29 listopada 2014

Po co czytać książki

Czytanie książek w Polsce to jakaś taka dziwna czynność. Jedni chwalą się, że czytają tysiące książek świetnych albo tylko modnych pisarzy, a inni wstydzą się przyznać, że wolą czytać książkę niż iść na imprezę, by nie wyjść na nudziarzy i dziwaków.

Ciekawe jest też to, że są osoby z wykształceniem zawodowym czy nawet podstawowym, które pochłaniają setki książek, a nie brakuje osób, które podczas studiów nie przeczytały ani jednej książki.

Mnie najbardziej ciekawi, jak się ma czytanie tysięcy książek do kultury osobistej, sposobu wypowiedzi itd. Niestety, ma się nijak. Znam osoby, które czytają mało książek, a prawie w ogóle nie przeklinają, nie obrażają, nie oczerniają innych. Potrafią dobrze wysłowić się po polsku. Znam też osoby czytające często książki, które co drugie słowo mówią "kurwa", poza tym wolą dyskutować o bzykaniu czy ostrym piciu alkoholu niż o Platonie czy Kancie.

Mimo wszystko, jednak warto (chyba) czytać jak najwięcej książek.

22 komentarze:

  1. Ciekawy temat... :)
    Czytanie książek zależy również i od wolnego czasu. Sama często mam ochotę przeczytać jakąś książkę bo uwielbiam czytać ale pracując po tyle godz. co ja pracuję bardzo ciężko znaleźć na to czas.
    Jeśli chodzi o sposób wypowiadania czy przeklinanie to nie prawdą jest, że książki kształtują styl wypowiedzi, sprawiają, że człowiek ma wyszukane i bogate słownictwo, trzeba tu uwzględnić też charakter danej osoby czy aspekty psychologiczne.
    Nie chcę się chwalić ale w podstawówce na koniec roku szkolnego odbierałam nagrodę za przeczytanie największej ilości książek. Nie przeklinam często, owszem zdarzy mi się jak chyba każdemu palnąć jakimś przekleństwem ale nie wplatam ich jak co niektórzy w co drugie zdanie. Ale nijak ma się to jeśli chodzi o styl wypowiedzi. Na blogu parę osób pisało mi, że ładnie piszę ale pisanie dla mnie jest łatwiejsze niż mówienie, jak coś mówię to choć w głowie mam ułożone co chce powiedzieć, mam ułożone niemal każde zdanie to nie potrafię się wysłowić, mówię bzdury, nieskładne zdania i tu chyba robotę robi moja psychika, coś mnie blokuje, ale nie będę się tutaj o tym rozpisywać.
    W każdym razie czytanie książek nijak ma się do inteligencji, stylu wypowiedzi czy kultury osobistej, trzeba tu uwzględniać też inne czynniki. Ale dużo zależy również od tego co się czyta, bo można czytać zarówno książki inteligentne, przygodowe, mające w sobie jakiś sekret czy mądrość jak i również książki "rozrywkowe" czy tanie romansidła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że zaczęłaś czytać już w podstawówce:)
      Ja zacząłem czytać książki dopiero pod koniec liceum, ale jak już zacząłem, to pochłaniam ich sporo aż do tej pory:)

      Kiedyś miałem spore problemy, by w ogóle coś powiedzieć, byłem bardzo nieśmiały, czerwieniłem się, gdy mówiłem coś w większym gronie osób itd.
      Teraz jest dużo lepiej, mogę mówić i pisać, ale nie wiem, co wolę. Gdy piszę na blogu zawsze zastanawiam się, czy piszę poprawnie, nie popełniam błędów itd.

      Na pewno warto czytać jak najwięcej książek. To nie moja bajka, ale chyba lepiej czytać nawet książki rozrywkowe czy romansidła niż nie czytać wcale;)

      Usuń
  2. Trochę mnie zaskoczyłeś, bo osobiście się z tym nie spotkałam ;) To znaczy większość osób, które znam z wykształceniem podstawowym czy zawodowym - książek nie czyta. No i nie kojarzę też tych, którzy czytają, a odzywają się tak, że aż wstyd.. ;]
    Temat dał mi do myślenia ;]
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpinam się pod myśl małej-myśli ;-) Również nie mam doświadczenia z ludźmi, którzy dużo czytają a jednocześnie mieliby ubogie słownictwo. Jakoś nie idzie mi to w parze. A fakt, że czyta się mądre książki nie skazuje Cię na to, aby rozmawiać tylko i wyłącznie o Kancie. Bez przesady. Poza tym jak jesteś jedynym w otoczeniu, który czyta Kanta, to z kim tu dyskutować? Można za to założyć blog i "po cichu" jako anonim dzielić się ze światem swoimi przemyśleniami ;-)

      Usuń
    2. Mała myśl, Karolina, ja akurat znam osoby z niskim wykształceniem, które sporo czytają. To jest bardzo budujące i fajne:)
      Co do czytania wielu książek, a beznadziejnego sposobu wypowiedzi, to niestety są osoby, które tak postępują. Ale na szczęście nie jest ich strasznie wielu.
      A co do Kanta, to miałem znajomego, który czytał wiele książek filozoficznych (Kanta też), a 90% jego wypowiedzi dotyczyło tylko i wyłącznie seksu;)

      Usuń
  3. Z reguły jednak czytanie wzbogaca słownictwo, rozwija wyobraźnię, uwrażliwia... Czytajmy, kto nie czyta ten prawdziwie nie żyje ;-) . Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytajmy więc jak najczęściej:)
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Po co czytać? Bo jeszcze można ;)
    A dyskutować mogę zarówno o Platonie i Kancie jak i bzykaniu ;)
    Pasjami lubię czytać, moim znajomi też lubią, więc punktu odniesienia jako takiego raczej nie mam. Zauważyłam natomiast, że czytane przeze mnie mnie książki mocno ewoluowały. Beletrystyka najczęściej mnie nudzi. No chyba, że to sf, bądź fantasy, lub historyczne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że można z Tobą o wszystkim pogadać (i o filozofii, i o seksie) :)
      Miałem kiedyś znajomego, który czytał sporo książek filozoficznych, ale 90% jego wypowiedzi dotyczyło seksu i to tylko strony technicznej;)

      Ja najbardziej lubię biografie i książki historyczne. Chociaż lubię też Wołoszańskiego, a to chyba bardziej beletrystyka;)

      Usuń
  5. Czytanie rozwija, mniej lub bardziej, ale rozwija. Mi pomogło zwalczyć robienie błędów ortograficznych, poszerzyło mój język i rozwinęło wyobraźnie. Mimo, że dziś czytam zdecydowanie mniej niż kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z tym czytaniem jest odwrotnie. Jeszcze w liceum prawie w ogóle nie czytałem, natomiast od kilku lat czytam bardzo często i przeczytałem dziesiątki książek.
      Zgadzam się, na pewno czytanie rozwija:)

      Usuń
  6. ja się muszę przyznać, że odkąd zaczęłam studiować czytam znacznie mniej... po wchłanianiu podręczników najczęściej już nie mam ochoty na kolejne rozdziały nawet jeśli mają to być książki dla odprężenia... i widzę że np. moja ortografia na tym cierpi ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało który uczeń w Polsce lubi czytać lektury, a u mnie paradoksalnie miłość do czytania książek zaczęła się od lektur szkolnych.
      Spodobały mi się książki Dostojewskiego czy Żeromskiego i od tamtego czasu sporo czytam:)

      Usuń
  7. Książki zdecydowanie poszerzają horyzonty. Na studiach również nie miałem czasu czytać, bo czas zajmowała nauka. Teraz nadganiam zaległości.
    W sumie znam paru ludzi, którzy nie czytają, bo nie lubią. Są dość hmm... dziwni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak czytania spowodowany brakiem czasu - rozumiem.
      Gorzej, gdy ktoś nie czuje w ogóle potrzeby czytania. To rzeczywiście zawęża horyzonty.

      Usuń
  8. Ja jedynie ubolewam nad brakiem czasu bo stosik książek do przeczytania robi się co raz to wyższy .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam żadnego stosiku, bo pożyczam w bibliotece, a tam też można znaleźć sporo nowości:)

      Usuń
  9. To zależy jeszcze co się czyta... :-)

    Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz rację. To nie moja bajka, ale myślę, że mimo wszystko lepiej czytać harlequiny czy poradniki niż nic.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. I Ty również masz rację. Niektórzy zdziwiliby się jakie osoby przychodzą do biblioteki i co w ogóle wypożyczają. Wiem, bo pracuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. a jest jakiś powód, żeby nie czytać? Bo ja szczerze takiego nie znam. Właśnie skończyłam czytać książkę Pozdrowienia z Korei, która zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie. Jeśli chcecie poznać niezwykły świat, jakim jest Korea Północna warto sięgnąć po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla wielu ludzi takim powodem jest brak czasu. Ale dla mnie to nie jest wytłumaczenie, bo w tym roku przeczytałem już 30 książek, a mam sporo różnych zajęć.
      Mnie też bardzo ciekawią takie kraje jak Korea Północna.
      Cieszę się, że mieszkam w Polsce:)

      Usuń