16 marca 2019

Jak najmniej leków


Kiedy jestem przeziębiony, stosuję babcine metody. Biorę gorące kąpiele w wodzie z solą, jem sporo cebuli i czosnku, piję herbatę z miodem, robię inhalację z kropli (np. miętowych) nad miską, z której paruje gorąca woda.
Miałem kiedyś bardzo trudny czas w życiu. W domu ojciec alkoholik, a w szkole przemoc, której doświadczyłem na własnej skórze. Wszystko akurat w tym samym czasie. Byłem sam, zupełnie sam. Na szczęście mama zapisała mnie wtedy do psychologa. To była przełomowa sprawa w moim życiu. Psycholog proponował mi leki, ale mimo że czułem się fatalnie, to odmówiłem. Już jako nastolatek miałem świadomość skutków ubocznych.
Nie jestem jednak fanatykiem, sam przeszedłem wszystkie obowiązkowe szczepienia, naszą córkę również szczepimy. Chociaż nie ukrywam, że bałem się autyzmu i innych przykrych skutków ubocznych, którymi straszą ruchy antyszczepionkowe.

Nie chcę się wymądrzać, nie śmiałbym zniechęcać kogoś do brania psychotropów, gdy zmarła mu bliska osoba albo spalił się dom. Wiem, że często leki są po prostu niezbędne, na przykład przy zaawansowanej cukrzycy albo wysokim nadciśnieniu.
Ale wiem też, jakie przykre są skutki uboczne. Znam osoby, które przytyły nawet po kilkanaście kilogramów z powodu źle dobranych tabletek antykoncepcyjnych albo na alergię. Mam też znajomą, która już przed trzydziestką chorowała na cukrzycę i nadciśnienie. Powodem była otyłość. Znajoma zrzuciła niesamowitą liczbę kilogramów, bo prawie 50! Dzięki temu zarówno poziom cukru, jak i ciśnienia się wyrównał. Coś niesamowitego, bo tylko dzięki schudnięciu mogła odstawić tabletki. 
Warto więc sporo się ruszać, warto zdrowo się odżywiać, warto mieć kogoś, z kim możemy porozmawiać na trudne tematy. Zawsze możemy zachorować na raka albo umrzeć na zawał serca, ale jednak to jakieś 10% przypadku. Za 90% stanu zdrowia jesteśmy sami odpowiedzialni.

2 marca 2019

6 lat blogu

Tak, to już aż 6 lat. 2 marca 2013 roku zacząłem pisać ten blog. Aż nie chce mi się wierzyć, że czas tak zapierdala. 
Gdy tak myślę sobie o tych 6 latach, to w mojej głowie pojawiają się smutne refleksje. Smutne, bo jestem coraz starszy, bo każda wiosna przybliża do wnętrza ziemi. Ale nawet nie o to chodzi. Bardziej smuci mnie to, że nie wykorzystałem tej ogromnej ilości czasu tak jakbym chciał. Gdybym miał ocenić wykorzystanie swoich umiejętności i talentów, to dałbym sobie 70%. Z jednej strony to dużo. Bo przecież zostałem ojcem. Bo spłaciłem sporą część kredytu mieszkaniowego. Bo rozwijałem niektóre swoje pasje. Bo przeczytałem setki książek (!), przebiegłem setki kilometrów i wylałem dziesiątki litrów potu w klubie fitness. Odwiedziłem też kilka ciekawych miejsc.

Jednak jest małe "ale". Tak naprawdę jest to wielkie albo ogromne "ale". Bo przecież mogłem uczyć się angielskiego zamiast leżeć na łóżku i oglądać telewizję. Bo przecież mogłem zdobyć dodatkowe kwalifikacje, zrobić dodatkowe kursy, znaleźć lepszą pracę, zarabiać więcej kasy. Mogłem znaleźć dodatkową pracę i pieniądze z niej uzyskane przeznaczyć na przykład na podróże. Mogłem..

Teraz sam nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Na pewno dziękuję Wam za wszystkie komentarze. Ich też były setki :)

23 lutego 2019

Gdyby płacono za przeczytane książki, byłbym milionerem

Do napisania tego postu zmusiła mnie pewna symboliczna sytuacja. Niedawno, późnym popołudniem wybrałem się do osiedlowej biblioteki. Często z niej korzystam, bo zdecydowanie wolę wypożyczać książki niż kupować w księgarni. Przede mną oddawała przeczytane książki kobieta w wieku emerytalnym. Nie ma w tym nic dziwnego, bo właśnie starsze panie stanowią największy procent czytelników bibliotek. Moją uwagę zwróciło co innego. Otóż ta czytelniczka oddawała 5 książek i pożyczała 5 kolejnych. Ja czytam naprawdę sporo książek, ale przeważnie wypożyczam po 2, bardzo rzadko po 3. Wypożyczenie 5 pozycji naraz to dla mnie abstrakcja.

Ale w szoku byłem dopiero wtedy, gdy wyszedłem z biblioteki. Na parkingu przed budynkiem czytelniczka z 5 książkami pod pachą wsiadała do samochodu. Był to 20-letni Daewoo Matiz. Wokół panowały ciemności, padał deszcz ze śniegiem. Ten obrazek strasznie mnie zasmucił. Nie, nie chodzi o kapryśną pogodę i ciemność. One były tylko dopełnieniem samochodu i książek. Pomyślałem sobie, jakie to strasznie przykre, że starsza osoba, która czyta niesamowitą ilość książek, jeździ takim samochodem. 

Tylko 10% Polaków czyta minimum 7 książek rocznie. Tylko 10% z nas. A przecież 7 pozycji przez 12 miesięcy to wcale nie tak dużo. Mogłoby się wydawać, że ci czytelnicy stanowią elitę społeczeństwa. Mogłoby..

13 lutego 2019

Praca na umowie o dzieło, umowie zlecenie i własnej działalności gospodarczej. Koszmar polskich pracowników i eldorado szefów firm

Pracowałem kiedyś w firmie zatrudniającej 30 osób, z których każdy miał umowę zlecenie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że tak naprawdę wszyscy powinni mieć umowę o pracę. Z tego względu, że  praca odbywała się zawsze w tym samym budynku, zawsze w określonych godzinach, zawsze w obecności szefa lub kierownika. Jeśli ktoś domagał się umowy o pracę, słyszał od szefa, że dostanie ją za miesiąc. Kiedy za miesiąc przypominał o tym szefowi, słyszał od niego, że w od kolejnego miesiąca na pewno ją dostanie. Niektórzy przestawali więc dopytywać i pracowali dalej na umowie zlecenie, a inni odchodzili po kilku tygodniach albo miesiącach.

Umowy zlecenie królują w wielu branżach np. w firmach ochroniarskich, call center, transporcie czy w wielu sklepach. Podobny problem jest z własną działalnością gospodarczą, której założenie często jest warunkiem przyjęcia do pracy. Na przykład w branży przesyłek kurierskich czy w ubezpieczeniach.
Mamy najniższe bezrobocie od prawie 30 lat! Bardzo się z tego cieszę. Ale rzadko się wspomina, że miliony Polaków pracuje na umowach śmieciowych bez prawa do płatnego urlopu czy zwolnienia lekarskiego.

31 grudnia 2018

Podsumowanie 2018 roku. Plany na 2019

Nie jestem zadowolony ze swoich "osiągnięć" w obecnym roku. Pod względem zawodowym i relacji rodzinnych ostatnie 12 miesięcy było jednym z moich najgorszych okresów w ostatnich latach. 

Na szczęście było też kilka spraw, które wyszły mi nie najgorzej. Na przykład w 2018 roku przeczytałem 59 książek. Co prawda w 2017 roku przeczytałem aż 79 książek (to mój rekord życiowy), ale myślę, że 59 to też sporo. 
W ostatnich miesiącach wróciłem też do regularnych ćwiczeń. Brakowało mi tego, bo przez ostatnie lata trochę "zardzewiałem", ale nie jest źle, bo już prawie wróciłem do kondycji sprzed 2 lat.  
W tym roku poprawiłem też trochę swój angielski. Ale te wszystkie osiągnięcia to tylko kropla w morzu moich planów.

Może jestem zbyt krytyczny wobec siebie, ale 12 tegorocznych miesięcy w moim wykonaniu było beznadziejnych. Nawet ten blog zarósł chwastami. Spadła liczba postów. Spadła liczba komentarzy. Z rozrzewnieniem wspominam czasy, gdy miałem pod postami po 30-40 komentarzy. A przecież było tak wcale nie tak dawno, bo jeszcze 2 lata temu..

Nie jestem przesądny ani fałszywie skromny, ale nie chcę pisać o swoich planach na przyszły rok. Na pewno chciałbym być bardziej konsekwentny, mniej mówić, a więcej robić. Chciałbym poprawić też sytuację finansową i relacje z kilkoma osobami. Mam nadzieję, że choć część zamierzeń uda mi się zrealizować w nowym roku.

Życzę Wam wszystkim realizacji marzeń w 2019 roku!

9 listopada 2018

Jak podróżować, mając kilkuletnie dziecko i pracę na etat?

Przeglądając internet, widzę, że podróżują nie tylko osoby samotne albo bezdzietne pary, ale często także rodziny z kilkuletnimi albo nawet kilkumiesięcznymi dziećmi. I to nie tylko po Polsce, ale po Europie albo nawet po Azji czy Afryce.

Kiedyś myślałem, że trzeba sporo zarabiać, żeby móc podróżować. Ale czasy się zmieniły. Dziś możemy wsiąść w samochód w Łodzi i bez żadnych kontroli przejechać przez Polskę, Niemcy, Francję, Hiszpanię i Portugalię do Lizbony. Jeszcze kilkanaście lat temu taka sytuacja przekraczała wyobraźnię. Podróżowanie w ostatnich latach stało się też znacznie tańsze. Kupując bilet kilka miesięcy przed datą podróży, możemy przejechać autokarem z Gdańska do Rzeszowa za 20 zł, pociągiem z Warszawy do Gdyni za 30 zł albo polecieć samolotem z Wrocławia do Gdańska za 40 zł czy z Warszawy do Londynu za 50 zł.
Koszt podróży często nie stanowi więc problemu. Zastanawia mnie jednak co innego. Nie każdy podróżnik jest programistą i nie dość, że dużo zarabia, to jeszcze może pracować zdalnie z każdego miejsca na świecie z dostępem do internetu. Z pewnością na dalekie podróże mogą sobie pozwolić przedstawiciele dobrze opłacanych zawodów jak lekarze czy prawnicy. Ale lekarz nie może przebadać pacjenta za pośrednictwem mediów społecznościowych, a adwokat nie może uczestniczyć w rozprawie leżąc na plaży. Natomiast ich dzieci chodzą do przedszkola albo szkoły.

W takim razie co sprawia, że niektóre rodziny mogą sobie pozwolić, by podróżować po świecie przez kilka miesięcy w roku?

13 września 2018

Bo w życiu najważniejsze są polubienia i komentarze pod zdjęciami

W mediach społecznościowych pełno jest kobiet chwalących się swoim dużym biustem i facetów pokazujących swój kaloryfer na brzuchu. Pełno jest fotek z egzotycznych wakacji i zdjęć uśmiechniętych, czasami umorusanych dzieci.

Dlaczego ludzie to robią?

Tylko niewielka część internautów zarabia na prowadzeniu blogu albo na codziennej obecności na portalach społecznościowych. Zrozumiałe jest, że tacy ludzie poświęcają wiele godzin dziennie na ćwiczenia, robienie makijażu czy obrabianie zdjęć. Ale co ze zdecydowaną większością społeczeństwa, dla której internet jest formą rozrywki i zdobywania informacji?

Na pewno bardzo silnym motywatorem jest wywoływanie zazdrości. Bo nie ma co ukrywać, że lubimy, gdy inni zazdroszczą nam słonecznych i ekskluzywnych wakacji, świetnej sylwetki czy zdrowych i uzdolnionych dzieci. Lubimy, gdy inni nas podziwiają. Lubimy też, gdy inni nas lubią albo przynajmniej udają, że nas lubią. Czasami jesteśmy próżni i narcystyczni, chociaż mało kto do tego się przyznaje. To wszystko jest trochę śmieszne, trochę smutne. Większość z nas w ten czy inny sposób bierze udział w tym szaleństwie. Niektórzy dla dobrego zdjęcia, na przykład w górach nad przepaścią, są w stanie poświęcić życie..