28 grudnia 2015

Podsumowanie 2015 roku. Osiągnięcia i porażki.

Jako że bardzo lubię różnego rodzaju statystyki (chociaż z matmy zawsze byłem słaby), przedstawię Wam kilka liczb.

Przez 12 miesięcy przeczytałem 54 książki. Chociaż nie brałem udziału w akcji "Przeczytam 52 książki w 2015 roku", to przypadkowo ją wypełniłem. Cieszę się, że czytałem średnio 1 książkę tygodniowo.

W 2015 roku ćwiczyłem 187 razy, co stanowi 52% dni. O ile książki czytam regularnie od kilku dobrych lat, to z ćwiczeniami było zupełnie inaczej. Dopiero wiosną tego roku wziąłem się ostro za ćwiczenia. Dlatego jestem zadowolony z tych statystyk.
Co prawda nie widać jakichś spektakularnych efektów, ale trochę zrzuciłem brzuch, trochę rozbudowałem mięśnie, poprawiłem kondycję, poprawiłem stan zdrowia, nawet rzadziej się przeziębiam.

W tym roku poprawiłem też życie kulturalne. Byłem kilka razy w kinie i kilka razy w teatrze. Dawniej do kina chodziłem 1-2 razy w roku, a do teatru raz na kilka lat.

Ale, żeby nie było tak różowo, były też porażki. Na przykład blog. W 2014 roku dodałem 47 postów, a w 2015 tylko 27. Jest więc nad czym pracować w przyszłym roku. 

Życzę Wam realizacji marzeń w 2016 roku!

 

12 grudnia 2015

Idealne połączenie - czytanie książek i aktywność fizyczna

Do klubów fitness chodzą panie z farbowanymi blond włosami, sztucznymi cyckami i jaskrawymi tipsami. Kobiety te przychodzą, by pochwalić się swoimi ciałami i markowymi ubraniami. Czasami przy okazji trochę poćwiczą.
W siłowniach przesiadują napakowani koksem faceci w koszulkach bez rękawów, by zwrócić uwagę płci przeciwnej i wywołać zazdrość innych samców. Owi panowie czasami podniosą jakąś sztangę, ale głównie są zajęci obserwacją tyłków ładnych dziewczyn i rozmowami o samochodach.

Miłośnicy czytania książek to starsze panie będące na emeryturze i mające mnóstwo wolnego czasu. Czytać lubią też nudni faceci noszący niemodne okulary i wełniane swetry. Ludzie ci lubią spędzać całe dnie ze słowem pisanym, nie lubią słowa mówionego, wolą papier od deszczu, Słońca, wiatru.

Jest jeszcze jedna specyficzna grupa. Zupełnie inna niż dwie wyżej wymienione. To my, blogerzy. Potrafimy pogodzić czytanie książek z aktywnością fizyczną.
Połączenie idealne.

29 listopada 2015

Polska prowincja. Senne miasteczka.


Jadąc przez Polskę, oglądamy senne miasteczka i wsie. Często są one bardzo zadbane i romantyczne. Ale czy chcielibyśmy w nich mieszkać?
Gdybym był dentystą prowadzącym własny gabinet albo notariuszem mającym biuro w centrum miasteczka, z pewnością mieszkanie w 10-tysięcznej miejscowości byłoby przyjemne i prestiżowe. Ale dla kasjerki czy zawodowego kierowcy mieszkanie w takiej miejscowości nie jest ani przyjemne, ani prestiżowe. Ba, większość ludzi z małych miast szuka pracy w miastach 100 albo 200-tysięcznych, które są oddalone nierzadko o 50 czy 70 kilometrów. 
W sennych miasteczkach nie ma wielkich galerii handlowych ukochanych przez kobiety. Nie ma eleganckich knajp lubianych przez facetów. Są małe sklepy, dyskonty i pijalnie piwa. Koty zaś leżą na chodnikach, wygrzewają się w promieniach Słońca i czują się tu jak u siebie.

 

14 listopada 2015

Dlaczego wolimy pisać ze sobą w necie niż pójść razem na piwo czy kawę?




Piszę ten post pod wpływem impulsu, bowiem coraz bardziej wkurza mnie to, jak strasznie trudno umówić się ze znajomymi.
Proponuję kino, bilard, kręgle, piwo w lokalu albo wódkę w mieszkaniu. Ciągle słyszę jakieś wymówki. A to powodem odmowy jest przeziębienie, a to deszcz za oknem (jakby przez sufit też padało), a to nadmiar obowiązków, a to wyjście z psem (na kilka godzin?), a to sprzątanie niewielkiego mieszkania (przez cały dzień?).
Wy też tak macie, czy może ja akurat mam takich leniwych znajomych?

27 października 2015

Wszyscy jesteśmy narcyzami

Źródło:wiadomości.onet.pl

Miliony ludzi chwalą się egzotycznymi podróżami na portalach społecznościowych, miliony chwalą się swoimi ciałami i potrawami na Instagramie. Politycy przemawiają ex cathedra w programach telewizyjnych i piszą na Twitterze. 
Poeci lubią, gdy ich wiersze poruszają i skłaniają do refleksji, autorzy książek lubią, gdy ich dzieła albo dziełka stają się bestsellerami i wywołują gorące dyskusje w mediach.
Sportowcy, aktorzy, księża, piosenkarze lubią, gdy się o nich mówi. A nawet krzyczy w ekstazie na ich widok.
Mam klienta, który walczy ze wszystkimi możliwymi instytucjami. Do mnie pisze pisma, że zasiłki są zbyt niskie, do komendanta policji skarży się na złą pracę dzielnicowych, a szefa przychodni zawiadamia o słabej jakości pracy lekarzy i pielęgniarek. Lista instytucji, do których pisze przykre pisma jest o wiele dłuższa. On z pewnością jest narcyzem. Ale, czy ja, bloger, nim nie jestem?

17 października 2015

59% Polaków nie przeczytało w ciągu roku ani jednej książki!!

Jestem w potężnym szoku. 59% naszych rodaków nie przeczytało w ciągu ostatniego roku ani jednej książki. Co więcej, 26% Polaków nie ma w swoich mieszkaniach żadnej książki!!
Mój szok jest tym większy, że nie pochodzę z inteligenckiej rodziny, nie mam wśród krewnych profesorów, a mimo to większość moich krewnych czyta regularnie. Podobnie jak większość znajomych. Podobnie jak większość osób w mojej pracy. Skąd więc bierze się ta ogromna liczba 59%?
Ja najbardziej lubię czytać książki historyczne i biograficzne, ale jak można nie przeczytać przez rok ani jednej książki kucharskiej, wędkarskiej, samochodowej czy harlequina.

Na szczęście większość blogerów wręcz pochłania książki (ja w tym roku przeczytałem już 42). Ktoś musi poprawiać statystyki czytelnictwa w Polsce. 
Rząd i samorządy pompują ogromne pieniądze w Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa. W latach 2014-2020 będzie to aż miliard złotych. Ciekawe, czy przyniesie to jakieś pozytywne efekty..

7 października 2015

Miłość istnieje?

Marcin ma 32 lata. Jest oficerem Wojska Polskiego. Oprócz szkoły oficerskiej skończył też studia cywilne. Marcin jest bardzo aktywny. Często biega, często ćwiczy w siłowni.
Dorota ma 25 lat. Jej edukacja zakończyła się na liceum. Kariera zawodowa w ogóle się nie rozpoczęła. Dorota lubi czytać książki. Całymi dniami mogłaby siedzieć w domu.
Marcin i Dorota są małżeństwem od 5 lat. Ona wygląda na zadowoloną, on nie za bardzo. Nie zdziwiłbym się, gdyby miał kochankę.

Marek ma 36 lat. Pracował w różnych branżach. Był sprzedawcą, kurierem, prowadził własną działalność gospodarczą. Od 5 lat jest bezrobotny. Lubi papierosy, lubi zimne piwo i mecze w telewizji.
Justyna ma 34 lata. Od 5 lat jest kierownikiem dużego sklepu. Jest bardzo aktywna, często chodzi na fitness, często spotyka się z koleżankami.
Marek i Justyna są małżeństwem od 8 lat. On lubi leżenie na kanapie przed telewizorem, ona jest zmęczona życiem z nim i myśli o rozwodzie.

22 września 2015

Polska bieda


Źródło:www.wolna-polska.pl

Bieda? Jaka bieda? Przecież po ulicach jeżdżą tysiące luksusowych sportowych samochodów i wypasionych SUV-ów. W galeriach handlowych chodzą tabuny ludzi, nawet w dni powszednie. W miastach ludzie mieszkają w nowoczesnych budynkach z patio i ochroniarzami, a na wsiach stoją eleganckie wille, nawet rolnicy mają nowiutkie, potężne ciągniki.

Bieda jest ogromna. Miliony ludzi żyją z zasiłków z pomocy społecznej, miliony pracują za 1300 zł miesięcznie, kolejne miliony przez 40 lat swojej pracy zawodowej zarabiają poniżej 2000 zł, a później otrzymują emeryturę - 1000 zł.

Jaka jest prawda?

12 września 2015

Minimalizm też jest chory?

 Źródło:www.radiopodlasie.pl

Mój znajomy Marek pracuje na umowie śmieciowej. Zarabia 1500-2000 zł. Nie przeszkadza mu to jednak w posiadaniu kilku laptopów, kilku smartfonów i telefonów. Marek goli się co kilka dni, ale jest posiadaczem całej kolekcji maszynek do golenia. Ma dwuostrzowe, trzyostrzowe, czteroostrzowe, pięcioostrzowe. 

Monika i Tomek są małżeństwem. Mieszkają razem z 19-letnim synem, który studiuje dziennie i nie pracuje. Monika zarabia 2000 zł, Tomek - 3000. Wynajmują mieszkanie, ale każdy ma swój samochód. Prawie jak w Stanach Zjednoczonych.

Ja jestem posiadaczem jednego telefonu komórkowego. Kiedy wymieniam na nowy, stary telefon sprzedaję w komisie lub oddaję do utylizacji. 
Jestem też posiadaczem jednej porządnej, pięcioostrzowej golarki. Mam ją od kilku lat i nie kupuję żadnych jednorazówek. 
Mamy też z Żoną jeden wspólny laptop i jeden telewizor, które spokojnie wystarczają. Seriale, filmy czy mecze można oglądać w necie, więc nie ma kłótni o pilota do telewizji.

A może minimalizm też nie jest zdrowy? Może nie ma złotego środka i wszyscy jesteśmy chorzy?
 

2 sierpnia 2015

Jak znaleźć dodatkową pracę?

Już kilka lat temu miałem możliwość zostania kuratorem społecznym. Kuratorzy społeczni pomagają kuratorom zawodowym i w zależności od ilości środowisk i wywiadów dostają określoną ilość kasy. W dobrych miesiącach może to być nawet ok. 500 zł. 
Po długim zastanowieniu nie skorzystałem z tej propozycji. Możliwość dodatkowego zarobku była kusząca, ale na co dzień w swojej pracy mam do czynienia z alkoholikami, przestępcami, krętaczami i całą masą różnych frustratów. Nie chciałem więc po swojej 8-godzinnej pracy brać sobie na głowę dodatkowego syfu.

Niedawno na blogu pisałem o stowarzyszeniach. Zawsze marzyłem o byciu aktywnym członkiem stowarzyszenia. Wierzyłem, że niektóre NGO są uczciwe, nie robią przekrętów, robią coś pozytywnego dla społeczeństwa. Nie ukrywam też, że myślałem, iż w organizacji pozarządowej można zarobić. Niewielkie pieniądze, ale zawsze.
Minęło kilkanaście miesięcy odkąd jestem członkiem NGO, a nie zarobiłem nawet złotówki. Co więcej, każdego miesiąca płacę składkę członkowską. Niektóre osoby, widząc, że nie zarabiają, wypisały się ze stowarzyszenia już po kilku miesiącach członkostwa. 

Zawsze lubiłem czytać i pisać. Każdego roku czytam kilkadziesiąt książek, prowadzę blog, moja praca zawodowa wiąże się z wypełnianiem tysięcy papierów. Zawsze też marzyłem, by zarabiać na pisaniu. Nigdy mi się to nie udało. Nieraz znajduję w Internecie ogłoszenia o pisaniu artykułów, gdzie płacą 10 zł za jedną stronę. Za taką cenę nie chcę się sprzedawać.

A Wy macie jakąś dodatkową pracę? Sprawia Wam ona satysfakcję czy jest tylko źródłem pieniędzy?

18 lipca 2015

Pustki na blogach. Pustki na ulicach. Polacy na wakacjach.


Idę na pływalnię. Jestem sam na torze, a nawet na kilku torach. Coś pięknego. Jadę autobusem. Mogę wybrać sobie miejsce, mogę nawet siedzieć przy oknie. Coś pięknego. Wszystko to tylko dlatego, że jest lipiec.

Są też sprawy przykre. Piszę ważny służbowy mejl. Czekam kilka dni. Bez odpowiedzi. Nie do pomyślenia w marcu czy wrześniu. Piszę bardzo ważny dla mnie mejl do dobrego znajomego. Czekam już od kilku tygodni i pewnie trochę jeszcze poczekam. Wchodzę na blogi. Tam też pustki. Mało postów, niewiele komentarzy. Cisza.

Tak sobie myślę (pomimo tych mejlów), że dobrze, że tak jest. Każdy z nas potrzebuje odpoczynku. Potrzebuje wylogowania z komputera i rzeczywistości. Dlatego życzę Wam zimnego piwa, gorącego seksu, lodowatej wody i potężnej ilości Słońca. Cieszmy się, bo już nigdy nie będzie takiego lata.

11 lipca 2015

Stowarzyszenia, czyli chore organizacje

Kiedyś miałem w głowie wyidealizowany obraz stowarzyszeń. Myślałem, że działają w nich ludzie pełni energii, zapału, kreatywności, a organizacje pozarządowe zmieniają szarą rzeczywistość na lepsze.

Od kilkunastu miesięcy należę do stowarzyszenia i jestem potężnie rozczarowany. Rozczarowany tym, że na spotkania, które i tak odbywają się tylko raz na kilka miesięcy, przychodzi średnio połowa członków. Są tacy członkowie, których od początku działalności naszej organizacji nigdy nie widziałem (a ich podpisy są na listach obecności). Jestem rozczarowany tym, że w pierwszych tygodniach po powstaniu stowarzyszenia nasi szefowie mieli tysiące pomysłów, co pozytywnego robić, jak pozyskać dotacje, jak współpracować z samorządem i innymi NGO. Natomiast po zaledwie kilku miesiącach uszło z nich całe powietrze. Stowarzyszenie od ponad roku jest jak pustynia. Wypisują się kolejni członkowie, coraz mniej osób regularnie płaci składki, nie ma żadnych spotkań.
Można powiedzieć, że patrzę w negatywny sposób na wszystkie NGO przez pryzmat moich negatywnych doświadczeń. Ale z racji mojej pracy zawodowej i bycia w nieszczęsnym stowarzyszeniu poznałem wiele osób, które są członkami przeróżnych stowarzyszeń. Zdecydowana większość z nich mówi to, co ja. Że stowarzyszenia są tylko na papierze, że mało kto chodzi na spotkania, a co dopiero mówić o chęci działania i jakiejkolwiek kreatywności.

A Wy działacie w stowarzyszeniach? Macie jakieś pozytywne doświadczenia z organizacjami pozarządowymi?


21 czerwca 2015

Facebook, Twitter, Instagram, blog, radio, prasa, telewizja. Jak nie zwariować z nadmiaru informacji.



 Źródło:natemat.pl

Teraz już nawet kilkuletnie dzieci mają wypasione smartfony i tablety. A dorośli, jadąc autobusem, siedząc na wykładach czy przy biurku w pracy żyją w rzeczywistości Internetu w smartfonach. Ciągle trzeba być na bieżąco z tysiącami informacji. Przeraża mnie to. Uciekam przed tym. A przynajmniej próbuję.

Nie mam konta na Fejsie, nie mam Twittera ani Instagrama. Prowadzę swój niszowy, oldskulowy blog. Rzadko słucham radia. Jeśli chcę posłuchać muzyki, włączam sobie piosenki na YouTube. Gazet prawie w ogóle nie czytam. Tabloidy mam w dupie, czasami, może kilka razy w miesiącu, przeczytam jakiś tygodnik. W telewizji czasami obejrzę jakiś mecz, czasami posłucham tendencyjnych wiadomości, czasami zobaczę jakiś program historyczny. Ale ogólnie staram się oglądać TV jak najrzadziej. A i tak mój mózg mówi mi, że za dużo tych wszystkich informacji.

13 czerwca 2015

Lepiej późno niż wcale?

Ostatnio nachodzą mnie złośliwe myśli. Atakują mnie i każą żałować, że za późno coś zrobiłem albo za późno zacząłem robić. Mogłem zacząć regularnie ćwiczyć kilka lat wcześniej, mogłem założyć blog kilka lat wcześniej, mogłem już dawno zmienić pracę na lepszą. Tysiące natrętnych myśli. Trochę się z nimi zgadzam. Ale tylko trochę.

Kiedyś na siłę chciałem znaleźć mniej stresującą i lepiej płatną pracę. Tak bardzo chciałem uciec z tej, którą mam teraz, że o mało co nie podpisałem umowy, która mogła kosztować mnie sporo nerwów i pieniędzy. Całe szczęście, że jej nie podpisałem, ale nie brakuje ludzi, którzy z braku perspektyw wpadają w ręce pracodawców oszustów. Od tamtej pory trochę pogodziłem się ze swoją pracą, robię to, co mi każą, a myślę sobie o czym innym np. o blogu.
A propos blogu. Ten obecny jest moim drugim. Kilka lat temu założyłem pierwszy. Miałem wtedy chore myślenie. Nie byłem już nastolatkiem, a myślałem jak rozwydrzony małolat. Otóż myślałem, że założę blog, będę rzadko dodawał posty i komentował inne blogi, a będę miał miliony wyświetleń i tysiące czytelników. Tamten blog przetrwał kilka miesięcy. I bardzo dobrze. Ten obecny prowadzę już prawie 2,5 roku i nie zamierzam przestać pisać.

5 czerwca 2015

Chciałbym zarażać. Pozytywnym wirusem.

Nie bójcie się. Nie jestem seropozytywny. Nie mam też w sobie wirusa HCV.

Chciałbym zarażać częstym czytaniem książek (w tym roku przeczytałem już prawie 30), aktywnością fizyczną (od wielu miesięcy ćwiczę regularnie, a od kilku tygodni bardziej świadomie i różnorodnie), kreatywnymi tekstami, pozytywnymi myślami. Chciałbym, by ktoś zaraził mnie przedsiębiorczością. Bo mam w głowie tysiące pomysłów na biznes, a ich nie realizuję. Na pewno nie z lenistwa, pewnie ze strachu przed porażką lub utratą pieniędzy, które trzeba zainwestować, a mogą się nie zwrócić.

Cieszę się, że nie palę, rzadko też piję, nie zarażam więc nikogo nałogowym paleniem ani ostrym piciem. Cieszę się, że nie zarażam już nikogo swoim lenistwem. Bardzo żałuję, że kiedyś tak było. Cieszę się, że nie zarażam już nikogo swoim narzekaniem, upierdliwością, czarnymi myślami i słowami.
Mam nadzieję, że mój niszowy, trochę oldskulowy blog chociaż trochę zaraża pozytywnym wirusem albo chociaż trochę skłania do myślenia.
 

20 maja 2015

Możemy wszystko

40-letnia Monika ważyła prawie 150 kg. Od dzieciństwa była otyła. Przez swoją tuszę miała problemy ze związkami, nie miała stałego partnera, nie miała dzieci. Miało za to nisko płatną pracę (pomimo wyższego wykształcenia), cukrzycę i nadciśnienie.
Po skończeniu 40 lat coś w niej pękło. W końcu. Po tylu latach. Wzięła się ostro za siebie. Postanowiła schudnąć, by ważyć maksymalnie 59 kg. Ciężka praca opłaciła się. Po roku ciężkich treningów i stosowania diety Monika waży 90 kilogramów. Zrzuciła aż 60!! Jest na dobrej drodze do swoich wymarzonych 59 kg, a przy okazji ciśnienie unormowało się i nie musi zażywać już leków, nawet cukrzyca prawie ustąpiła.

32-letni Tomek nie miał matury. Po skończeniu technikum od razu poszedł do pracy i przez wiele lat nie przeszkadzał mu brak wykształcenia. Kiedy zdał sobie sprawę, że uciekają mu oferty lepszej i wyżej płatnej pracy, postanowił uzupełnić wykształcenie. Przygotował się i zdał maturę, rozpoczął i skończył 3-letnie studia licencjackie. Niedawno rozpoczął studia magisterskie. Znalazł też lepiej płatną pracę. 

4 maja 2015

Jaki sport wybrać. Bieganie, pływanie, sztuki walki, ćwiczenia w siłowni, a może jeszcze coś innego?

Źródło:www.pixteria.pl

Niektóre mody są głupie i szkodliwe. Jak ta na palenie elektronicznych papierosów. Niektóre są świetne jak ta na być fit. Nawet nie na samo bycie fit, ale na uprawianie sportów. Na ulicach pełno rowerzystów, w parkach pełno biegaczy, siłownie też zapchane. Coś pięknego.
Od zawsze podobały mi się wysportowane, świetnie wyglądające osoby. Ja też zawsze chciałem mieć rozbudowaną klatę i kaloryfer na brzuchu, ale nigdy nie wystarczyło mi motywacji do ćwiczeń i diety. A to zwalałem winę na astmę, a to na znajomych, którzy wolą piwo od siłowni.
Teraz zmieniłem zdanie. Nigdy nie będę wyglądał jak Stallone czy Lewandowski, ale chciałbym zrzucić trochę tłuszczu i rozbudować mięśnie. W ostatnich miesiącach regularnie chodzę na basen, ale chciałbym wprowadzić coś dodatkowego lub zupełnie zmienić rodzaj sportu, który uprawiam.
A Wy jakie rodzaje sportu uprawiacie? Jakie są dla Was najskuteczniejsze i najprzyjemniejsze?

15 kwietnia 2015

Jak z pomocą ziół i roślin pozbyć się groźnych chorób i brzydkich zmian skórnych



 Źródło:www.garnek.pl

Nietypowy temat postu jak na faceta, ale mężczyźni też czasami dbają o zdrowie i wygląd. A już na pewno blogerzy. 

Zacznę od podziękowań. W poście z 16.02.2014r. pisałem o moich włosach. Pytałem Was o sposoby na walkę z siwieniem i wypadaniem.Napisaliście wiele komentarzy, wiele cennych rad. Z niektórych z nich skorzystałem.

Czasami jest tak, że przez całe życie walczymy z jakąś chorobą lub po prostu czymś nieestetycznym na naszej skórze bez żadnych widocznych rezultatów. Aż ktoś podpowie nam, by zażywać zioła za kilka złotych albo smarować płynem z rośliny rosnącej na łące. I jesteśmy w szoku. Kilka albo kilkanaście lat truliśmy się drogimi lekami, a wystarczyło tak niewiele, by pozbyć się problemu.

Miałem kiedyś poważne problemy z wątrobą. Tak poważne, że nie mogłem nawet wypić jednego piwa. Nie mogłem jeść wielu potraw. Lekarze przepisywali mi różne tabletki, ale po kilku miesiącach ich stosowania wyniki dalej były złe, a samopoczucie beznadziejne. Aż ktoś powiedział mi, bym kupił ostropest. Opakowanie kosztowało kilka złotych. Po kilku miesiącach zażywania (połączonego z abstynencją od alkoholu i dietą) wątroba była jak nowa. Wyniki świetne.

Czasami zdarzają się problemy nie stricte zdrowotne, ale estetyczne. Od wielu lat mam na plecach blizny po trądziku i krostach. W ostatnich miesiącach postanowiłem zrobić z nimi porządek. Smaruję od kilku miesięcy olejkiem z apteki, ale prawie w ogóle nie widać efektów. Może Wy znacie jakąś lepszą metodę?
 

1 kwietnia 2015

Na czym można zarobić w Polsce?


Źródło:nasygnale.pl


O co jest najwięcej kłótni? Oczywiście o pieniądze. Kiedyś mnie to dziwiło, a nawet szokowało, ale im jestem starszy, tym bardziej to rozumiem. Bo naprawdę skurwysyństwem jest przepisać w testamencie jednemu dziecku dom, drugiemu samochód, a trzeciemu zupełnie nic. Taki człowiek ma do końca życia uzasadniony żal i złość do rodziców i rodzeństwa.
Kiedyś dziwiło mnie też, że ludzie prowadzący wspólne interesy kłócą się o pieniądze i przez to kończą się często długoletnie przyjaźnie. Teraz to rozumiem, bo jeśli przyjaciel wyciąga dodatkową kasę za plecami przyjaciela, to jest po prostu oszustem.
Kolejna sprawa to dodatkowe prace. My, Polacy, jesteśmy mistrzami świata w kombinowaniu, więc pracujemy na etatach, a dodatkowo sprzedajemy różne rzeczy przez Internet albo zarabiamy nielegalnie. Znam kilka osób, o których wiem, że czymś handlują, ale za cholerę (nawet po wypiciu alkoholu) nie chcą mi powiedzieć czym. Rozumiem ich, bo boją się konkurencji. Jedyne co wiem to to, że potrafią wyciągnąć na tym handlu 4-5 tysięcy miesięcznie, czyli kilka razy więcej niż zarabiają na etacie.

14 marca 2015

Czy opłaca się kupować/sprzedawać chińskie produkty?

Teraz to prawie wszystko jest made in China. Wielkie korporacje wolą produkować w Chinach czy Bangladeszu niż w Anglii czy USA. Cierpi na tym jakość i cierpią miliony ludzi pracujące za miskę ryżu. A korporacje mają miliardy euro i dolarów zysku.
Zawsze mnie zastanawiało, jak to jest, że firmowe buty kosztują 300 zł, a na wyprzedaży można je kupić za 100 zł. Jakie ogromne muszą być w takim razie zyski producentów.

A teraz chińszczyzna z zupełnie innej strony. Buty wyprodukowane w Chinach kupimy za 300 zł, a chiński zestaw narzędzi na bazarze za 2 zł!! Albo odbiornik radiowy za 5 zł, albo zestaw rękawic roboczych za 1 zł!! Za chińskie buty możemy sobie kupić 150 zestawów narzędzi!!
Zastanawiają mnie 2 sprawy: Czy kupowane na bazarze czy targu chińskie produkty są kilkadziesiąt razy gorsze od tych ze sklepu?
Jakim cudem komukolwiek opłaca się sprzedawać zestawy narzędzi za 2 zł?

1 marca 2015

2 lata blogu.Sprawy przykre i radosne

Jutro mijają 2 lata od kiedy założyłem ten blog. To już bardzo długo. Mogę więc śmiało napisać swoje spostrzeżenia o blogosferze, które nurtują mnie od jakiegoś czasu.
Zacznę od spraw przykrych, by zakończyć na pozytywnych. Co mnie wkurza i zasmuca w blogosferze? Na pewno to, że niektórzy prowadzą blogi tylko po to, by brać udział i wygrywać w konkursach. Albo tylko po to, by się wylansować i rozreklamować. Na przykład ktoś jest coachem albo prowadzi własną firmę i chce zdobywać klientów.
Kolejną sprawą jest "likwidowanie" blogów. Niektórzy w ciągu roku po kilka razy piszą, że zamykają blog. Albo piszą to po wypiciu pół litra, albo chcą, by czytelnicy błagali ich, żeby nie przestawali pisać. Dla mnie jest to żenujące, na poziomie co najwyżej gimnazjum.
Inne sprawy, które mnie wkurzają: nieodpisywanie przez blogerów na komentarze, niekomentowanie innych blogów, a już zupełnie bezczelne jest nieodpowiadanie na pytania zadawane w komentarzach.
Ja sam nie jestem ideałem ani świętym Maksymilianem Kolbe. Najbardziej żałuję, że czasami zbyt rzadko komentuję Wasze blogi, za co przepraszam. Może też zbyt rzadko dodaję posty, ale nie chcę pisać o głupotach i pierdołach, byle często.

Teraz trochę pozytywów. Blogerki i blogerzy to w większości naprawdę wartościowi ludzie. Nie chcę nikogo pominąć, więc nie będę Was wymieniał, ale wiele Wam zawdzięczam. To jest świetne, że w blogosferze piszą dziennikarze, coache, nauczyciele, poeci, pisarze, ale też kosmetyczki, fryzjerki, modelki czy gospodynie domowe. Każdy znajdzie coś dla siebie. Okazuje się, że policjant może być świetnym poetą, a gospodyni domowa świetną pisarką. Blogi to ogromna skarbnica wiedzy. Nie znam Was osobiście, ale często korzystam z Waszych rad, uwag, przemyśleń. Wiele blogów to dla mnie ogromna inspiracja.Dziękuję.

 
 

17 lutego 2015

Czy można żyć bez alkoholu i seksu?

Nie wiem, czy można nie pić przez całe życie, ale na pewno można być abstynentem przez dziesiątki lat. Mój ojciec w swoim życiu wypił cysterny alkoholu, ale od kilkunastu lat jest abstynentem i nie wypił przez ten czas nawet jednego piwa. 
Znam też faceta, Świadka Jehowy, który ma 30 lat, a nie pił nigdy alkoholu! Trudno to sobie wyobrazić, ale nie wypił nawet jednego kieliszka wódki. Mówi, że takie ma zasady moralne.
Ja sam też jestem dobrym przykładem. Przed 18-tką praktycznie w ogóle nie piłem, bo byłem bardzo pobożny i poważnie traktowałem zasady religijne. Natomiast podczas studiów, gdzie jak wiadomo sporo się pije, zrobiłem zakład ze znajomym i nie wypiłem nawet kropli alkoholu przez kilka miesięcy. Jest więc chyba możliwe bycie abstynentem przez całe życie. Pytanie tylko: po co?

Teraz temat rzeka. Seks. Od razu zaznaczę, że nie będę pisał o pedofilii ani zoofilii, bo to przestępstwa. Nie będę pisał też o gejach czy lesbijkach, bo na ich seksie się nie znam. Skupię się tylko na seksie heteroseksualnym.
Bardzo trudno zweryfikować, jak często ktoś uprawia seks, bo wielu księży ma stałe partnerki, wielu ma dzieci, a podczas kazań czy spowiedzi mówią, że seks pozamałżeński to grzech ciężki.
Bywa też odwrotnie. Nastolatkowie czy dwudziestolatkowie często są jeszcze prawiczkami czy dziewicami, a przechwalają się znajomym z iloma to osobami już się bzykali. 
Myślę, że można mieć jednego partnera przez całe życie, myślę, że można nie korzystać z usług prostytutek, ale nie wierzę, że przez całe życie można nie uprawiać seksu.

1 lutego 2015

Tańsze, czyli gorsze?

Przez wiele lat myślałem, że tańsze znaczy gorsze. Tak po prostu, nie trzeba tu niczego wyjaśniać. Ale w ostatnich miesiącach doznaję szoku. Pozytywnego szoku.

Jedziemy z Warszawy do Gdańska. Bilet na autokar kosztuje 100zł. Ale gdy kupimy bilet kilka miesięcy wcześniej i jedziemy czerwonym, piętrowym autokarem, wydamy 1zł!! Lecimy ze stolicy do Trójmiasta samolotem. U narodowego monopolisty zapłacimy 300zł. Jeśli kupimy bilet u prywatnego, zagranicznego przewoźnika zapłacimy 20zł!! Mnie nigdy się to nie udało, ale znam osoby, które za kilkadziesiąt złotych latały do Londynu czy Paryża!!

Kolejne olśnienie, którego ostatnio doznałem, jest takie, że można się targować w sieciach komórkowych albo w firmach dostarczających TV i internet. Jestem dość skąpy i zdarzało mi się targować z powodzeniem na różnych bazarach czy serwisach, ale nie wiedziałem, że można wygrać z wielkimi korporacjami. Nigdy nie przyszło mi to do głowy i pokornie zgadzałem się z cenami "oficjalnymi". Aż ostatnio znajomy powiedział mi, że zaszantażował firmę dostarczającą TV i internet, mówiąc, że z niej zrezygnuje, jeśli nie będzie płacił tyle, a tyle. Grzecznie oddzwonili po kilku dniach i znajomy płaci połowę tego, co ja, a ma tyle samo programów i taką samą szybkość internetu..

 

13 stycznia 2015

Szacunek dla innych

Strasznie wkurza mnie brak szacunku dla innych, który widać w sklepach, w stosunku do kasjerek, który widać w urzędach, w stosunku do urzędników (sam tego doświadczam na co dzień), który jest na ulicach, gdzie kierowcy mieszają innych z błotem albo w necie, gdzie anonimowi, zakompleksieni cwaniacy obrażają innych.
Ale wielkie rzeczy zaczynają się od pierdół, dlatego skupię się na tych niby mało znaczących pierdołach. Piszę do kogoś esemesy, a ktoś w ogóle nie odpisuje. Dzwonię do kogoś kilka razy, ktoś nie odbiera, a nie raczy oddzwonić, tylko odbiera następnego dnia i tłumaczy się, że nie miał czasu. Takie mało znaczące rzeczy, a jednak przez takie zachowanie buduje się lub traci szacunek.
Zakończyłem kilka takich znajomości, w których byłem wykorzystywany. Miałem kiedyś znajomego, który odwiedzał mnie tylko wtedy, gdy potrzebował pożyczyć pieniądze. Albo innego znajomego, który potrzebował mieć kogoś do wspólnego picia, ale to ja przeważnie musiałem stawiać, a on pił za darmo, bo niby nigdy nie miał kasy przy sobie.
Pewnie jestem oldskulowy i nudny, ale odpisuję na każdy sms, każdy mejl, zawsze oddzwaniam nawet gdy nie znam numeru, z którego ktoś dzwonił. Staram się też szanować nie tylko szefów, ale też klientów, policjantów, listonoszy czy kurierów. Dla mnie takie małe pierdoły to właśnie oznaka szacunku dla innych.
Życzę Wam wszystkim (i sobie też) dużo życzliwości od innych:)

7 stycznia 2015

Młodzi ciałem, starzy duchem

Niedawno u znajomego oglądałem film z imprezy sylwestrowej, która była dokładnie 10 lat temu. Ja też brałem w niej udział. Bardzo fajnie oglądało się ten film, lubię takie sentymentalne powroty do bardziej beztroskich czasów.
Ale kilka spraw wywołało mój smutek. Po pierwsze: wydaje się, że to było tak niedawno, a to już 10 lat minęło. Ale ten czas bezlitośnie zapierdala.
Po drugie, jeszcze gorsze: na filmie wszyscy byli szczupli, minęła tylko dekada. O ile większość kobiet dalej jest szczupła, to większość facetów z tego filmu teraz ma ogromne brzuchy. To co będzie za kolejne 10 lat..
Po trzecie: większość osób z tego filmu założyła rodziny, ma stałe prace, część ma dzieci, część ma swoje mieszkania. Ale przerażające jest to, że mają teraz około trzydziestki, więc są młodzi ciałem, a większość z nich prowadzi strasznie nudne i niezdrowe życie. 

Sam nie jestem imprezowiczem ani poligamistą, ale przeraża mnie to, że tak wielu aktywnych dwudziestolatków po 10 latach zamienia się w siedzących przed telewizorem i komputerem trzydziestolatków z myśleniem stulatków.