30 marca 2013


Chodzić do kościoła czy nie chodzić?



Napisałem takiego posta, ponieważ dzisiaj Wielka Sobota więc temat jak najbardziej na czasie. Jako dziecko niechętnie chodziłem do kościoła. Niestety byłem zmuszany przez mamę do częstego chodzenia na msze i nabożeństwa. Oprócz obowiązkowych niedziel chodziłem do kościoła w maju na majówki, w październiku na różańce, a w Wielkim Poście na gorzkie żale i drogi krzyżowe. W kościele myślałem o różnych sprawach i zupełnie nie interesowały mnie sprawy duchowe. Moją niechęć do kościoła pogłębiał fakt, iż mama na siłę wyciągała mnie na nabożeństwa, natomiast ojciec w ogóle nie chodził do kościoła. Później jako nastolatek stałem się bardzo pobożny i zamiast imprezować jak moi rówieśnicy ja codziennie chodziłem do kościoła. Nawet moja pobożna mama mówiła, że za często chodzę na msze i przesadzam.
Jako dorosły człowiek zacząłem coraz rzadziej chodzić do kościoła. Nawet w niedziele mówiłem mamie, że idę na mszę a w rzeczywistości szedłem do znajomego czy na spacer i wracałem po godzinie. Zupełnie przestałem odczuwać potrzebę chodzenia do kościoła i taki stan trwa do dziś. Kiedyś jako pobożny nastolatek oburzałem się, że niektórzy chodzą do kościoła tylko na święta, śluby, pogrzeby czy komunie dzieci. Dzisiaj mam inne myślenie a prawda jest taka, że większość ludzi w Polsce chodzi do kościoła dlatego, że taka tradycja, ponieważ rodzice im każą, bo nie chcą zrobić babci przykrości, bo jest fajna atmosfera nocnej pasterki czy porannej rezurekcji.

26 marca 2013

Praca zawodowa:źródło cierpienia czy satysfakcji?

Dla mnie praca zawodowa jest źródłem dużego cierpienia i małej satysfakcji. Wiem, że bezrobocie w Polsce wynosi kilkanaście procent. Wiem, że wiele osób po skończeniu studiów nie może znaleźć pracy. Wiele osób dobrze wykształconych, znających języki obce, zdolnych, kompetentnych pracuje na umowach śmieciowych albo na czarno. 
Nie zmienia to jednak faktu, że nie lubię swojej pracy i wykańcza mnie ona psychicznie. Byłbym w stanie ją zaakceptować gdyby zarobki rekompensowały presję psychiczną i obowiązki, które muszę wykonywać. Przez kilka lat narzekałem na pracę ale nie robiłem nic żeby ją zmienić. Dopiero w ostatnim czasie zacząłem szukać ofert pracy i wysyłać dużo CV. Oferty pracy przeważnie dotyczą umów śmieciowych i nisko płatnych albo wymagających określonych specjalizacji. Ale jestem dobrej myśli, trzeba próbować i w końcu coś znajdę. Mam to szczęście, że skończyłem studia, pracuję od kilku lat, mieszkam w dużym mieście więc mam dużo większe szanse na znalezienie satysfakcjonującej i dobrze płatnej pracy niż wielu ludzi mieszkających w małych miejscowościach w Bieszczadach czy na Mazurach. A jak ktoś jest ambitny i pracowity to i tak osiągnie sukces. Mój ulubiony polski reżyser Wojciech Smarzowski pochodzi z małej miejscowości na Podkarpaciu.   

22 marca 2013

K..wa ile lat zmarnowałem..

Dopiero niedawno zdałem sobie sprawę jak wiele lat życia zmarnowałem. Bezpowrotnie i dobrowolnie przespałem i przeleżałem wiele lat. Ogarnia mnie strach jak pomyślę ile czasu zmarnowałem na bezsensowne leżenie na łóżku, patrzenie w sufit, oglądanie telewizji czy siedzenie na necie. Jak wiele można było przez ten czas zrobić dla siebie i innych. Jak wiele gór zdobyć, jak wiele fajnych i wartościowych osób poznać, jak wiele napisać, przeczytać, stworzyć, odwiedzić. Od kilku miesięcy staram się nadrobić stracony czas. Zacząłem szukać nowej pracy bo ta, w której teraz jestem jest strasznie stresująca i odpowiedzialna a wynagrodzenie za nią niewielkie. Wiem, że jest duże bezrobocie ale jestem dobrej myśli i wierzę, że niedługo coś znajdę. Zacząłem naprawiać relacje z bliskimi osobami. To bardzo trudne ale próbuję. Zacząłem dużo ćwiczyć. Zacząłem pisać bloga. Zacząłem więcej myśleć. Myślenie boli ale bez zmiany myślenia nic nie osiągnę. Wszystko zaczyna się od myślenia. Tysiące rzeczy przede mną do zrobienia, tysiące spraw do naprawienia ale biorę się ostro do roboty.

20 marca 2013

Wysiłek fizyczny receptą na stres

W jaki sposób można się odstresować? Można zapalić papierosa albo trawkę, można wypić zimne piwko albo smacznego drinka, można sobie zrobić dobrze albo się pociąć. Ilu ludzi tyle sposobów radzenia sobie ze stresem. Na szczęście są też pozytywne sposoby radzenia sobie ze stresem. Mnie pomaga wysiłek fizyczny. Po ćwiczeniach na siłowni albo sali gimnastycznej mój umysł jest oczyszczony z dołujących myśli a ciało z trujących toksyn. W czasie wysiłku fizycznego nie mam czasu na myślenie a więc mózg i psychika odpoczywa a ciało pracuje. Sport może uprawiać każdy. Niepełnosprawni, otyli czy schorowani także mogą. Ja jestem bardzo dobrym przykładem. Od dziecka chorowałem na astmę, musiałem brać leki i inhalacje. Lekarze mówili, żebym uważał i nie przemęczał się podczas wysiłku. Ale ja byłem uparty. Postanowiłem, że pomimo mojej choroby będę aktywny fizycznie. Jako kilkunastolatek często miałem zadyszki, szybko się męczyłem, często chorowałem na choroby płuc i oskrzeli. Pomimo tego zacząłem biegać, jeździć na rowerze, zdobyłem wiele górskich szczytów w Polsce. W znacznym stopniu pokonałem chorobę robiąc to czego lekarze mi zabraniali. 
Fajnie, że coraz więcej osób w Polsce biega, jeździ na rowerze, uprawia nordic walking czy chodzi do klubów fitness. To świetna recepta na pokonanie stresu, złych myśli i fajną figurę.

18 marca 2013

Czym jest modlitwa?

W moim życiu miałem czas kiedy bardzo często się modliłem. Było to w czasie gdy chodziłem do liceum, dlatego wiele przez swoją pobożność wycierpiałem. Cwaniaczki z mojej klasy w szkole wyśmiewali mnie z powodu mojego zachowania. Bo oni przeklinali, pili alkohol, palili trawkę itp. a ja nie. Ja zamiast na imprezy chodziłem do kościoła albo się modliłem. Z perspektywy czasu myślę, że moja pobożność, częste msze, spowiedzi, długie modlitwy wynikały z chęci ucieczki przed światem zamiast stawieniu mu czoła. Jedni uciekają przed problemami w alkohol, inni w narkotyki czy leki, inni w uzależnienie od seksu a inni wychodzą na ulicę i kopią kogoś po głowie bo źle na nich spojrzał albo nie poczęstował papierosem. Każdy w inny sposób radzi sobie z problemami. Moja religijność i pobożność była formą uzależnienia. Po pewnym czasie zdałem sobie sprawę jak wielką krzywdę wyrządzam sobie poczuciem tego, że jestem grzeszny i częstym spowiadaniem się. Zdałem sobie sprawę, że moja pobożność wpędza mnie w poczucie winy, w poczucie, że jestem nic nie wartym grzesznikiem, wpędza mnie też w samotność i izoluje od ludzi. Niestety zamiast stopniowo się zmienić ja stałem się radykalny w drugą stronę. Przestałem się w ogóle modlić, zacząłem chodzić do kościoła tylko od święta. Można powiedzieć, że obraziłem się na Boga. 
Dopiero w ostatnich latach znalazłem zdrowe podejście do religii i kościoła. Rzadko się modlę, rzadko chodzę do kościoła. Wierzę w Boga jakkolwiek go nie nazwiemy. Jedni nazwą go Jahwe, inni Allahem, inni Buddą a inni Potworem Spaghetti czy Siłą Wyższą. Szanuję ateistów, agnostyków i poszukujących ale szanuję też głęboko wierzących i żyjących wiarą w codziennym życiu. Myślę, że każdy ma prawo żyć jak chce i wierzyć w co chce byle nie krzywdził innych i nie zmuszał do praktyk religijnych albo ich zabraniał.
  

16 marca 2013

Zdobywanie górskich szczytów..

Nie jestem alpinistą. Nie byłem nawet nigdy w Alpach. Lubię jednak chodzić po polskich górach. A jest w czym wybierać. Ja najbardziej lubię Bieszczady i Tatry. 
Bieszczady lubię za ich soczystą, prawdziwą zieleń oraz za to, że są rzadko odwiedzane przez turystów. Nie ma więc problemu z przepychaniem się na szlakach i wszechobecnymi kolejkami jak na Giewont. 
Tatry są z kolei wręcz zapchane turystami. Często są to osoby zupełnie nieprzygotowane pod względem kondycyjnym albo w zupełnie nieodpowiednim stroju i butach. Dlatego nie ma się co dziwić, że co roku kilkanaście osób umiera w Tatrach. 
W górach można zobaczyć jak mały jest człowiek w stosunku do potęgi szczytów wśród chmur. Dla mnie wchodzenie na górskie szczyty jest jak osiąganie ważnych celów życiowych. Podczas wchodzenia na szczyt jest wielki wysiłek, nogi bolą a po twarzy spływa pot. Jak wejdziemy na szczyt cieszymy się, że na nim jesteśmy a inni dopiero wchodzą. Ale po chwili radości i odpoczynku idziemy na kolejne szczyty i realizujemy kolejne cele. A gdy o czymś marzymy ciężką pracą możemy to osiągnąć.

12 marca 2013

Jak znaleźć dobrego psychologa..

W swoim życiu chodziłem na terapię do 3 psychologów. Wszyscy byli bezpłatni, na ubezpieczenie zdrowotne. Prywatnie z pomocy psychologa nie korzystałem nigdy. Myślę, że w każdym zawodzie pieniądze grają dużą rolę, więc w prywatnych gabinetach psycholodzy bardziej przykładają się do terapii ale można znaleźć dobrego psychologa także bezpłatnie. 
Do dwóch psychologów chodziłem krótko. Nie układała mi się w ogóle z nimi rozmowa i terapia. Myślę, że wynikało to z tego, że oboje byli młodzi, niedoświadczeni i dopiero uczyli się tego zawodu, może po części też z moich uprzedzeń. 
Do trzeciego psychologa chodziłem kilka lat. Czasami nie mogłem się doczekać wizyty u niego, czasami z kolei strasznie trudno było mi wejść do jego gabinetu. Z perspektywy lat myślę, że warto było chodzić na terapię do tego psychologa. Bardzo dużo mi to pomogło, nauczyło też, że jak samemu sobie nie pomogę to nikt mi nie pomoże. Brutalna prawda ale cenna żeby poradzić sobie w życiu. 
Z drugiej strony jestem wdzięczny mojej mamie, która widząc moje zachowanie (zamykanie się w sobie i w swoim pokoju jako kilkunastoletni chłopak) zaprowadziła mnie na siłę do tego psychologa. Na początku byłem wściekły i wystraszony ale teraz myślę, że czasami trzeba kogoś do czegoś zmusić żeby mu pomóc. Chodzi mi oczywiście o rodziców i ich dzieci a nie o osoby dorosłe. 
Myślę, że nie ma się czego wstydzić i warto pójść do psychologa. Warto też szukać odpowiedniego dla nas terapeuty i nie zrażać się początkiem terapii. Początki zawsze są najtrudniejsze.
          

8 marca 2013

Początek..


Jestem dorosłym dzieckiem alkoholika.. Nie mam nazwy DDA w tytule bloga ani opisie. Wynika to z tego, że założyłem bloga żeby pisać o różnych tematach jakimi się interesuję a nie o samym syndromie DDA i wynikających z niego konsekwencjach. Niemniej jednak fakt bycia dzieckiem alkoholika wywarł wielki wpływ na moje życie, dlatego będę poruszał także ten temat..
Zacznę od tego, że bardzo się cieszę, że w moim mieście jest grupa samopomocowa DDA. Cieszę się także, że dowiedziałem się od znajomej, że w ogóle istnieją takie grupy. Współczuję ludziom, którzy mieszkają na wsi lub w małych miejscowościach i często nie mają dostępu do takich grup. Większość osób nawet nie wie, że istnieją takie grupy i na czym one polegają..
Bałem się pójść na grupę DDA, odważyłem się dopiero po kilku tygodniach zmagań z samym sobą. Z kolei gdy już uczestniczyłem w spotkaniach zawsze miałem problem z mówieniem o swoich bolesnych przeżyciach. Pamiętam, że gdy miałem coś powiedzieć serce waliło mi jak młot i robiło mi się gorąco na twarzy. Jednak z czasem pokonywałem swój strach i wstyd przed mówieniem i mówiłem o sobie. Patrząc z dzisiejszej perspektywy myślę, że mówienie w gronie kilkunastu osób mających podobne przeżycia bardzo pomaga. Wiadomo, że trafiają się różni prowadzący grupę, czasami niektórzy uczestnicy wypowiadają się zupełnie nie na temat ale uważam, że warto przełamać swój strach i pójść na taką grupę. Na pewno przyniesie to o wiele więcej  korzyści niż strat.  

 

3 marca 2013

Rozmowa..


Czasami wystarczy zwykła rozmowa żeby pokonać różne choroby i zmienić myślenie..
Prawie każdy z nas doświadczył w życiu jakiejś traumy, niektórzy doświadczyli całego pasma cierpień. W samej Polsce są tysiące bezdomnych, miliony bezrobotnych. Miliony ludzi cierpią na poważne schorzenia. Miliony osób są uzależnione od alkoholu i narkotyków a kolejne miliony osób przez nich cierpią.
Nie powstaną nagle nowe i świetne miejsca pracy, nie powstaną nagle nowoczesne szpitale i przychodnie. Ale jest coś co nie kosztuje żadnych pieniędzy. To zwykła ROZMOWA. 
Może to być rozmowa z psychologiem, dla osób wierzących może to być szczera spowiedź z normalnym, ludzkim duchownym, może to być rozmowa z przyjacielem, znajomym, czy członkiem rodziny. Może to być rozmowa przez telefon czy internet, przez esemesy czy listy. Chociaż największy skutek przynosi rozmowa w cztery oczy. 
Niestety wielu z nas dusi w sobie negatywne przeżycia często przez całe życie. Boimy się, wstydzimy się mówić o pewnych przeżyciach albo wydaje nam się, że nie mamy z kim o tym porozmawiać. Z tego duszenia w sobie negatywnych emocji i ran psychicznych powstają choroby psychiczne i somatyczne. Czasami wiele lat można zażywać tony lekarstw (firmy farmaceutyczne bardzo się z tego cieszą) i dalej chorować. A wystarczy porozmawiać z kimś o swoich traumach i wiele chorób znika. 
Szkoda, że wiele osób woli faszerować się lekami, zapijać smutki alkoholem, tłumić stres papierosami niż porozmawiać. Porozmawiać ze swoim ojcem, matką, bratem, siostrą, żoną, mężem, dzieckiem, przyjacielem, znajomym. Często te osoby nas nie zrozumieją, czasami wyśmieją i zbagatelizują nasze problemy. Ale warto próbować. Póki żyją te osoby z którymi tak chcieliśmy szczerze porozmawiać a tak tego się baliśmy albo wmawialiśmy sobie, że to niepotrzebne..   


Czasami lubię napisać jakiś wiersz. Ten jest jednym z moich ulubionych choć smutnych..


ciemna
przygnębiająco czarna
noc
bezgwiezdne niebo
żadnego wiatru
żadnego głosu
żadnego człowieka
z oddali słychać
szczekanie psów
to trochę zmniejsza
poczucie samotności
samotna rzeka
samotne drzewa i pola
samotne niebo
ciemość
bezsenność

2 marca 2013

krew,pot,łzy…. ale na końcu słońce

Telewizor plazmowy lub lcd byle był duuży. Zimne piwko, dużo żarcia, dużo muzyki. Do pracy czy sklepu jak najbliżej autem. Piłka nożna w tv,seks na kompie..
A każdy chciałby być mądry,dowcipny,wygadany,mieć fajne ciało i pogodę ducha. Ale bez wysiłku.
Jak dużo jest mądrych książek ( ale sprzedaż jest mała, w przeciwieństwie do gazet fakt czy super express ) Jak wiele jest gór na które można wejść ( w wakacje wchodziłem na kasprowy wierch: na szczyt szło kilkanaście osób a w kolejce do kolejki linowej stała ponad setka osób )
Wysiłek nie jest modny. Modne jest by kobiety były szczupłe a faceci zadbani. Modne jest by mieć mgr, by mieć kasę, by chodzić do klubów,by mieć auto itp itd
Podziwiam ludzi, którym udało się schudnąć i nie wrócić do dawnej wagi. Trzeba wiele wysiłku i wyrzeczeń by tego dokonać.
Podziwiam alkoholików czy narkomanów, którzy potrafią utrzymać abstynencję przez dziesiątki lat.
Albo podziwiam osoby, które zaczynają i kończą studia w wieku 40 czy 50 lat a wielu takich jest.
A bardzo fajnie jest się męczyć,dusić i co chwilę przystawać by potem usiąść na górze i patrzeć sobie, że wielu dopiero wchodzi..