7 października 2013



Jedna z najgorszych prac na świecie. Praca z bezdomnymi..

Niedługo po zakończeniu stażu udało mi się znaleźć zatrudnienie jako pracownik socjalny w zespole ds. bezdomnych, podlegającym pod MOPS. Wtedy cieszyłem się, że udało mi się znaleźć pracę na cały etat i nie zastanawiałem się dlaczego tak szybko ją dostałem. Już po kilku dniach wiedziałem dlaczego.. Brudni, śmierdzący bezdomni, którzy codziennie przychodzili do budynku, w którym pracowałem. Gdy szedłem rano do pracy oni już stali przed budynkiem. Gdy wychodziłem z pokoju do toalety cały korytarz był nimi zapchany. Brzydziłem się czegokolwiek dotknąć bo wszędzie było pełno zarazków. Pomijam oczywiście nieprzyjemny zapach unoszący się w powietrzu. Większość pracowników była psychicznie wykończona. Była wielka rotacja pracowników, absolutnie zrozumiała bo nikt nie chciał pracować w takich warunkach. W czasie mojej pracy jeden pracownik złożył wypowiedzenie i pojechał do pracy do Szwecji, inny wolał iść pracować na budowę (mimo, że miał dyplom magistra i studia podyplomowe) niż zostać w tym syfie, kolejna kobieta przeszła do innej komórki MOPS itd. Ale były też osoby, które pracowały w tym bagnie od kilku a nawet od kilkunastu lat!! Nie wiem jak udało im się tyle lat wytrzymać. Może pomagała im wódka, która była na porządku dziennym. Byłem w szoku, że w trakcie pracy, w biały dzień, w samorządowym urzędzie w dużym mieście pracownicy piją wódkę. Pili wszyscy razem, łącznie z kierownikiem!! Ja też z nimi piłem, przyznaję się bez bicia. Po kilku tygodniach pracy byłem już psychicznie wykończony. Nie dość, że musiałem znosić smród i ciągle bałem się jakichś chorób i zarazków przenoszonych przez bezdomnych to jeszcze było tak dużo roboty, że często w weekendy w mieszkaniu wypełniałem różne wywiady i papiery bo w tygodniu nie było szans ze wszystkim zdążyć. Po kilku miesiącach pracy złożyłem wypowiedzenie. Była to bardzo trudna decyzja, bo wiadomo, że jest kryzys i trudno znaleźć jakąkolwiek pracę ale wolałem być przez jakiś czas bezrobotny niż pływać w tym bagnie i leczyć się psychiatrycznie albo uzależnić się od alkoholu. Nie wiem co dzieje się z osobami, z którymi pracowałem ale współczuję im i nie dziwię się, że znieczulają się wódką.

5 komentarzy:

  1. Współczuję takiej pracy, nie dziwię się że zrezygnowałeś ..mam nadzieję, teraz masz coś lepszego lub chociaż czystszego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety dalej pracuję w tej samej branży. Ale przynajmniej już nie z bezdomnymi bo to była tragedia..
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. kiedy studiowałam miałam dużo koleżanek pracujących w opiece społecznej, każda z nich była niemalże wrakiem człowieka choć były młodymi osobami, zmęczone, znużone, wiecznie "zawalone" papierkową pracą i powoli, ale skutecznie okradane z empatii i nawet jeśli część z nich podjęła tę pracę z powołania, miały predyspozycje do pracy społecznej codzienność pracy socjalnej skutecznie "wyleczyła" je z bycia dobrym dla bliźniego. To trudna psychicznie praca, wymagająca potwornie silnego charakteru i nieprzeciętnych mentalnych, psychicznych predyspozycji więc jeśli nadal pracujesz gdzieś w "obrębie" socjalu to podziwiam Cię i trzymam kciuki byś wytrwał nie zmieniając się "na gorsze".

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety dalej pracuję w pomocy społecznej. Szukam pracy w jakiejś innej branży ale wiadomo jaki jest rynek pracy i trudno coś znaleźć..
    Masz rację, że osoby pracujące w pomocy społecznej tracą empatię. Bo klienci to przeważnie nie osoby naprawdę potrzebujące tylko alkoholicy, oszuści, kłamcy, którzy straszą telewizją i krzyczą, że za mało zasiłków dostają a często pracują na czarno.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Współczuje.... musiało być bardzo ciężko

    OdpowiedzUsuń