30 kwietnia 2014

Za jaką kasę, zrobię z siebie prostytutkę?



 Źródło:www.se.pl

Pracowałem kiedyś na planie filmowym jako statysta. Kilkanaście godzin spędzonych w trudnych warunkach pogodowych, w przenikliwym zimnie i wietrze. Ubogie jedzenie, zbyt mała ilość wody, beznadziejny transport i w ogóle cała organizacja. I to wszystko za oszałamiającą kwotę - kilkadziesiąt złotych..
Mam znajomego, który należał do młodzieżówki dużej partii politycznej. Gdy nadchodził czas wyborów, to musiał na ulicach zbierać podpisy pod listą poparcia partii. Kilka tygodni zbierania podpisów po kilka godzin dziennie, i oczywiście to wszystko za darmo. Albo za jedno z ostatnich miejsc na listach wyborczych..
Zupełnie inny przykład: nasze siostry blogerki i bracia blogerzy. Niektórzy się cenią - takich bardzo szanuję. Ale jest wiele osób piszących blogi, które za kosmetyki warte kilkanaście złotych, wychwalają pod niebiosą ich producenta. Są też tacy, którzy potrafią się cieszyć, że dostaną od firmy sos do makaronu albo smycz na szyję. Inni zaśmiecają swoje blogi reklamami, za które dostają kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Gdzie tu szacunek do samego siebie i do czytelników?
Przydrożna prostytutka zrobi loda kierowcy ciężarówki za kilkadziesiąt złotych albo policjantowi za odstąpienie od mandatu.
 

42 komentarze:

  1. O, za kilkadziesiąt złotych! Wyrazy współczucia.
    Również nie znoszę tych natrętnych reklam, co to się na blogach panoszą zbyt często.
    Co do "sprzedawania się", był taki film - Niemoralna Propozycja z Demi Moore i Robertem Redfordem. Świetny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałem, że za kilkadziesiąt złotych, ale nie wiedziałem, że będzie beznadziejna organizacja, i że będzie to trwało kilkanaście godzin.
      Reklamy mi nie przeszkadzają jako takie. Przeszkadzają mi właśnie takie natrętne, świecące, i gdy jest ich zbyt wiele.

      Usuń
    2. Mnie reklamy na blogach nie przeszkadzają, chociaż widząc je poczuwam się do obowiązku klikania, żeby ta bidna blogerka, coś tam zarobiła. Nawet prośby się zdarzają: "hej, poklikasz w banerek na moim blogu, to ważne". Ale rozumiem, że bloger też chce zarobić.

      Usuń
    3. Nie spotkałem się z takimi prośbami, ale dla mnie to jak żebranie pod kościołem albo na ulicy..
      Reklamy same w sobie mi nie przeszkadzają. Przeszkadza mi, jeśli reklamy są ważniejsze niż treść blogu. Przeszkadza mi jeśli są natarczywe i nieestetyczne.
      Jeśli chodzi o mnie, to nigdy nie zareklamowałbym czegoś, co nie jest zgodne z moim światopoglądem.
      Na przykład środków na potencję albo tabletek odchudzających, bo nie wierzę w takie wynalazki.

      Usuń
    4. Ja również spotkałam się z prośbami w komentarzu np. na moim blogu. Czasami jest komentarz a propos mojego posta + prośba wtedy jest ok, ale jeśli nikogo nie interesuje treść ani blog, na który wchodzi i zamieszcza kopiując taką samą prośbę na wiele blogów to doprowadza mnie to do szału !

      Usuń
  2. Widzę, że powrót do pisania jest w bardzo prowokującym stylu ;-)
    Kiedy zaczęłam czytać o tym, że pracowałeś jako statysta, to w jednym momencie wzbudziłeś moją ciekawość a potem wraz z każdym kolejnym słowem, zrozumiałam że zupełnie błędnie wyobrażałam sobie to zajęcie. Dziękuję za oświecenie :-)
    Naprawdę są jeszcze ludzie, których cieszy dostanie smyczy? Przeraziłeś mnie tym spostrzeżeniem...Co do reklam umieszczanych na blogach, to jakoś nie potrafię opowiedzieć się jednoznacznie "przeciw". Aż tak bardzo to przeszkadza Czytelnikowi? Nie wiem, bo w sumie, nie miałam okazji regularnie oglądać takiego bloga, więc nie wiem czy ta reklama wyskakuje na cały ekran jak np. na onecie, czy też jest to jakiś pasek z boku ekranu, który nikomu nie przeszkadza. Bo jak nie przeszkadza, to niech sobie blogerzy zarabiają.
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię takie małe prowokacje, bo skłaniają do myślenia i refleksji;)
      Ja też wyobrażałem sobie to zupełnie inaczej. A tak naprawdę to ciężka praca np. powtarzanie jednego ujęcia po kilkanaście razy. I to wszystko za takie ochłapy.
      Są blogerzy, którzy za smycz czy sos do makaronu, piszą świetne teksty o ich producentach..
      Reklamy same w sobie mi nie przeszkadzają. Chodzi mi o to, że ja na pewno nie zaśmiecałbym blogu reklamami za kilkadziesiąt złotych..
      Mógłbym zamieszczać reklamy, które wpisują się w układ blogu, nie świecą po oczach, są estetyczne, zgodne z moim światopoglądem. I oczywiście, nie za taką marną kasę. Ale to kwestia odległej przyszłości;)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Jest takie powiedzenie: "jak sam siebie nie szanujesz, to inni też cię nie będą szanować". To odnośnie tych blogerów robiących wszystko za jakiś gówniany prezent.

    I osobna sprawa, że czasem można się nieźle naciąć, tak jak Ty w przypadku tego statystowania. Kiedyś, gdy byłem jeszcze dzieciakiem, kolega załatwił nam roznoszenie ulotek. Zarobiłem 20zł za pół dnia biegania po schodach i płaszczenia się przed lokatorami, żeby otworzyli drzwi na klatkę. No wściekłem się strasznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym powiedzeniem zgadzam się w zupełności.
      Najgorsze, że niektórzy nie zdają sobie z tego sprawy, i sami traktują się jak śmieci.
      Czasami dobrze się naciąć na takiej pracy. Mnie przygoda na planie, skutecznie wyleczyła z bycia statystą;)

      Usuń
  4. Taki system sobie sami zgotowaliśmy.Żyjemy tylko dla kasy, dzięki której jakoś przetrwamy.Dobrze, że są taki blogi jak Twój, które przypominają, że jest jeszcze coś więcej oprócz tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że bardziej taki system zgotowali nam bankowcy, politycy, szefowie koncernów.
      Polacy są bardzo pracowici i dokładni (oczywiście są niechlubne wyjątki), co widać, gdy pracują za granicą.
      Ale w Polsce można być wykształconym, pracowitym, dokładnym, pomysłowym, a i tak mało zarabiać:/

      Usuń
  5. Jestem częstą bywalczynią blogów i faktycznie strasznie irytuje mnie to, kiedy blogerzy łakomią się na jakieś taśmy klejące, smycze, ulotki, a niestety takich blogerów wcale nie jest mało. Najbardziej smuci mnie fakt, gdy są to osoby, do których lubię zaglądać i kuszą ich takie "gówna", wychwalają pod niebiosa i dziękują milion razy! Czasami nawet nie przypuszczałabym, że "te" osoby połakomią się na takie "byle co". Wiadomo każdego wybór!
    Co do statysty, to współczuję, ale teraz jesteś bogatszy w nowe doświadczenie i wiesz już czym to pachnie.. podejrzewam, że więcej się na takie statystowanie nie pokusisz, zwłaszcza za tak marną kasę.
    Jakie to złudne, kiedy w reklamie każdy uśmiechnięty w migawkach się pojawia, a odbiorcy zapatrzeni zazdroszczą tej radości, a w rzeczywiści to wielka orka i nic nie jest takie kolorowe jak się wydaje!
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy się śmiać czy płakać, gdy patrzę na blogerów dziękujących, że otrzymali sos do makaronu, który jest wart kilka złotych..
      Co do bycia statystą, że rzeczywiście w reklamach wygląda to pięknie, ale w rzeczywistości to ciężka praca, po której można mieć zakwasy. Do tego można się przeziębić przebywając kilkanaście godzin na mrozie albo deszczu. I to wszystko za taki marny hajs.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. "Zupełnie inny przykład: nasze siostry blogerki i bracia blogerzy. Niektórzy się cenią - takich bardzo szanuję. Ale jest wiele osób piszących blogi, które za kosmetyki warte kilkanaście złotych, wychwalają pod niebiosą ich producenta."

    Takiego zachowania zupełnie nie rozumiem. Ale tego, że czasami dla naprawdę wielkiej kasy ludzie są w stanie się zeszmacić? Myślę, że wszystko zależy od tego, jaka to kasa, dla każdego co innego oznacza "wielka", no i dodatkowo pytanie, na co jest komuś potrzebna. Bo jeśli na przykład na lekarstwa dla chorego dziecka, to trochę zmienia punkt widzenia... Myślę, że ja jestem od tego wolna, nie jestem materialistka w najmniejszym stopniu, ale czy możemy być siebie pewni tak w stu procentach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem, czy oparłbym się wielkiej kasie. Na szczęście, nie muszę nad tym się zastanawiać;)
      Jestem w stanie zrozumieć, gdy ktoś się sprzedaje dla szczytnego celu, jak lekarstwa dla dziecka.
      Ale robienie z siebie błazna za parę groszy albo za jakiś gadżet, wywołuje u mnie odruch wymiotny.

      Usuń
  7. Niestety tak już chyba będzie.. że dla niektórych najważniejsze będą pieniądze, życie na pokaz, wygodne życie itd. A wszelkie inne wartości będą miały dla nich znikome znaczenie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla niektórych pieniądze są najważniejsze. To smutne.
      Ale niektórzy sprzedają się i robią z siebie debili za marne grosze. Nie wiem, jak to nazwać..

      Usuń
    2. Może jest im wszystko jedno, nie szanują swojego życia, nie szanują siebie..

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepraszam, coś mi błąd wyskoczył powyżej :)
    Temat kasy to temat rzeka, jednoznacznie się nie wypowiem. Kiedyś pracowałem w firmie w której naprawdę nie było kolorowo, w palarni jak leci sami "powstańcy", jak przychodziło co do czego, to najwięksi krzykacze nawet o podwyżkę bali się zapytać. Zgadzam również się z tym że czasami rypiemy od rana do nocy na spłatę kredytów zaciągniętych na rzeczy których nie potrzebujemy. Nadajemy przedmiotom większą moc niż mają w rzeczywistości, Tv służy do oglądania, dom do mieszkania, auto do jeżdżenia, telefon do dzwonienia, ciuchy do noszenia itd. Społeczne trendy robią z mas ludzkich bateryjki ;) Ludzie ubodzy zasuwają na chleb, ludzie majętni na metki i loga, więc tak naprawdę jedni i drudzy nie różnią się od siebie. Oczywiście nie mam zamiary wypierać się czegokolwiek. Świat materialny i duchowy są ważne. Ważne aby wszystkie lub przynajmniej większość wyborów należała do mnie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o podstawową pracę, to niestety musimy z czegoś żyć, i dlatego często pracujemy w beznadziejnych i słabo płatnych pracach.
      Chodzi mi o dodatkowe pieniądze. Ludzie, żeby zarobić dodatkową kasę, często wykonują poniżające czynności.
      Tak jak piszesz: ludzie nadają przedmiotom większą moc niż mają naprawdę.
      Biorą kredyty, by kupić różne gadżety i szpanować nimi przed innymi..
      Obyśmy potrafili wybierać sami, a nie na podstawie reklam i mody.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Co do pracy w beznadziejnych warunkach, to owszem czasami bywają naprawdę spartańskie, ale sądzę też że zawsze jest wyjście. Może ono trwać czasami latami, ale jeżeli dziś zacznę zmiany to za kilka lat mogę być w odpowiednim miejscu dla siebie, lub w odpowiednim miejscu dla obecnego szefa...
      Co do umiejętności wybierania samemu, potrzebna jest jakaś autorefleksja :) Pozdrawiam.

      Usuń
  10. Każdy ustawia granicę w innym miejscu. Sądzę że warto o tym pamietać. Coś, co dla ciebie jest nieszanowaniem się, dla innych może być jeszcze ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, każdy ma swoją granicę.
      Ale chyba zgodzisz się ze mną, że pisanie postu w zamian za smycz albo robienie loda za 50zł, jest poniżej poziomu mułu..

      Usuń
    2. zgodzę się, że dla nas to jest poniżej poziomu mułu, ale wyobrażam sobie że taki lód dla osoby która zarabia w ten sposób to świetny dil. Smyczy nie skomenuję, bo mnie to śmieszy;D post za smycz ;))

      Usuń
  11. Zdarzało mi się nieraz kończyć pracę w późnych godzinach nocnych, i wtedy na 100 metrowym odcinku do samochodu zaczepiały mnie prostytutki, które "schodziły z ceny" nieraz aż do butelki piwa. Myślę, że tu granice się zatarły z różnych względów. Trzeba też odróżnić czy zarobek "idzie" do alfonsa, czy na utrzymanie rodziny ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że się nie zgodziłeś za tę butelkę;)
      Racja, to są zupełnie różne sytuację. Mnie chodzi o to, gdy ktoś dobrowolnie się poniża i sam traktuje siebie jak śmiecia.

      Usuń
  12. Co innego jeśli ktoś wykonuje byle jaką prace za marne gorsze, aby przeżyć bądź jakoś utrzymać rodzinę a co innego, gdy ludzie za byle ochłapy np. wychwalają pod niebiosa jakiś kosmetyk. Ci pierwsi robią to bo muszą a ci drudzy, bo są materialistami gotowymi sprzedać swoją godność byleby ktoś za to cokolwiek zapłacił.
    Mnie natomiast irytują puste komentarze w stylu "ładny blog, zapraszam do mnie" bądź "komentuj, obserwuj, zapraszam do mnie" wchodzę na bloga autora/autorki komentarza a tam równie puste treści albo właśnie reklamy jakiś produktów. Takie komentarze oznaczam od razu jako spam i jednocześnie wkurza mnie brak szacunku, bo umieszczają taki komentarz pod czyjąś notką nawet nie przeczytawszy co ktoś pisze, komentarz takiego blogera/blogerki służy wyłącznie jako reklama własnego bloga, a osoba umieszczająca komentarz chyba myśli, że wszyscy blogerzy piszą tylko dla reklam, (małej ) kasy czy dobrych statystyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę podobnie jak Ty. Pisałem o tym w odpowiedzi na komentarz Aguariusa.
      Żeby jakoś żyć i się utrzymać, musimy gdzieś pracować. Często są to słabo płatne i dołujące prace.
      Ale jeśli chodzi o dodatkowe pieniądze, to nie musimy się upokarzać dla kilku złotych, a niektórzy to robią, chociaż wcale nie muszą.
      Ja też nie lubię takich komentarzy, typu: "fajny blog, zapraszam do mnie". Olewam je i nie szanuję ich autorów.
      Tak jak piszesz: niektórzy prowadzą blogi, tylko dla reklam i statystyk.
      Na pewno szacunku tym nie zdobędą. Szacunek jest naprawdę sporo wart, a tak łatwo go stracić..

      Usuń
  13. Takich przykładów można by mnożyć... Celebryci przez 10 minut pozowania na ściance zarabiają więcej niż niektórzy przez cały rok...
    Chore.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak niektórzy politycy za jeden wykład dostają kilkadziesiąt tysięcy złotych. To też jest chore..
      Ale ktoś płaci tym celebrytom, politykom czy aktorom, i jeszcze im to się opłaca.

      Usuń
  14. niektórzy zakładają bloga właśnie dla współprac i pieniędzy, podejmują nawet najmniejsze (i najgorsze) współprace :) od czegoś trzeba przecież zacząć ;)
    ja tego nie rozumiem. może inni uważają, że to dobry, wygodny sposób na... życie?
    są blogerzy, którzy mądrze wybierają współprace, a są też tacy, u których pasek boczny na blogu nie ma końca ;)
    o prostytutkach się nie wypowiem, bo to tym bardziej mi się w głowie nie mieści ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam nic przeciwko reklamom, ale wkurza mnie, gdy jest ich za dużo. Przerost formy nad treścią.
      Dla mnie poczucie estetyki czy jakiejś minimalnej przyzwoitości jest ważniejsze od kasy.
      Na szczęście jest całkiem sporo blogerów, którzy myślą podobnie. Myślę m.in. o tych komentujących na moim blogu:)

      Usuń
  15. Słyszałem kiedyś powiedzenie, że każdy jest prostytutką, tylko to jest kwestia ceny i dziedziny. Dla każdego ponoć idzie jakąś znaleźć i niszę i zarobki odpowiednie. Bo też nawet przecież, jak śpiewał Kazik "wszyscy artyści to prostytutki, w oparach lepszych fajek, w oparach wódki". Jakby się nie zastanowić..są po prostu różne rodzaje sprzedaży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po części zgadzam się z Tobą, ale z pewnymi zastrzeżeniami.
      Bo jest różnica, gdy ktoś reklamuje buty sportowe, które naprawdę są świetne, a gdy ktoś reklamuje tabletki na odchudzanie, a wie o tym, że gówno one dają.
      Co do Kazika, to jeden z moich ulubionych artystów. Cenię go właśnie za to, że nigdy się nie sprzedał. W przeciwieństwie do wielu "artystów'', którzy byli raperami w roku 2004, a teraz robią pop albo discopolo

      Usuń
  16. Ha ha ha :) Genialnie to napisałeś!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja do tej pory nie wiem jak zamieścić reklamę na blogu i na niej zarabiać. Nie czuję tymczasem takiej potrzeby. Poza tym mój blog jest niszowy. Piszę bo lubię, nie dlatego, że muszą. Za miskę ryżu, czy jakieś dupne granty.

    OdpowiedzUsuń
  18. Myślę podobnie jak Ty.
    Miska ryżu to trochę za mało, a na razie reklamodawcy jakoś nie ustawiają się w kolejce;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Trafiłam na Twojego bloga, z bloga małej-myśli :) Dobry wpis, który całkiem popieram. A reklam nienawidzę i nie skorzystałam z podobnej oferty, aby takie, czy inne reklamy zamieścić u siebie. Nawet drażnią mnie te, które same się wtranżoliły na mój blog i nie mam na nie wpływu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też natrafiłem na wiele ciekawych blogów, czytając komentarze na innych blogach:)
      Ja nie mam aż tak radykalnego podejścia do reklam, ale tak jak pisałem w odpowiedzi na wcześniejsze komentarze, gdybym miał cokolwiek reklamować, reklamy musiałyby być zgodne z moim światopoglądem i być estetyczne, a nie jaskrawe i migające.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Co do tych reklam, może też masz racje, może człowiek z czasem da się przekonać, bo to jest trochę tak, jak z fb u mnie. Ile było gadki, że to takie, siakie i owakie, jednym słowem durnowate. Założyłam konto, z ciekawości chyba w głównej mierze, ale moje zdanie się nie zmienia ;)

      Usuń