10 marca 2014

Czym grozi pozostawienie odkręconego gazu w bloku?




Czym grozi używanie zapałek lub zapalniczki, przy wysokim stężeniu gazu? Nietrudno się domyślić. Powagi sytuacji dodaje fakt, gdy odbywa się to, nie w domu na odludziu, a w bloku pełnym ludzi. 
Miałem w swojej pracy, do czynienia z kilkoma takimi sytuacjami: starsza pani lub starszy pan, mający problemy z pamięcią, odkręcają gaz w swoim mieszkaniu. Gazu jest tak dużo, że wyczuwają go sąsiedzi, którzy przychodzą do mnie i żądają reakcji. Zgłaszam sprawę na policję. Policjant mówi, że nie ma akurat w komisariacie dzielnicowych, i nie ma kto tego sprawdzić! Później okazuje się, że przez kilka tygodni nie zdążyli sprawdzić..
Sąsiedzi "gazownika" naciskają na mnie, piszą pisma, że gdy blok wybuchnie, to będzie moja wina (!), straszą telewizją. A ja nie mogę nic zrobić. Osoby odkręcające gaz, nie są chore psychicznie ani ubezwłasnowolnione. Nie mogę więc ich zmusić do zlikwidowania instalacji gazowej w mieszkaniu. Na szczęście udaje mi się skontaktować z ich dziećmi lub wnukami, udaje mi się ich namówić do całkowitego odcięcia gazu w mieszkaniach.
Strach pomyśleć, co by było, gdyby nikt nie zgłosił mi, że ich sąsiad okręca gaz. Strach pomyśleć, ile jest takich osób w blokach, w których mieszkamy. Strach pomyśleć, o ilu takich osobach nie wiemy..

52 komentarze:

  1. Teraz się będę bała zasnąć haha ;) Mam nadzieję, że jeszcze jest mi dane żyć.
    Co do samego wpisu, to racja. W sumie nie odpowiadamy za to, co inni robią w swoich domach i czy są tacy ,,mądrzy" i nie zostawiają, np. ziemniaków na gazie i wychodzą po gazetkę. A ciul wie, co w tych kilku minutach może się wydarzyć.W sumie nigdy się nad tym problemem nie zastanawiałam, ale może warto...
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, dopóki nie zacząłem pracować w tej branży, to myślałem, że świat jest bardziej różowy. Nie zdawałem sobie sprawy, że takie sytuacje w ogóle się zdarzają..
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. dokładnie - ja równiez żyłam w błogiej nieświadomości, dopiero gdy rozpoczęłam pracę w tej "branży" to spostrzegłam ile tego wszystkiego się dzieje, i co się dzieje z cżłowiekiem , jak żyje jak funkcjonuje...

      Usuń
    3. Podczas studiów myślałem, że w tej branży pomaga się ludziom, a już po krótkim czasie pracy zrozumiałem, że cała praca polega tylko na OWD..

      Usuń
  2. Dlatego warto interesować się ludźmi w szeroko pojęty sposób. Nikt nie powinien być nam obojętny. Społeczeństwo to właściwie system naczyń połączonych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nikt nie powinien być obojętny na los innych. Tak byłoby idealnie. Ale niestety nasze społeczeństwo jest strasznie daleko od takiej postawy..

      Usuń
  3. Ale mnie przeraziłeś...z ilu to sobie rzeczy człowiek nie zdaje sprawy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami chyba lepiej nie myśleć o pewnych sprawach, dla własnego zdrowia psychicznego..

      Usuń
  4. Gaz, żelazko, ziemniaki... Też wolałabym myśleć, że takie problemy nie istnieją. Sąsiedzi zgłosili, bo poczuli się zagrożeni. Szkoda, że jak mąż żonę tłucze, lub rodzice dzieci, to raczej nie ma reakcji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sąsiedzi zgłosili, bo bali się o siebie. Bali się o swoje życie i mieszkania.
      Jeśli chodzi o przemoc, to masz rację. Przeważnie sąsiedzi mają w dupie i nie zgłaszają takich sytuacji.
      Ofiary przemocy same zgłaszają się na policję lub do pomocy społecznej.

      Usuń
  5. To przerażające, a temat gazu zawsze mnie martwił i przerażał. Dobrze, że są tacy ludzie, którzy zwrócą uwagę i zainteresują się niebezpieczeństwem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na początku byłem w szoku, że zdarzają się takie sytuacje z odkręcaniem gazu.
      Muszę zajmować się takimi i podobnymi sprawami, ale przyjemne to nie jest..

      Usuń
  6. Ja to własnie czasami widzę u ludzi starszych - jak zapominają zakręcić gaz, wyłączyć żelazko, zamknąć dom itd. I szkoda mi ich wtedy,przykro mi, że są samotni, że nie ma kto się nimi zająć (mam tu na myśli bliskich, rodzinę, dzieci).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, że gdy trzeba się zająć chorą matką lub ojcem, to wtedy dzieci mają ich w dupie i nie chcą mieć z nimi nic wspólnego.
      Kiedy starsza osoba umrze, to wtedy nagle pojawiają się dzieci i wnuki, by przejąć mieszkanie..

      Usuń
    2. Masz rację niestety.
      Jak umarł mój dziadek , zabraliśmy babcię do siebie , 3 lata była u nas , później się pojawił wnuk i pod pretekstem ,że nie ma gdzie mieszkać to będzie opiekował się babcią , zabrał ją do jej mieszkania i zajmował się nią 2 tygodnie . Chcieliśmy ją zabrać z powrotem, ale pojawił się syn tego wnuczka bo raz że było mu głupio a dwa miał zabrać po niej mieszkanie, pożyła może jeszcze pół roku, już u nas miała trochę sklerozę i nie można było ją zostawić na pastwę losu samą, a na koniec miała chyba ajschalmera , nie można było zostawić w domu ani jednej zapałki , a wuj musiał wychodzić choćby po chleb, wyzywała wtedy przez okno , a mieszkała na parterze i prosiła ludzi ,żeby jej dali zapałki , niektórzy wiedzieli że niewolno i że to chora osoba, natomiast dzieci wyzywały ją od wariatek i przedrzeźniały , musiał ją ktoś pilnować , bo faktycznie na gaz była i kuchnia i piecyki podgrzewające wodę, przykra jest starość
      sp
      pozdr

      Usuń
    3. Zajmowanie się starszymi osobami jest trudne, wymaga wielu wyrzeczeń. Rozumiem, że ludzie są tym zmęczeni i sfrustrowani.
      Ale nigdy nie rozumiałem dzieci lub wnuków, którzy mają przepisane na siebie mieszkanie, w którym mieszka ich matka lub babcia, i mimo to, zupełnie im nie pomagają lub wręcz nie odwiedzają.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    4. Mnie się to w głowie nie mieści, ponieważ moja rodzina (moja mama głównie) zajmowała się chorym dziadkiem przez ponad 7 lat. Przez ostatnie 2 lata życia wymagał niemalże całodobowej opieki, ale to było naturalne że on z nami był i nie wyobrażaliśmy sobie tego, że mogłoby go nie być z nami.. I pomimo tego, że był to trudny okres dla nas wszystkich, to cieszę się, że był nam ten czas dany, wiele nas dziadka choroba nauczyła. Dlatego nie rozumiem jak to jest, że niektórzy nie dość, że sie nie interesują swoimi rodzicami, to jeszcze pojawiają się wtedy, gdy czują, że mogą coś zyskać.

      Usuń
    5. Ja miałem podobną sytuację. Przez kilka ostatnich lat życia, mieszkała z nami moja schorowana babcia. Moja mama, mimo, że było jej ciężko, nie wyobrażała sobie, żeby umieścić swoją matkę w jakimś ośrodku albo, żeby zostawić ją samą w mieszkaniu..

      Usuń
    6. No właśnie - i to jest to.. ;)
      PS. Fajny avatar ;)

      Usuń
    7. Wiem, wiem :D
      Do mojego nicku i imienia też by pasował ;)

      Usuń
  7. dlatego dziwię się, że starsi ludzie tak bardzo bronią się przed kuchenkami elektrycznymi. wiadomo, że jeżeli nie możliwości, to tematu nie przeskoczymy, ale jeżeli jest, to czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dlatego, bo starsi ludzie boją się wszelkich zmian. Czasami trzeba kogoś zmusić do czegoś, dla bezpieczeństwa jego i innych..

      Usuń
  8. Trochę się poczułam wystraszona, zwłaszcza, że w moim bloku mieszka sporo starszych osób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami, by być zdrowym, lepiej nie myśleć o pewnych sprawach..
      Gdybym nie pracował w tym zawodzie, żyłbym w błogiej nieświadomości:)

      Usuń
  9. ja mieszkam też z babcią i jak sobie pomyślę, że tacy starsi ludzie mieszkają zupełnie sami to też pewien strach czuję
    bo widzę, że moja babcia czasem zapomni zakręcić wodę, gdzieś coś położy i znaleźć nie może itd itd
    my ją możemy przypilnować, ale co by było, gdyby mieszkała sama? kto wie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłaby tragedia. Mam sporo klientek, które mieszkają same (bo kobiety żyją dłużej).
      Pomijając odkręcanie gazu i zalewanie wodą sąsiadów, to wystarczy, że taka osoba się przewróci i nie ma kto jej pomóc..

      Usuń
    2. Coraz więcej jest takich samotnych ludzi. Ostatnio moi znajomi byli na pogrzebie ciotki (83 lata) w odległym mieście. Mieszkała sama w bloku. Miala troje dzieci, które spotkały się w komplecie na pogrzebie po raz pierwszy od 15 lat. Miała przyjaciółki żyjące podobnie i same się jakoś wspomagały. Chorowała krótko i zmarła w szpitalu ...
      Takie czasy...

      Usuń
    3. Na szczęście jest sporo ludzi, naprawdę dobrze zajmujących się swoimi rodzicami.
      Nie mówię, że trzeba siedzieć z nimi 24 godziny na dobę, ale można załatwić prywatną opiekunkę, odwiedzać ich kilka razy w tygodniu itd.
      Zgodzę się z Tobą, że w dzisiejszych czasach jest sporo takich samotnych osób, ale powinny być one wyrzutem sumienia dla społeczeństwa..

      Usuń
  10. Cóż, policja sprawę olewa, ale może straż pożarna przyjeżdżająca na sygnale i wyłamująca drzwi mieszkania wylałaby starszym lokatorom kubeł zimnej wody na głowę. U mnie w bloku dopiero taka akcja odniosła skutek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że takie akcje, raczej niczego nie nauczą starszych osób, które mają Alzheimera i zapominają, co robią.
      Dobrze, że akurat w tej sytuacji, taki wstrząs pomógł. Pewnie podziałał np. aspekt finansowy, bo trzeba wymienić drzwi na nowe;)

      Usuń
  11. W moim bloku (wieżowiec) mieszka chora psychicznie. Czuje się wyalienowana, także przez rodzinę, i w formie protestu co jakiś czas podpala komórki, i mieszkania sąsiadów, także i swoje. Grozi, że wysadzi blok w powietrze, co już parę razy próbowała zrobić, tylko straż to uniemożliwiła wchodząc przez okno (6 piętro). Reakcja policji żenująca, nie mogą nic zrobić dopóki nie będzie ofiar, zamiary się nie liczą, bo jest niepoczytalna ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałem kiedyś klientkę, która była kilkanaście razy w psychiatrykach. Owa pani czasami miała takie jazdy, że śpiewała w nocy, budząc wszystkich sąsiadów, albo rzucała butelkami w przechodniów.
      Policja oczywiście nic jej nie mogła zrobić, bo pani miała żółte papiery..

      Usuń
  12. Jakoś o odkręcony gaz się nie boję. I wydaje mi się,że tu gdzie mieszkam raczej nie będzie takich przypadków,że ktoś zostawi odkręcony gaz.

    OdpowiedzUsuń
  13. To jesteś szczęściarą:)
    Ja jako pracownik, miałem w kilku blokach takie osoby..

    OdpowiedzUsuń
  14. Zastanawiałam się po co pisać o czymś oczywistym. Odpowiedź na pytanie jest przecież banalna. Ale wszystko nabiera innego wymiaru, kiedy sytuacja nie ma miejsca w TV, czy na stronach gazety, a dzieje się w mieszkaniu obok. Albo tak jak piszesz, kiedy mimowolnie stajesz się uczestnikiem zdarzenia. Nabierasz innej perspektywy, ale co z tego, skoro sam piszesz, że jesteś bezradny...Z tego wszystkiego to chyba martwi najbardziej: kiedy chcesz pomóc a nie możesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorąc udział w takich różnych sytuacjach, widzę, że tak naprawdę często nic nie można zrobić. Czasami dopiero, jak stanie się jakaś tragedia, to różne służby się angażują, i to tylko dlatego, bo boją się mediów..

      Usuń
    2. Masz rację. Potem w mediach o tym trąbią na okrągło a człowiek słucha/patrzy i zastanawia się jak to możliwe, że doszło do takiej tragedii... Mnóstwo jest takich przykładów - jeden niepodobny do drugiego, ale wszystkie mają wspólny mianownik, czyli interwencję kiedy już jest za późno albo też pod wpływem mediów.

      Usuń
  15. Rozumiem, że pełnisz funkcję stróża w bloku? Cóż... mały uchyłek w czimś postępowaniu może spowodować lawinę konsekwencji. Jak w domino.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba anioła stróża;)
      Gdyby dzieci tych osób, odpowiednio się nimi zajmowały, nie byłoby potrzeby angażowania pomocy społecznej ani innych służb..

      Usuń
  16. Moja nieżyjąca już babcia też swego czasu miała taką znajomą - emerytowana nauczycielka - kobieta mądra i oczytana, ale wiek zrobił swoje i zdarzyło jej się nie zakręcić gazu kilka razy. Sąsiedzi alarmowali i gaz jej w końcu odcięto, ale przykre jest to, że dzieci jakby w ogóle o niej zapomniały... Gdyby babcia nie mieszkała z nami, ta historia mogłaby dotyczyć jej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie najgorsze, że ludzie naprawdę mądrzy i racjonalni, na starość często robią się jak dzieci i nie kontrolują swojego zachowania..

      Usuń
  17. -- jakie to jest zagrożenie, mogę sobie tylko wyobrazić nigdy świadkiem takiej sytuacji w blokowisku nie byłam, wiadomo, z racji , ze mieszkam na wsi, ale.... niepełna pół roku temu niedaleko mojej miejscowości taki wybuch byl no a to za sprawką jednego z trzech mężczyzn, którzy w owym domu mieszkali... panowie byli jednak POD WPŁYWEM, więc i skutki opłakane... jeden z nich poniósł śmierć na miejscu, no a dom nie nadaje się już do zamieszkania.... oby takie sytuacje nie zdarzały się często....
    -- pozdrawiam... dzięki za odwiedzinki i komentarz....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W domu jest o wiele więcej roboty niż w mieszkaniu w bloku (mycie okien, koszenie trawy i tysiące innych czynności), ale jednak bezpieczeństwo jest bezcenne..
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  18. mieszkam z osobą starszą w mieszkaniu, więc ciągle towarzyszą mi podobne obawy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli mieszkasz ze starszą osobą, to przynajmniej możesz w jakiś sposób zapobiegać takim niebezpiecznym sytuacjom.
      Gorzej, gdy ktoś odwiedza takie osoby, raz na kilka tygodni..

      Usuń
  19. U mnie w bloku jeszcze wszyscy wyglądają na przytomnych, zawsze to jakieś pocieszenie. Zresztą nie wiadomo, czy Rosja nie zakręci nam kurka po tym wszystkim, a wtedy to już nie będzie tak obficie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem na pewno nie zakręci. Ale może podwyższyć ceny albo robić inne złośliwości. Gazoport w Świnoujściu budujemy już kilka lat, a końca nie widać..

      Usuń
  20. Z tym gazem to faktycznie tak jest, że stanowi on ogromne niebezpieczeństwo. Pamiętam jak z przerażeniem słuchałam opowiadanej mi przez moją przyjaciółkę historii, która przydarzyła się jej Mamie. Rodzina mojej przyjaciółki mieszka w domu jednorodzinnym, w którym do podgrzewania wody używają pieca gazowego. Pewnego dnia, gdy Mama moje przyjaciółki odkręciła kurek z ciepłą wodą w łazience na parterze usłyszała tylko wybuch i jakimś cudem zdołała odskoczyć. W tej samej sekundzie ściana z rurą pionu ciepłej wody po prostu się rozpadła.
    Może nie potrafię opisać zdarzenia ze szczegółami, ani wyjaśniając konkretnych przyczyn, ale nadal ogarnia mnie przerażenie na samą myśl. Piecyk podobno był sprawny.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja miałem to szczęście, że mieszkałem w miejscach, gdzie nie było zatruć czadem ani wybuchów gazu, ale wielu ludzi zginęło z powodu gazu..
    W moim rodzinnym domu był taki piecyk gazowy do podgrzewania wody. Zawsze się bałem z tego powodu..

    OdpowiedzUsuń
  22. Gaz, czym jest i jakie niesie zagrożenia każdy wie. Inna sprawia, że sąsiedzi stosują ordynarna spychologię.
    Nie ma to jak bazować na poczuciu cudzej winy.
    Wedle sąsiadów powinieneś tam siedzieć dwadzieścia cztery godziny na dobę i pilnować, bo za to płacą sowimi podatkami na w Twoją państwowa posadę. Ciul z tym, ze mieszkają na przeciwko i mogą doglądnąć...

    OdpowiedzUsuń
  23. Mnie najbardziej wkurwiło i zdołowało, właśnie takie wmawianie mi, że to moja odpowiedzialność i moja wina:/
    Najgorsze jest to, że gdy coś złego się stanie i przyjadą dziennikarze, to w telewizji nie powiedzą: Gdzie były dzieci czy wnuki? Powiedzą: A gdzie był pracownik socjalny?

    OdpowiedzUsuń