1 lipca 2013



Tyle w nas chorób, ile mamy tajemnic

W pełni zgadzam się z tym co jest tematem posta. Myślę, że wszystkie negatywne emocje, których nie wyrażamy i nie mówimy o nich kumulują się w nas i są przyczyną wielu groźnych chorób. Takie emocje jak strach, wstyd, nienawiść, zawiść, złość gdy są długotrwałe i niewyrażane powodują choroby o podłożu psychicznym jak nerwica czy depresja. Powodują też choroby somatyczne jak nowotwór czy nadciśnienie. Odkąd pamiętam wstydziłem się wyrażania uczuć i emocji. Wiele osób mówiło mi, że jestem spokojny i opanowany a tak naprawdę emocje rozwalały mnie od środka, często bolała mnie głowa, miałem problemy z zasypianiem. Dopiero w ostatnim czasie odkryłem jak ważne jest wyrażanie emocji. Dalej mam z tym problem ale staram się więcej rozmawiać z bliskimi, więcej pisać tak jak teraz na blogu. Nie twierdzę, że ludzie powinni zawsze i wszędzie wyrażać emocje. Szefowi nie możemy wszystkiego mówić bo może nas wywalić z pracy. Babci czy dziadkowi też czasem lepiej nie mówić o różnych sprawach by nie dostali zawału. Trudno też żebyśmy stanęli na środku galerii handlowej i opowiadali głośno przechodniom o tym, że byliśmy molestowani seksualnie albo bici. Ale tam gdzie to możliwe dobrze jest wyrażać prawdziwe emocje. Niektórzy obrażą się na nas, inni się wkurzą, inni pogratulują. Ja przeżyłem wiele cierpień o których wstydzę się mówić. Przemoc psychiczną ze strony ojca. Przemoc fizyczną w szkole. Długo mógłbym wymieniać, jeszcze przyjdzie na to odpowiedni czas. Ale współczuję np. gejom. Oni mają dużo gorzej niż ja. Znam pewnego geja, który ma prawie 40 lat a do tej pory nie powiedział rodzicom o swojej orientacji seksualnej. Strasznie dużo cierpień musi go kosztować ukrywanie tego kim jest przed rodzicami, rodzeństwem, krewnymi. Wielu ludzi wokół nas ukrywa swoje traumatyczne przeżycia i nikomu o tym nie mówi. Dlatego tyle w ludziach agresji, zawiści, chamskich zachowań, obrażania innych, przestępstw chorób, uzależnień.

3 komentarze:

  1. masz rację, w dużej mierze wszelakie schorzenia rodzą się w Nas min. z powodu tłumionych emocji, uczuć, z długotrwałego lęku, stresu, z Naszej niedbałości o siebie samych. Pamiętamy często o witaminkach, szczepieniach, a zapominamy o najważniejszym- o codziennej dbałości o jakość, stan Naszych emocji. To podstawa, stres atakuje prosto choć podstępnie, "przerobiłam" to na sobie, kilkumiesięczny stan napięcia wystarczył by część mojego organizmu zaczęła dawać bolesne sygnały, że po prostu przesadziłam z tym" umartwianiem" się... dlatego codziennie należy cieszyć się każdym drobiazgiem, uśmiechać się do siebie i dbać, troszczyć się nie tylko o ciało, ale także o duszę:) pozdrawiam: Jenny

    OdpowiedzUsuń
  2. to ja dawna zatopiona w myślach zapraszam was na nowego bloga

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdyby ludzie byli bardziej tolerancyjni wszystkim byłoby łatwiej i stąd pewnie bierze się ten strach, ta obawa przed atakami i dokuczliwościami.
    Gdyby ludzie byli bardziej życzliwi wszystko było dużo prostsze...

    Faktem jest, iż mężczyźni częściej tłumią w sobie uczucia i emocje niż kobiety.

    OdpowiedzUsuń