2 stycznia 2014

Najsmutniejszy i najbardziej szalony sylwester w życiu!





Noce sylwestrowe przeważnie spędzałem w swoim domu lub na imprezach u znajomych. Powody były banalne. Po prostu zawsze szkoda było mi wydawać kilka stówek na jedną noc, żeby bawić się w restauracji czy klubie. Niektóre moje wieczory sylwestrowe były beznadziejne. Były sylwestry, gdy siedziałem sam w mieszkaniu albo tylko z Żoną przed telewizorem, ale były też takie, gdy piłem i bawiłem się do rana.
Mój najgorszy sylwester wyglądał tak, że cały wieczór i pół nocy grałem na komputerze. Siedziałem sam w mieszkaniu, nic nie jadłem ani nie piłem szampana. Nie wyszedłem nawet popatrzeć na fajerwerki. Był to mój najsmutniejszy sylwester w życiu.
Na szczęście było też trochę całkiem fajnych imprez sylwestrowych. Zawsze byłem nieśmiały i spokojny, nigdy nie paliłem trawki ani nie bzykałem się z przypadkowymi osobami. Ale pamiętam sylwestra, gdy byłem tak wstawiony, że odpalałem fajerwerki chodząc w skarpetach po śniegu, ubrany tylko w spodnie i krótką koszulę. To był chyba najradośniejszy i najbardziej szalony sylwester w moim życiu. A jakie były Wasze sylwestry, które miło wspominacie albo takie, o których chcielibyście jak najszybciej zapomnieć?

36 komentarzy:

  1. Czyli te określenia jednak nie występują łącznie. Bo już myślałam, że u kogoś może być fajny i smutny zarazem. U mnie jak najbardziej.
    Mój najlepszy - na domowej imprezie u koleżanki. Poznałam tam swoją miłość.
    Najgorszy - w domu, tak nudny, że nawet nie miałam ochoty płakać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie gdyby wszystkie sylwestry były szalone i radosne. Ale z drugiej strony, gdyby nie było nudnych sylwestrów spędzanych w domu, nie wspominalibyśmy z sentymentem szalonych nocy sylwestrowych;)

      Usuń
  2. co pan będzie robił w sylwestra? bede grał w gre. ;) tak mi się skojarzyło. Mój najsmutniejszy też był wtedy kiedy byłam kompletnie sama w domu, tuż po rozstaniu z chłopakiem, na samą myśl chce mi się płakać. Miałam też jednego Sylwestra w złym towarzystwie, byłam w sumie jeszcze dzieckiem, pojawił się pierwszy alkohol, nikt mnie nie kontrolował i skończyło się tak, że o 21 leżałam półprzytomna, a kiedy się ocknęłam nad ranem w ostatniej chwili uniknęłam zbliżenia z jednym ze znajomych. Na szczęście niewiele pamiętam. Fajnych sylwestrów mam zdecydowanie więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też fajnych sylwestrów było raczej więcej niż smutnych:) Alkohol zacząłem pić dość późno, więc nie musiałem unikać niechcianych zbliżeń;)

      Usuń
  3. Ja zazwyczaj spędzam Sylwestra w domu. Nie lubię imprez, nie kręcą mnie zabawy w pubach czy na dyskotekach. Jeśli już to wolę się spotkać w swoim kręgu znajomych.
    Najgorszy Sylwester to taki, w którym mój dziadek trafił do szpitala i od tego dnia zmieniło się cale jego życie i nasze - domowników. To był przepłakany Sylwester i kolejne dni. Najlepszy chyba dopiero przede mną ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobnie jak Ty wolę kameralne sylwestry w gronie kilku lub kilkunastu znajomych. Chociaż chciałbym dla odmiany spędzić kiedyś sylwestra w górach albo na wielkich koncertach.
      Też myślę, że najlepsze dopiero przede mną:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Ja od zawsze mam smutnego Sylwestra. Zawsze Sylwestra spędzam w domu, choć chciałabym szaleć na jakiejś imprezie np. w klubie. Najgorszy Sylwester był chyba rok temu, targały mną emocje związane z nieszczęśliwym zakochaniem, gdyż wtedy była to dla mnie świeża sprawa i w samotności prawie całego Sylwestra przepłakałam i wypiłam sporo alkoholu.

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie ze spędzaniem sylwestra to często były skrajności. Czasami było tak, że zapraszało mnie na imprezę dwóch różnych znajomych i miałem dylemat, którą wybrać, a czasami nikt o mnie nie pamiętał i nikt nie zapraszał..
    Życzę Ci, żeby taki smutny i samotny sylwester był ostatnim w Twoim życiu. Żebyś od tego roku szalała na imprezach o jakich marzysz:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja w tym roku w kapciach z kobieta przed TV.Cudnie było:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że byliście zadowoleni:) Ja nie jestem typem imprezowicza, ale byłem zły kiedy spędzałem sylwestry w domu, a nie na jakiejś imprezie.

      Usuń
  7. Mój najfajniejszy był pod lasem, pod gołym niebem. Śnieg po pas, gigantyczne ognisko, od którego szło takie ciepło, że wszyscy goście (kilkanaście osób) byli w bluzkach (bez kurtek i czapek).

    Muzyka z pobliskiego samochodu i tańce-hulańce wokół ogniska. A potem pieczone kiełbasy, kartofle, bigosy, wódeczka... Ech, mam nadzieję, że kiedyś to powtórzę.

    A Tobie życzę jeszcze wiele wspaniałych Sylwestrów!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci. Też bym tak chciał;)
      Tobie także życzę równie oryginalnych i szalonych sylwestrów:)

      Usuń
    2. To wbrew pozorom wcale nie takie trudne, w każdym razie na pewno w zasięgu Twoich możliwości. Jeśli ja mogłam zorganizować coś takiego, to i Ty możesz, np. za rok :-)

      Dzięki za życzenia!
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
    3. W lecie robiłem ogniska, ale wiesz zima i sylwester to jednak co innego;)
      Ja myślałem, żeby uczestniczyć w takim sylwestrze, a niekoniecznie go organizować. Chociaż tak jak piszesz, może warto spróbować.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. a ja bym wiele oddała za spokojnego, cichego sylwestra. Cóż czasem potrzebne są i takie dni, jakie za Tobą by człowiek uświadomił sobie, czego pragnie i potrzebuje. Myślę, że najważniejsze by czuć się dobrze, czas można sobie zorganizować tak jak lubimy i tylko od Nas zależy jakie wspomnienia będą później do Nas powracać. Mój najlepszy sylwester- kilka lat temu w Trójmieście na rynkach z grupą super ludzi, ale to było i nie wróci... wszystkiego, co najlepsze w Nowym Roku i obyś nie miał więcej takich smutnych dni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że masz co wspominać:)
      Ja też uważam, że to jak sobie zorganizujemy czas zależy w dużym stopniu od nas. Czasami boimy się do kogoś wpraszać albo jesteśmy zbyt leniwi, żeby samemu coś zorganizować, a później narzekamy, że było nudno.
      Ja również życzę Ci wszystkiego najlepszego w 2014 roku. Wielu radości i spełnienia marzeń:)

      Usuń
  9. Głupoty zawsze się najlepiej wspomina. Ja w tym roku pierwszy raz opuściłam rodzinny dom i spędziłam go u przyjaciółki, więcej na moim blogu. ;) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz sobie myślę, że takich głupot bym już nie robił. Ale jednak wspominam je z sentymentem i uśmiechem na twarzy;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Hahaha niezłego miałeś tego sylwestra w skarpetkach. My skromnie, we własnym towarzystwie. Jakoś tak nie mam parcia, że akurat w tą jedną noc trzeba organizować imprezę życia. Odbijemy sobie innym razem. Pozdrawiamy w nowym roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najśmieszniejsze jest to, że po kilkunastu minutach chodzenia w skarpetach po śniegu nie miałem nawet kataru:) Założę się, że gdybym chodził tak na trzeźwo miałbym np. zapalenie płuc..
      Wszystkiego najlepszego w 2014 roku:)

      Usuń
  11. Ja to jak zawsze spokojnie spędzałem z żoną Sylwka, w zaciszu domowym. Po calym roku i cieżkim grudniu w końcu chciałem odpocząć i w sumie nie przepadam za imprezami, a takie domowe balowanie mi najbardziej odpowiada - Maks Pozdrawiam i życzę Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku :)
    http://ddawsieci.blog.onet.pl/
    popo14

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, żeby tak obchodzić sylwestra jak się lubi:)
      Życzę Ci spełnienia marzeń w 2014 roku:)

      Usuń
  12. Dla mnie Sylwester i Nowy Rok nie ma tak wielkiego znaczenia, wiadomo staram się go jakoś spędzać z bliskimi ale z chęcią przesiedziałabym go w kapciach przed tv z winem czy lodami, pod kocem, w blasku świec oglądając koncerty. Sylwester nie robi na mnie wrażenia, że muszę gdzieś być itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zdarzyło się kilka razy spędzić sylwestra przed telewizorem, ale gdy mam możliwość to wolę pójść na jakąś domówkę albo przynajmniej napić się ze znajomymi:)

      Usuń
  13. Kurczę, widzę, że nie pasuje do reszty osób komentujących. Też nie jestem typem imprezowiczki, ale Sylwester spędzony w domu jest dla mnie katastrofą. Muszę wyjść - choćby przesiedzieć go u przyjaciółki (co kilkakrotnia miało miejsce).
    Ostatnie dwa Sylwestry miałam bardzo udane. Rok temu spędziłam go na domówce u znajomych we Wrocławiu, gdzie o północy poszliśmy nad rzekę oglądać fajerwerki z rynku - coś pięknęgo! A w tym roku byłam w mieście obok, gdzie oprócz jednej osoby nie znałam nikogo, ale nie przeszkadzało mi to. Ludzie okazali się fantastyczni i bardzo zabawni. Do tego wytańczyłam się jak nigdy i wróciłam do domu niesamowicie zmeczona, ale zarazem szczęśliwa. Patrząc na te dwie równie udane zabawy, to w przyszłym roku wróżę sobie jeszcze lepszą imprezę, co będzie trudne, bo poprzeczka rośnie ;-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie jestem typem imprezowicza, ale sylwester jest dla mnie jedyną nocą w roku, którą uważam, że nie powinienem jej spędzać w czterech ścianach. Lubię wypić szampana o północy, strzelać fajerwerkami itd.
      Życzę Ci równie udanych albo jeszcze lepszych sylwestrów niż ostatnio:)
      Pozdrawiam

      Usuń
  14. Fajnie, że napisałeś o tym wszystkim z ogromną lekkością ;)) co do moich Sylwestrów - nie żałuję ani jednego, wszystkie były udane, spędzone w gronie najbliższych mi osób, z dużą dawką śmiechu :) i mam nadzieję, że będzie tal zawsze! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję udanych sylwestrów i życzę Ci, żeby następne też takie były:)

      Usuń
  15. Najgorszy sylwester jaki pamiętam, miał miejsce, gdy byłam w pierwszej klasie gimnazjum. Zostałam w domu, nigdzie nie zostałam zaproszona. Spędziłam go przed telewizorem i komputerem, a poszłam spać przed 24, bo nie chciałam czekać do następnego dnia. I tak nie cieszyło by mnie nadejście północy. A następnego dnia przyszła babcia, która zaczęła gadać,że jestem taka zahukana, że moja siostra cioteczna to bawiła się świetnie u jakiejś koleżanki, chłopaki do niej wcześniej przyszli, a ja tak w domu siedziałam.
    Przyznam,że nie lubię tych komentarzy. Nie moja wina,że mnie nikt nie zaprosił.
    Najlepszy sylwester? Pewnie taki spędzony w gronie najbliższych znajomych. W tym roku, w zeszłym albo dwa lata temu, gdy zwiedzałam zamek. Był też jeden kilka lat temu u mojej siostry ciotecznej, ale jakoś się tak złożyło,że wszyscy ludzie byli z różnych środowisk. Nie znali się w ogóle i trochę źle wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pamiętam, że mnie też zawsze wkurzały tego typu komentarze. Na przykład mama mówiła mi: ty jesteś takim odludkiem, a Maciek czy Tomek mają tysiące znajomych.
    Takie komentarze wpędzają dzieci i nastolatków w kompleksy..

    OdpowiedzUsuń
  17. Sylwester niekoniecznie musi być wystrzałowy. Ważne, by był spędzony w odpowiednim towarzystwie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak uważam. Fajnie jest spędzać sylwestra w towarzystwie lubianych ludzi, a nie z kotem albo butelką wódki..

      Usuń
  18. Witam.
    Jestem tu po raz pierwszy, bo nie wiedziałem, że prowadzisz tak wszechstronnego bloga.
    No cóż, gdybym mógł to najchętniej bym spędzał wszystkie Sylwestry w sposób jaki opisałeś. Niestety służbowo od kilkunastu lat (jako elektronik/informatyk) nadzoruję tego typu imprezy. Jedyną radochę jaką mam to udane próby urwania się przed 22 godz. do domu i spędzenie sylwestra w domu, po swojemu. Nie zawsze się to udaje ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się, by blog był wszechstronny i nie nudził czytelników.
      Dobrze, że próbujesz spędzać sylwestra w domu:) Znam kilka osób, które specjalnie idą wtedy do pracy, żeby nie siedzieć sami w domu. To jest tragedia..

      Usuń
  19. Ja już o 22 spałem smacznie w łóżku. Totalny bojkot z mojej strony ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Każdy ma zupełnie inny sposób na spędzanie sylwestra, a Twój jest oryginalny:)
    Ja bym raczej tak nie mógł, bo lubię wypić szampana o północy, a później odpalać fajerwerki.

    OdpowiedzUsuń