6 września 2014

Jak ja przeżyłem tyle lat bez pisania blogu?

Kilka miesięcy temu pisałem na blogu, że nie mam weny. Rzeczywiście, nie wiedziałem o czym pisać posty, nie miałem żadnych pomysłów. Ostatnio wróciła mi wena, mam sporo pomysłów, ale paradoksalnie wcale mnie to nie cieszy. Bo wena wróciła mi, gdy niedaleko granicy Polski dzieje się źle. Może bardzo źle. Ale nie o tym jest ten wpis.

Bez czego nie mogę wyobrazić sobie życia? Na pewno bez żony, chociaż wiele lat byłem sam i jakoś funkcjonowałem. Na pewno bez pracy, chociaż jej nienawidzę. Ale wolę pracować w beznadziejnej pracy niż skończyć jako żul pod sklepem. Na pewno bez pisania blogu, choć ma on dopiero półtora roku.

Bardzo lubię poezję. Ale był czas, gdy przez kilka lat nie napisałem ani jednego wiersza. Bardzo lubię pływanie, ale był czas, że przez kilka lat ani razu nie byłem na basenie. Bez blogu nie wyobrażam sobie życia. Może za kilka lat zlikwiduję go całkowicie, ale na tę chwilę chcę pisać jak najdłużej. Czytając wywiady z aktorami, uderzyło mnie to, że większość z nich mówiła, że musi grać w filmie lub teatrze, by nie zachorować psychicznie. Ja chyba mam tak z pisaniem blogu. A przynajmniej tak myślę.

40 komentarzy:

  1. To może świadczyć o tym, że pisanie/blogowanie jest Twoją pasją, albo o tym, że uzależniłeś się od niego ;) ale nawet jeśli to takie przyjemne uzależnienie..
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jest i pasją i uzależnieniem;)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Ja już miałem usunąć moją witrynę, albo ściślej mówiąc, nie opłacać kolejnego roku serwera (hosting wygasał w tym miesiącu) ale jak sobie pomyślałem, że miałbym w ogóle nic nie napisać? Co innego mieć takie miejsce i po prostu nie pisać nic z braku weny, a co innego nie mieć takiego miejsca. Zdecydowałem się opłacić kolejny rok. Chyba traktuję blog jak moje dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze zrobiłeś, że przedłużyłeś:)
      Ja na tę chwilę nie wyobrażam sobie zlikwidować blog, chociaż za jakiś czas, kto wie..

      Usuń
  3. Ja ze swoim blogiem wystartowałam we wrześniu i też myślę, że moje życie od tego momentu nabrało smaku, bez którego teraz trudno by mi było wyżyć. Tak więc Cię rozumiem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We wrześniu, ale, jak się okazuje, w tym zeszłorocznym:). To tak, jak ja. Pod koniec miesiąca będę obchodzić rocznicę swego blogowania.

      Usuń
    2. Chyba myślimy podobnie:)

      Usuń
    3. Pewnie, że zeszłorocznym, co za przeoczenie :-)

      Usuń
  4. Nawet nie myśl o likwidacji blogu. Zresztą nowe czasy przyniosą nowe wyzwania. Gdy zaczynamy pisać, nigdy nie wiemy, w jakim kierunku nas to poprowadzi.
    Strachy, o których wzmiankujesz, są również i moim udziałem.
    Chociaż ostatnio trochę sobie odpuściłam:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie o tym nie myślę, ale kiedyś może tak się stać.
      Chyba, że będę sławnym blogerem, to wtedy nie;)
      Ja też staram się nie myśleć o wojnie. Najlepiej zająć się czymś pożytecznym np. komentowaniem blogów:)

      Usuń
  5. A ja nie wyobrażam sobie życia bez uwieczniania na fotografiach wszystkich ważnych dla mnie chwil. No i oczywiście również bez moich bliskich - ludzie, których kocham, bardzo wiele dla mnie znaczą i pokuszę się na stwierdzenie, że bez nich nie potrafiłabym po prostu być sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie bliscy też są bardzo ważni.
      Fotografię lubię, ale bardziej oglądać, bo nie mam lustrzanki, więc prawie nie robię zdjęć. Zresztą do robienia dobrych zdjęć też trzeba mieć talent;)

      Usuń
  6. każdy ma takie swoje miejsce, taka rzecz, która daje mu siłę, spokój:) dużo lepiej znaleźć to w błogowaniu niż jakichś używkach:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pewno blogowanie jest o wiele pożyteczniejszym uzależnieniem niż palenie, picie czy ćpanie;)

    OdpowiedzUsuń
  8. To się chyba uzależnienie nazywa... ale pewnie jedno ze zdrowszych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno zdrowsze jest uzależnienie od blogowania albo sportu niż palenia czy picia:)

      Usuń
  9. Nie wyobrażam sobie życia bez moich najbliższych. Syna. Bezpieczeństwa. Dlatego od hucpy w Newport zła chodzę i kurwami rzucam. I pewnie wściekłego posta na bloga wysmaruję w ramach terapii ;)
    A poza tym nie wyobrażam sobie bez czytania, grania, spacerów. Bez pracy sobie wyobrażam i to jest bardzo piękne wyobrażenie, ale niestety nie jestem bogatym żyjącym ze spadku rentierem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie miałem żadnych złudzeń co do szczytu w Newport. To było faktyczne pozwolenie, by Rosja robiła na Ukrainie, co tylko chce.
      Każdy z nas chciałby robić to, co kocha i tylko na tym zarabiać:) Ale udaję się tylko kilku procentom ludzi..

      Usuń
  10. ja ze wszystkim co w jakiś sposób artystyczne, kreatywne mam tak, że mogę tworzyć tylko w stanie nieszczęśliwości. i nie wyobrażam sobie zycia bez malowania, ale malować teraz ni cholery nie mogę. od jakiegoś roku moja wyobraźnia śpi. Ale to znaczy też, że jestem stosunkowo szczęśliwa, więc pozwalam sobie na taki zastój ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, mamy podobnie. Kiedyś, gdy miałem strasznie trudny czas w życiu - napisałem dużo wierszy. Później miałem kilka lat przerwy, a od jakiegoś czasu przez Putina i osobiste wydarzenia znów piszę poezję..

      Usuń
    2. a widzisz, jednak i Putin może się przysłużyć

      Usuń
  11. No cóż, wena przychodzi, i odchodzi, tylko trzeba się jeszcze nauczyć jak ją zatrzymać na dłużej. Myślę, że ciekawość poznawania świata, nawet poprzez pisanie bloga, temu sprzyja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie blog chyba bardziej pełni rolę terapii. Pisząc wyrzucam z siebie złe emocje i strachy.
      A przy okazji dostając komentarze i czytając inne blogi mogę poznawać świat:)

      Usuń
  12. hmm ja nie wyobrażam sobie życia bez rodziny...
    a co do blogowania, to ja swojego bloga czasem porzucam...ale zawsze wracam węc chyba też mi ciężko bez niego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez rodziny też nie wyobrażam sobie życia.
      Ja na razie piszę blog już półtora roku i mam nadzieję, że jeszcze wiele miesięcy będę regularnie pisał

      Usuń
  13. Widzę, że jesteś pełen sprzeczności. Ale taki sprzeczny po ludzku, jeżeli wiesz o co mi chodzi ;-) Myślę, że blogowanie ma w sobie coś z uzależnienia... Aktorzy uzależniają się od gry, blogerzy od pisania. I kiedy się wejdzie w ten świat, nie chce się go opuszczać ;-)
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam się cieszę z tego uzależnienia, bo to takie pożyteczne.
      Wiem, że jestem człowiekiem paradoksów. Ale już się do tego przyzwyczaiłem;)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  14. Piękny wpis. Taki szczery i osobisty, a jednocześnie w sumie dotyczący wielu Twoich czytelników - blogerów.

    A jeśli chodzi o poezję, to czekam na kolejny twój wiersz. Uwielbiam je. Są takie prawdziwe.

    Dobrej nocy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:)
      Jeśli je uwielbiasz, to czuję się zobowiązany;)
      Wiesz, z wierszami zacząłem coś robić (m.in. dzięki Twoim dobrym recenzjom), ale na razie nie chcę zapeszać.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o wiersze na Twoim blogu - to zaglądam, wypatruję i czekam :-)

      A jeśli chodzi o Twój tajny, wierszowy projekt to popieram w pełne3j rozciągłości, trzymam kciuki i też czekam na jakieś wieści, jak już będziesz mógł coś więcej powiedzieć :-)

      Usuń
    3. Oj, przed chwilą wrzuciłam tu komentarz odnośnie Twoich wierszy, ale mi jakiś dziwny ludzik wyskoczył, krzycząc, że wystąpił błąd :-(

      Mam nadzieję, że jednak mój komentarz się jakoś odnajdzie prędzej czy później. W każdym razie, trzymam kciuki za projekt!

      Usuń
    4. Jest komentarz o wierszach, nie ma ludzików;)

      Wiesz, teraz jak zacząłem myśleć coś więcej o wierszach, to widzę jak wiele mi jeszcze brakuje. Pracuję nad nimi, zmieniam, poprawiam, pokazywałem je komuś, kto się na tym zna.
      Jeśli coś wyjdzie na pewno tym się podzielę.
      Dzięki za wsparcie i za popychanie do przodu:)

      Usuń
  15. Uwielbiam, gdy ludzie mają pasje i są od nich uzależnieni. Nieważne czy to blogowanie czy jazda na rowerze. Byleby nie było to picie piwa na murku pod sklepem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę podobnie. Lepiej być uzależnionym od biegania, chodzenia po górach czy czytania książek niż od picia taniego piwa pod sklepem.

      Usuń
  16. Bez bloga zdecydowanie da się żyć, ale można ześwirować. Mnie właśnie blog trzyma w pionie, już samo wyrzucenie z siebie tego co leży na sercu pomaga.
    A co do weny, tak już z nią jest, albo nie ma jej wcale albo jest w nadmiarze. A nawet jeśli jej nie ma to nie ma co od razu usuwać bloga, bo dobrze mieć takie miejsce, do którego można wrócić, choć nie można tak całkiem zapominać o blogu, aby nie zarósł on chwastami. Nic nie trwa wiecznie i choć teraz wena przybyła to pewnie kiedyś również Ty zdecydujesz się usunąć bloga, gdy stwierdzisz, że już nie jest Ci on tak potrzebny do życia. Ale mam nadzieję, że to odległa przyszłość, bo z chęcią przeczytam wiele następnych Twoich notek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to mnie zastanawia. Jak ja nie ześwirowałem, nie pisząc blogu przez tyle lat. A może ześwirowałem, tylko o tym nie wiem;)
      Miałem przez kilka miesięcy taki czas, że nie miałem weny, ale mimo to zmuszałem się do pisania. To był dobry wybór, bo ostatnio wena wróciła:)

      Usuń
  17. blogowanie mniej szkodliwe od alkoholu czy papierosów ;) bloguj do woli ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Często jest tak, że jeśli już czegoś się ,,spróbowało" i jakoś nam to przypadło do gustu albo się do tego przyzwyczailiśmy, to nawet jeśli nie mamy z tym czymś styczności każdego dnia, to i tak z jakimś sentymentem do tego wracamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co racja, to racja. To tak jak z bokserem wracającym do boksu kilka razy po kilkuletnich przerwach albo z pisarzem wydającym książki raz na 10 lat.
      Przed naszą pasją nie ma ucieczki:)

      Usuń