11 lutego 2020

Można samotnie chodzić do teatru i kina

Niedawno byłem w kinie. Oglądałem film, który kilka dni później został nagrodzony kilkoma Oscarami. Cieszę się, że mogłem go zobaczyć.
Nie ma nic nadzwyczajnego w chodzeniu do kina. Dla mnie nie był to jednak zwykły seans. Dlaczego? Bo pierwszy raz w życiu wybrałem się do kina sam. Miałem opory, by tam pójść. Zresztą dużo osób boi się lub wstydzi pójść samotnie na film czy spektakl teatralny.  

Skąd się biorą te obawy? Przecież sporo ludzi pływa samotnie na basenie, ćwiczy w klubie fitness albo odbywa długie górskie wędrówki. A jednak samotne pójście do kina czy teatru wydaje się co najmniej dziwne.

22 stycznia 2020

Książki czy telewizja?

W dzisiejszych czasach oprócz unikania glutenu i bycia eko modne jest na przykład nieoglądanie telewizji. Niektórzy podchodzą do tego zagadnienia tak radykalnie, że pozbywają się telewizorów ze swoich mieszkań i domów.

Nie przepadam za oglądaniem TV. Zdecydowanie wolę czytać książki. W niektórych kwestiach jestem zbyt radykalny, zbyt mało elastyczny. Czasami mocno przesadzam. Ale nigdy nie przyszło mi do głowy, by wyrzucić telewizor. Bardzo rzadko na niego patrzę, ale czasami lubię obejrzeć ważny mecz, dobry film albo niesamowity program dokumentalny. 

Śmieszy mnie, gdy ktoś chwali się, że nie ma w ogóle telewizora, a okazuje się, że pochłania seriale na laptopie czy smartfonie. Czytanie dużej liczby książek też nie zawsze jest wyznacznikiem dobrego smaku i inteligencji. Bo jeśli ktoś czyta tylko skandynawskie kryminały albo tylko polskie powieści obyczajowe, to...

Chociaż z drugiej strony lepiej czytać przeciętne książki niż nie czytać w ogóle.

27 grudnia 2019

Podsumowanie 2019 roku

W końcu mogę napisać, że mijający rok był udany. 

Po kilku latach mniej lub bardziej intensywnych poszukiwań udało mi się znaleźć pracę, z której jestem zadowolony. Oczywiście nigdzie nie jest idealnie, na przykład zarobki mogłyby być wyższe, ale przynajmniej jest o wiele spokojniej i bardziej kreatywnie niż w moich poprzednich miejscach pracy. 

Udało mi się poprawić relacje z kilkoma osobami, o których w ostatnim poście 2018 roku pisałem, że są beznadziejne. Jest jeszcze sporo do zrobienia, ale ostatni rok był przełomowy. 

W 2019 roku przeczytałem aż 82 książki. To mój rekord życiowy. Paradoksalnie do końca życia nie chciałbym go pobić. Dlaczego? Bo chciałbym mieć tyle pozytywnych i pożytecznych zajęć poza pracą i obowiązkami rodzicielskimi, by nie mieć czasu na czytanie książek. A to jedna z moich największych pasji. 

W każdej beczce miodu jest jednak łyżka dziegciu. W mijającym roku ćwiczyłem o wiele rzadziej niż bym chciał. Liczba postów też nie jest zbyt imponująca. Ogólnie jednak jestem zadowolony z ostatnich 12 miesięcy. Gdybym miał ocenić siebie w skali maturalnej, dałbym sobie 80%. 

Tradycyjnie życzę Wam realizacji marzeń w 2020 roku!

27 listopada 2019

Czy mogę wysłać lista, kupić telefona, a później wsiąść do autobusa?

Nigdy nie studiowałem polonistyki, nigdy nie pracowałem jako korektor. Ale od kilkunastu lat czytam sporo książek. Staram się jak najlepiej mówić i pisać. Oczywiście nie zawsze mi to wychodzi, czasami nawet pisząc krótki post na blogu zastanawiam się, czy w dobrym miejscu postawiłem przecinki. 

Nie mówię „bynajmniej”, zamiast  „przynajmniej” ani „na dworzu”, zamiast „na dworze, jak spora część naszego społeczeństwa, ale popełniam inne błędy. Gdy mam wątpliwości, sprawdzam, co o danym słowie twierdzą językoznawcy. Dzięki temu dowiedziałem się, że można pisać zarówno „idę chodnikiem”, jak i „idę po chodniku”. Można mówić „te 9 miesięcy”, ale poprawnie jest też „tych 9 miesięcy”. Dowiedziałem się, że powinienem „jeść kotlet”, a nie „kotleta” i „wyrwać ząb”, a nie „zęba”. Przyjmuję to do wiadomości i staram się stosować w codziennym życiu.

Ale dlaczego, do kurwy nędzy, mogę wysłać mejla, ale nie lista? Dlaczego mogę kupić smartfona lub laptopa, ale nie telefona lub komputera? Mogę wsiąść do busa, ale do autobusa już nie. Miałem na studiach zajęcia z logiki. Lubiłem je, ale chyba na niewiele mi się przydały.

14 listopada 2019

Paradoks braku czasu

Jedną z moich ulubionych czynności życiowych jest czytanie książek. Najlepiej w pozycji leżącej. Nigdy jeszcze mi się to nie znudziło i mam nadzieję, że nigdy nie znudzi. Z rozrzewnieniem wspominam stare dobre czasy, gdy wracałem po pracy o 16:30, jadłem obiad, ucinałem sobie drzemkę, a później leżałem i czytałem książki. Coś pięknego.

Od kilku lat jestem ojcem. Wszystko zmieniło się o 180 stopni. Żeby móc czytać książki, musiałem prawie zupełnie ograniczyć oglądanie telewizji i siedzenie w necie. Zawsze jest coś za coś. Zawsze. Nie mogę też ćwiczyć tyle, ile bym chciał. Nie piszę na blogu i nie komentuję Waszych postów tak często jak kilka lat temu. Umówienie się ze znajomym na piwo raz na kilka miesięcy jest teraz dla mnie wyczynem. O teatrze i kinie nawet nie wspomnę.

Ale nie oburzam się. Takie jest życie. Zmusza nas do racjonalnego wykorzystywania czasu. Bo nie ma go zbyt wiele.

30 października 2019

Brak snu-jedna z najgorszych tortur

Miałem kiedyś problemy ze snem. Byłem wtedy nastolatkiem. I w domu, i w szkole doświadczałem tragicznej sytuacji. Często przez kilka godzin leżałem na łóżku ze łzami w oczach, czekając aż przyjdzie sen. Później poprawiła się sytuacja zarówno rodzinna, jak i ze szkolnymi znajomymi. Nie miałem problemów z zasypianiem. Przeważnie chodziłem spać o północy, a wstawałem o 7:00. Tych 7 godzin snu zupełnie mi wystarczało. Trwało to kilkanaście lat.

Kiedy zostałem ojcem, wszystko się zmieniło. Przez pierwsze kilka miesięcy chodziłem jak zombi. Później organizm przyzwyczaił się do nieprzespanych nocy. Gdyby ktoś powiedział mi, że dziecko będzie budziło się kilka razy w nocy przez kilka lat, nie uwierzyłbym. A jednak to możliwe..

Paradoksalnie ta sytuacja ma swoje plusy. Kiedyś nie mogłem zasnąć, gdy moja dziewczyna, a później żona oglądała w tym samym pokoju telewizję lub siedziała na laptopie. Musiałem mieć ciszę i spokój. Jak małe dziecko. 
Teraz nie przeszkadza mi blask ekranu. Nie myślę przed zaśnięciem o przemijaniu, śmierci, chorobach. Jestem tak zmęczony, że zamykam oczy i po kilku minutach zasypiam.

7 września 2019

Dlaczego ludzie nie jedzą obiadów w pracy

Nie jestem wegetarianinem, nigdy nie byłem fanatykiem zdrowej żywności ani wrogiem glutenu. Staram się jednak stosować kilka zasad związanych z odżywianiem.
Po pierwsze, kupuję tyle, ile jem. Prawie nigdy nie wyrzucam jedzenia. Po drugie, staram się jeść posiłki o tej samej porze. Wiadomo, że w pracy czasami jest to niemożliwe, ale mam określone godziny jedzenia, które są odpowiednie dla mojego organizmu. Po trzecie, obiad. Dla mnie to podstawa. Nieważne, czy jestem w pracy, w domu czy w podróży. Zawsze staram się zjeść obiad. Za zupami nie przepadam, ale drugie danie musi być.
Zawsze dziwiło mnie to, że tak mało osób je obiad w pracy. Nieważne, czy pracowałem w instytucji samorządowej czy w prywatnej firmie. Nieważne, czy większość załogi stanowiły kobiety czy mężczyźni. Przeważnie w moich miejscach pracy więcej było przedstawicielek płci pięknej. Tym bardziej jestem zdziwiony, bo najczęściej to kobiety gotują lepiej niż faceci.
W pracy ludzie najczęściej jedzą kanapki i słodycze. Czasami ktoś zamówi dietetyczne danie albo przyniesie z domu sałatkę z warzyw. Niestety, przeważa niezdrowa żywność.

Gdy pracowałem na zmiany popołudniowe, zawsze brałem ze sobą obiad w plastikowym pojemniku. Zawsze moje jedzenie obiadu wzbudzało zdziwienie, czasami nawet zazdrość. Często słyszałem komentarze, że mam dobrą żonę. 

Dlaczego tak jest?