6 lipca 2014

Z jakim przystajesz, takim się stajesz

Kilka lat temu byłem na weselu, gdzie pan młody wyglądał jak szczypiorek, a panna młoda miała kształty mocno rubensowskie. Po kilku latach spotkałem to małżeństwo. Przeżyłem szok, była panna młoda dalej wyglądała tak samo, a były pan młody przytył ze 40 kg!!
Kilka lat temu byłem na weselu znajomego. Znajomy nie był gruby, ale miał brzuszek piwny, natomiast panna młoda była chuda jak modelka. Minęło niewiele ponad rok. Znajomy wygląda dalej tak samo, a jego żona przytyła jakieś 20kg!!
Takie upodabnianie się do kogoś nie odnosi się tylko do wyglądu, ale po wyglądzie jest najlepiej widoczne.
Jest sporo przypadków, gdy aktywny fizycznie i umysłowo, żywiołowy, życzliwy kawaler, po ślubie staje się zgorzkniałym, leniwym pantoflarzem spędzającym każde popołudnie przed telewizorem. Albo inteligentna, pełna życia i ciekawych pomysłów panna, po ślubie zaczyna pić i przestaje dbać o siebie, bo jej mąż nigdy nie trzeźwieje, a i uderzyć czasem potrafi.
Na szczęście, są też pozytywne przypadki. Mąż mobilizuje żonę do zrzucenia zbędnych kilogramów, bo sam ćwiczy i świetnie wygląda. Żona mobilizuje męża do zdobycia lepszego wykształcenia, bo sama kończy studia. Żona nie nadużywa alkoholu, więc jej mężowi alkoholikowi łatwiej jest wytrwać w abstynencji. Mąż podczas seksu zadowala żonę na tysiąc sposobów, więc ona odwdzięcza się tym samym:)

36 komentarzy:

  1. Otóż to. Wszystko zależy od człowieka, jego predyspozycji i chęci. Ważna jest też osoba, z którą najwięcej czasu spędzamy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osoba, z którą spędzamy najwięcej czasu jest bardzo ważna, bo stajemy się do niej podobni.
      Ważne, by stawać się podobnym w pozytywnych sprawach:)

      Usuń
  2. Z ta nadwaga to ja bym uważał.Sam mam w rodzinie kilka osób które przytyły z powodu kuracji lekami hormonalnym bo wszystko inne zawiodło.A oczywiście są wrzucone do worka razem z tymi, którzy zapuścili się na własne życzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że tak jest, bo sam znam kilka osób, które przytyły po zażywaniu tabletek przeciwalergicznych.
      Akurat opisane przeze mnie autentyczne przypadki pokazują osoby, które po ślubie zaczęły więcej jeść i mniej się ruszać.

      Usuń
  3. Jaka miła końcówka ;)
    A tak poważnie, to poza tym, że zgadzam się z tym, co napisałeś, to słyszałam też co czymś takim jak upodabnianiu się małżonków po ślubie - w takim sensie, że "stają się podobni z twarzy" ;] a może po prostu tak się dopierają.. ale nieraz spojrzy się na parę, a oni mają te same kształty nosów, ust, podobne kształty twarzy, rysy itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałem, by chociaż zakończenie było pozytywne:)
      Często już przed ślubem, ludzie tak się dobierają. Dobierają się według wzrostu, ale też, jak piszesz - według rysów twarzy, ale to już chyba podświadomie.

      Usuń
  4. Ciekawy temat, a przykłady z życia można mnożyć chyba w nieskończoność. Szkoda, że jednak złe nawyki zdajemy się łapać szczególnie łatwo, natomiast gdy ktoś namawia do uprawiania sportu, rzucenia palenia, zdrowego odżywiania to najczęściej idziemy w zaparte i toczymy z nim wojnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie najgorsze, gdy ktoś zaczyna się obżerać, pić dużo alkoholu albo palić, bo jego partner tak robi.
      Niestety, niektórzy żyją według zasady "wszystko, co dobre jest nielegalne, niemoralne albo skraca życie".

      Usuń
  5. No tak jest, ale to w sumie nic dziwnego. W związku często tracimy swoje ja i któraś ze stron często bierze na siebie przyzwyczajenia tej drugiej osoby i według nich zaczyna żyć. Zamiast tak robić lepiej byłoby wzajemnie się mobilizować i wspierać i po prostu zostać sobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie byłoby zawsze być sobą:)
      Ale to jest strasznie trudne. Niektórzy przyjmują nawet sposób myślenia partnera..

      Usuń
  6. Małżeństwo niewątpliwie wpływa na zmiany w obu "połówkach" tego związku. Ciekawe, że miałeś okazję poznać tylko te pary, gdzie zmiana była negatywna. A o pozytywnych tylko domyślasz się, ze istnieją. Może jest to jakoś statystycznie uzasadnione, że częściej nakłaniamy innych do złego niż dobrego? Tak sobie luźno rozmyślam.
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak to nie było pozytywnych przykładów zmian? Przecież kilka ostatnich zdań to właśnie takie pozytywne i autentyczne przykłady.
    Coś ostatnio chyba nie dostrzegasz mojego tytułowego Słońca;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Końcówka faktycznie wywołuje uśmiech na ustach :)
    Co do tematu postu, faktycznie tak jest, że ludzi się do siebie upodabniają. Czytając początek myślałam, że podasz same negatywne przykłady, a jednak są i pozytywne :)
    Przykłady niewątpliwie można by mnożyć w nieskończoność, ale taka jest prawda. Czasami poznaję nowych znajomych i widzę, że pasują do siebie wyglądem, niczym pies pasujący zazwyczaj do właściciela :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo trafne spostrzeżenie, że psy upodabniają się do właścicieli. A może odwrotnie;)
      W każdym razie długonogie, zadbane panie często mają yorki, a łysi, napakowani panowie - pitbulle.

      Usuń
  9. Ciekawe spostrzeżenia :-) . Jednak ogólnie jestem przeciwniczką ulegania jakimkolwiek wpływom. Pewnie, że częściowo odbywa się to nieświadomie, ale najważniejsze, żeby każdy z partnerów pozostał sobą, pielęgnował swoje indywidualne zainteresowania oraz pasje... Pozostał wolny po prostu :-) . Bo najgorszy jest taki związek, który tłamsi osobowość.

    A otwartość w seksie jest jedną z podstaw szczęśliwego współżycia (rozumianego szeroko :) ).

    Pozdrawiam :-) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świadomie raczej nie ulegamy wpływom, ale nieświadomie - jak najbardziej.
      Zgadzam się z Tobą, że najlepiej pozostać sobą:) I starać się brać od innych to, co najlepsze.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. I że tak powiem skupię się na ostatnim akapicie Twojego posta:)
    Uczmy się i bierzmy przykład od tych, którzy robią coś fajnego w życiu, potrafią nie tylko brać, ale też dawać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też podoba się ostatni akapit;)
      Warto uczyć się od innych pozytywnych zachowań i umiejętności, a nie tylko negatywnych.

      Usuń
  11. Jako młoda mężatka napiszę, że faktycznie człowiek zmienia swoje przyzwyczajenia, ale mogą one iść też w dobrym kierunku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po ślubie albo po wspólnym zamieszkaniu musimy dostosować się do drugiej osoby.
      Na szczęście, tak jak piszesz - możemy się nauczyć dobrych nawyków:)

      Usuń
  12. Kiedyś porównałem ludzi do gąbek. Świat to basen, wypełniony wodą z rozlanymi farbami, farby nie są zmieszane więc w każdej części basenu są inne kolory. Te kolory to przekonania w danym środowisku. Moje środowisko to mój świat, może to być miasto, drużyna piłkarska, gromadka znajomych, wioska, osiedle, blok czy nawet rodzina. Jeżeli w danym miejscu wiodący kolor to czerwony to niby jak mam stać się niebieski kiedy chłonę to co w okół?! Nawet nie wiem że taki kolor jest! Uwierzcie mi że mój świat kiedyś wyglądał znacznie inaczej, uwierzcie mi że dałbym się wtedy pociąć za idee które wyznawałem! Dlaczego łatwiej stoczyć się w dół przy kimś niż podciągnąć w górę? To proste, w dół wystarczy nic nie robić, a ten "gorszy" który jest tuż obok jest dla mnie pocieszeniem że w końcu sam nie jestem, wszyscy tak mają :P miłego, Aquarius.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawy przykład z tym basenem:)
      Rzeczywiście, jeśli ktoś wychowywał się np. w patologicznej rodzinie, a jego znajomi z podwórka byli przestępcami, to trudno wymagać od niego, by był inny..
      Takich przykładów jest niestety sporo.
      Najgorsze jest właśnie to, o czym piszesz, gdy porównujemy się do gorszych od nas. Zamiast brać przykład z lepszych..
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  13. Z tym ostatnim to trochę się zapędziłeś chyba w marzeniach ;)
    A tak poważnie - to taka wymówka tylko. I dowód na to, że po ślubie ludzie przestają dbać o siebie i własną atrakcyjność. Bo dlaczego gruba żona nie schudła do gabarytów małożonka, tylko poszło w drugą stronę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami marzenia stają się rzeczywistością:)
      Co do wymówek, to każda wymówka, by czegoś nie robić, jest dobra. A to zła pogoda, a to zły sąsiad, a to zła teściowa. A co dopiero ślub;)

      Usuń
  14. Tych pozytywnych przypadków jest chyba jednak (niestety) mniej. Coraz mniej. Przeważnie ludzie już na starcie dobierają się mniej więcej podobnie; słowa, że przeciwieństwa się przyciągają, nie są do końca trafne. A co do takich wahań wagi... to kwestia zmiany trybu życia, podświadomego dostosowywania się do drugiej połówki. Niektórzy pozostają przy swoich racjach, a inni zmieniają się, sami nie wiedząc, kiedy. Maleńkie minusiki miłości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uważam, że przyciągają się podobieństwa, a nie przeciwieństwa.
      Ludzie w ogóle chyba mają jakąś skłonność do destrukcji i do brania złych przykładów, a nie uczenia się od najlepszych.
      Na szczęście są też wyjątki:)

      Usuń
  15. Trafne spostrzeżenia. Ja przed ślubem byłem raczej szczupły, a żona należała do tych anatomicznie zbudowanych. Potem ja kilka kg. wyskoczyłem w górę, a żona spadła. Po kolejnym dziesięcioleciu wróciliśmy do normy. Niestety odechciało mi się ciągnąć doktorat, więc mnie wywalono, a żona nie poszła na specjalizację. Za to Kamasutrę przerobiliśmy na wylot, a więc większość Twoich obserwacji ma uzasadnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli potwierdza się to, o czym pisałem.
      Ale przerobiliście całą Kamasutrę, a to jest nie lada wyczyn:)

      Usuń
  16. ten pozytywny wpływ obserwuję w swoim związku :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Gratuluję i życzę Wam, by było tak dalej:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Niekoniecznie, ale prawdopodobne, że tak się stanie. Tylko, kto zostanie przeciągnięty na drugą stronę? Chyba słabsza osobowość...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli upodobni się do złego, to słabsza osobowość.
      Ale jeśli upodobni się do dobrego, to mądra osobowość:)

      Usuń
  19. Hhahaaaa... urocza konkluzja! :-D

    To prawda z tym upodabnianiem. Jako ciekawostkę powiem Ci, że gdy byłam w ostatniej ciąży z drugim dzieckiem, ja utyłam przez całą ciążę łącznie tylko 9,5 kilo, a mój mąż w czasie tej ciąży utył 8 kilo! :-D

    Znam też przypadek, gdy pies i właścicielka z biegiem lat niesamowicie upodobnili się do siebie nawzajem! Wyglądali niemal jak rodzeństwo!!! :-D :-D :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie słyszałem o różnych przypadkach, gdy faceci tyją, gdy ich partnerka spodziewa się dziecka.
      Z psami, to już ekstremalne przykłady, ale rzeczywiście są takie przypadki;)

      Usuń
  20. Ha, wybornym sposobem na apodyktycznego męża jest jego utuczenie ;) Utyty w granicach rozsądku małżonek łagodnieje, przywiązuje do fotela i pilota. Z żoną mam wrażenie to nie przejdzie, bo większość z nich popadnie we frustracje spowodowaną nadwagą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Utuczenie? Nie wiem, czy to dobry pomysł, bo taki gruby i leniwy facet siedzący przed tv, może zacząć pić dużo piwa, a alkohol powoduje agresję i impotencję;)

      Usuń