11 czerwca 2013



Czasami z wielkiej tragedii powstaje wielkie szczęście!!

W pewien słoneczny dzień mój ojciec zdemolował dom. Zniszczył różne sprzęty, powybijał szyby. Ta wielka tragedia dla mojej mamy i rodzeństwa przepełniła czarę goryczy. Mama, która do tej pory była uległa wobec ojca postawiła mu warunek: albo przestaniesz pić i zaczniesz terapię albo nie masz nigdy więcej wstępu do domu. Ojciec przepraszał, przynosił kwiaty ale w końcu skapitulował i rozpoczął terapię Anonimowych Alkoholików. Zrobił to z niechęcią i złością ale minęło już kilkanaście lat odkąd nie pije alkoholu. Aż trudno mi w to uwierzyć. Można to traktować jako cud ale niestety musiało dojść do takiej tragedii aby przestał pić. Jestem pewien, że gdyby nie doszło do tej awantury i niszczenia sprzętów domowych to mama nigdy nie odważyła by się na taki krok. Podziwiam jej odwagę. Podziwiam także ojca, że tak długi czas jest abstynentem, chociaż nieraz byłem świadkiem jak nawet jego rodzice przy okazji imprez mówili, że jak wypije 1 kieliszek to nic mu się nie stanie a on cierpliwie odmawiał. Wiem, że tych krzywd, które ojciec wyrządził mi oraz innym bliskim nie da się naprawić. Ale cieszę się, że odkąd nie pije można z nim porozmawiać a nie jak wcześniej gdy pił słuchać rozkazów i wyzwisk. Nigdy nie będzie idealnie w naszych rodzinnych relacjach ale i tak jestem szczęściarzem, że mój ojciec jest trzeźwym alkoholikiem. Rozumiem i współczuję osobom, które muszą pod jednym dachem męczyć się i cierpieć przez alkoholika. To jest strasznie dołujące i zostawiające ślad na całe życie.
Kolejnym przykładem jak z tragedii powstaje wielkie szczęście jest historia mojej krewnej. Moja krewna Anna mieszkała z mężem. Mieli dziecko, ona nie pracowała bo jej mąż świetnie zarabiał. Niestety doszło do rozwodu, a że dom należał do męża, Anna została wyrzucona z domu z kilkuletnim dzieckiem. Była bez pracy i mieszkania. Wynajęła mieszkanie, zaczęła pracować jako sprzątaczka. Po kilku latach założyła własną firmę. Obecnie jest zamożną osobą. Ma dom, wypasiony samochód, stać ją na wakacje na Kubie czy w Meksyku. A gdyby nie rozwód i wyrzucenie z domu dziś mogłaby być zgorzkniałą kurą domową, która nigdy nie pracowała.

5 komentarzy:

  1. zapraszam do 'lajkowania' i zwiększania ilości odwiedzin. Masa ludzi nie wie, że warto czytać to co piszesz!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, czy zawsze po tragedii powstaje szczęście, ale na pewno każdy kryzys, upadek jest dobrą szansą na zmianę, na poprawę jakości Naszego życia. Trzeba dostrzec w trudnym, czasem wręcz bolesnym doświadczeniu nową możliwość i wykorzystać ją, to jest szansa choć zwykle poprzedzona dużym cierpieniem.

    Dziękuję Ci za miły komentarz na moim bloogu, mam prośbę, gdybyś mógł(nie byłby to dla Ciebie problem" to proszę kliknij "lubię to" na fb na profilu https://www.facebook.com/DobryPrzystanekbloogpl z góry bardzo dziękuję, pozdrawiam:) Jenny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety aktualnie nie mam facebooka Jeśli chodzi o Twój komentarz to nie twierdzę, że zawsze musi dojść do tragedii żeby zmienić swoje życie, ale często niestety jest tak, że dopiero jak znajdziemy się w tragicznej sytuacji to bierzemy się do roboty i zmieniamy swoje życie. Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. To przerażające, że w większości przypadków musi dojść do tragedii by zmienić coś w swoim życiu, by zrozumieć że robi się źle i dostać tego kopa świadomości, że to ostatni moment na zmianę.
    Podziwiam Twojego Ojca i Mamę, potrzeba do takich czynów dużo odwagi, samozaparcia, silnej woli i woli walki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę podobnie - tragedia bardzo często jest juz ostatecznym pokazaniem dla mnie, żebym w końcu się ocknęła. Wcześniej nie widzę żadnych sygnałów do zmian, dopiero jak pojawi się aż TAKI bodziec.. :-)To boli, to trudne, jednak sądże, ze każda zmiana następuje w nieprzyjemnościach.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń