27 maja 2013



Jesteśmy pracownikami czy niewolnikami?


Są w Polsce osoby, które świetnie zarabiają. Politycy zarabiający 15.000zł miesięcznie. Lekarze, prawnicy czy dziennikarze zarabiający 50.000zł miesięcznie. Albo prezesi banków czy celebryci zarabiający 100.000zł na miesiąc. Nie wspominając księży, których zarobków nikt nie kontroluje i nie opodatkuje. Jednak tak naprawdę tych ludzi jest zaledwie garstka w porównaniu do ogółu społeczeństwa. Miliony ludzi w Polsce wegetuje za najniższą krajową, pracuje na czarno, na stażach, na umowach śmieciowych. Weźmy za przykład takiego ochroniarza. Nie dość, że przeważnie do pracy w ochronie trzeba mieć umiarkowany stopień niepełnosprawności to jeszcze zarabia się najniższą krajową. Albo ekspedientki w sklepach. Nie dość, że praca trudna fizycznie i kilkuzmianowa to zarobki niskie. Są też miejsca pracy, w których można zarobić trochę więcej kasy ale jest to okupione dużym stresem i szukaniem klientów na siłę. Kilku moich znajomych pracowało jako sprzedawcy w bankach, sieciach telefonów komórkowych, biurach nieruchomości i jako przedstawiciele handlowi. Wszędzie tam pracodawcy żądali określonych wyników i zdobywania określonej liczby klientów. Gdy to się nie udawało to mówili do widzenia i zwalniali z pracy. Nieważne, że jest kryzys gospodarczy, masz zdobywać dużo klientów bo jak nie to cię zwolnią.

Ja miałem kiedyś tę wątpliwą przyjemność pracować na stażu przez cały rok. Pracowałem na cały etat a zarabiałem 700zł miesięcznie!! Ale dla urzędów pracy jest to sukces bo zapiszą kogoś na staż i mają go z głowy przez wiele miesięcy. Najbardziej przykre jest to, że wielu młodych, wykształconych, znających języki obce wyjeżdża zagranicę by pracować w zawodach niewymagających żadnych kwalifikacji. Przykre jest też to jak wielu mamy bezrobotnych i jak wiele osób, które mają pracę ale muszą mieszkać z rodzicami bo nie stać ich by wynająć albo kupić mieszkanie.

20 maja 2013


Polacy to złodzieje?

Mieszkam w Polsce od urodzenia. Jestem Polakiem. Czasami jestem dumny z tego faktu a czasami się tego wstydzę. Interesuję się historią i wojnami ale nie będę was w tym poście zanudzał tymi tematami, a pod tym kątem można by o Polsce wiele napisać. Napiszę o moich doświadczeniach odnośnie złodziei i kradzieży.
Samemu kilka razy byłem ofiarą kradzieży. Gdy byłem kilkulatkiem pojechaliśmy z rodziną na imprezę do krewnych. Nie było nas tylko kilka godzin w domu a w tym czasie złodzieje ukradli z domu sprzęt elektroniczny, pieniądze, alkohole itp. Innym razem gdy byliśmy w domu złodzieje okradli nam garaż!! Było to w słoneczny dzień, w spokojnej okolicy domów jednorodzinnych. Zaznaczam, że moi rodzice nie są bogaci, żyją na przeciętnym poziomie życia a w garażu nie było żadnych skarbów tylko kosiarka do trawy, narzędzia itp. Czasami złodzieje byli idiotami i śmiać mi się chciało gdy próbowali przeciąć zapięcie mojego roweru, przypiętego do ogrodzenia koło domu i nie udało im się!!
Ale były też chwile tragiczne i stresujące. Moja mama przez wiele lat prowadziła kiosk spożywczy. Kilka razy złodzieje włamywali się do kiosku. Włamywali się drzwiami, oknem, ścianą a nawet dachem!! Nigdy nie potrafiłem pojąć jak można włamać się przez dach by ukraść słodycze i napoje. Ale chyba nie ogarniam inteligencji złodziei. Znam kilka osób, które pracują w sklepach jako ekspedientki albo ochroniarze. Mówią mi, że w sklepach kradną nawet starsze panie mające 80 lat, kobiety w ciąży albo sami ochroniarze kradnący np. drogie perfumy by sprzedać je z zyskiem. Nie oceniam tych ludzi ale na pewno nie można wszystkiego usprawiedliwiać kryzysem gospodarczym i wysokim poziomem bezrobocia. Mam krewną w USA, która mówi, że wiele razy zdarzyło jej się zostawić kluczyki w stacyjce samochodu lub otwarte drzwi od domu. Bez żadnych przykrych konsekwencji. W Polsce takie zachowania są nie do pomyślenia.

17 maja 2013



Bycie wrażliwym: wada czy zaleta?

Jako dziecko byłem tak wrażliwy, że gdy dostałem pierwszą jedynkę w pierwszej klasie podstawówki to zemdlałem! Na szczęście w późniejszych latach nie przejmowałem się już tak bardzo złymi ocenami, zresztą oceny były raczej dobre. Jako dziecko i nastolatek miałem także problemy z pobieraniem krwi. Kilka razy zemdlałem w czasie pobierania krwi. Do tej pory robi mi się czasem słabo na widok mej krwi ale na szczęście umiem już nad tym panować i znalazłem sposób. Po prostu nie patrzę się na igłę ani na rękę tylko na sufit lub ścianę, wtedy czuję się dobrze i nie mdleję. Kolejnym problemem dla mnie był wysiłek fizyczny. Czasami gdy grałem w piłkę, biegałem, jeździłem na rowerze robiło mi się słabo i czułem się jakbym miał zemdleć. Na szczęście poprawiłem dużo moją kondycję fizyczną i umiem już nad tym panować.
Jeśli chodzi o wrażliwość ludzi to ciekawi mnie to, że wielu ludzi jest wrażliwych na różne czynniki a jednocześnie jest egoistycznych i chamskich dla innym. Znam kilka osób, które mdleją na widok swojej krwi, mdleją u dentysty, płaczą podczas oglądania smutnych filmów a jednocześnie są egoistyczni, chamscy i złośliwi dla otoczenia. Tak więc bycie wrażliwym często nie idzie w parze z byciem otwartym i tolerancyjnym dla innych ludzi.
Myślę, że wrażliwość na widok krwi, na warunki atmosferyczne, zmęczenie, dentystę, na złe i krytyczne słowa innych jest wadą ale możną ją pokonać. Mnie po części udało się wyleczyć z takiej głupiej wrażliwości. Wrażliwość na innych jest jak najbardziej zaletą. Często trudno jest być wrażliwym i otwartym na innych ale warto próbować i starać się nie patrzeć tylko na swoje potrzeby ale też na potrzeby i uczucia innych osób.
       

11 maja 2013



Dlaczego tyle w nas złośliwości?

Kiedyś przez rok dojeżdżałem rowerem do pracy. I w czasie tego roku miałem 10 razy przebitą oponę!! Kilka razy po wyjściu z pracy znajdowałem w oponie wbity gwóźdź lub pinezkę. Po prostu ktoś dla żartów przebijał mi oponę a nie zastanawiał się, że nie mam jak wrócić do domu ani, że muszę co chwilę kupować nowe dętki lub sklejać te przebite. Innym razem byłem świadkiem jak ktoś chodził po parkingu i rysował gwoździem samochody albo próbował przebić opony. Zaznaczam, że w tamtym czasie mieszkałem i pracowałem w spokojnych okolicach. Ale takie sytuacje zdarzają się wszędzie. Ludzie wypalą papierosa i rzucają go na chodnik, zjedzą batona a papierek rzucają na trawę, psie gówna utrudniają chodzenie po chodnikach. Nigdy nie potrafiłem zrozumieć jak można dla zabawy malować komuś sprayem po ścianie domu lub firmy albo demolować przystanek. Nigdy nie potrafiłem zrozumieć jak można tak bezmyślnie coś niszczyć, demolować. Nieraz po wypiciu alkoholu robiłem różne głupie rzeczy jak wielu ludzi ale wszystko to było w granicach rozsądku i szanowania własności innych osób.
Niestety włączamy telewizor a tu politycy pełni nienawiści i złośliwości. Wchodzimy na internet a tu tysiące złych wiadomości: wojny, klęski żywiołowe, kryzys gospodarczy, wypadki samochodowe. Wychodzimy na ulice a tu smutni, złośliwi ludzie gotowi przejechać kogoś samochodem albo poszczuć psem. Tego, że jesteśmy takim społeczeństwem nie możemy usprawiedliwić ponad stoma latami zaborów ani kryzysem gospodarczym.
Myślę, że receptą na naszą narodową złośliwość jest większe uczestnictwo w życiu społecznym. Jest tak wiele stowarzyszeń, organizacji, wspólnot religijnych, partii politycznych, klubów sportowych i innych grup w których można zmieniać polską rzeczywistość. Inną receptą jest uśmiech na twarzy i zwykła życzliwość w mieszkaniu, w sklepie, w urzędzie, w pracy, na ulicy.

7 maja 2013


Nic na siłę, a to czego pragniemy przyjdzie samo

Kilka lat temu chciałem zmienić pracę. Pomimo, że nie było żadnych odpowiedzi na CV, które składałem w różnych instytucjach i firmach to byłem dobrej myśli i miałem takie wewnętrzne przeczucie i spokój, że na pewno zmienię pracę na lepszą. Podjąłem wielkie ryzyko i złożyłem wypowiedzenie w mojej dotychczasowej pracy. I w ten sam dzień zadzwonili do mnie z innej firmy i zaprosili na rozmowę kwalifikacyjną a później zatrudnili!! A wcześniej przez kilka miesięcy nikt z jakiejkolwiek firmy  nawet nie odpowiedział na moje CV!. Potraktowałem to jako znak i przeznaczenie..
W ostatnich miesiącach wysyłałem bardzo dużo CV, ciągle też myślałem i gadałem z różnymi osobami o tym, że chcę szybko zmienić pracę bo moja obecna praca jest nisko płatna i bardzo stresująca. I przez to moje napinanie się i pośpiech niewiele brakowało bym został oszukany i okradziony. Byłem na kilku rozmowach kwalifikacyjnych. Jedna firma okazała się organizacją przestępczą, która wyłudza dane osobowe i dane z kart kredytowych. Inna firma natomiast stosuje kary finansowe, które może nałożyć na swoich pracowników praktycznie bez powodu. A kary wynoszą kilka tysięcy złotych. Po tych przykrych i smutnych doświadczeniach odpuściłem poszukiwanie pracy na siłę. Już się tak nie napinam i nie stresuję, że muszę jak najszybciej zmienić pracę. Może naiwnie ale wierzę, że lepsza praca sama do mnie przyjdzie..