15 maja 2014

Praca na etacie czy własna firma?

Gdy byłem nastolatkiem, marzyłem o prowadzeniu własnej firmy. Wyobrażałem sobie, że jestem szefem firmy, mam swój wypasiony gabinet, a do pracy jeżdżę luksusowym samochodem. Życie jak to życie, brutalnie zweryfikowało moje marzenia..
Od kilku lat pracuję na etacie, mam beznadziejne zarobki, bardzo duży stres oraz poziom frustracji, bo ta praca nie jest w żaden sposób rozwijająca ani prestiżowa.
Chociaż są też jakieś malutkie plusy tej roboty np. stała i wypłacana na czas pensja (w prywatnych firmach jest z tym różnie) albo to, że nie trzeba wyrabiać na siłę coraz wyższych norm (jak w bankach czy firmach ubezpieczeniowych). 
Często myślę o założeniu własnej działalności. Ale przeraża mnie to, co dzieje się na rynku pracy. Znam kilka osób, które miały własne firmy w różnych branżach, ale musiały je zamknąć z powodu osławionego kryzysu gospodarczego. Na pewno chciałbym być sterem, żeglarzem i okrętem. Tylko czy woda nie zalałaby mi pokładu, i nie poszedłbym na dno? 
A może wystarczy zadać sobie proste, ale też jakże trudne pytanie: Co w życiu lubisz robić? I zacząć to robić:)

54 komentarze:

  1. Ja mam własną firmę i na razie zarabiam na niej niezbyt wiele (nie ma jeszcze roku - grunt że nie dokłądam), ale przyznam szczerze, że to co robię w ramach tej działalności, to jedyne co mnie naprawdę cieszy. Ja jestem za tym, żeby mieć ciastko i zjeśc ciastko, ale rozumiem, że nie w każdej branży można mieć jednocześnie i firmę i etat - pod tym względem jestem szczęściarą. Powodzenia i odwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - w niektórych zawodach trzeba prosić szefów o pozwolenie na dodatkową pracę, w innych zawodach można nawet być wywalonym z roboty, jeśli gdzie indziej się dorabia:/
      Dzięki:) A Tobie gratuluję prowadzenia własnej firmy i życzę sukcesów:)

      Usuń
  2. Nie ma to jak ciepła posadka w państwowej firmie:-))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, gdybym był dyrektorem albo chociaż kierownikiem w budżetówce, to bym mówił, że to ciepła posadka;)
      Ale praca na szeregowym stanowisku już nie jest taka świetna:/

      Usuń
  3. Ja jestem za własną działalnością, po pierwsze dlatego że mogę robić to co lubię i mieć z tego kasę. Po drugie każdy wysiłek włożony we własną działalność może dać wprost proporcjonalne wynagrodzenie, na etacie prędzej czy później nadgorliwość się zemści... Na własnej działalności nie musze, to znaczy muszę ale to muszę jest inne ;). Buduję coś własnego a to motywuje. Oczywiście jest masa różnych rzeczy które mogą wydać się niebezpieczne ale przy odpowiedniej wiedzy ryzyko maleje. Etat według mnie daje jedną rzecz, iluzję bezpieczeństwa. Tak naprawdę nie ma dzisiaj czegoś takiego jak stała praca. Sam obecnie pracuje na pól gwizdka na etacie, prowadzę bloga i do końca roku planuje wydać drugą książkę. Powolutku też zaczynam torować sobie drogę do własnej działalności (wykonuje małe zlecenia) Powiem tak, to wszystko kosztuje dużo czasu i energii, ale uwierzcie naprawde warto! Pozdrawiam, Aquarius.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego chciałbym prowadzić coś swojego. Bo pracując jako pracownik socjalny (ale też gdybym był np. urzędnikiem czy policjantem) mogę mieć 50 klientów, a mogę mieć nawet 100, i dostaję za to taką samą kasę. To jest zajebiście frustrujące i zniechęcające do robienia czegokolwiek ponad minimum.
      We własnej firmie musimy zapieprzać, ale im bardziej zapieprzamy, tym mamy więcej kasy i satysfakcji.
      Powodzenia w wydaniu książki:)
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Własna działalność - świetna sprawa :) Też kiedyś o tym myślałam, ale nie wiem co by się w mojej miejscowości utrzymało.. bo tu już wszystko jest i jak ktoś otwiera coś nowego, to równie szybko ten interes zwija. Trzeba mieć dobry pomysł, no i robić to, co się lubi ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - problemem może być to, jeśli mieszkamy w małej miejscowości. Wtedy trzeba otworzyć działalność w większym mieście albo wstrzelić się jakąś niszę.
      Żebyśmy tylko wiedzieli w jaką..
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. "A może wystarczy zadać sobie proste, ale też jakże trudne pytanie: Co w życiu lubisz robić? I zacząć to robić:)"

    Tylko żeby jeszcze ktoś za to płacić chciał ;) . Ja bym pettsiterem chętnie została, może jeszcze kiedyś... W swojej pracy też doceniam regularność i pewność wypłat. Teściowie z kolei mają własną, małą firmę - im się udało, ale początki mieli trudne a i teraz zdarza się zastój w interesie i wiadomo, że wówczas wszystko na ich głowie a szeregowy pracownik w firmie nie musi się przejmować choćby opłatą czynszu za wynajem lokum na placówkę... No ale to, że sami o wszystkim decydują i wolne mają, kiedy chcą - świetna sprawa.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robić to, co się lubi, i jeszcze dostawać za to kasę, to chyba marzenia większości ludzi.
      Na przykład panowie stojący codziennie rano pod sklepem, mogliby pracować w fabryce alkoholu jako degustatorzy;)
      A tak poważnie, to wszystko ma plusy i minusy, ale bycie sterem, żeglarzem i okrętem jest bezcenne.

      Usuń
  6. Gospodarka w krajach o podobnym do naszego systemie nie może funkcjonować prawidłowo w oderwaniu od polityki władz państwa, i oczekiwań społeczeństwa, a z tym u nas jest dramatycznie. Skoro nie ma gospodarki to i trudno długoterminowo inwestować we własny biznes. A przerzucanie się ze sprzedaży śledzi, na taniec na rurze jest bez sensu mimo tego, że obecnie jest to jedyne rozsądne rozwiązanie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce rzuca się przedsiębiorcom kłody pod nogi, a na Zachodzie - takim osobom się pomaga. U nas ZUS kosztuje 1000zł miesięcznie, a w bogatym kraju jak Anglia - o wiele mniej.
      Sztuką jest wstrzelić się w jakąś niszę, tylko trzeba wiedzieć w jaką, albo tak jak piszesz - zmieniać branże.

      Usuń
    2. Pytanie tylko, czy warto? Jak coś wymyślisz, i to zacznie działać, to otrzymasz propozycję odsprzedaży panom z grubymi karkami, albo nawet ze skarbówki, i załatwią Cię np. tak jak tego Kluskę z Nowego Sącza.

      Usuń
    3. Kluska był grubą rybą, a ja, gdyby cokolwiek mi się udało, byłbym małą płotką;)

      Usuń
    4. Dlatego "grubą rybę" łapały grube drapieżniki. Kluska miał przeciw sobie: konkurencję, polityków, urząd skarbowy, prokuraturę, i sądy. Do płotki na początek przychodzi misiaczek z grubym karkiem ... :)

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Własna firma fajna sprawa, tyle, że trzeba przekopywać się przez mnóstwo formalności i utrudnień. Moja szefowa opowiadała mi kiedyś o swoim koledze - gościu przez kilkanaście lat prowadził za granicą firmę, wrócił do Polski i tutaj chciał prowadzić własną działalność i po krótkim czasie zwinął interes ze stwierdzeniem, że podziwia ludzi, którzy w naszym "kochanym" kraju prowadzą własną firmę - u nas państwo zamiast pomagać tylko utrudnia...
    Ale są ludzie, którym urzędy i papiery nie straszne i świetnie radzą sobie z tymi utrudnieniami. Z marzeń nigdy nie należy rezygnować, trzeba "tylko" przemyśleć jaką działalność chciałoby się prowadzić i czy byłaby szansa na utrzymanie się na rynku, przygotować się do tego i realizować marzenie....
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o mnie, to mam do czynienia z różnymi urzędami i tysiącami papierów - na co dzień w swojej pracy, więc tego się nie boję.
      Najbardziej boję się strasznie wysokich kosztów - sama składka do ZUS to 1000zł, do tego wysokie opłaty za wynajem, media itd.
      Chyba, że ktoś prowadzi firmę we własnym domu, to wtedy koszty znacząco spadają.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Przez wiele lat byłem na etacie i innej pracy sobie nie wyobrażałem. Parę lat temu nastąpiła zmiana - tylko własna firma i nic więcej. Chciałem realizować własne pasje, we własny, przez nikogo nie narzucony sposób. Musiałem kompletnie się przebranżowić, zacząć właściwie wszystko od nowa. I jak jest? Raz lepiej, raz gorzej. Czasami są pieniądze, a czasami ich nie ma. Nie masz szefa, ale sam musisz się motywować do pracy. Najważniejszą cechą, moim zdaniem, decydującą o powodzeniu w biznesie, jest sposób, jak podchodzimy do niepowodzeń, porażek. Jeżeli traktujemy je jak dopust Boży, winę innych, rządu, kościoła, przeciwieństwa losu, czy pech, to w biznesie będzie ciężko. Jeżeli natomiast wszelkie porażki i przeciwności potraktujesz jako lekcje, dzięki którym możesz się wiele nauczyć, skorygować swoją drogę działania, to istnieje wielka szansa na sukces. W pierwszym wypadku uznajesz, że Twoje życie jest w cudzych rękach, w drugim, że Ty odpowiadasz za swoje życie.
    Formalności nie są aż tak uciążliwe, gdy prowadzisz jednoosobową działalność gospodarczą, jak masz księgowego, to w ogóle się nimi nie przejmujesz. Wszystko jest w Twojej głowie. Tak jak powiedział Henry Ford "jeżeli uznajesz, że coś jest niemożliwe i jeśli uznajesz, że coś jest możliwe, to w obu wypadkach masz całkowitą rację" :-)
    A odpowiedź na pytanie "Co w życiu lubisz robić?" warto sobie zadawać codziennie :-) Powodzenia w podjęciu decyzji :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:)
      Gratuluję, że jesteś sterem, żeglarzem i okrętem. Życzę Ci wielu sukcesów i satysfakcji:)
      Ja od dziecka marzyłem o prowadzeniu własnej firmy. Od kilku lat pracuję na etacie, ale ciągle traktuję to jako etap przejściowy. Chociaż wiadomo, że może to trwać wiele lat.
      Kiedyś byłem bardzo religijny i pobożny, teraz mam mało wspólnego z Kościołem katolickim, ale nigdy nie traktowałem czegoś jako kary boskiej.
      To, co nas spotyka jest konsekwencją naszych decyzji, a nie Boga albo jakiegoś losu.
      Ja też zgadzam się z tym, co powiedział Ford:)

      Usuń
    2. Gdybym miał cokolwiek radzić, to powiedziałbym "realizuj marzenia" :-) Jednak tylko Ty wiesz, kiedy jest najlepszy czas na realizację...

      Usuń
    3. Na razie wszystko jest tylko w moich myślach, ale wierzę, że kiedyś (prędzej czy później) się uda:)

      Usuń
  9. w dzisiejszych czasach nie jest łatwo utrzymać własną firmę, ale jeżeli masz jakiś fajny pomysł, dużo samozaparcia to....warto spróbować :) nasze życie jest takie, jakie sami wykreujemy. wiadomo, że częściowo jest dziełem przypadku, ale często sami te przypadki prowokujemy. jestem zdania, że nasze życie jest takie, jakie nasze myśli. wszystko siedzi w naszej głowie. wiem, bo sama to sprawdziłam na własnej skórze. jestem teraz na takim etapie życia, jaki sama zaplanowałam i najważniejsze, że planuję nadal i nie odpuszczę. oczywiście do niczego Cię nie namawiam, mówię co myślę. ale może jest właśnie tak, że właśnie w Twojej głowie kiełkuje całkiem fajny plan :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję Ci konsekwencji w działaniu:)
      Ja też myślę, że to, co nas w życiu spotyka, jest konsekwencją naszych działań.
      Wielu działań nie podejmujemy ze strachu albo z lenistwa, później tego żałujemy.
      Na razie mam tylko plany, ale wierzę, że część z nich uda się zrealizować:)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Myślę podobnie, i mam nadzieję, że uda mi się to kiedyś zrealizować:)

      Usuń
  11. Ja o otwarciu własnej firmy też myślę od jakiegoś czasu, ale to raczej bardziej odległe plany. Na razie pracuję w zawodzie, chcę zdobyć doświadczenie i te sprawy. Ale fakt faktem, nie po to robiłam studia, by ciągle mieć kogoś "nad sobą". I też, kiedy tak sobie myślę o własnej działalności, to to wszystko jakoś mnie przeraża. Ale jak to się mówi: bez ryzyka nie ma zabawy ;) Wszystko da się zrobić, tylko trzeba sobie obmyślić nowy, dobry plan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno trzeba wszystko gruntownie przygotować, by później nie likwidować szybko tego, co się otworzyło.
      Na razie na spokojnie o tym myślę i nie napinam się. Gorzej, gdybym nie miał w ogóle pracy i szybko chciał otworzyć coś swojego.

      Usuń
  12. Jak bym o sobie czytała :(
    Ja się mimo wszystko przymarzać będę do własnego.Jeszcze muszę się podszkolić na kursach i w szkole dwuletniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytając komentarze, widzę, że całkiem sporo blogerów prowadzi własną działalność albo przymierza się do niej.
      Życzę Ci powodzenia:)

      Usuń
  13. Fajnie jest trafić w niszę, a jeśli nie, to warto wcześniej mocno popracować nad np.bazą klientów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. - W jakiej branży najbardziej opłaca się założyć firmę? - oto jest pytanie.

      Usuń
  14. Mam wrażenie, że teraz młodzi ludzie widzą przed sobą dwie drogi: albo własna działalność, albo praca w korporacji. A przynajmniej ja mam kontakt z takimi ludźmi (zapewne z racji kierunku). W żartach jest jeszcze mowa o pracy na kasie... Problem polega na tym, że trudno o dobry pomysł na biznes. W zeszłym semestrze mieliśmy zajęcia z pisania biznesplanu i mogliśmy założyć firmę jaką tylko chcieliśmy z zastrzeżeniem, że rzeczywiście musi mieć rację bytu. I co się okazało? Nie było pomysłów: 2 siłownie, zakład fryzjerski w jakieś miejscowości na końcu świata, 3 firmy usługowe ( w tym 2 organizujące przyjęcia) i 1 firma produkująca soki... Ja też wolałabym mieć własny biznes, ale schody pojawiają się w momencie, kiedy pada pytanie: jaki biznes?
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to Karolino. Najważniejszy jest pomysł . Ucztyłem oprzez wiele lat podstaw przedziębiorczości w liceach i technikach. Też pisaliśmy CV, sporzadzaliśmy biznesplan według pomysłów młodzieży, których właściwie nie było. Bardzo często zdarzało się usłyszeć o urządzaniu biura, dbałości o reklamę, wprowadzaniu programów lojalnościowych, stosowaniu promocji, upustów, rabatów ... w takiej właśnie kolejności. Wziąć kredyt, założyć firmę, mnożyć kolejne wydatki bez szans na osiągnięcie zerowego wyniku. Pytałem : Czy zakładasz firmę bo masz za co ją stworzyć, czy ją zakładasz, aby dorobić się pieniędzy?
      Błąd tkwi w wychowaniu młodych ludzi. Kicealista często nie wie czym zajmuje się ojciec i co konkretnie robi. Nie wie co to budzet domowy i jak w ich rodzinie się on kształtuje. Nie wie o tym, że on sam może poprawić domowe finanse jeśli będzie oszczędzał, jeśli coś dorobi, jeśli przemyśli każdy wydatek i będzie kupował naprawdę tylko niezbędne rzeczy.
      Pieniądze biorą się z bankomatu i już!
      Podpowiadałem wybór dalszego kształcenia wedlug krytycznej oceny swoich szans na pracę z ojcem, wujkiem, starszym bratem, przyjacielem rodziny. Według własnych umiejętności i zainteresowań. Nie wiem jak wielu z nich wzięło moje podpowiedzi pod uwagę. Spotykam wielu z nich w okolicznych urzędach, zakładach usługowych, sklepach i...trzecia droga Karolino - praca poza granicami kraju. Każdy znajduje wcześniej, czy później swoje miejsce, ale bardzo ważne jest twarde stąpanie po ziemi. Mam sąsiada, który w maturalnej klasie technikum już handlował samochodami, pracował jako pomocnik na budowach, a również świadczył proste usługi jak porżnięcie drzewa, prace ziemne, porządkowe .. cokolwiek, co się trafia. Inny sąsiad siedzi w domu i narzeka. Mama da jeść, opierze i zapewni resztę obsługi...do czasu

      Usuń
    2. Karolino i Tatulu - ciekawa dyskusja wywiązała się między Wami.
      Ta trzecia droga jest bardzo częsta. Za granicą pracują miliony młodych Polaków. Strach pomyśleć jakie byłoby bezrobocie, gdyby wrócili do naszej ojczyzny.
      Tak jak pisze Karolina - najtrudniejsze jest wybranie odpowiedniej branży. Dlatego ważne jest, jak pisze Tatul, by już nawet w szkole średniej pracować dorywczo. Nigdy nie wiadomo, co się przyda w życiu.
      Pozdrawiam Was:)

      Usuń
    3. Dla odmiany teraz ja popieram Was oboje, ponieważ Wasze opinie się pokrywają, że najlepiej zacząć pracować (choćby dorywczo) jak najwcześniej, bo wtedy jest większa szansa na rozpoznanie tego, w czym jest się dobrym. A tak to po skończeniu studiów ludzie zaczynają szukać pracy, próbować, testować, przebranżawiać się kiedy okaże się, że rynek nie potrzebuje więcej pedagogów, czy nauczycieli wf... Przez taką dorywczą pracę można zaoszczędzić trochę czasu w przyszłości, bo po co przez 5 lat studiować, by po roku pracy stwierdzić, że to jednak nie to i znowu szukać, znowu próbować, robić drugie studia... Tylko, że nie zawsze się tak da. Z drugiej strony, jak to mówią: dla chcącego nic trudnego. Zgodnie z tym co napisał Tatul, że wszystko tak naprawdę zależy od chęci. Bo jeden woli iść pracować, a drugi narzekać że tej pracy nie ma. I to od ich nastawienia zależy, czy tą pracę znajdą czy też nie. Mój "znajomy znajomej" ;-) , który ubzdurał sobie ile to on nie powinien zarabiać po 5 latach studiów, szuka jedynie takiej pracy, która zaoferuje mu jego wymarzone zarobki. Nietrudno się domyślić, że siedzi w mieszkaniu u rodziców i tylko narzeka, że nie ma pracy i ... też ma w planach wyjazd za granicę.

      Usuń
    4. Nigdy nie rozumiałem ludzi, którzy kończą studia, i od razu chcą zarabiać 5000zł, bo oni mają licencjat albo inżyniera, albo magistra. Dla mnie to jest śmieszne.
      Bardzo mądrze robią ludzie, którzy studiują albo robią szkoły zawodowe, a jednocześnie pracują na wakacjach, albo w weekendy.
      Jeśli ktoś przez całe studia tylko imprezował, a nie przepracował ani jednego dnia, to później może mieć pretensje tylko do siebie..

      Usuń
  15. jeśli znajdziesz dobry produkt/usługę, jeśli przygotujesz się bardzo solidnie do podjęcia tej samodzielnej pracy, jeśli będziesz pracował z z pasją uda Ci się. Oczywiście ryzyko jest zawsze i nie zawsze powodzenie będzie zależało wyłącznie od Ciebie, ale czy nie warto ryzykować? Warto mając marzenia i pragnienia, których spełnienie uczyni Cię szczęśliwym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, warto, i to jeszcze jak warto:)
      Chociaż, u mnie na pewno jeszcze długo to potrwa. Tak jak piszesz - trzeba gruntownie się przygotować.

      Usuń
  16. Założenie firmy na pewno nie jest czymś na chwilę. Nie można do tego podchodzić, że spróbujemy, a jak nie wyjdzie to trudno. Trzeba zwolnić się z dotychczasowej pracy (jeśli się gdzieś pracuje), trzeba włożyć pieniędzy, dużo sił i energii, stresu i nerwów. Jednak jeśli przejdzie się przez te pierwsze momenty, to później jest satysfakcja i trzeba iść do przodu i być gotowym i na kryzys i na czasu lepsze. Na pewno warto, na pewno nie warto z tym czekać i ciągle taką decyzję odkładać :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego tak ważne jest wstrzelenie się w odpowiednią niszę, a wcześniej gruntowne przygotowanie. Jeśli już coś robić, to musi to być robione najlepiej, jak się umie.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  17. Jeśli robić to co się lubi, to tylko pracując dla siebie. W pracy dla kogoś warto się zatracić w ten sposób i zamienić się w tanią siłę roboczą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracując dla kogoś, zawsze będziemy czyimiś podwładnymi.
      Najlepiej być szefem dla samego siebie.

      Usuń
  18. Dokładnie, aby założyć własną działalność, trzeba być dobrze obeznanym w przepisach, mieć odwagę, której mi często brakuje i liczyć się z tym, że może być różnie. Trzeba mieć też pomysł na biznes, zorientować się, na co jest największy popyt, co w Twojej okolicy opłacałoby się najbardziej. To wszystko nie jest takie proste, ponieważ istnieje wiele kruczków prawnych, które uniemożliwiają założenie własnej działalności lub utrzymanie jej. Nie raz w tv pokazywali, problemy ludzi z własną działalnością. Odechciewa się wtedy wszystkiego. Mimo to, życzę powodzenia albo w znalezieniu nowej, lepszej pracy, albo z otwarciem własnej działalności. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wszystko wymaga odwagi i ciężkiej pracy, ale jeśli się nie zaryzykuje, to nigdy nie będzie się wiedziało, czy było warto.
      Dzięki:) Ja Tobie również życzę znalezienia fajnej pracy.
      Pozdrawiam

      Usuń
  19. Ostatnio też nad tą kwestią myślałam, tak się składa, że za 3 - 4 lata stanę przed wyborem drogi - którą pójść? W miejsce, do którego się przeprowadzę trudno będzie o dobrą pracę na etacie, więc zastanawiam się, czy może warto chociaż spróbować zrealizować marzenia... Na samą myśl, że mogłoby mi się udać czuję dreszczyk ekscytacji... Z drugiej strony, sytuacja wymarzona, żeby coś w życiu zmienić, bo przecież i tak będę musiała swoją dotychczasową pracę zostawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często jest tak, że ludzie pracują na etacie całe życie, mają marzenia o własnym biznesie, ale ze strachu nigdy ich nie realizują.
      A niektórzy stracą pracę albo zmienią stan cywilny czy miejsce zamieszkania, i z konieczności zakładają własną firmę, na której później zarabiają dobrą kasę, do tego mają ogromną satysfakcję. Czego i Tobie życzę:)

      Usuń
  20. Byłam szefową samej siebie, ale...to tak na przetrwanie.
    Nie bardzo nam wyszło to, co zaplanowaliśmy.
    Cóż...podkuliliśmy ogon i oboje pracujemy u kogoś.

    OdpowiedzUsuń
  21. Znam kilka osób, które przez jakiś czas miały własne firmy, które dobrze zarabiały, ale przez osławiony kryzys, musiały je zlikwidować.
    Najgorsze jest to, że w danym czasie jakaś branża świetnie funkcjonuje, a w innym czasie - leży na łopatkach. Wtedy trzeba zmienić branżę albo zamknąć biznes:/

    OdpowiedzUsuń
  22. Temat nie należy do łatwych. Samo założenie firmy nie stanowi problemu, jednak tak jak piszesz - istotne jest utrzymanie na rynku. Decydując się na taki krok trzeba mieć świadomość tego, że wiąże to ze sobą odpowiedzialność i konsekwencje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dlatego wiele osób ze strachu nie zakłada własnych firm, a wiele osób rezygnuje po kilku miesiącach, nie widząc spodziewanych zysków..
      Idealnym rozwiązaniem jest założyć coś swojego, jednocześnie pracując na etacie, i zobaczyć, czy uda się to rozwinąć.

      Usuń
  23. To prawda, tylko, że pracując na etacie nie masz czasu na prowadzenie działalności, no chyba, że jest się osobą bardzo młodą, bez dzieci, rodziny i obowiązków.

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak na prawdę na własnej działalności nie jest łatwo i trzeba sobie to powiedzieć. Jest ciężko, trzeba być wytrwałym i się mobilizowac samemu. Ale wato :)

    OdpowiedzUsuń