30 lipca 2014

Soczyste, zielone góry - Bieszczady




Korci mnie, by napisać o czymś smutnym albo brutalnym. Ale jak mógłbym to zrobić, gdy za oknem świeci moje tytułowe Słońce, a temperatura przekracza 30 stopni. Siostry blogerki i bracia blogerzy leżą teraz na piasku, opalają się, piją zimne piwo, a ja miałbym smęcić i przynudzać?

Skoro jesteśmy przy letniej tematyce, to opiszę kolejne góry, które lubię. Bieszczady. Wolę Tatry, ale zielone góry mają swój urok. Na przykład taki, że są zielone. Uwielbiam tę soczystą albo wyblakłą zieleń (zależną od pory roku). W Bieszczadach fajne jest też to, że chodzi tam o wiele mniej turystów niż w Tatrach. Możemy więc na spokojnie pokonywać szlaki i zdobywać szczyty, a nie przepychać się między tabunami ludzi.

Lubię Tarnicę - najwyższy szczyt Bieszczad - 1346 m.n.p.m. Jest na nim krzyż, więc może on być namiastką Giewontu. Wyjście na Tarnicę nie jest trudne, początkujący mogą ją spokojnie połknąć. A widoki są świetne.

19 lipca 2014

Gdzie na wakacyjny urlop?




Widzę, że na blogach cisza i spokój, a za oknem Słońce grzeje mocno i soczyście, więc nie będę poruszał trudnych albo smętnych tematów. Skupię się na tematyce wakacyjnej. 

Urlop jest potrzebny każdemu pracującemu. Jeśli ktoś na swoim urlopie ciągle siedzi przed służbowym laptopem albo ciągle myśli o pracy, to czas na zmianę pracy albo zmianę myślenia. W pierwszych latach swojej pracy, przejmowałem się nią w weekendy albo podczas urlopów, od jakiegoś czasu staram się mieć ją w dupie. Przemówiłem sobie do rozumu w ten sposób, że zbyt mało zarabiam, by myśleć o pracy w swoim wolnym czasie.

Na razie nie mam urlopu, ale pomarzyć można za darmo. Marzę sobie o miejscach, które kiedyś odwiedzę. Za jeziorami nie przepadam, morze lubiłem jako dziecko, a od kilku lat niezmiennie najbardziej lubię góry. Byłem w Bieszczadach czy Pieninach, ale moimi ulubionymi górami zawsze są Tatry. Nie jestem oryginalny, ale zawsze mieszkam w Zakopanem. Wiadomo, że fajnie jest przejść się po Krupówkach, zjeść oscypka od starszej pani czy napić się piwa w góralskiej restauracji. Ale mój czas zajmuje głównie chodzenie po górach. Po kilku dniach zdobywania szczytów, jestem zmęczony fizycznie, ale lżejszy psychicznie, a myślenie jest czystsze.

A jakie są Wasze ulubione miejsca na spędzenie wakacyjnego urlopu?

11 lipca 2014

Sezon ogórkowy w pełni. Blogerzy na wakacjach




O tym, że mamy sezon ogórkowy, możemy się przekonać nie patrząc nawet w kalendarz. Wystarczy poczytać blogi i zobaczyć, że posty pojawiają się ostatnio o wiele rzadziej niż jeszcze kilka tygodni temu. Bardzo fajnie, że tak jest. Jedni wypoczywają nad jeziorami, inni w górach, jeszcze inni nad morzem. Jednym słowem - ładują akumulatory.
Niektórzy, tak jak ja - pracują. A temperatura powietrza i palące Słońce nie zachęcają do pracy. Ale nie narzekam, bo wielu moich klientów wypoczywa albo pracuje gdzieś sezonowo, widzę to po tym, że od lipca przychodzi ich zdecydowanie mniej niż w czerwcu. Zresztą za jakiś czas, ja też będę miał urlop.
A Wam, blogerom, którzy jesteście teraz na urlopach życzę udanego wypoczynku, dużo Słońca, a później powrotu z naładowanymi akumulatorami i świetnymi pomysłami:)

6 lipca 2014

Z jakim przystajesz, takim się stajesz

Kilka lat temu byłem na weselu, gdzie pan młody wyglądał jak szczypiorek, a panna młoda miała kształty mocno rubensowskie. Po kilku latach spotkałem to małżeństwo. Przeżyłem szok, była panna młoda dalej wyglądała tak samo, a były pan młody przytył ze 40 kg!!
Kilka lat temu byłem na weselu znajomego. Znajomy nie był gruby, ale miał brzuszek piwny, natomiast panna młoda była chuda jak modelka. Minęło niewiele ponad rok. Znajomy wygląda dalej tak samo, a jego żona przytyła jakieś 20kg!!
Takie upodabnianie się do kogoś nie odnosi się tylko do wyglądu, ale po wyglądzie jest najlepiej widoczne.
Jest sporo przypadków, gdy aktywny fizycznie i umysłowo, żywiołowy, życzliwy kawaler, po ślubie staje się zgorzkniałym, leniwym pantoflarzem spędzającym każde popołudnie przed telewizorem. Albo inteligentna, pełna życia i ciekawych pomysłów panna, po ślubie zaczyna pić i przestaje dbać o siebie, bo jej mąż nigdy nie trzeźwieje, a i uderzyć czasem potrafi.
Na szczęście, są też pozytywne przypadki. Mąż mobilizuje żonę do zrzucenia zbędnych kilogramów, bo sam ćwiczy i świetnie wygląda. Żona mobilizuje męża do zdobycia lepszego wykształcenia, bo sama kończy studia. Żona nie nadużywa alkoholu, więc jej mężowi alkoholikowi łatwiej jest wytrwać w abstynencji. Mąż podczas seksu zadowala żonę na tysiąc sposobów, więc ona odwdzięcza się tym samym:)