23 września 2013



Bloki socjalne (czyli de facto getta) to dobry pomysł?

Niedaleko miejsca gdzie mieszkam stoi kilka bloków socjalnych. Znajdują się koło siebie. Śmiało można więc powiedzieć, że tworzą getto. Nie jest to getto otoczone murem i drutem kolczastym jak żydowskie, budowane przez Niemców podczas II wojny światowej. Ale przechodząc koło tych bloków można poczuć się jak w innym świecie. Wyrwane domofony, odpadający tynk, pobazgrane sprayem ściany. To widać z zewnątrz. Miałem także wątpliwą przyjemność wiele razy być w środku tych budynków. A na schodach i korytarzach smród odchodów zwierzęcych i ludzkich. I rzeczywiście nieraz można stanąć na kałużę moczu. Jeden wielki syf i smród. Bloki socjalne są w każdym większym mieście. Ich lokatorzy to przeważnie osoby niepłacące czynszu i dlatego wyrzucane z mieszkań spółdzielczych czy wspólnotowych. Więc bloki socjalne stają się siedliskiem alkoholików, narkomanów i przestępców. Najsmutniejsze jest to, że w takich blokach mieszkają też matki z małymi dziećmi. A takie dzieci są już przegrane od momentu urodzenia. Mają małe szanse by nie wyrosnąć na przestępców lub klientów pomocy społecznej. Niestety władze miast mają to w dupie. Prezydenci i radni wolą postawić kilka bloków socjalnych na obrzeżach miast i tam umieścić całą patologię. Niech się nawzajem zabijają byle nie stali pod Urzędem Miasta i nie psuli wizerunku Pana Prezydenta. To jest problem ogólnopolski, a wbrew pozorom takich bloków socjalnych jest całkiem sporo i mieszkają w nich setki tysięcy osób.

4 komentarze:

  1. Dokładnie masz rację, władze wybierają takie miejsca gdzie mogą umieścić całe grupy patologiczne wraz z ludźmi, którzy trafiają tam na skutek np. utraty pracy i niemożności płacenia czynszu, a jaki to ma skutek? Właśnie taki, że patologia rodzi patologię. Zgadzam się, że skrajne przypadki patologiczne należy odseparować od tzw. zdrowego społeczeństwa, a szczególnie dzieci, ale tworzenie takich olbrzymich gett, w których patologia rozrasta się do nieograniczonych rozmiarów to bezmyślność. Władze nie zdają sobie sprawy, że kumulując takie skupiska tworzą o wiele większy problem, ale cóż mierzyć się z nim będą inni, smutne...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, czy to dobry pomysł. To taka segregacja... hmm. O władzach to nie bedę sie wypowiadał.. Maks - napisz do mnie na maila jak możesz, chciałbym o coś zapytać. mój mail: popo14@tlen.pl , pozdrawiam :)
    http://ddawsieci.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczę, u mnie w mieście jest to samo. Jest kilka takich miejscówek. Koleżanka, która pracuje w mopsie kiedyś mi powiedziała, że jako pracownik socjalny jeździ tam na wizje lokalne, ale zawsze z dwoma policjantami. I to nie z byle jakimi, tylko a takimi skoksowanymi, bo tam są nie przelewki. Swoją drogą, oni tam kończą, bo nigdzie indziej nie potrafią żyć normalnie. Czy normalni ludzie wyrywają kaloryfery z klatki, na której mieszkają? Albo wybijają okna notorycznie? Na moje to oni nie do końca zasługują nawet na zastępy (tak się u nas na to mówi), bo de facto utrzymywane są one z naszych pieniędzy z podatków. Wkurza mnie myśl, że pracuję na jakiegoś pijaka nieroba. Oczywiście nie każdy, kto tam ląduje jest taki, ale spora większość potrafi tylko wyciągać łapę po więcej, a tyłka do roboty nie ruszy.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mieszkam na wsi, więc u mnie nie ma bloków socjalnych, ale wiem z relacji rodziny z miasta, że to masakra i najniższy poziom życia. Straszna sprawa, że tym matkom nikt nie pomoże, muszą mieszkać w jednym budynku z tym całym syfem.

    OdpowiedzUsuń