18 marca 2013

Czym jest modlitwa?

W moim życiu miałem czas kiedy bardzo często się modliłem. Było to w czasie gdy chodziłem do liceum, dlatego wiele przez swoją pobożność wycierpiałem. Cwaniaczki z mojej klasy w szkole wyśmiewali mnie z powodu mojego zachowania. Bo oni przeklinali, pili alkohol, palili trawkę itp. a ja nie. Ja zamiast na imprezy chodziłem do kościoła albo się modliłem. Z perspektywy czasu myślę, że moja pobożność, częste msze, spowiedzi, długie modlitwy wynikały z chęci ucieczki przed światem zamiast stawieniu mu czoła. Jedni uciekają przed problemami w alkohol, inni w narkotyki czy leki, inni w uzależnienie od seksu a inni wychodzą na ulicę i kopią kogoś po głowie bo źle na nich spojrzał albo nie poczęstował papierosem. Każdy w inny sposób radzi sobie z problemami. Moja religijność i pobożność była formą uzależnienia. Po pewnym czasie zdałem sobie sprawę jak wielką krzywdę wyrządzam sobie poczuciem tego, że jestem grzeszny i częstym spowiadaniem się. Zdałem sobie sprawę, że moja pobożność wpędza mnie w poczucie winy, w poczucie, że jestem nic nie wartym grzesznikiem, wpędza mnie też w samotność i izoluje od ludzi. Niestety zamiast stopniowo się zmienić ja stałem się radykalny w drugą stronę. Przestałem się w ogóle modlić, zacząłem chodzić do kościoła tylko od święta. Można powiedzieć, że obraziłem się na Boga. 
Dopiero w ostatnich latach znalazłem zdrowe podejście do religii i kościoła. Rzadko się modlę, rzadko chodzę do kościoła. Wierzę w Boga jakkolwiek go nie nazwiemy. Jedni nazwą go Jahwe, inni Allahem, inni Buddą a inni Potworem Spaghetti czy Siłą Wyższą. Szanuję ateistów, agnostyków i poszukujących ale szanuję też głęboko wierzących i żyjących wiarą w codziennym życiu. Myślę, że każdy ma prawo żyć jak chce i wierzyć w co chce byle nie krzywdził innych i nie zmuszał do praktyk religijnych albo ich zabraniał.
  

5 komentarzy:

  1. Hej, zgodzę się z Tobą, że niewłaściwe podejście do Boga, religii może po prostu zniechęcić. Bo co to za Bóg, który zamiast mi pomagać, to oskarża mnie ciągle o grzechy?
    Też mam już za sobą obrażenie się i odwrócenie od Boga. Jednak pokazał mi On właśnie wtedy moje uzależnienie, moje DDA, moje chore zachowania.. Doszłam do wniosku, że bez niego to ja jestem absolutnie bezsilna.
    Uznaję Go za ojca, którego nie miałam, który mnie wspiera, podbudowuje, pomaga i jest łagodny.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. każda wiara to siła, moc, nadzieja... warto wierzyć ponieważ to jest główny napęd życia i nie chodzi mi tylko o wiarę w Boga, ale o wiarę w ogóle... pod Twoim ostatnim zdaniem podpisuję się całkowicie:) dziękuję za miły i co najważniejsze mądry komentarz:)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo przydatny post.
    http://chomik69.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś myślałem, że jedyny i prawdziwy Bóg to Bóg katolicki. Teraz myślę, że ważne by wierzyć w Coś. Może to być Bóg, Los, Wszechświat, Jezioro, Drzewo czy Miłość. Każdy może wierzyć w to co pomaga mu w życiu i daje siłę do działania.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze piszesz, smutne że z powodu swojego wyboru dużo wycierpiałeś ale miło przeczytać też, że wyszedłeś na prostą.
    Powiem szczerze, że takie zmuszanie lub zabranianie czegoś źle odbija się na naszej przyszłości. Mnie też kiedyś zmuszano by chodzić do kościoła, nawet jak nie miałam ochoty to "musiałam" i nie było gadania. Teraz kiedy "jestem wolna", nie wybieram pójścia do kościoła...może to źle, ale nie czuję potrzeby. Oczywiście kiedy czuję taką potrzebę...idę, ale tylko wtedy kiedy sama mam na to ochotę!
    Nie da się nikogo zmusić do religijności ani innych praktyk, prędzej czy później sami wybieramy to czego chcemy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń