3 września 2017

Wyjście ze strefy komfortu

Często ludzie wychodzą ze strefy komfortu dopiero wtedy gdy ich życie zaczyna się sypać albo nawet wisieć na włosku.
Niektórzy narkomani zaczynają się leczyć dopiero po przymusowym pobycie w szpitalu psychiatrycznym, a alkoholicy po utracie prawa jazdy za kierowanie po wypiciu pół litra wódki. Inni zaczynają się odchudzać dopiero po przekroczeniu magicznej liczby 100 kg na wadze.
Strasznie trudno jest zmusić się do chodzenia po schodach na 7 piętro albo biegania, gdy nie mamy nadwagi, a pogoda jest, jak to w Polsce, mocno zmienna.
Strasznie trudno jest zdecydować się na zmianę pracy, gdy mamy umowę na stałe, pracujemy od 10 lat w tej samej firmie, nie zarabiamy dużo, ale nie jest to też najniższa krajowa. Mimo że praca jest monotonna, nierozwijająca, stresująca, to często tkwimy w niej przez długie lata.

Często budzimy się z ręką w nocniku, bo okazuje się, że mamy raka płuc z powodu palenia albo marskość wątroby spowodowaną przez alkohol. Często żałujemy, że nie zdążyliśmy z kimś porozmawiać, kogoś o coś zapytać, z kimś się pogodzić, bo ten ktoś już umarł albo wyjechał na inny kontynent.
Czasami okazuje się, że musimy zrobić kanałowo 8 zębów, za które zapłacimy równowartość kilkuletniego samochodu. Tylko dlatego że baliśmy się chodzić do dentysty i nie robiliśmy tego od lat.

22 sierpnia 2017

Jak stracić fortunę u dentysty

Niedawno, po kilkuletniej przerwie, wybrałem się w końcu do dentysty. Po prostu bolał mnie ząb, dlatego tam poszedłem. Gdy nic mnie nie bolało, gabinety stomatologiczne omijałem szerokim łukiem. Trochę z braku czasu, trochę ze strachu, trochę z głupiego polskiego myślenia "jakoś to będzie".
Okazało się, że muszę naprawić kilka zębów. W najlepszym wypadku, gdy nie trzeba będzie leczyć kanałowo, skończy się na kilku wizytach i kilku stówach w plecy. W najgorszym wypadku, gdy trzeba będzie robić kanałowo jeden lub dwa zęby, zapłacę grubo ponad tysiąc złotych. Ale i tak powinienem się cieszyć, bo mam znajomych, którzy wydali na zęby 3-4 tysiące złotych podczas kilkutygodniowego leczenia.  

Staram się dbać o zęby. Myję je 2 razy dziennie po kilka minut. Często żuję gumę, bardzo rzadko piję kolorowe napoje, w ciągu dnia wypijam sporo czystej wody. 
Ale przyznaję się bez bicia, że bardzo rzadko używam nici dentystycznej, nie mogę się też zmusić do zakupu szczoteczki elektrycznej. Nie jest źle, ale sporo przede mną do poprawy.

A Wy macie sprawdzone sposoby na zdrowe i dobrze wyglądające zęby?

22 lipca 2017

Sprzedaż internetowa - niektórzy chcieliby wszystko za darmo

Czasami zdarza mi się coś wystawić na popularnym portalu sprzedażowym. To, co najbardziej mnie uderza i irytuje to to, że niektórzy ludzie od razu pytają, czy sprzedam im dany produkt o 30 albo nawet o 50% taniej. Rozumiem, że zawsze jest możliwość negocjacji ceny, ale 30% to już jest sporo, a co dopiero połowa. Najśmieszniejsze jest to, że ludzie potrafią się ostro targować nawet o produkt, który kosztuje 50 zł.

Myślę sobie, że paradoksalnie powinienem cieszyć się z takich sytuacji. Bo to oznacza, że jest ogromna konkurencja wśród internetowych sprzedawców, a klienci mogą przebierać w ofertach i dyktować swoje warunki.
Ja sprzedaję tylko okazjonalnie, gdy coś mi nie jest potrzebne. Gorzej mają zawodowi sprzedawcy. Bo przecież mamy rynek klienta.

28 czerwca 2017

Ile stron książki można przeczytać w ciągu jednego dnia?

Czytanie książek jest moją największą pasją. Oczywiście lubię też inne czynności. Na przykład wielką radość sprawia mi leżenie na łóżku albo chodzenie po górach. Wielką radość sprawiają mi spacery po lesie albo oglądanie gwiaździstego nieba. Od czasu do czasu lubię też napisać jakiś post na blogu albo napić się zimnego piwa z regionalnego browaru.
Ale czytania nic nie jest w stanie przebić. Czasem się zastanawiam co by było, gdybym nie był mężem, nie był ojcem. Gdybym nie pracował 8 godzin dziennie. Aż ogarnia mnie przerażenie. Bo może wtedy czytałbym po 500 stron dziennie. Czy nie zabrakłoby osiedlowych bibliotek i drzew?
 
Mój czytelniczy rekord to przeczytanie ponad 300 stron książki w ciągu jednego dnia podczas urlopu. Byłoby ich znacznie więcej gdyby nie to, że oprócz załatwiania potrzeb fizjologicznych i jedzenia sporo czasu zajęło mi sprzątanie mieszkania czy pójście na spacer.

4 czerwca 2017

Problem z jedzeniem w miejscu pracy

Temat może wydawać się banalny i nie warty uwagi, ale gdyby głębiej się zastanowić, to wychodzi, że jest on jednym z najważniejszych w życiu. 
Dlaczego uważam, że jest on aż tak ważny? Dlatego, że w pracy spędzamy nawet 30% dorosłego życia. A jeśli dodamy do tego fakt, że w Polsce miliony ludzi pracują nocami i na różne zmiany dzienne, to problem jedzenia w czasie pracy robi się poważny.

Nie pracuję nocami, ale podejrzewam, że musi to destabilizować życie. Jeśli nie mocno, to na pewno trochę. Bo przeciętny człowiek w nocy śpi, a nie pracuje. Przeciętny człowiek je w dzień, a nie w nocy.

Pracuję od  08.00 do 16.00. Wydaje się więc, że nie mam żadnych problemów z jedzeniem w pracy. Niestety rzeczywistość nie jest tak różowa. Bo od rana przyjmuję klientów, a ponieważ nie mamy w biurze pokoju socjalnego, muszę jeść ukradkiem przy biurku pomiędzy kolejnymi klientami i telefonami. Inni pracownicy muszą radzić sobie w taki sam sposób. 
W godzinach popołudniowych chodzę do mieszkań klientów. Jeśli chcę wtedy jeść, muszę to robić podczas marszu na świeżym powietrzu.

Zastanawialiście się kiedyś, jak jedzą i załatwiają potrzeby fizjologiczne kierowcy miejskich autobusów?

16 maja 2017

Niewolnicy kredytów

Czytałem kiedyś oświadczenia majątkowe wyższych urzędników samorządowych w moim mieście. Moją uwagę szczególnie przykuł fakt, że ludzie mający 40-50 lat, zarabiający przez kilkanaście lat po 5.000-6.000 zł miesięcznie, mają niespłacone kredyty mieszkaniowe. Niektórym zostało do spłaty nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. 
Gdybym ja zarabiał 5.000 zł na miesiąc, to skakałbym z radości i przed 40-tką już dawno miałbym spłacony kredyt mieszkaniowy, poza tym jeździłbym porządnym samochodem. Nie wiem na co ci ludzie przeznaczają kasę, dzięki której mogliby już dawno cieszyć się wolnością od wszelkich kredytów.

Myślę sobie o przeciętnych polskich rodzinach, w których facet zarabia 2.000 zł, jego partnerka tyle samo. Mają dwoje dzieci i kredyt mieszkaniowy na 30 lat. Skończą go spłacać, gdy będą mieli prawie 60 lat. I w końcu będą mogli cieszyć się życiem.

30 kwietnia 2017

Dlaczego większość zawodów jest stricte męskich albo stricte kobiecych?

Pracuję w branży, która jest silnie sfeminizowana. A nawet bardzo silnie sfeminizowana, bo być może aż około 90% pracowników stanowią kobiety. Jest to dla mnie bardzo przykre, bo spędzanie codziennie 8 godzin wśród wśród plotek, intryg i dzielenia włosa na czworo nie jest zbyt przyjemne. Co nie znaczy, że miejsca pracy zdominowane przez mężczyzn są zdrowsze. Bo męskie zawody oznaczają niecenzuralne słowa prawie w każdym zdaniu, a czasami też olewanie wielu obowiązków zawodowych.

Niestety większość zawodów w Polsce jest stricte męskich albo stricte kobiecych. Weźmy za przykład sprzedawców, których w Polsce jest aż kilka milionów. Zdecydowaną większość stanowią kobiety, nieważne, czy dotyczy to sklepów odzieżowych, obuwniczych czy spożywczych.
Przykładem z drugiego bieguna są służby mundurowe. W naszym kraju ich funkcjonariuszy jest aż kilkaset tysięcy. Nieważne, czy chodzi o wojsko, policję czy straż graniczną. W każdej służbie zdecydowaną większość stanowią faceci.

Moim zdanie byłoby idealnie, gdyby zarówno ilość kobiet jak i mężczyzn w danej firmie czy urzędzie nie przekraczała 70%. Niestety bardzo rzadko się to zdarza..