27 września 2014

Czy można żyć z pisania?

Zawsze zastanawiałem się, czy można żyć z pisania. Czy można żyć z pisania książek, wierszy albo artykułów w internecie. Piszę o tym, bo wielu blogerów to świetni pisarze. Mistrzowie słowa. Chciałbym, żebyście oświecili mój umysł. Mam małą wiedzę na ten temat.

Od dziecka lubiłem pisać. Lubiłem pisać wypracowania w szkole i pamiętnik wieczorami. Gdy byłem nastolatkiem marzyłem, by pisać w jakiejś gazecie. Mojego marzenia nigdy nie udało mi się zrealizować. Kilka razy udałem się z moimi artykułami do regionalnej gazety, ale nikt nie chciał ich opublikować. Jedyne czego się dowiedziałem to to, że za dobry artykuł można dostać 150-200zł. Innym razem rozmawiałem z pracownikiem internetowego portalu regionalnego, ale usłyszałem, że mogę pisać za darmo, więc podziękowałem za tę propozycję. 

Moja znajoma pisze artykuły do czasopisma religijnego. Dostaje za 1 artykuł 100zł. To całkiem fajny hajs, ale nie jestem hipokrytą, by pisać co innego niż myślę. Nie chcę też się sprzedawać i odpowiadać na ogłoszenia, jakich pełno w necie o pisaniu artykułów za kilka złotych za 1 stronę..

A jakie są Wasze doświadczenia z pisaniem za pieniądze?

48 komentarzy:

  1. W dzisiejszych czasach niezwykle trudno jest wyżyć z pisania. Nie oszukujmy się, że jest inaczej. Udaje się to jedynie wąskiej grupie osób. Niebagatelną rolę w tej sytuacji pełnią korzystne układy. Nic dodać, nic ująć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykre jest to, co piszesz. Ale jeśli w polityce, samorządach, fundacjach czy korporacjach są układy, to w tej branży też muszą być..

      Usuń
  2. Myślałam, że chodzi o inne pisanie... artykuły są, delikatnie mówiąc, trochę szybko przemijające. Mnie marzy się stworzenie kilku powieści; póki co brak mi zarówno czasu, jak i umiejętności zebrania moich pomysłów w spójne całości, ale mam nadzieję, że kiedyś się uda.
    Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czegoś trzeba zacząć;)
      Wiesz, ja też mam takie marzenie, by wydać książkę, ale to plany do zrealizowania najwcześniej za kilka lat.
      Na pewno trzeba wierzyć i ciężko pracować.

      Usuń
  3. Też lubię pisać i też kiedyś myślałam o tym, by w jakiś sposób zarabiać na pisaniu (chociażby pisząc artykuły do lokalnej gazety) ;]
    Wiesz, wydaje mi się, że można żyć bez pisania, bo nie każdy to lubi. My jesteśmy w pewnym sensie uzależnieni od słowa pisanego, ale są tacy, którzy nawet nie myślą, by w jakikolwiek sposób myśli/informacje przelewać "na papier".
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy chęci, ale szkoda, że tego nie wykorzystujemy finansowo.. Chociaż może kiedyś.. :)
      Niektórzy nie piszą, ale najgorsze jest to, że nie niektórzy w ogóle nie czytają..
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. To może się udać tylko wybitnym i to jak mają szczęście uzyskać wsparcie .Bywa raczej na odwrót. Zarabiać trzeba w jakiś sposób na życie, a pisać, malować, rzeźbić, komponować, śpiewać ... Innymi słowy realizować się twórczo po robocie, nawet na własny użytek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak uważam, że najlepiej mieć stałą pracę na etat, a po pracy realizować swoje pasje.
      A nuż po jakimś czasie uda się odnieść artystyczny i finansowy sukces:)

      Usuń
  5. Wiele czynników ma to wpływ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. Dlatego zapytałem Was, blogerów, bo sam mam bardzo małą wiedzę na ten temat, a wielu blogerów to wybitni artyści słowa:)

      Usuń
  6. Może czasem warto zacząć od pisania za gdzieś za darmo (w zależności od renomy i popularności gazety), chociażby po to, żeby pokazać się i swoje teksty szerszej publiczności. Niestety częściej wybiera się artykuły osób, które napiszą coś za darmo nawet jeśli jakościowo są dużo gorsze. Większość gazet nie dba o to, jak napisany jest artykuł, a już z pewnością czytelnicy nie rozwodzą się nad jego artystycznymi walorami.

    Swój blog to dobra alternatywa, może stanowić swego rodzaju portfolio, które możesz zaprezentować starając się "sprzedać" swój felieton lub artykuł do jakiejś gazety. Tak przynajmniej ja to widzę. Inna opcja? Założenie własnej gazety! A co :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za darmo, to ja prowadzę blog;)
      Jeśli miałbym pisać do jakiejś gazety czy portalu internetowego, to chciałbym mieć jakąś kasę za swoje myślenie.
      Masz rację, czasami jak czytam jakieś teksty w lokalnych gazetach albo portalach, to mam wrażenie, że piszą je gimnazjaliści..
      Nieźle pojechałaś z tą gazetą. Ale pomarzyć można;)

      Usuń
    2. Od tego są właśnie marzenia :)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. A więc pod tym względem jesteśmy bardzo podobni :-) Ja jeszcze nie zarabiam na pisaniu, marzę o tym i kiedyś się zorganizuję. Tak szczerze, to praca zawodowa mi w tym przeszkadza niestety ;-) Spędzam tam 8 godzin, potem obowiązki związane z prowadzeniem domu, trochę biegania, blog i inne pasje, a doba ma tylko 24 godziny i spać trzeba. Z czegoś muszę zrezygnować, inaczej się nie da, ale niestety, blogowanie bardzo polubiłam... Wspominasz o pisaniu artykułów, zajrzyj pod ten link, może Cię to zainteresuje: http://reachblogger.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za link:)
      Wiesz, lepiej, że masz zbyt mało czasu, bo jesteś zabiegana, niż zbyt dużo wolnego czasu. Gdy jest się zabieganym, jest się lepiej zorganizowanym.
      Może kiedyś uda nam się zarabiać na pisaniu, czego sobie i Tobie życzę:)

      Usuń
  8. jedyne doświadczenie jakie miałam z pisaniem za pieniądze to jakieś prace zaliczeniowe na semestr czy prezentacje maturalne... Do gazet raczej nie będę próbować, wolę wysyłać na konkursy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo kasy można zarobić na pisaniu prac licencjackich czy magisterskich, ale ja bym się bał to robić, a poza tym nie chciałbym za kogoś myśleć i pisać.
      Do jakich konkursów wysyłasz?

      Usuń
  9. Nigdy nie pisałam za pieniądze, więc nie mam doświadczenia. Moja pani profesor od polskiego udowadniała mi, że nie potrafię pisac i jestem do bani. Minęły lata. Na szczęście nie musiałam nic pisać i redagować, do czasu. Przeszłam przez pewne doświadczenie, po którym nie potrafiłam się pozbierać. Zaczęłam pisać, wywalając z siebie to co we mnie jest. Okazuje się, że potrafię pisać. Pisała też blog pewna pani ucząca języka polskiego. Dała mi wiarę nie tylko w siebie, ale i w to, że moje pisanie ma sens. Więc piszę. Choć od niedawna w nowym miejscu. Piszę od 7 lat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję, że piszesz już 7 lat. To duże osiągnięcie:)
      Dla mnie pisanie też jest formą terapii i w ogóle taką zdrową formą wyrzucania złych emocji, a przy okazji pisanie daje mi sporo radości.

      Usuń
  10. W szafkach mam wiele prac na różne tematy, które najczęściej pisałam na jakieś konkursy. W sumie chciałabym gdzieś je opublikować, nawet za darmo, ale ciągle nie mam czasu, żeby się za to zabrać. Tak naprawdę czas mam, ale jakoś po prostu tak wychodzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas zawsze by się znalazł, ale może boimy się porażki i dlatego nie próbujemy publikować. Tak chyba jest w moim przypadku. Nigdy nie pisałem do konkursów, ale może czas zacząć..

      Usuń
  11. Od dawna marzyłam, żeby zarabiać na tym, co kocham, choć w dzisiejszych realiach jest to naprawdę ogromny wyczyn. Jakoś rok temu zdecydowałam się wysłać swoją pracę do wydawnictwa; nie liczyłam jednak, że coś z tego będzie. Jakiś czas później dostałam maila, wykazującego zainteresowanie tym, co wysłałam. Tak właśnie wydałam książkę... Zarobiłam naprawdę mało co. Satysfakcja może i jest - pieniędzy nie ma:) No ale trudno... Obecnie próbuję w konkursach literackich...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w szoku, że nie ma pieniędzy z książki. Nie myślałem, że zarabia się kokosy, ale przynajmniej jakieś godziwe pieniądze..
      Gratuluję wydania tej książki i życzę Ci sukcesów w konkursach:)

      Usuń
  12. Kiedyś pisałam opowiadania - nawet dwa z nich zostały w zbiorowej antologii pokonkursowej opublikowane, ale już to samo w sobie było nagrodą, o żadnej kasie za to nie było mowy :-) . Wydaje mi się, że z pisania - zwłaszcza artystycznego - bardzo trudno byłoby się utrzymać.

    Co do gazet - gdybym miała gwarancję, że nie będą mi narzucane tematy a potem cięte i przekręcane teksty, to może bym zaryzykowała. A tak, to chyba pozostaje mi blog :-) . Cóż z tego, że piszę za darmo, skoro piszę kiedy chcę i o czym chcę a to jest bezcenne :-) .

    Pozdrawiam :-) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję tych opowiadań:)
      Wiesz, myślę sobie, że nie ma już komuny, nie ma cenzury, ale jednak jest polityczna i katolicka poprawność.
      Dlatego pewnie masz rację z tymi gazetami.
      Przynajmniej na blogu możemy pisać, co chcemy:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  13. też kiedyś o tym marzyłam, a właściwie nadal marzę. chciałabym jednak napisać książkę, ale.....zobaczymy. nic nie podpowiem, bo nie pisałam za kasę. chyba za duża jest konkurencja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli 90% blogerów to skryci, niedoszli pisarze albo poeci;)
      Życzę Ci, by kiedyś udało się napisać i wydać tę książkę:)

      Usuń
  14. Widzę, że będę pierwszym doświadczonym w pisaniu zarobkowym. Byłem po jednej stronie - jako piszący, i po drugiej, jako redaktor w wydawnictwie. Jak to wygląda? Po pierwsze nie zrzucajmy odpowiedzialności na układy, układy się nie sprzedają, więc wydawnictwa wydają to, co uznają za dobre. Oczywiście, debiutantowi nie jest łatwo się przebić, ale przecież każdy znany autor był kiedyś debiutantem. Przed debiutantem stoją dwa zadania - napisania czegoś dobrego oraz umiejętność zainteresowania tym osoby decyzyjnej. Mam znajomą, która całkiem niedawno postanowiła, że zrealizuje marzenie bycia pisarką. Dwa lata od podjęcia decyzji była już autorką pierwszej wydanej powieści, teraz ma ich na koncie cztery. Na pewno z tego nie da się utrzymać, ale można pomyśleć o przejściu w pracy na pół etatu :-)
    Artykuły należy wysyłać do gazet. Jedni płacą dobrze (np. warszawska Wyborcza), inni kiepsko lub wcale (lokalne wydania Wyborczej). Jest zapotrzebowania na wiedzę typu poradnikowego. Pisałem przewodniki turystyczne i nie są to duże pieniądze, ale jakiś zarobek jest. Dobrze zarabiają autorzy podręczników szkolnych, najlepiej ci z podstawówki. I też nie jest tak, że bardzo ciężko zostać takim autorem, tylko trzeba chcieć i mieć dość duże pojęcie o przedmiocie szkolnym.
    Najlepiej spróbować dotrzeć do wydawców, lecz przedtem napisać coś, skończyć, dać komuś niezależnemu do recenzji, jednym słowem odważyć się :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za bardzo szerokie i rzetelne opisanie tematu:)
      Sporo się dowiedziałem od Ciebie.
      Czyli jednym słowem - trzeba próbować, próbować i jeszcze raz próbować, a może kiedyś się uda. I oczywiście poprawiać warsztat i nawiązywać przydatne znajomości. Wszystko jest do zrobienia.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Ja bym trochę odwrócił kolejność. Najpierw trzeba napisać coś, co samemu uzna się za dobre oraz wartościowe na tyle aby pokazać to światu. Po drugie zastanowić się, kim jest mój czytelnik i gdzie go znajdę. I czy jest to czytelnik, który wyda pieniądze, aby zakupić moje dzieło. Po trzecie można komuś dać do recenzji (warto!). Po czwarte zastanowić się nad kanałem dystrybucji Wydawnictwo papierowe, internetowe, a może samodzielna sprzedaż przez internet (znam takich, którzy tak zarabiają). Po piąte, jeżeli jest to tradycyjny wydawca, to nie wysyłać w ciemno na adres mailowy, tylko zastanowić się, jak sprawić, aby przeczytał. I po szóste - bloger ma łatwiej, bo już ma czytelników :-)

      Usuń
    3. Bloger ma dużo łatwiej, bo ma wielu czytelników, może ulepszać swój warsztat, może dowiadywać się wielu przydatnych informacji, jak np. teraz od Ciebie:)
      Na razie jestem na etapie ciągłego poprawiania swoich utworów. Pokazałem je też komuś, kto zna się na literaturze. Staram się eliminować błędy, które mi wskazał, ale jeszcze strasznie dużo pracy przede mną.
      Jeszcze raz dzięki za tyle informacji:)

      Usuń
  15. Myślę, że z pisaniem jest tak jak w każdym innym zawodzie - wszystko zależy od tego jak dobry w tym jesteś. Jeżeli piszesz jedną książkę na 5 lat, to raczej z tego nie wyżyjesz. Ale jeżeli napiszesz coś, co stanie się bestsellerem i jeszcze zrobisz z tego trylogię, to spokojnie zarobisz. Z publikacji w gazetach może da się wyżyć, pod warunkiem, że piszesz do kilku. A blogi? Są tacy, którzy utrzymują, że potrafią się tego utrzymać. Mają talent, trochę szczęścia, trafili z tematem w czasie i teraz zbierają tego owoce. Szczęściarze ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że najlepiej podchodzić do wszystkiego holistycznie. Można próbować z gazetami, książkami, blogiem, a może chociaż jedna z tych rzeczy wypali i będzie przynosiła kasę.
      Żeby to tylko jeszcze było takie proste;)

      Usuń
  16. myślę, że wszystko zależy w duże mierze od talentu ale też w dużej mierze od szczęścia i znajomości :) ja sama nigdy się nie zastanawiałam nad tym, bo aż tak bardzo pisać nie lubię, ale teraz jak zadałeś pytanie to sama jestem ciekawa jak to jest :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Talent ma na pewno duże znaczenie, ale też ogromne znaczenie ma ciężka praca.
      Jest wielu piosenkarzy, którzy mają beznadziejny głos, a zrobili kariery. Podobnie jak wielu brzydkich aktorów;)
      Dlatego chyba najlepiej nastawić się na ciężką pracę i poprawianie warsztatu.

      Usuń
  17. Też chciała bym pisać nie jedynie na blogu. Nawet za free. Tyle,że wciąż uważam, że nie umiem pisać dobrze. Blog może być niezłą wprawką w sumie. Czym więcej tym lepiej. Do pisania artykułów na zamówienie nie bardzo umiem się przymierzać - to kwestia chyba wewnętrznej dyscypliny - bo ze mnie taki typ co pisanie pod konkretne tematy uważa za ograniczanie ;)
    Książki. Cholera kiepsko to widzę, gdy miano bestsellerów uzyskują takie grafomańskie wybryki jak 50 twarzy żenady. Może trzeba pisać jakieś thrillery erotyczne czy cuś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie jestem mistrzem pisania i wiele jeszcze pracy przede mną, ale trzeba próbować.
      Masz rację - blog to świetne miejsce na naukę pisania.
      Co do książek, to skoro udało się autorowi, o którym piszesz, to dlaczego nie nam;)

      Usuń
  18. Z tego co wiem, to na pisaniu książek da się zarobić i godnie żyć ale potrzebna jest rzesza czytelników. Jako debiutant zgarniesz drobniaki w porównaniu z tym co zgarnie taki Pilch. To nie ameryka, gdzie można żyć w luksusie z pisania opowiadań i bloga o joggingu. Mimo wszystko cała ta otoczka związana z pisaniem, szczególnie powieści. Magia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajoma znajomej rzuciła świetną posadę - wykładowcy akademickiego i żyje tylko z pisania książek dla dzieci, więc można żyć dobrze z samego pisania.
      Dla mnie to też magia i robienie tego, co się kocha:)

      Usuń
  19. Blog to faktycznie dobre miejsce do pisania, ale głównie ... notatek i brudnopisów. Dziennikarstwo też nie jest monostylowe, bo inaczej się pisze felietony, inaczej sprawozdania, a jeszcze inaczej newsy. Podobnie jest chyba z książkami, lubimy czytać dobre teksty, ale czasem zatęsknimy za literaturą faktu, beletrystyką, kryminałem, itd. Poza tym i mistrzowi słowa trafi się słabszy tekst, a czasem ktoś nieznany podbije świat czymś nowym, chociaż banalnym. Myślę, że nie ma uniwersalnej recepty na pisanie i na zarabianie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dodać, nic ująć:)
      Zgadzam się i z dziennikarstwem i z książkami. Czytanie tylko jednego rodzaju książek, rzeczywiście jest nudne.
      Tak jak piszesz - wybitnym pisarzom też trafi się beznadziejny tekst, a nieznane osoby podbiją rynek czymś ciekawym, ale nie odkrywczym.
      Nie zgodzę się tylko co do blogów, bo jest trochę wybitnych blogerów, którzy tylko z tego żyją.

      Usuń


    2. Ja nie twierdzę, że blogi to gorszy sposób publikacji, przecież nawet tegoroczny noblista Paul Krugman pisał swoje doskonałe teksty na blogu.

      http://www.radioram.pl/articles/view/8352/Bloger-dostal-Nobla-Zobacz

      Tutaj, na blogach piszą wszyscy, i to jest właśnie fajne.

      Usuń
    3. W blogach jest fajne też to, że można dyskutować i wymieniać poglądy z czytelnikami. Pisząc artykuły tylko w formie papierowej - nie ma takiej możliwości.

      Usuń
  20. -- czy z pisania można zarabiać... pewnie można, podobno nawet prowadząc bloga, ale to nie moja bajka... fajnie jest natomiast to, że można się otworzyć, co nie znaczy obnażyć ze swojego JA... otworzyć dla innych i otwarcie podyskutować,napisać co gryzie i co boli... ostatnio zrobiłam jeszcze jeden krok... zaczęłam (próbuję) pisać wiersze... różnie to wychodzi ale.... aaaa no i wiem, ze TY też piszesz... więc może pora je pokazać.. ja się odważyłam i zapraszam..

    http://wiersze.kobieta.pl/autor/alina-ala-53580

    -- pozdrawiam ciepluteńko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że piszesz wiersze. Podobał mi się Twój ostatni o starości. Czytałem też na tej stronie i podobają mi się, z jednej strony są proste, ale z drugiej mają też sporo metafor i głębokich treści:)
      Może nigdy nie dorównasz Szymborskiej, a ja Miłoszowi, ale na pewno warto pisać, choćby po to, by jak piszesz - wyrzucić z siebie emocje i skłonić innych do refleksji.
      Wiesz, ja też ostatnio staram się prezentować moje wiersze szerszej publiczności, ale zobaczymy, co z tego wyjdzie.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  21. Opowiem jak to było u mnie.
    W 2012 roku wpadłem na pomysł aby napisać poradnik dla uzależnionych od alkoholu. Mam doświadczenie i świadomość tego że umiem je przekazać (powiało próżnością co ;) W maju 2013 roku zacząłem pisać. Najpierw złożyłem sobie szkielet, następnie wszystko jakby samo się lało ze mnie (to znaczy tekst :).
    We wrześniu skończyłem pisać, na ogół zawsze rano, wstawałem godzinę lub półtorej szybciej niż powinienem wstać przed pracą kiedy żona i córka spała. Przy 6-cio letnim dzieciaku nic się nie napisze :P . Między czasie zacząłem się zastanawiać jak wydać. Bóg zapłać za internet, "darmowe" źródło informacji. Koniec, końców zdecydowałem się wydać pierwszą książkę za własne pieniądze ( w resztkach wolnego czasu lugałem na budowach by uzbierać na swoją fanaberię). Plusem w porównaniu do tradycyjnego wydawcy jest czas realizacji, znacznie większy zarobek (% od ceny okładkowej) i kilka innych. Podstawowy minus to leżąca dystrybucja. Wydawca zarabia w momencie wydruku i czy książka się sprzeda czy nie to już mu ta lata i powiewa. Oczywiście nie winie mojego pierwszego wydawcy (jest naprawdę wart polecenia) bo miałem tego świadomość. Widzicie jest mnóstwo książek bdb. które się nie sprzedają. Bo niby jak mają się sprzedać kiedy nie mają reklamy? Księgarnie i spece od marketingu nie chętnie zajmą się książką bo nie mają pewności czy ktoś kupi nieznanego autora. To logiczne prawo handlu! Tak więc nikogo nie winiąc, wpadłem na pomysł pisania bloga, tak aby czytelnicy którym podoba się mój styl pisania mogli się też zapoznać z książką. Blog i książka zabrały ochłapy mojego czasu. Zanim wyszła pierwsza książka (kwiecień 2014) napisałem drugą. Pomysł pojawił się w grudniu 2013, ukończyłem ją trzy miesiące później. Byłem dość pewny tytułu bo to coś nowego na rynku. Pierwsza kniga ma dość dobre oceny i opinie książki czytelnej. Blog ma czytelników i co ważne wskakuje w google pod różnymi frazami (założyłem go w listopadzie 2013) Tak jak pisano wcześniej złożyłem sobie portfolio, było się czym pochwalić więc w czerwcu br. wysłałem książkę do kilkunastu dużych, klasycznych wydawców z branży rozwoju osobistego i ezoteryki. Dwa miech później dostałem propozycję współpracy, ucieszyłem się jak gwizdek :D Książka wyjdzie wiosną 2015r. Obecnie mam rozgrzebane dwie kolejne pozycje, ale od maja br. zająłem się przedsiębiorczością więc bardziej sobie plumkam niż zdzieram klawisze w kompie. Odpowiadając na pytanie czy idzie zarobić. Moje zarobki z pisania to bardziej taki drobniutki bonus na waciki dwa razy w roku (dopiero będzie pierwszy raz) Z drugiej zobaczymy jak będzie. Pisać będę bo
    pracuję w brany budowlanej i nie wyobrażam sobie siebie z 60-tką na karku 20m nad ziemią. Daje mi to frajdę a fajnie dostawać kasę za to co się lubi robić :) Generalnie buduję sobie książkami i blogiem bardziej fundament pod przyszłość :)
    Tak czy siak uważam że idzie się utrzymać z pisania jak również z innych rzeczy, tylko tak:
    Trzeba duuuuuużo czasu i energii a to kosztem czegoś ,najczęściej rodziny :(
    Trzeba duuuuuużo determinacji i cierpliwości !!!
    Trzeba jeszcze dwóch wyższych punktów i kilku innych spraw :) Miłego pisania koledzy i koleżanki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie dużo napisałeś w komentarzu, ale dzięki za wiele cennych informacji:)
      Gratuluję odwagi, bo pierwszą książkę wydałeś własnym kosztem, życzę Ci, by książka, która wyjdzie w przyszłym roku była popularna, przyniosła Ci kasę i satysfakcję:)

      Masz rację, trzeba poświęcić bardzo dużo czasu i energii. Czas zawsze można wygospodarować, gorzej jest z tą energią i determinacją. Ale bez determinacji i ciężkiej pracy niczego się nie osiągnie.

      Usuń
  22. Zarabianie na pisaniu to na prawdę ciężki kawałek chleba. I co prawda to prawda udaje się to tylko nielicznym, ale to wcale nie musi zniechęcać do pracy ;)

    OdpowiedzUsuń