretariacie. I nie chodzi o to, żeby cokolwiek załatwić, bo tak jak piszesz to ich obowiązek. Ale czasem da się np. załatwić coś od ręki zamiast czekać dwa tygodnie (gł. widać to w UM). I nie robię tego z premedytacją. Po prostu jestem miła z natury. Lubię kiedy zamiast zwykłego słowa "załatwione" rzuconego od niechcenia, Pani zamienia ze mną dodatkowe dwa zdania. Taki mam charakter, a że postrzegasz go w takich a nie innych kategoriach to trudno :)

      Usuń
    6. Matt, akurat z tą telewizją trafiłeś w dziesiątkę. Właśnie tan klient poszedł do TV, skarżąc się, że dostaje za niskie zasiłki. I co zrobiła TV? Pokazała go w reportażu jako biednego, skrzywdzonego człowieka. Ani słowem reporter nie powiedział, że ten klient pije od rana do wieczora, że nie wypracował sobie emerytury, że znęcał się nad byłą żoną, że kilka razy był w psychiatrykach..
      Telewizja przeważnie nie pokazuje prawdy, niestety.

      Usuń
  8. Wiem coś o tym, sama tego doświadczam. Wkurza mnie, kiedy moja rodzina zapomina o urodzinach mojego męża. Siostra w tym roku wysłała mu życzenia dopiero 3 minuty przed północą. Może ktoś by pomyślał, że się czepiam, ale dla mnie to jest oznaka braku szacunku i pokazanie, że tak naprawdę ta druga osoba nie jest taka ważna. Ja życzenia wysyłam zawsze, za dnia. Fakt, czasem muszę skorzystać z przypomnienia w telefonie, aż wstyd się przyznać, ale nie mam pamięci do wszystkich dat. Rodzeństwo i rodzice , ok, to pamiętam.
    Jakieś dwa lata temu, moja siostra i mama wysłały mojemu mężowi życzenia po fakcie, jedna kilka dni później druga tydzień po fakcie. A tak mama mi zawsze potrafiła przypominać, kiedy ktoś ma urodziny :( To jest tylko cześć to, w jaki sposób okazuje się brak szacunku. Przykre to jest i dlatego mam taki, a nie inny stosunek do rodziny i "znajomych".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieraz zdarza się, że ktoś z mojej rodziny zapomina wysłać życzenia urodzinowe mi albo mojej Żonie.
      Ale wiesz, nawet o tym nie pomyślałem pisząc ten post. To jest przykre, ale nie denerwuje mnie to aż tak bardzo. Dla mnie największy brak szacunku jest wtedy, gdy piszę do kogoś sms albo mejl, a ktoś w ogóle nie odpisuje. Albo umawiam się z kimś, a ktoś nie przychodzi na spotkanie..
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Mnie to boli i co roku jest tak samo, że Nowy Rok zaczyna się nerwowo :(
      Też mnie wkurza, kiedy ktoś nie raczy odpowiedzieć na sms albo odwołuje spotkanie z błahego powodu (tak jak ostatnio znajomi zrobili). Ja już zakupy miałam zrobione, żeby czymś poczęstować, ciasto miałam i wszystko mi zostało, na ostatnią chwilę znajomi odwołali spotkanie, choć dzień wcześniej je potwierdzali.

      Usuń
    3. Niektórzy ludzie są jacyś dziwni. Ja z jednym znajomym umawiam się na piwo już od kilku miesięcy. Już kilka razy byliśmy umówieni na konkretny dzień i zawsze dzień przed spotkaniem pisał, że nie może, bo mu coś nagle wypadło..

      Usuń
    4. To też jest oznaką braku szacunku, bo taka sytuacja może się zdarzyć raz na jakiś czas, ale nie za każdym razem :(

      Usuń
  9. To już staje się taka norma.Jesteśmy tak zabiegami że palniemy coś w nerwach zapomnimy odpisać i wszystko się sumuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykre, że to już jest normą.
      Czasami chyba lepiej mieć mniej zajęć, a robić je dobrze niż robić tysiąc rzeczy przeciętnie.

      Usuń
  10. powinno być jak najwięcej takich ludzi, a teraz niestety większość nastawia się na branie nie dając nic w zamian.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyt mało jest takich ludzi w społeczeństwie, ale na szczęście trochę jest i możemy dawać dobry przykład:)

      Usuń
    2. co z tego przykładu skoro inni nic sobie z tego nie robią.. a jeszcze dokopią.

      Usuń
    3. Większość może dokopie, ale jakaś garstka może weźmie przykład:)

      Usuń
  11. Gdyby każdy był taki wyrozumiały, jak Ty, świat byłby lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo brakuje mi do ideału albo świętości;)
      Wystarczyłoby, gdyby każdy (ja też) był trochę bardziej życzliwy dla innych..

      Usuń
  12. Podobno okazywane dobro do nas wraca. Oby :)
    Zaczęłam obserwować, i zapraszam też do mnie
    http://vatnajokul.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jest to prawdą, że dobro, które przekazujemy innym, wraca do nas (nie zawsze, ale często). Dlatego warto tak robić:)

      Usuń
  13. Dokładnie, to samo myślę. Dopowiem tylko jeszcze, że nigdy nie spóźniam się na żadne spotkania, szanując czas osoby z którą się umówiłam, niestety nie działa to w drugą stronę, co strasznie mnie irytuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami zdarza mi się spóźnić, ale zawsze jest to maksymalnie 5-10 minut.
      Niby wszyscy mamy smartfony albo przynajmniej telefony, ale nie używamy ich, kiedy trzeba..

      Usuń
  14. nie jesteś nudny i oldskulowy, ale dobrze wychowany, życzliwy i uprzejmy, same zalety więc nie ma o czym nawet mówić, a szacunek do drugiego człowieka i do siebie samego to podstawa ludzkiej postawy. Nie można być człowiekiem nie darząc szacunkiem drugiej osoby, jej pracy, czasu, dokonań, ale także uczuć i emocji i samo w odniesieniu do siebie, to Nas kształtuje, nadaje wartość Naszemu "byciu" na tym świecie. Szacunek, zawsze i wszędzie :) I słusznie robisz, że go okazujesz w swoich postawach ponieważ rozwój to wznoszenie się w górę, a nie równanie w dół do tych, którzy dawno zapomnieli czym jest szacunek. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zawsze mogę przeczytać wiele życzliwych słów na swój temat od Ciebie. Nie jestem aż tak doskonały, ale dziękuję za miłe słowa:)
      Masz rację z tym równaniem do góry, a nie w dół. Nieraz gdy idę do klientów, to otwierają mi w podkoszulku albo z papierosem w ustach, ale nie biorę z nich przykładu.
      Zresztą okazywanie szacunku czasami zwyczajnie się opłaca. Na przykład prawie nigdy nie płaciłem mandatów, bo policjanci mówili, że jestem kulturalny i nie kłócę się, więc wystarczy pouczenie;)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  15. Skąd ja to znam?
    Dla mnie brakiem szacunku jest pożyczyć pieniądze i zwlekać z oddaniem cholera wie ile(dlatego nikomu już nie pożyczam), a co do reszty... Jakoś się przyzwyczaiłem. Niestety.
    Pozdrawiam
    Prince Of Pain
    www.angelofmysteris.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pożyczyłem znajomemu większą kasę, której nie oddał mi przez wiele lat. Dopiero po wielu latach odważyłem się pójść do niego, by mi oddał.
      To ci, którzy pożyczają powinni się wstydzić, a często wstydzą się osoby, którym powinni dawno oddać..
      Pozdrawiam:)

      Usuń