8 maja 2014

Czym kończą się internetowe znajomości?

Kiedyś, gdy byłem bardzo samotny, sporo czasu poświęcałem na pisanie na różnych czatach internetowych. Z niektórymi pisało się fajnie, z innymi gorzej. W każdym razie szukałem bratniej duszy, kogoś komu mógłbym się wyżalić. Bo wiadomo, że ze znajomymi przy piwie nie porusza się trudnych tematów jak samotność czy brak drugiej połowy.
Nie ukrywam, że próbowałem rozmawiać głównie z dziewczynami. Niekoniecznie chciałem poznać przyszłą dziewczynę czy żonę. Szukałem po prostu takiej internetowej przyjaciółki, z którą można o wszystkim pogadać. 
Znalazłem taką osobę. Pisaliśmy ze sobą przez wiele miesięcy, gadaliśmy przez telefon. Nie spotkaliśmy się, bo mieszkaliśmy setki kilometrów od siebie (chociaż na pewno prędzej czy później do spotkania by doszło). Zżyliśmy się ze sobą, pisałem z nią o sprawach, których wstydziłem się mówić znajomym czy krewnym. Naprawdę fajnie z nią się pisało i rozmawiało, zresztą z wzajemnością. 
I nagle ona powiedziała mi, że ma raka i niedługo umrze. Byłem w szoku, miałem ogromny  dół, byłem załamany. Kontakt się urwał, byłem pewny, że umarła:(
Minęło kilka lat, w internecie zaczęły być popularne różne portale społecznościowe. Z ciekawości wpisałem jej imię i nazwisko. Okazało się, że żyje i ma się całkiem dobrze!! Myślałem, że mnie szlag trafi i dostanę kurwicy. W ostrych słowach napisałem co o niej myślę. Oczywiście nic nie odpisała.
Zastanawiam się, co niektórzy ludzie mają w głowach. Siano? Wióry? Popcorn? Jeśli już koniecznie chciała mnie okłamać, to mogła powiedzieć, że wyjeżdża do pracy na drugi koniec świata, a nie pozorować własną śmierć..

60 komentarzy:

  1. Mogła to być jej reakcja obronna, mogła się po prostu w Tobie zakochać , mogła tego Ci nie powiedzieć , bo nie wypadało , mogła pomyśleć , że jej uczucie jest bez szans i wzajemności , nie chciała dłużej się tym wewnętrznie ranić ,żeby to przerwać posunęła się do drastycznej zagrywki, usunąć się z pola widzenia, zapomnieć . A teraz na odwrót , być może sam się zacząłeś podkochiwać , skoro tak to Cię w ....ło .Mogła z Tobą pisać, a mogła mieć zazdrosnego partnera , który dorwał Waszą korespondencję , Ludzie różnie reagują , w różnych sytuacjach.
    Każdy na pewno na necie miał podobne doświadczenia , mniej lub bardziej drastyczne.Ja już np nie gadam na czatach, nie klikam na gg , ba nawet nie mam żadnego komunikatora.
    Nie utrzymuję stałych kontaktów , wycofałam się .
    Dlaczego?
    Nieważne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co ona tak naprawdę czuła do mnie. Jeśli chodzi o mnie, to na pewno nie była to żadna miłość, a zwykła (albo niezwykła) przyjaźń.
      A dlatego tak mocno to przeżyłem, bo naprawdę myślałem, że jest chora i po prostu martwiłem się o nią. Gdy po kilku latach dowiedziałem się, że mnie okłamała, byłem wściekły, bo mogła wymyślić tysiące pretekstów do zakończenia znajomości, a nie śmierć.

      Usuń
  2. Moja internetowa znajomość zakończyła się ślubem, więc różnie bywa, również pozytywnie. Natomiast co do Twojej sytuacji masz rację, nieważne dlaczego chciała/musiała zerwać Wasz kontakt, nie powinna pozorować poważnej choroby, to nie jest temat do żartów, mogła wymyślić cokolwiek albo nawet "zniknąć" bez słowa, ale coś takiego...

    A na portalach społecznościowych mnie nie ma - to zupełnie nie mój świat, nie moja bajka.

    Pozdrawiam :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też znam kilka par, które poznały się przez internet i już od kilku lat są razem:)
      Chodzi mi właśnie o symulowanie choroby i śmierci.
      Musiała wiedzieć, że będę się tym martwił..
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Zrobiło mi się smutno, kiedy to przeczytałam. To przykre, że ludzie nie potrafią brać odpowiedzialności za swoje czyny i słowa i nie potrafią być uczciwi. Czy to internet powoduje, że uczymy się kłamać i wydaje nam się, że jesteśmy bezkarni?? Myślę, że ja spotka cos podobnego, bo wszystko co dajemy w życiu do nas wraca.
    Acha i nie obrażaj proszę popcornu :))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie też spotkało coś podobnego. Myślałam, że spotkałam prawdziwego przyjaciela, a pewnego dnia po prostu zamilkł bez wyjaśnienia i udaje, że nie widzi moich maili. A wystarczyło kilka prostych słów w ramach wyjaśnienia, przecież bym go nie zabiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie takie zachowanie, które dotknęło Ciebie i mnie, to po prostu skurwysyństwo i chyba oznaka tchórzostwa.
      Ja zakończyłem kilka znajomości internetowych, bo zaczęły być toksyczne, ale gdy ktoś do mnie coś napisał, to zawsze odpisywałem. Tego wymaga szacunek dla drugiej osoby.
      Za popcornem nie przepadam;)

      Usuń
    2. Ja tez uważam to za tchórzostwo. Staram się być szczera, kiedy nie zamierzam z kimś utrzymywać kontaktu i wytłumaczyć mu to, zamiast się ukrywać. Bardzo nie lubię udawanych przyjaźni. Po prostu nie nawidzę!

      Usuń
  5. Nie wiem co napisać. Faktycznie trzeba mieć pusto w głowie, żeby coś takiego zrobić. Chciała zakończyć znajomość... Miała do tego prawo, ale sposób wymyśliła przerażający. Ludzie są cokolwiek dziwni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie rozumiałem i do końca życia nie zrozumiem takich ludzi..
      Gorszego sposobu nic pozorowanie własnej śmierci, chyba nie można wymyślić.

      Usuń
  6. Też mam nieco podobną historie na koncie, opisałam ją nawet w jednej z początkowych notek na blogu.
    Z podobnych powodów jak Ty wchodziłam na różne czaty i poznałam kogoś, dobrze mi się z nim rozmawiało, początkowo byłam nim nawet zafascynowana, ale ostatecznie był dla mnie jak przyjaciel, lubiłam mu się wygadać, rozmawiać z nim, on miał na wiele spraw podobne poglądy jak ja. Też dzieliła nas spora odległość, ale udało nam się raz spotkać i szczerze mówiąc już podczas tego spotkania było coś nie tak, cały czas miałam się przy nim na baczności, coś mi mówiło, że nie mogę mu ufać. Tyle, że on bardzo szybko wyznał mi uczucia ( zanim się spotkaliśmy ), grał romantyka, dobrego faceta, który trafia na złe dziewczyny a ja wierzyłam w jego słowa. Dopiero ostatnia rozmowa z nim otworzyła mi oczy, okazało się, że chodziło mu tylko i wyłącznie o to, żebym poszła z nim do łóżka a jak odmówiłam z dnia na dzień zerwał ze mną jakikolwiek kontakt, internetowy, telefoniczny. Martwiłam się, że coś się stało, że sobie coś zrobił, bo zdarzało się, że potrafił nie odzywać się miesiąc, kończył rozmowę ze stwierdzeniem, że idzie się zabić, ja się martwiłam, po czym odzywał się i okazywało się, że zupełnie nic mu nie jest i ma się dobrze, a nie odzywał się, bo miał focha, że nie robiłam tego co on chciał. Obecny blog jest moim drugim blogiem, na wcześniejszym blogu pare osób otworzyło mi oczy co do tej znajomości i sama na siebie byłam wściekła, że tak dałam się wkręcić w tak pokręconą znajomość i jeszcze miałam wyrzuty sumienia, że nie poleciałam na internetowego romantyka, podczas, gdy on miał niezłą hece z tej znajomości, potrafił wzbudzać we mnie poczucie winy, jak nie robiłam tego co chciał to leciał tekstami w stylu "jak każda masz na mnie wy...ane".
    Jak otworzyły mi się oczy byłam tak wściekła na to, że ktoś tak potrafi kłamać, manipulować, byleby osiągnąć cel, trwało to rok, a dlatego aż rok bo stałam się dla niego czymś w rodzaju trofeum do zdobycia, jak chciałam się z nim normalnie spotkać to zawsze miał jakieś "ale" ( i wcale nie chodziło o odległość ) ale jakbym napisała, że chce pójść z nim do łóżka to byłby na drugi dzień. Oj ale się rozpisałam...
    Co do twojej historii to już mnie takie "zakończenia" nie zdziwią, na logach owszem można poznać bratnie dusze, ale wszelkie czaty to ostatnie miejsce na poznawanie bratnich dusz, sama przekonałam się, że wielu ludzi pojawiających się tam ma nieczyste intencje, a wszelkie znajomości zawierają dla zabawy a jak się znudzą rozmowami z daną osobą wymyślają "poważny powód" i bajerują kogoś innego.
    Przykre ale prawdziwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale się rozpisałaś:)
      Ogólnie zgadzam się z Tobą. Zawieranie znajomości poprzez różne czaty internetowe, jest bardzo ryzykowne.
      Ludzie zakładają tysiące masek, nie brakuje też oszustów, a nawet seksualnych albo finansowych przestępców. Czaty dają anonimowość, niestety:/
      Na szczęście, tak jak piszesz, blogi to trochę inna sprawa. Osoby piszące blogi muszą być w jakimś stopniu uczciwe, bo inaczej nie mieliby żadnych czytelników i komentatorów.

      Usuń
  7. Może naprawdę zachorowała i nie miała głowy do tego, by elegancko zakończyć znajomość. Potem okazało się, że choroba nie była jednak śmiertelna. Lecz potem poczuła się zniechęcona Twoją reakcją i nie chciała już do tego wracać. To oczywiście tylko takie bezprzedmiotowe dywagacje, nie znam przecież sprawy. Ludzie mają przeróżne sytuacje, a jeśli się długotrwale w jakąś znajomość angażują, tworzy się splot nieprzewidywalnych reakcji. Tak czy owak powinna odpowiedzieć na Twoją wiadomość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ja mam rację, może Ty. Nie wiem. Teraz mam to gdzieś, ale wtedy naprawdę była to dla mnie ciężka sytuacja.
      Bardzo się martwiłem jej "chorobą", a później byłem wściekły, gdy dowiedziałem się o jej oszustwie.
      Jedynym plusem tej całej sytuacji było to, że mam teraz zupełnie inny stosunek do internetowych znajomości.

      Usuń
  8. Maks wydaje mi się że zadziałałeś zbyt emocjonalnie, nie wiedziałeś i pewnie nigdy się nie dowiesz jak działa człowiek, nad którym wisi widmo śmierci, Prawdopodobniem nie chciała Cię obciążać własnymi przeżyciami, chciała Ci tego zaoszczędzić....
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie chodzi mi o to, że nie wiadomo, czy tej choroby sama sobie nie wymyśliła.
      Jeśli to prawda, to nie mam słów, jak można udawać, że jest się śmiertelnie chorym, a później udawać swoją śmierć!!
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Wiesz odpowiedzi na to pytanie co się wtedy stało może być milion. Fakt też nie lubię jak mi ktoś kreci. Zawsze wolę by ktoś powiedział wprost. Ale to są moje oczekiwania. Może w waszej znajomości internetowej też coś zaczęło się iskrzyć... Powiem Ci że większość z nas ma całkowicie skrzywiony obraz miłości. Obcym odpuścisz niemal wszystko, ale nie bliskim. Mąż powinien, żona powinna, dziecko czy rodzice mają obowiązek, dziewczyna też musi bo to normalne! Bez wolności nie ma miłości. Większość z nas funduje sobie pierdel nazywając to związkiem. Powiem Ci taką historię. Jedzie facet windą z tyłu ktoś go sztura. Gościu się wkurza, co za palant, kurwa zaraz mu coś powiem. Robi się czerwony ze złości. Odwraca się a tam nie widomy szuka laską położenia jak mówiłem,możliwości może być wiele... Pozdrawiam Aquarius.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że powodów jej głupiego i chorego zachowania mogły być tysiące. Pewnie nigdy nie dowiem się dlaczego tak się zachowała.
      Chodzi mi tylko i wyłącznie o to, że symulowała własną chorobę i śmierć. A ja przez to w jakiś sposób też cierpiałem:/
      Fajna ta anegdota z niewidomym:)
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. A myślałam, że wyszła z tego, że wyzdrowiała, a nie że Cię oszukała.. Choć w Internecie, a na takich czatach to już w ogóle - pełno oszustów. Sama też kiedyś wchodziłam na takowe, kilka takich znajomości internetowych przetrwało do dziś. Jednak są to bym powiedziała - już teraz luźne znajomości.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami można poznać kogoś wartościowego i uczciwego przez internet. Są takie przypadki.
      Ale tak jak piszesz - trzeba uważać na oszustów. Tym bardziej, że internet daje anonimowość..
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Ja też się często zastanawiam co ludzie mają w głowach robiąc z innych idiotów. Ludzie są niepoważni... Ale to nie tylko tak jest, że w internecie spotyka się takich ludzie. W realnym świecie jest niestety to samo. Trzeba się uodpornić i nie wierzyć we wszystko, co się słyszy.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od swoich klientów słyszałem już takie żenujące, śmieszne i dziwaczne kłamstwa, że mało co mnie już zdziwi..
      Chyba się uodporniłem na ludzką głupotę;)

      Usuń
    2. No widzisz? Ludzie to generalnie uwielbiają kłamać, kombinować...
      Zawsze byłam cholernie szczera i przyznawałam się do błędów. Jednak u mnie w pracy za każdy najmniejszy błąd dostaje się naganę, zmianę stanowiska lub tonę innych kar. Dzięki temu też nauczyłam się kłamać w pracy. Mam nadzieję, że nic i nikt mnie nie zmusi do oszukiwania ludzi poza robotą...

      Usuń
  12. Ludzie w internecie lubią się kreować.Kłamczuszki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy mają tysiące masek na każdą okazję:/
      Dobrze, że chociaż my, blogerzy, jesteśmy inni;)

      Usuń
  13. Brak słów. Masz rację, że istnieje znacznie więcej "humanitarnych" sposobów na to, aby zakończyć jakąś znajomość niż powoływanie się na śmiertelną chorobę. Czasem wystarczy się spotkać w rzeczywistości i to też wystarczy. Sama miałam takie epizody - w czasach, kiedy gg było szaleństwem i każdy je posiadał. Przez internet z nieznajomymi bardzo łatwo się rozmawia i łatwiej się otworzyć, a potem jakoś się to wszystko pokończyło. Teraz myślę, że dobrze się stało. Położyłam krzyżyk na takich znajomościach. Do czasu jak moja przyjaciółka i dobra znajoma poznały swoich chłopaków przez internet i już parę lat są w szczęśliwych związkach.
    W internecie jest tak jak w rzeczywistości - wszystko zależy od tego na jakich ludzi się trafi. Nie można generalizować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie generalizuję. W odpowiedzi na niektóre komentarze, pisałem, że znam kilka związków, które trwają już kilka lat, a zostały zapoczątkowane przez internet.
      Bardzo fajnie, że wielu ludzi poznało się w taki sposób:)
      Ale w internecie nie brakuje też oszustów, a nawet przestępców. Akurat tę sytuację bardzo mocno przeżyłem i zacząłem być dużo bardziej ostrożny pisząc z kimś w internecie.

      Usuń
  14. Jesteś pewny, że kłamała? A może się wyleczyła? :) Z Twojego tekstu można wysnuć wniosek, że się wkurzyłeś, że nie umarła :) hehe Moim zdaniem mogła chcieć Tobą wstrząsnąć, ale po co? Żeby wzbudzić litość? Jakieś wyrzuty sumienia (może nie chciałeś się z nią spotkać, a ona chciała)? Kobiety robią takie rzeczy - takie gierki to nasza specjalność :) Tylko zastanawiam się po co, skoro potem urwała kontakt.
    Znajomości internetowe to śliski temat - moim zdaniem nie można tego za długo ciągnąć bez przejścia do realu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, dlaczego opisałem ten przypadek na blogu?
      Właśnie dlatego, że liczyłem na to, że ktoś pomoże mi znaleźć odpowiedź na pytanie: po co wymyśliła swoją chorobę i śmierć.
      Twoje hipotezy są bardzo ciekawe.
      Mogła być chora, mogła się wyleczyć. Nie wkurzyłem się, że nie umarła, bo nie życzę śmierci nawet osobom, które wyrządziły mi dużo krzywdy.
      Co do spotkania, to nieprawda, bo chyba nawet ja bardziej chciałem się spotkać niż ona.
      Po przeczytaniu Twojego komentarza skłaniałbyś się do wersji, że chciała mną wstrząsnąć. Nie wiem tylko po co, i nie wiem dlaczego tak brutalnie..
      Wy, kobiety, chyba rzeczywiście uwielbiacie takie gierki;)

      Usuń
  15. Miałem zupełnie odwrotną sytuację, na tyle jednak symptomatyczną dla wirtualnych znajomości, że napisałem notkę na ten temat.:
    http://anzai.blog.onet.pl/2011/04/06/nocny-kowboj-na-onecie/
    W 2004 r. zdecydowaliśmy z żoną (11 lat młodsza), że ona pojedzie do Londynu do znajomego lekarza i tam otworzy praktykę, a u mnie zamieszka ... jej koleżanka, rozwodu nie braliśmy (bo pojawiła się możliwość unieważnienia związku). Wcześniej korespondowałem ze znajomym blogerem, który w miarę upływu czasu wydawał mi się coraz bliższy. Gdy moja przyszła partnerka zaczęła naciskać na zawarcie ślubu, postanowiłem ostatni "kawalerski' urlop spędzić właśnie z tym blogerem (to on namawiał usilnie). Szachy, jacht, domek letniskowy na Mazurach, chęć zaliczenia dziewczyn, to były nasze plany. Umówiliśmy się na przystani, i wtedy okazało się, że mój znajomy to ... młodsza ode mnie o 15 lat atrakcyjna dziewczyna, która dotarła do moich danych osobowych, i niektórych znajomych, skąd dowiedziała się o zmianach w moim życiu. Wyznała od razu, że chodzi jej o małżeństwo ... Po kilku miesiącach zadzwoniła jednak żona pytając czy może wpaść. Wpadła. Mieszkamy nadal, już 24 lata ...

    Trzymaj się, nigdy nie wiadomo, czym życie Cię zaskoczy, i jakie motywy kierują drugą osobą. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, co opisałeś, jest lepsze i bardziej szalone niż niejeden film!!
      Rzeczywiście, życie czasami pisze niesamowite scenariusze;)

      Usuń
  16. O matko. Symulowanie choroby?! W dodatku śmiertelnej!?
    Co za wyobraźnia... i gdzie rozum?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba rozum poszedł na spacer albo po prostu - popcorn w głowie;)

      Usuń
  17. prze internet to można zamówić tudzież kupić sobie "coś"..., ale z tymi znajomościami to trzeba zawsze uważnie, wnikliwi i ostrożnie... ludzie są różni, tak wiem to określenie to banał, ale spotkasz w necie zarówno wartościowych, szczerych, podłych, wrednych, złośliwych, obojętnych ludzi, to wszystko kwestia danej osoby. Nie oceniam Twojej koleżanki, ale nie do końca wierzę w chorobę ponieważ gdyby udało się Jej pokonać raka napisałaby do kolegi, przyjaciela, chciałaby dzielić się radością... brak dobrego wychowania, taktu, podstaw etyki, jak zwał tak zwał, każdą relację w miarę możliwości należy kończyć wprost, oficjalnie, a nie za plecami którejś ze stron, a już na pewno nie takim komunikatem o zbliżającej się śmierci... powtórzę się, ale empatia nie boli, a czyni życie przyjemniejszym... dla Ciebie to bolesna lekcja, ale "odrobiłeś" ją i jesteś daleko "w przodzie" przed tą osobą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W życiu doznałem wielu krzywd, przez wiele osób zostałem oszukany, ale jednak przeważnie znałem motywy tych osób.
      A w tym przypadku, jest to dla mnie dziwna zagadka. Szczególnie symulowanie choroby i śmierci jest dla mnie nie do pojęcia.
      Ale tak jak piszesz - w internecie można poznać także wielu wartościowych ludzi, i na nich lepiej się skoncentrować:)

      Usuń
  18. hmmm znam osobę która podobnie okłamała chłopaka z którym pisała
    okłamywała go od samego początku, podawała się za kogoś innego (szczegóły pominę, kiedyś pisałam o tym na blogu http://valarmmorghulis.blogspot.com/2014/02/kamstwo-ma-krotkie-nogi.html) aż w końcu się zakochała (fakt że to był jej znajomy) i nie wiedziała jak z tego wybrnąć zwłaszcza, że on też czuł do niej dużą hmm sympatię...więc udała że wpadła pod samochód i umarła... bardzo zraniła tego chłopaka a on póki co nie wie, że to było kłamstwo, ale kto wie, może się dowie.. i na pewno wtedy też się wkurzy
    nie wiem co kieruje ludźmi którzy maja takie pomysły...
    dlatego też staram się nie poznawać ludzi przez internet
    chociaż...raz zrobiłam wyjątek i poznany tak kolega został moim chłopakiem wiec i pozytywne historie się zdarzają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co tak kłamać? Ze strachu?
      Raz, że zraniła tego chłopaka, a dwa, że musi żyć w ciągłym strachu przed zdemaskowaniem. Jak SS- mani po wojnie..
      Fajnie, że Ty miałaś inne, lepsze doświadczenia z internetową znajomością:)

      Usuń
    2. trzy, że teraz nadal cały czas o nim myśli i kombinuje jak się do niego zbliżyć hmm "ze swoją prawdziwą tożsamością" ale jej to nie wychodzi, więc cierpi sobie na własne życzenie

      ja rozumiem że można troszkę przez internet kolorować, pokazywać się w lepszym świetle, ale takie okropne kłamstwa..

      Usuń
  19. Takie podłe kłamstwa lubią się niestety mścić w sposób oczywisty: po wielu latach, najczęściej w najbardziej szczęśliwym momencie życia doznajemy tego, co podaliśmy komuś jako wymówkę dawno temu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie życzę nikomu cierpienia. Staram się nikogo nie nienawidzić.
      Ale rzeczywiście, czasami po latach, to zło, które daliśmy innym wraca do nas..
      Na szczęście dobro też:)

      Usuń
  20. Nie mam tego typu doświadczeń, ale myślę, że takie zachowanie (jak u tej dziewczyny) po prostu świadczy o niedojrzałości :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że niedojrzałość to zbyt miłe słowo w kontekście jej zachowania.
      Ale trudno, każdy żyje tak jak chce..

      Usuń
  21. Osoba, która wymyśla własną chorobę ma inną poważną chorobę. Psychiczną.

    OdpowiedzUsuń
  22. Wybacz, ale to straszna kretynka musiał być, bez wyobraźni i empatii. Może jak dorosła, to zmądrzała. Oby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że zmądrzała, i nie robi innym takich akcji jak mi..

      Usuń
  23. nie wiem co musi mieć w głowie osoba, która się posuwa do takiego kroku... tu się chyba kłania choroba psychiczna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewną z psychiką takiej osoby musi być coś nie tak..

      Usuń
  24. Co do takich znajomości internetowych, to myślę, że każdy z nas kiedyś to przerobił.
    Natomiast co do mówieniu/kłamaniu o chorobach, to ostatnio znalazłam się w podobnej sytuacji - rozmawiając na majówce ze znajomą (była po kilku piwach), zaczęła płakać, że ma raka i będzie bezpłodna.. następnego dnia okazało się, że kłamała, żeby móc - no właśnie co?!
    Rozumiem Cię zatem w 100%, w głowach Ci ludzie mają trociny, szkoda tylko słów i naszych nerwów.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Tacy ludzie, nie dość, że wyrządzają krzywdę innym, których okłamują, to do tego mogą sami ściągnąć na siebie choroby. Tak robią jakby sami o to się prosili..
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  26. No tak...
    Na ludziach z internetu podobnie jak z tymi w realu można się miło zaskoczyć, lecz zarówno i rozczarować.
    Cóż... fakt, że chociaż żyje.
    Ja kiedyś przezyłem śmierć osoby poznanej przez internet. Boli tak samo jak wtedy, gdy umiera ktoś Ci bliski.
    Pozdrawiam
    Prince Of Pain
    www.angelofmysteris.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem, bo ja przez kilka lat myślałem, że ona zmarła. Mimo, że nie spotkaliśmy się, to jednak wtedy była dla mnie bardzo ważna i bardzo przeżyłem jej rzekomą śmierć:(
      Pozdrawiam

      Usuń
  27. -- zadzwonił mój telefon, odebrałam, okazało się że to pomyłka. Do dziś nie wiem, dlaczego nie skasowałam tego numeru. po jakimś czasie przyszedł sms... ciekawość wzięła górę... tak to się zaczęło... był pierwszą osobą , która dowiedziała się , że mam raka... razem to przechodziliśmy, choć dzieliła nas spora odległość.. udało się, chyba z tego wyszłam..... to było jakieś osiem lat temu.. w tym roku okazało się , że on ma złośliwca na płucach, jest po chemii... tyle lat , a my wciąż razem, czasem się śmiejemy , że mamy lepszy staż niż niejedno małżeństwo....nigdy się nie spotkaliśmy i jakoś nam do tego nie tęskno, choć wiemy o sobie wszystko i mówimy sobie wszystko...===== tak wiem, jest to zaprzeczeniem tego co TY napisałeś, ale czy w realu, czy też w przyjaźni wirtualnej bywa różnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, że udało Ci się poznać taką osobę, która była dla Ciebie wsparciem w strasznie trudnych chwilach.
      Teraz na pewno Ty jesteś dla niego ogromnym wsparciem. Życzę mu, żeby udało się pokonać chorobę.
      A czasami może i lepiej się nie spotykać. Jest w tym jakaś magia:)

      Usuń
  28. Dziewczyna postąpiła nie fair wymawiając się swoją chorobą z powodu braku kontaktu.
    Dziwne zachowanie. Tyle Was łączyło! Nie miała odwagi powiedzieć prawdy?

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo dziwne zachowanie.
    Nie wiem skąd to wynikało. Albo tak jak piszesz - z braku odwagi, albo z jakichś zaburzeń psychicznych..

    OdpowiedzUsuń
  30. no właśnie - internetowe znajomości sa bardzo zdradliwe. ktos może ci się wydawać najbliższą ci osobą, a tak naprawdę po drugiej stronie siedzi jakiś pieprznięty czub. okropne doświadczenie, bardzo mi przykro że to cię spotkalo.

    OdpowiedzUsuń
  31. Kiedyś myślałem, że tylko mnie spotkała taka dziwna i chora sytuacja z internetową znajomością, ale po przeczytaniu komentarzy, widzę, że wiele osób miało takie przykre, niewytłumaczalne doświadczenia.
    To jest przerażające..

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo zaskoczyło mnie to co napisałeś. Z choroby nie powinno się żartować, a jeśli ktoś nie chce utrzymywać kontaktu, to moim zdaniem powinien powiedzieć o tym wprost, a nie uciekać się do takich środków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie strasznie zaskoczyła ta sytuacja, nawet zszokowała.
      Ja też uważam, że powinna powiedzieć wprost. A jeśli nie miała odwagi, to mogła wymyślić jakieś lepsze kłamstwo..

      Usuń