22 marca 2014

DDA

Czasami zastanawiam się, czy jest sens zamieszczania wierszy na blogu. Kiedyś napisałem ich całkiem sporo, ale nie wiem, czy kogoś to w ogóle interesuje. Nie każdy lubi teatr czy muzykę klasyczną, tak samo, nie każdy lubi poezję. Ale zachęcany przez blogerkę Małgorzatkę, postanowiłem, że będę tu od czasu do czasu, publikował jakiś wiersz.
Wiersz, który jest poniżej, już kiedyś był na tym blogu, ale postanowiłem go zmodyfikować i znów dodać z kilku powodów. To, o czym piszę, dotyczy milionów ludzi w Polsce. Milionów..
 
 
dzieci których nie miał
kto przytulić
kiedy tak bardzo
tego potrzebowały
które umierały
z samotności
z rozpaczy z lęku
gdy ich rówieśnicy
bawili się z uśmiechem
ich oczy były pełne łez
w domu była wódka
były przekleństwa
był strach 
którego nie da się
wyrazić słowami
była agresja
której nie da się 
opanować
 
dzieci wychodzą z domów
wychodzą wściekłe 
wygłodniałe psy
urwane z łańcuchów
rozszarpują innych
wyjadają ich wnętrzności
zagryzają siebie nawzajem
czasami skaczą albo wpadają
pod rozpędzony pociąg
który nie zdąży wyhamować

15 marca 2014

2 bloki - 2 różne światy


Źródło:www.dobreprogramy.pl

Stoją sobie, obok siebie, 2 czteropiętrowe, spółdzielcze bloki. Z zewnątrz wyglądają identycznie. Natomiast w środku, mamy 2 różne światy. W jednym z tych bloków, nie mam żadnego klienta. Nawet miłej starszej pani. W drugim bloku, mam do czynienia z całą tablicą Mendelejewa patologii. Mieszkają tam: pan alkoholik, pan narkoman, pani przynosząca do mieszkania śmieci z całej dzielnicy, czy pan, który wyszedł z więzienia po 10-letniej odsiadce. Wymieniłem tylko ostrzejsze i barwniejsze przypadki..
Jak to się dzieje, że jest tak ogromna rozbieżność? Bloki stoją zaledwie kilkadziesiąt metrów od siebie. Oba bloki są spółdzielcze, czyli takie, jakich mamy w Polsce tysiące. Moja teoria jest taka, że działa tu siła przyciągania. Im więcej patologii znajduje się w jakimś miejscu, tym więcej dziwnych osób, tu się przeprowadza. A Wy, jak myślicie?

10 marca 2014

Czym grozi pozostawienie odkręconego gazu w bloku?




Czym grozi używanie zapałek lub zapalniczki, przy wysokim stężeniu gazu? Nietrudno się domyślić. Powagi sytuacji dodaje fakt, gdy odbywa się to, nie w domu na odludziu, a w bloku pełnym ludzi. 
Miałem w swojej pracy, do czynienia z kilkoma takimi sytuacjami: starsza pani lub starszy pan, mający problemy z pamięcią, odkręcają gaz w swoim mieszkaniu. Gazu jest tak dużo, że wyczuwają go sąsiedzi, którzy przychodzą do mnie i żądają reakcji. Zgłaszam sprawę na policję. Policjant mówi, że nie ma akurat w komisariacie dzielnicowych, i nie ma kto tego sprawdzić! Później okazuje się, że przez kilka tygodni nie zdążyli sprawdzić..
Sąsiedzi "gazownika" naciskają na mnie, piszą pisma, że gdy blok wybuchnie, to będzie moja wina (!), straszą telewizją. A ja nie mogę nic zrobić. Osoby odkręcające gaz, nie są chore psychicznie ani ubezwłasnowolnione. Nie mogę więc ich zmusić do zlikwidowania instalacji gazowej w mieszkaniu. Na szczęście udaje mi się skontaktować z ich dziećmi lub wnukami, udaje mi się ich namówić do całkowitego odcięcia gazu w mieszkaniach.
Strach pomyśleć, co by było, gdyby nikt nie zgłosił mi, że ich sąsiad okręca gaz. Strach pomyśleć, ile jest takich osób w blokach, w których mieszkamy. Strach pomyśleć, o ilu takich osobach nie wiemy..

6 marca 2014

Uroki pracy w terenie..




Nieważne, że pada deszcz lub śnieg. Nieważne, że temperatura wynosi -10 stopni albo +30 stopni. W teren trzeba iść, bez gadania. Oczywiście można jeździć do mieszkań klientów, swoim samochodem. Owszem, są miasta, które płacą pracownikom socjalnym jeżdżącym samochodami. Przeważnie są to kwoty ok. 200zł miesięcznie. Ale nie każde miasto funduje swoim pracownikom takie luksusy. W ośrodku, w którym pracuję, nie ma w ogóle takiej możliwości. Jedyne na co mogę liczyć, to 50zł miesięcznie na bilety autobusowe. Kolejnym mankamentem pracy w terenie są czteropiętrowe bloki bez windy. Bardzo często mieszkania klientów znajdują się na czwartych piętrach. Pomijam to, że w mieszkaniach można zostać pogryzionym przez agresywne psy. Pomijam także to, że w niektórych lokalach jest gęsto od dymu z papierosów, a buty kleją się do podłogi jak muchy do lepu.

Owszem, listonosz musi nosić ciężary, musi też chodzić przez wiele godzin dziennie. Jednak jego wysiłek jest przynajmniej rekompensowany przez końcówki, które klienci zostawiają po odbiorze przekazów pieniężnych. Z takich końcówek, listonosze wyciągają przynajmniej kilka stówek miesięcznie. Ja przez kilka lat pracy, nie dostałem od klientów żadnych pieniędzy. Wręcz przeciwnie, kilka razy byłem pytany, czy nie pożyczyłbym im kilku złotych..

2 marca 2014

Papierowa rocznica, czyli mój blog ma już rok



Minął już rok, od kiedy prowadzę blog. Czas naprawdę zapierdala. Strasznie szybko leci ten czas. Ale ten post będzie pozytywny. 
Dziękuję Wam za to, że czytacie mój blog i bardzo często komentujecie. Dziękuję za każdy komentarz, za wszystkie dobre słowa, za mądre rady. Ale potrafię też docenić konstruktywną krytykę. 
Nie jestem zadowolony z liczby wyświetleń. Ale jestem bardzo zadowolony z ilości Waszych komentarzy i z ich treści, która świadczy o tym, że czytacie moje posty. Cieszę się, że jest grupa kilkunastu blogerek i blogerów, którzy regularnie czytają i komentują, to o czym piszę. Dzięki temu wiem, że warto pisać.