6 listopada 2013

Czy w Polsce można bezkarnie bić swoje partnerki i dzieci?







Przez rok byłem uczestnikiem zespołu ds. przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Moje działania polegały na tym, że jeździłem z policją i strażą miejską do rodzin, w których była założona niebieska karta, czyli występowała przemoc. Oczywiście przemoc zawsze była stosowana przez męża lub partnera na żonie lub partnerce i dzieciach. Nie spotkałem się z przypadkiem, żeby ofiarą przemocy był mąż lub partner. Myślę, że takie przypadki na pewno występują, ale facet który zgłosiłby się na komisariat policji jako ofiara przemocy ze strony żony, zostałby najprawdopodobniej wyśmiany i nazwany pantoflarzem.

Wracając do przemocy stosowanej przez facetów na swoich partnerkach i dzieciach to przeważnie jest to przemoc będąca skutkiem ostrego picia albo chorób psychicznych (rzadko zdarzają się przypadki stosowania przemocy na trzeźwo). Jeżeli chodzi o przekrój społeczny rodzin, w których występuje przemoc to przeważnie są to osoby słabo wykształcone, mało zarabiające albo bezrobotne. Ale były też zupełnie odmienne przypadki. Pamiętam rodzinę mieszkającą w wypasionej willi, z samochodem terenowym przed garażem i kilkoma wielkimi psami w ogrodzie. Profesor wykładający na różnych uczelniach stosował przemoc na żonie, która była lekarzem psychiatrą!! Niesamowite połączenie: szanowany w środowisku naukowym profesor i lekarka mająca ogromną wiedzę o ludzkiej psychice. Ale często jest tak, że szewc bez butów chodzi..
Niestety z przemocą jest tak, że każdy chciałby trzymać się od niej z daleka. Sąsiedzi mają często w dupie to co dzieje się za ich ścianą, policjanci i pracownicy socjalni są zawaleni tysiącami papierów i dokumentów, a lekarze, pielęgniarki czy nauczyciele (oni wszyscy też mogą zakładać niebieskie karty) udają, że nie widzą siniaków na ciałach dzieci. Natomiast dziennikarze cieszą się, gdy rodzice zabiją swoje małe dziecko bo mają fajnego newsa..

15 komentarzy:

  1. Znieczulica na niedole innych jest wszechobecna.Lajkowanie smutnych fotek z dziećmi chorymi na raka i z pieskami, które ktoś podpalił niczego nie załatwia.Otacza nas patologia którą akceptujemy dopóki nas nie dotyczy, a jak już dotknie to zdziwienie, ze wszyscy maja nas w d....Gdzie w tym szukac winy ?W systemie jakim żyjemy? W nas samych raczej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że tak naprawdę większość ludzi to egoiści. Są oczywiście chlubne wyjątki, ale to rzadkość. Często ludzie dla spokoju sumienia dadzą jakiemuś żebrakowi ulicznemu kilka złotych albo przekażą 1% podatku na organizacje charytatywne i na tym kończy się ich pomoc bliźnim. Nie oceniam tego, bo każdy może żyć jak chce. Ale zgadzam się z Tobą, że przyczyn patologii powinniśmy szukać w nas samych a nie w systemie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. zawsze uważałam i nadal to przekonanie jest we mnie, że przemoc należy napiętnować, wytykać, pokazywać, potępiać i karać tych, którzy się jej dopuszczają. Zero litości i miłosierdzia dla tych, którzy siłą, brutalnością świadomie krzywdzą innych. O przemocy wobec dzieci to w ogóle wolałabym nie myśleć, to zwyrodnialstwo, które powinno być surowo karane, żadnych "delikatnych" wyroków, umorzeń spraw, a przede wszystkim sprawy dot. przemocy powinny być prowadzone z urzędu ponieważ ofiary są zastraszane i często same rezygnują z dochodzenia swoich praw. Nasze prawo szczególnie karne, rodzinne wymaga ogromnej reformy i przebudowy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z Tobą, ale niestety teoria teorią, a praktyka praktyką. Przepisy mamy w Polsce dobre, ale tak naprawdę wszystkie służby wolą mieć jak najmniej wspólnego z przemocą. Inną sprawą jest, że np. wielu policjantów woli komuś wypisać mandat albo przywalić pałką niż wysłuchiwać płaczu i zeznań ofiary przemocy. Nie brakuje więc dobrych przepisów i ustaw. Jest za duża biurokracja i zajmowanie się stosami papierów a nie człowiekiem..

    OdpowiedzUsuń
  5. Przemoc była, jest i będzie. Smutna sprawa, ale nawet jeśli efektywniej zaczniemy łapać damskich bokserów, to nie wyeliminujemy tego zjawiska z naszego społeczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że świadomość społeczna powoli się zmienia na lepsze. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu bicie dzieci było czymś absolutnie normalnym, teraz jest czymś złym i piętnowanym przez media. Ale nie zmienia to faktu, że dużo jeszcze pod tym względem mamy do poprawy..

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety problem o którym piszesz jest ogromny... Sporo osób można byłoby uratować gdyby właśnie ktoś zza ściany zareagował. Ale skoro to nie dotyczy mnie to ich sprawa... Niestety, piszę z perspektyw pracownika socjalnego, nie jesteśmy wróżkami i jeżeli nie mamy żadnych sygnałów to nic nie można zrobić... Przykre lecz prawdziwe to co piszesz...

    OdpowiedzUsuń
  8. Często jest tak, że nawet jak już coś wiemy to nic nie możemy zrobić. Przeważnie dlatego, że ofiara przemocy boi się oprawcy i po jednorazowym zgłoszeniu często odwołuje swoje zeznania i twierdzi, że przemoc już nie występuje..

    OdpowiedzUsuń
  9. Problem ten może spotkac każdego z nas. Nigdy nie wiadomo jak potoczą sie nasze losy i jak bedzie wyglądało nasze życie za kilka, kilkanaście lat. Nigdy nie wiemy kogo los postawi na naszej drodze życia i jaki ten ktoś bedzie. Niektórzy sie dobrze kamuflują, a dopiero z czasem wychodzi ich prawdziwe oblicze.

    OdpowiedzUsuń
  10. To prawda, że nie wiadomo jak nasze życie będzie wyglądało za kilka czy kilkanaście lat. Natomiast nie wierzę w to, że ludzie są aniołami a nagle po ślubie czy wspólnym zamieszkaniu stają się potworami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w obecnych czasach, gdzie wiekszosc par mieszka wspolnie przed slubem, takie rzeczy wychodza na jaw i da sie uniknac roznych tragedii. Jednak kiedys, gdy ludzie spotykali sie sporadycznie i poznawali sie na dobre po slubie, rozne sytuacje miały miejsce. Niektorzy przeciez biora slub tylko dlatego zeby osiagnac jakis cel, dlatego potrafią dobrze udawać. Ale mowie juz o wyjatkowych sytuacjach..

      Usuń
    2. Dobrze, że już minęły czasu gdy rodzice wybierali partnerów dla swoich dzieci i organizowali w całości wesela.
      Obecnie jak piszesz większość par mieszka wspólnie przed ślubem i wtedy można zobaczyć jaki ktoś jest naprawdę i zawczasu skończyć związek i nie brać ślubu z przemocowcem czy alkoholikiem.

      Usuń
    3. Dokładnie, zgadzam się w zupełności :)

      Usuń
  11. Mam znajomą.
    znała swojego byłego już męża przed ślubem.. kilka lat mieszkali.
    po ślubie było ok-wprawdzie psychicznie ja dręczył ale nie fizycznie.
    Chłopak nie pił ale na moje oko ma problemy psychiczne
    zaczął ja bić dopiero jak się urodziło pierwsze dziecko..
    po 2 latach urodziło się drugie, Ona chciała odejść. On poddał się terapii. już jej nie bił
    ale dalej ją dręczył.
    PO jakimś czasie dzięki nagraniom(koleżanka mu nie ufała) dowiedziała się że nie to że On ją zdradza to bije i szarpie dzieci(tatoo błagam, nie rób, będę grzeczny tylko nie bij..)
    Zgłosiła to na policje, na opiekę ale...
    nagrania z dyktafonu to za mało..
    policji nigdy nie wzywała jak On ją bił a dzieci On bił jak Ona w pracy była.
    Jakby założyła sprawę o maltretowanie to adwokat jej powiedział ze może przegrać bo to nie dowody..
    założyli jej tylko niebieską kartę..
    Koleżanka się wyprowadziła z dziećmi, jest w trakcie sprawy rozwodowej a On..
    udaje zajebistego ojca..
    a Ona się boi że po rozwodzie On będzie miał prawo do dzieciaków, że bedą mogły jeździć do Niego bez niej-bo na razie Ona zawsze z Nimi jeździ.
    ale co ma zrobić?
    nic nie poradzi

    OdpowiedzUsuń
  12. Często jest tak, że jeśli bogata osoba doświadcza przemocy to bierze rozwód z przemocowcem i wyprowadza się od niego albo wyrzuca go z domu. Bogaci ludzie często zmieniają partnerów i mieszkania. Natomiast osoby biedne często żyją ze sprawcą przemocy całymi latami, bo nie mają gdzie się wyprowadzić. Często mieszkają ze sobą nawet po rozwodzie.
    Taka jest brutalna rzeczywistość..

    OdpowiedzUsuń