23 października 2013



Dlaczego mobberzy i olewacze nie są karani, tylko awansują w pracy?

W miejscu, w którym pracuję, pracuje także pewna kierowniczka. Owa pani kierownik przez kilkanaście lat stosowała mobbing na swoich podwładnych. Wyzywała ich, obrażała itd. Jedni pracownicy odchodzili do innej pracy, inni zgłaszali skargi na nią do dyrekcji ale nic to nie dawało. W końcu duża grupa pracowników zgłosiła sprawę o mobbing do sądu pracy. Dopiero wtedy dyrekcja zareagowała. I za karę przeniosła panią kierownik na… inne stanowisko kierownicze, ale z mniejszą odpowiedzialnością i z mniejszą ilością podwładnych. Więc za stosowanie mobbingu spotkała ją nagroda! Kolejny przykład z mojej pracy. Pewien szeregowy pracownik był zupełnym olewaczem jeśli chodzi o pracę. Nie dość, że w czasie pracy jeździł do domu i załatwiał zupełnie prywatne sprawy, to potrafił uprawiać seks w miejscu pracy z koleżanką zza biurka. Jak myślicie jaka go spotkała kara? Oczywiście awans na stanowisko kierownicze! Kolejny przykład. Znam księdza, który był w kilku parafiach i w każdej zostawił swój ślad w postaci swojego dziecka!! Oprócz tego ostro pił i organizował libacje na plebanii. Jak spotkała go kara? Awans na proboszcza w zamożnej parafii. Takich przykładów są w Polsce setki tysięcy. Najbardziej przykre jest to, że  pracownicy, którzy są punktualni, dokładni, rzetelni, są często przez całe lata szeregowymi pracownikami bez szans na awans, a pracownicy, którzy mają w dupie i pracę i innych pracowników, szybko awansują.

20 października 2013



Czy Polacy uprawiają sport?

Z jednej strony pełne kluby fitness, z drugiej wieczory spędzane przy telewizorze albo przed komputerem. Z jednej strony rowerzyści i biegacze na chodnikach, z drugiej osoby, którym nie chce się podejść z przystanku na przystanek. Jaka jest prawda o aktywności fizycznej Polaków? Z moich obserwacji wynika, że nie jest tragicznie ale nie jest też dobrze. W Polsce jest raczej okresowa moda na aktywność fizyczną. Gdy słynny był Rocky Balboa, dużo ludzi zapisywało się na treningi boksu. Kiedy popularny był Bruce Lee pękały w szwach kluby kung fu. Odkąd w telewizji zaczęto pokazywać Taniec z gwiazdami, ludzie zainteresowali się tańcem i masowo ćwiczyli taniec towarzyski. Teraz jest moda na Chodakowską, na kluby fitness i na bieganie. Fajnie. Ale tak naprawdę osób regularnie biegających czy ćwiczących jest niezbyt dużo w porównaniu do ogółu ludności. Ale nie jest też tragicznie. Gdy idę na godzinny spacer po lesie, zawsze widzę przynajmniej kilka osób biegnących i przynajmniej kilka osób jadących na rowerach. Kiedy idę popływać na basen, zawsze na basenie jest przynajmniej kilkanaście osób. Gdy przechodzę koło klubu fitness, przeważnie większość bieżni i rowerów stacjonarnych jest zajęta. A jakie jest Wasze zdanie na temat sportowej aktywności naszych rodaków?

16 października 2013



Poczucie własnej wartości większe niż wieża Eiffla

Opowiem Wam prawdziwą historię, która jest z jednej strony komiczna, ale z drugiej pouczająca. Pewnego dnia moja szefowa zatrudniła nowego pracownika. Owym pracownikiem była kobieta, która skończyła dobre studia, miała świetne oceny i nagrody rektorskie. Przyszedł dzień, w którym miała rozpocząć pracę ale nie przyszła w ogóle do roboty. Wkurzona szefowa zadzwoniła więc do niej i zapytała dlaczego nie ma jej w pracy. A na to pani z poczuciem własnej wartości większym od wieży Eiffla odpowiedziała: myślałam, że nie muszę przychodzić do pracy, tylko mogę siedzieć w domu, a gdyby działo się coś ważnego albo pilnego to wtedy bym przychodziła. Mojej szefowej szczęka opadła i podziękowała jej za pracę.. Też chciałbym móc tak powiedzieć do przełożonego ale musiałbym chyba trafić szóstkę w totka..

12 października 2013

Stracone pokolenie dwudziesto, trzydziestolatków..

Niestety śmiało można powiedzieć, że osoby mające teraz 25 czy 30 lat są straconym pokoleniem. Pracują w beznadziejnych firmach mimo, że często mają skończone studia. Wyjeżdżają do pracy zagranicę i nierzadko już nie wracają do Polski. Albo wegetują mieszkając z rodzicami i żyjąc z ich pensji lub emerytur. Wśród moich znajomych jest wiele takich osób. Znam tylko jeden przypadek odbiegający od tej reguły. Jeden znajomy niezbyt przykładał się do nauki, miał słabe oceny i ledwo skończył studia. Ale skończył informatykę i zaraz po studiach dostał pracę za ponad 4.000 zł na rękę. Ale przecież nie każdy student ma możliwość studiowania informatyki.. Niestety większość osób ma o wiele gorzej, niektórzy mimo skończenia dobrych kierunków. W Polsce najbardziej liczą się znajomości a nie wykształcenie czy umiejętności. Znajomy skończył studia na kierunku humanistycznym, szuka pracy już od kilku lat. Odbył kilka staży na których zarabia się grosze, pracował trochę czasu zagranicą. Obecnie mieszka z rodzicami i jest na ich utrzymaniu a czas leci i ma już prawie 30 lat. Ktoś powie, że studia humanistyczne są beznadziejne i produkują bezrobotnych. Ok ale mam też znajomego, który skończył politechnikę a pracuje jako zwykły kasjer w sklepie i to od kilku lat, bo nie może znaleźć pracy w swoim zawodzie. Albo inny przykład. Znajomy skończył studia magisterskie na kierunku administracja. Szukał pracy w różnych urzędach ale nie miał znajomości. Pracował przez kilka lat na różnych budowach, w zimie nie pracował. Pomimo, że był bardzo wysportowany nie mógł dostać się nawet do wojska. Dopiero niedawno został żołnierzem zawodowym i to tylko dlatego, że ma od niedawna znajomości w wojsku. Można by długo wymieniać setki takich przykładów. Każdy z nas ma w swoim otoczeniu takie osoby. Najgorszy w tym wszystkim jest brak perspektyw i beznadzieja. Strach pomyśleć co by było gdyby te kilka milionów Polaków nie wyjechało do pracy zagranicą. Mimo tego jest wysokie bezrobocie, a setki tysięcy trzydziestolatków mieszkają z rodzicami, pracują za marną kasę i nie stać ich na wynajem mieszkania ani kredyt.

7 października 2013



Jedna z najgorszych prac na świecie. Praca z bezdomnymi..

Niedługo po zakończeniu stażu udało mi się znaleźć zatrudnienie jako pracownik socjalny w zespole ds. bezdomnych, podlegającym pod MOPS. Wtedy cieszyłem się, że udało mi się znaleźć pracę na cały etat i nie zastanawiałem się dlaczego tak szybko ją dostałem. Już po kilku dniach wiedziałem dlaczego.. Brudni, śmierdzący bezdomni, którzy codziennie przychodzili do budynku, w którym pracowałem. Gdy szedłem rano do pracy oni już stali przed budynkiem. Gdy wychodziłem z pokoju do toalety cały korytarz był nimi zapchany. Brzydziłem się czegokolwiek dotknąć bo wszędzie było pełno zarazków. Pomijam oczywiście nieprzyjemny zapach unoszący się w powietrzu. Większość pracowników była psychicznie wykończona. Była wielka rotacja pracowników, absolutnie zrozumiała bo nikt nie chciał pracować w takich warunkach. W czasie mojej pracy jeden pracownik złożył wypowiedzenie i pojechał do pracy do Szwecji, inny wolał iść pracować na budowę (mimo, że miał dyplom magistra i studia podyplomowe) niż zostać w tym syfie, kolejna kobieta przeszła do innej komórki MOPS itd. Ale były też osoby, które pracowały w tym bagnie od kilku a nawet od kilkunastu lat!! Nie wiem jak udało im się tyle lat wytrzymać. Może pomagała im wódka, która była na porządku dziennym. Byłem w szoku, że w trakcie pracy, w biały dzień, w samorządowym urzędzie w dużym mieście pracownicy piją wódkę. Pili wszyscy razem, łącznie z kierownikiem!! Ja też z nimi piłem, przyznaję się bez bicia. Po kilku tygodniach pracy byłem już psychicznie wykończony. Nie dość, że musiałem znosić smród i ciągle bałem się jakichś chorób i zarazków przenoszonych przez bezdomnych to jeszcze było tak dużo roboty, że często w weekendy w mieszkaniu wypełniałem różne wywiady i papiery bo w tygodniu nie było szans ze wszystkim zdążyć. Po kilku miesiącach pracy złożyłem wypowiedzenie. Była to bardzo trudna decyzja, bo wiadomo, że jest kryzys i trudno znaleźć jakąkolwiek pracę ale wolałem być przez jakiś czas bezrobotny niż pływać w tym bagnie i leczyć się psychiatrycznie albo uzależnić się od alkoholu. Nie wiem co dzieje się z osobami, z którymi pracowałem ale współczuję im i nie dziwię się, że znieczulają się wódką.