25 maja 2014

Czy istnieje szef idealny?

Chociaż mój staż zawodowy nie jest zbyt długi, to jednak miałem przyjemność albo nieprzyjemność "współpracy" z różnymi szefami. Przeważnie reprezentowali oni skrajne przypadki charakterów i zachowań. 
Jeden z moich szefów był luzakiem. Często się śmiał, żartował, przeklinał, lubił wypić i się zabawić. Jego ogromną zaletą było to, że pracownicy nie bali się do niego chodzić. Nikogo nie mobbingował ani nie niszczył. Ale miał ogromną wadę. Mianowicie, zupełnie nie interesował się problemami pracowników. Obchodził go tylko porządek w papierach, a to, że niektórzy pracownicy nienawidzili się i kłócili między sobą, zupełnie go nie obchodziło. Zamykał się w swoim gabinecie, czytał gazety i siedział w internecie, a jego podwładni żarli się między sobą jak szczury.
Moja obecna szefowa jest zupełnie inna. Nie lubi się zabawić ani wypić. Jest bardzo religijna, nigdy nie usłyszałem z jej ust słowa "kurwa". Jej ogromną zaletą jest to, że jest bardzo spokojna i nigdy nie podnosi nawet głosu. Ale ma ogromną wadę - kontroluje wszystko i wszystkich. Każdy świstek papieru musi być idealnie opisany, każdy pracownik ma cytować z pamięci ustawy, biurka powinny stać według jej uznania, a każde nawet najmniej znaczące i najprostsze pismo jest przez nią poprawiane po kilka razy. To, co ona robi, zupełnie paraliżuję pracę ośrodka i pracowników, czyli też moją. Strasznie mnie to wkurwia. To, co można idealnie wykonać w kilka albo kilkanaście minut, przez jej upierdliwość zajmuje kilka godzin.
Ja nie spotkałem (jeszcze?) idealnego szefa. A Wy?
 

15 maja 2014

Praca na etacie czy własna firma?

Gdy byłem nastolatkiem, marzyłem o prowadzeniu własnej firmy. Wyobrażałem sobie, że jestem szefem firmy, mam swój wypasiony gabinet, a do pracy jeżdżę luksusowym samochodem. Życie jak to życie, brutalnie zweryfikowało moje marzenia..
Od kilku lat pracuję na etacie, mam beznadziejne zarobki, bardzo duży stres oraz poziom frustracji, bo ta praca nie jest w żaden sposób rozwijająca ani prestiżowa.
Chociaż są też jakieś malutkie plusy tej roboty np. stała i wypłacana na czas pensja (w prywatnych firmach jest z tym różnie) albo to, że nie trzeba wyrabiać na siłę coraz wyższych norm (jak w bankach czy firmach ubezpieczeniowych). 
Często myślę o założeniu własnej działalności. Ale przeraża mnie to, co dzieje się na rynku pracy. Znam kilka osób, które miały własne firmy w różnych branżach, ale musiały je zamknąć z powodu osławionego kryzysu gospodarczego. Na pewno chciałbym być sterem, żeglarzem i okrętem. Tylko czy woda nie zalałaby mi pokładu, i nie poszedłbym na dno? 
A może wystarczy zadać sobie proste, ale też jakże trudne pytanie: Co w życiu lubisz robić? I zacząć to robić:)

8 maja 2014

Czym kończą się internetowe znajomości?

Kiedyś, gdy byłem bardzo samotny, sporo czasu poświęcałem na pisanie na różnych czatach internetowych. Z niektórymi pisało się fajnie, z innymi gorzej. W każdym razie szukałem bratniej duszy, kogoś komu mógłbym się wyżalić. Bo wiadomo, że ze znajomymi przy piwie nie porusza się trudnych tematów jak samotność czy brak drugiej połowy.
Nie ukrywam, że próbowałem rozmawiać głównie z dziewczynami. Niekoniecznie chciałem poznać przyszłą dziewczynę czy żonę. Szukałem po prostu takiej internetowej przyjaciółki, z którą można o wszystkim pogadać. 
Znalazłem taką osobę. Pisaliśmy ze sobą przez wiele miesięcy, gadaliśmy przez telefon. Nie spotkaliśmy się, bo mieszkaliśmy setki kilometrów od siebie (chociaż na pewno prędzej czy później do spotkania by doszło). Zżyliśmy się ze sobą, pisałem z nią o sprawach, których wstydziłem się mówić znajomym czy krewnym. Naprawdę fajnie z nią się pisało i rozmawiało, zresztą z wzajemnością. 
I nagle ona powiedziała mi, że ma raka i niedługo umrze. Byłem w szoku, miałem ogromny  dół, byłem załamany. Kontakt się urwał, byłem pewny, że umarła:(
Minęło kilka lat, w internecie zaczęły być popularne różne portale społecznościowe. Z ciekawości wpisałem jej imię i nazwisko. Okazało się, że żyje i ma się całkiem dobrze!! Myślałem, że mnie szlag trafi i dostanę kurwicy. W ostrych słowach napisałem co o niej myślę. Oczywiście nic nie odpisała.
Zastanawiam się, co niektórzy ludzie mają w głowach. Siano? Wióry? Popcorn? Jeśli już koniecznie chciała mnie okłamać, to mogła powiedzieć, że wyjeżdża do pracy na drugi koniec świata, a nie pozorować własną śmierć..

4 maja 2014

Dziękuję Wam za wszystko. Przepraszam za wszystko

Nieraz mam poczucie winy, że nie komentuję wszystkich Waszych blogów. Staram się, ale nie zawsze mam czas, nie zawsze mam wenę, nie zawsze interesują mnie wszystkie posty. Ale przynajmniej się staram, chociaż wiem, że zawsze można więcej i lepiej.
Dziękuję. Dziękuję za to, że mogę czytać i komentować Wasze blogi. Jedne są poważne, inne pisane z lekkim przymróżeniem oka,  inne zabawne, inne energetyczne, inne powściągliwe, jeszcze inne lekko ironiczne (jak mój). 
Ale każdy jest indywidualnością, każdy jest inny, jak różne są liście, kamyki, ziarenka piasku. Każdy ma jedyny i niepowtarzalny styl. Od każdego można się czegoś nauczyć. Czytając Wasze blogi można się pośmiać, można popłakać, można się powkurzać albo wyluzować. Wielki szacunek dla wszystkich, którym się chce.
Dużo Słońca dla Was:)