7 czerwca 2014

Ciesz się, że w ogóle masz pracę!

Przepraszam, że ostatnio jestem monotematyczny. Przepraszam, że piszę o tym samym. Ale od jakiegoś czasu, z różnych powodów, nie mam weny, by napisać jakiś głęboki wiersz albo jakiś śmieszny post.
Praca jest jedną z najważniejszych spraw w naszym życiu. W pracy spędzamy większość życia!! Niektórzy umierają podczas pracy, inni mają depresję przez chorego szefa, inni przepłacają pracę uszkodzonym kręgosłupem. Ale są też ludzie, którzy zarabiają świetną kasę, a do tego mają zajebistą satysfakcję z pracy. Ale im zazdroszczę..
Od 2008 roku mamy kryzys. Pierdolony kryzys. Finansowy. Społeczny. Spowodowany przez prezesów banków, szefów korporacji i polityków. A jego koszty ponoszą miliony, miliardy najbiedniejszych ludzi. Jak zawsze w historii świata. 
Mamy kryzys, więc kilka milionów ludzi wyjechało z Polski za granicę. A mimo to, ci którzy zostali powinni cieszyć się, że w ogóle mają pracę. Powinni cieszyć się, że są ochroniarzami za 1200, kasjerkami za 1500 albo urzędnikami za 1800zł.

30 komentarzy:

  1. A żebyś wiedział ,że się większość ludzi cieszy ,że ma w ogóle jakąkolwiek pracę , ja też się cieszę ,że pracuję , nie mam pracy bóg wie jakiej , nawet ją lubię , czasami padam na twarz , ale jak nie ma co robić to już się martwię aby nie nastąpił jaki krach i się utnie dochód.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest przerażające, ale to prawda. Lepiej mieć jakąkolwiek pracę niż nie pracować wcale i nie mieć kasy.

      Usuń
  2. W mojej pracy, a jest to także budżetówka, już od dwóch lat nie żadnych podwyżek, jeśli nie liczyć wzrostu dodatku za wysługę lat, a wcześniej były podwyżki rzędu do stu złotych miesięcznie brutto - ze dwa razy to tak po 30 zł było ;-) Mimo to siedzimy cichy, bo jak się fika, to można usłyszeć standardową odzywkę, o ogonku chętnych na moje miejsce, czekających pod bramą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest podobnie z tymi podwyżkami. Raz na kilka lat podwyżki rzędu 50zł. Nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać.
      A wielu ludzi mówi, że w budżetówce niby jest tak świetnie..

      Usuń
  3. Miałam koleżankę, która pracowała na stacji benzynowej i jak ona lub któryś z pracowników mieli jakieś zażalenia odnoście np. warunków pracy zawsze słyszeli jedno "nie podoba się to idź do Tesco, na twoje miejsce chętnych jest 20 osób" i na tym się rozmowa kończyła...
    Natomiast jeśli chodzi o moją pracę i ogólnie o mój zawód ( technik dentystyczny ) to jak to moja szefowa powiedziała, z tego powinni reportaż zrobić i puścić w Teleexpressie, bo inaczej nikt nie uwierzy jak się pracuje w tym zawodzie. Jedna z ostatnich takich sytuacji to, gdy w piątek rano wpada wkurzona szefowa, a wkurzyła ją pewna stomatolog, mając najpierw pretensje, że dzień wcześniej o 19 już! nie było jej w pracy, a następnie żądając aby do niedzieli zrobiła pacjentowi od nowa protezę ( na wykonanie tego typu protezy termin wynosi 1-1,5 tyg. ) a gdy szefowa przypomniała jej jakie są terminy i że nie będzie siedzieć przez weekend i nocami usłyszała "pani jest bezczelna".
    W mojej pracy zarobki zależą od ilości wykonanej pracy, mój rekord to 35 protez i nieco ponad 1500zł ( na szczęście od lipca będą nowe kontrakty, więcej pracy i zarobie coś więcej niż te grosze ). I teraz coś dla porównania i małego szoku, szefowa dała mi do przeczytania jakiś czas temu artykuł, w którym pisało, że połowa pracowni protetycznych upadnie, a to dla tego, że pracuje się poniżej kosztów, protezy na NFZ ( prywatne są nieco droższe ) sprzedajemy stomatologom za 150zł, z czego mamy 30%, bo 70% to są koszta materiałów itd., a koszt wyprodukowania takiej protezy to 400-500zł, przeliczyłam sobie ile bym miała, gdyby technik dentystyczny dostawał tyle ile powinien i uwaga miałabym jakoś 4tys. zł, czyli tyle ile powinno się zarabiać, żeby normalnie żyć, a ile jest, bez komentarza....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam się na protetyce, ale z tego co piszesz, to musi być ciężka praca.
      Rzeczywiście 1500zł za 35 protez nie powala na kolana..
      Jest strasznie ciężko w wielu branżach. Jedyne, co możemy zrobić, to zmienić branżę, założyć coś swojego albo czekać na koniec kryzysu gospodarczego, który trwa już 6 lat!!
      Życzę Ci, żebyś kiedyś zarabiała te 4 tysiące:)

      Usuń
  4. Sytuacja gospodarcza i rynek pracy zmusza nas do zadowolenia z niezadowalającej pracy. Realia :) Na ten przykład moja Siostra pracuje w supermarkecie za około 1500 zł. Co drugi weekend wolny. Jest na dziale mięsnym. Tyra jak wół. Dorobiła się żylaków i problemów z kręgosłupem bo wbrew pozorom to cholernie ciężka praca fizyczna (podnoszenie skrzynek z ubojem, rąbanie kości itp. bo facet w sklepie jest 1). Podpisuje dwie listy: jedna "właściwa", druga o nadgodzinach, które są niewypłacane..Nie będę pisała o reszcie mojego rodzeństwa, które obecnie przebywa w Anglii i życie ma mlekiem i miodem płynące jeśli chodzi o pieniądze..Kocham swój Kraj, staram się moje narzekania zminimalizować, nie snuć sądów itp. Swoje życie chcę wieść w Polsce, robić to co lubię i mieć zapewniony byt na przyzwoitym poziomie jednak czasami myślę, że to utopia..
    PS: Zbieg okoliczność bo w podobnej tematyce jest moja nowa publikacja, a przynajmniej piszę co nie co o tym przedstawionym przez Ciebie problemie. Telepatia? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam kilka osób, które pracują w drogeriach, dyskontach czy supermarketach, i to naprawdę ciężka praca np. nocne, wielogodzinne dostawy towaru.
      Za granicą, za taką samą pracę zarabia się kilka razy więcej niż w Polsce. A do tego w naszym kraju, żeby dostać szeregowe stanowisko, często trzeba mieć znajomości. Ale cóż, to nasza Ojczyzna..
      Albo telepatia, albo po prostu bardzo ważny temat dla Polaków;)

      Usuń
  5. Hmm chyba nic nowego nie napiszę w tym temacie.. mogę Ci tylko powiedzieć na pocieszenie, że doskonale rozumiem Ciebie i Twoje zdenerwowanie, oburzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja nawet nie jestem oburzony. Przyzwyczaiłem się do takiego stanu rzeczy. Nie wiem, czy to dobrze czy źle..

      Usuń
  6. Cieszyć się z 1500 zł nie ma z czego, bo ledwo starcza na caly miesiac. Jednak narzekać też nie lubie, bo to nic nie wnosi. Idę do przodu, mam swoj cel i wiem, że go osiagnę. Tak mi łatwiej, po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przez długi czas narzekałem na beznadziejną pracę i małe zarobki.
      Ciągle szukam czegoś innego, ale przestałem narzekać. Tak chyba jest lepiej dla własnego zdrowia psychicznego..

      Usuń
  7. zbliżają się wakacje więc lada moment zacznę szukać pracy... niestety nie mogę zacząć pracować od lipca, bo mam praktyki (nawet takie praktyki w jakimś sensownym miejscu czasem ciężko bez znajomości załatwić - aż dziwne że nie chcą darmowych "pracowników") i mam cichą nadzieję, że jakimś cudem na sierpień i wrzesień nie zostaną same oferty w stylu "roznoszenie ulotek" . . co prawda pracę wakacyjną znaleźć bez porównania łatwiej...
    i już się boję tego momentu kiedy skończę studia i znajdę się w punkcie w którym będę musiała jakoś sobie poradzić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, gdy byłem na studiach, zupełnie inaczej wyobrażałem sobie swoją karierę zawodową.
      Mam beznadziejną pracę, ale widzę, że sporo osób po studiach w ogóle nie ma stałej pracy!! To jest przerażające.

      Usuń
  8. Kryzys nie dotknął tylko tych, co najbardziej dotknąć powinien, polityków!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Przez decyzje polityków, ale też bankowców i rekinów biznesu, cierpią miliardy ludzi.
      A sprawcy kryzysu mają się świetnie..

      Usuń
  9. Miałam co nieco na wykładach o kryzysie z 2008, do tego jeszcze robiłyśmy z koleżankami prezentację na ten temat i tak szczerze, to okazało się że USA to wcale nie ma się jakoś super-hiper. Nam Polakom ciągle się wydaję, że nie licząc Wschodu, to mamy się najgorzej, a wszędzie indziej to prostu jest niebo. Jasne, że nie ma u nas sielanki. Jasne, że płace są nieprzyzwoicie niskie. Ale tak jak tu zarabiamy niewiele, to kto wie ile będziemy zarabiać za granicą? Pewnie, że są ludzie co wyjeżdżają i nie wracają, bo żyje się im teraz znacznie lepiej. Ale przecież wielu wróciło, wielu się nie udało. O nich się już nie mówi... Bo wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma....
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ale jest taka różnica, że w Polsce na określonym stanowisku zarobisz 2000zł, a w Anglii, Niemczech czy Norwegii, na takim samym stanowisku zarobisz 10.000zł.
      Kolosalna różnica jest też w pomocy społecznej i różnych zasiłkach rodzinnych. W Polsce becikowe to 1000zł, a w Norwegii - kilkanaście tysięcy!!
      Jesteśmy kilkadziesiąt lat za Europą Zachodnią.
      Chociaż są też kraje w Afryce, Azji czy nawet w Europie, gdzie jest gorzej niż w Polsce..
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Tylko dlaczego porównywać się do tych gorszych? -> tego zabrakło mi na koniec Twojego komentarza.
      Rozumiem Twój punkt widzenia, ale czasem mam wrażenie, że ludziom zagranica kojarzy się z ósmym cudem świata i to bez żadnych zastrzeżeń. Zgadzam się, że porównując te same stanowiska, pracownik za granicą zarobi więcej i mimo wyższych kosztów utrzymania będzie mu się to nadal opłacało. Niemniej zawsze wiążę się to z jakimiś wyrzeczeniami: miejscem zamieszkania, rozstania z rodziną lub przyjaciółmi, nieznajomość języka. Nie wydaje mi się, aby każdy się nadawał do takiego trybu życia. A przynajmniej ja mam takich znajomych, co wyjechali ale poddali się po paru latach. Mimo dobrych zarobków i dobrych perspektyw na przyszłość, emocjonalnie nie byli w stanie tego udźwignąć i wrócili...

      Usuń
    3. Zawsze będą kraje, gdzie żyje się o wiele lepiej niż w Polsce jak Niemcy, Wielka Brytania czy Szwecja, ale będą też dziesiątki krajów, gdzie żyje się gorzej.
      To prawda, że zawsze jest coś za coś. Zarabia się dużą kasę, ale często rozpadają się rodziny i związki. Sam znam kilka takich przypadków. Dorośli jakoś poukładają sobie życie, ale najbardziej cierpią dzieci.

      Usuń
  10. Nie masz za co przepraszać, poruszasz ważny temat, bardzo ważny niemal dla każdego z Nas, a irytacja jest właściwym uczuciem. Co można zrobić? Robić swoje, mieć marzenia, dążyć do ich spełnienia i nauczyć się doceniać to, co już się ma, nawet jeśli to jest tak mało. Najgorsze co człowiek może zrobić to tylko narzekać, płakać, wpędzać się w depresję, nerwicę i niszczyć sobie zdrowie z powodu sytuacji, która nie jest wynikiem jego działania tylko obojętności, niedbałości rządzących. Co by się nie działo zawsze do przodu, choćby dobra myślą, pozytywnym nastawieniem, ale na przód:)

    OdpowiedzUsuń
  11. W pełni się z Tobą zgadzam. Jeszcze jakiś rok temu, byłem całkowicie zafiksowany na punkcie pracy. Ciągle myślałem, jaką mam beznadziejną pracę, i jak bardzo chciałbym ją szybko zmienić. A to tylko powodowało niepotrzebny stres i frustrację.
    Teraz dalej chciałbym zmienić pracę, ale podchodzę do tego dużo spokojniej. Myślę o innych rzeczach, a nie tylko o pracy, bo to do niczego dobrego nie prowadzi..
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to jest dobre, właściwe nastawienie, gwarantuje spokój, zdrowie, a w rezultacie skuteczniejsze działanie i osiągnięcie upragnionego celu :) pozdrawiam :)

      Usuń
  12. Najważniejsze to zachować spokój, w podejmowaniu decyzji. Jeżeli chodzi o kryzys to za bardzo nie rozumiem tego, skoro od lat parkingi supermarketów są pełne, od lat!
    Wiecie, jest takie powiedzenie, "Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma". Wielką cnotą jest być zadowolonym z tego co się ma, a wystarczy się nie porównywać. Praca? Spędzę w niej dużą część życia, więc niech ma ręce i nogi. Oczywiście, głupie było by narzekanie i oczekiwanie na poprawę warunków. Jednak nie można żyć z granatem w tyłku! Takie mówienie że trzeba się cieszyć z tego co się ma, jest jak mówienie żony czynnego alkoholika,"no zły chłop nie jest, wypłata przyniesie, nie bije za często, bo jak uderzy to tylko po pijanemu, na trzeźwo to złoty chłop a co ja bym bez niego sama zrobiła" jakoś takim kobietom wszyscy się dziwią... Dla mnie natomiast wielkiej różnicy nie ma. Owszem, zgadzam się że warto się cieszyć z tego co mam, natomiast jeżeli wszystkie znaki na niebie i ziemi (czytać uczucia i emocje) mówią zmień coś w życiu, to trzeba zmienić a nie zrzucać odpowiedzialność na kraj, system, polityków czy sąsiada. Miłego, Aquarius.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kowalem swego losu każdy bywa sam..." - to też tylko słowa, słowa, słowa...
      A z tym granatem to faktycznie problem. Ani usiedzieć, ani chodzić w obawie, że się zawleczka odczepi...

      Usuń
    2. Wiesz, ja mam taki specyficzny (często ironiczny) styl pisania.
      To, że powinniśmy się cieszyć z każdej i byle jakiej pracy, to była oczywiście ironia.
      Nie mogę się zgodzić, że nie widać kryzysu. Może pod hipermarketami go nie widać, ale widzę, że liczba klientów pomocy społecznej rośnie naprawdę lawinowo. Poza tym ogromna liczba Polaków wyjechała do pracy za granicę.
      Zgadzam się z Tobą, że cieszenie się z takiej sytuacji jest chore. Dobry przykład z tą żoną alkoholika.
      Tak samo uważam, że narzekanie na wszystko, nic nie zmieni.
      Myślę, że najlepiej doceniać to, co się ma, ale jednocześnie szukać czegoś lepszego i dążyć do zmiany na lepsze.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  13. Dlatego ja uważam, że państwo, prawo, ale i całe społeczeństwo powinno wspierać drobną przedsiębiorczość. Klimat dla rozwoju małych firm powinien być w Polsce jak najbardziej sprzyjający. Wówczas bardzo wiele z tych osób, które są w czymś dobre, pracowite, pełne energii do działania - nie musiałoby u nikogo żebrać o etat i o te 1500 zł,l tylko miałoby więcej odwagi, żeby zakładać małe, własne biznesy.

    W tylu krajach rozumie się tę prawidłowość, tylko nie u nas... Niby dziś łatwiej jest niż kiedyś założyć samą działalność, ale potem prowadzić jest ją trudno - z wielu przyczyn, m.in. w związku z różnego typu miesięcznymi, zbyt wysokimi obciążeniami.

    Także na razie jest jak jest...

    Pozdrawiam Cię, Maks :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polacy są naprawdę pracowici i pomysłowi. Wielu z powodzeniem mogłoby prowadzić własny biznes, ale tak jak piszesz - polskie państwo utrudnia własną działalność. Jeśli składka ZUS wynosi ok. 1000zł miesięcznie, to jak ludzie mają zakładać firmy..
      Pozdrowienia dla Małgorzatki:)

      Usuń
  14. Ale się nie cieszą, bo wraz z kryzysem ekonomicznym postępuje znacznie gorszy kryzys- człowieczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedno z drugim jest ściśle związane, i nie ma co się dziwić, że ludzie są nieszczęśliwi, gdy nie mają kasy, mają beznadziejną pracę albo w ogóle jej nie mają.

      Usuń