16 maja 2017

Niewolnicy kredytów

Czytałem kiedyś oświadczenia majątkowe wyższych urzędników samorządowych w moim mieście. Moją uwagę szczególnie przykuł fakt, że ludzie mający 40-50 lat, zarabiający przez kilkanaście lat po 5.000-6.000 zł miesięcznie, mają niespłacone kredyty mieszkaniowe. Niektórym zostało do spłaty nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. 
Gdybym ja zarabiał 5.000 zł na miesiąc, to skakałbym z radości i przed 40-tką już dawno miałbym spłacony kredyt mieszkaniowy, poza tym jeździłbym porządnym samochodem. Nie wiem na co ci ludzie przeznaczają kasę, dzięki której mogliby już dawno cieszyć się wolnością od wszelkich kredytów.

Myślę sobie o przeciętnych polskich rodzinach, w których facet zarabia 2.000 zł, jego partnerka tyle samo. Mają dwoje dzieci i kredyt mieszkaniowy na 30 lat. Skończą go spłacać, gdy będą mieli prawie 60 lat. I w końcu będą mogli cieszyć się życiem.

30 kwietnia 2017

Dlaczego większość zawodów jest stricte męskich albo stricte kobiecych?

Pracuję w branży, która jest silnie sfeminizowana. A nawet bardzo silnie sfeminizowana, bo być może aż około 90% pracowników stanowią kobiety. Jest to dla mnie bardzo przykre, bo spędzanie codziennie 8 godzin wśród wśród plotek, intryg i dzielenia włosa na czworo nie jest zbyt przyjemne. Co nie znaczy, że miejsca pracy zdominowane przez mężczyzn są zdrowsze. Bo męskie zawody oznaczają niecenzuralne słowa prawie w każdym zdaniu, a czasami też olewanie wielu obowiązków zawodowych.

Niestety większość zawodów w Polsce jest stricte męskich albo stricte kobiecych. Weźmy za przykład sprzedawców, których w Polsce jest aż kilka milionów. Zdecydowaną większość stanowią kobiety, nieważne, czy dotyczy to sklepów odzieżowych, obuwniczych czy spożywczych.
Przykładem z drugiego bieguna są służby mundurowe. W naszym kraju ich funkcjonariuszy jest aż kilkaset tysięcy. Nieważne, czy chodzi o wojsko, policję czy straż graniczną. W każdej służbie zdecydowaną większość stanowią faceci.

Moim zdanie byłoby idealnie, gdyby zarówno ilość kobiet jak i mężczyzn w danej firmie czy urzędzie nie przekraczała 70%. Niestety bardzo rzadko się to zdarza..

17 kwietnia 2017

Spalone wiersze, skasowane posty, niewydane książki

Mimo że dzisiaj drugi dzień radosnych świąt i do tego wiosna, to naszedł mnie jakiś melancholijny nastrój. Może to przez pochmurną i deszczową pogodę za oknem, może dlatego że jutro muszę iść do pracy, a może taką już mam filozoficzną naturę.

Ostatnio nie mam weny do pisania wierszy. Nawet nie ostatnio, a od wielu miesięcy. Paradoksalnie myślę sobie, że to dobrze. Bo najwięcej wierszy pisałem, gdy byłem bardzo samotny. Płakałem i pisałem. Czasami nawet kilka wierszy dziennie. W ciągu jednego czarnego roku napisałem ich ponad sto.
Kiedy moje życie zmieniło się na lepsze, kiedy byłem spokojniejszy i może nawet szczęśliwy, wena zniknęła. Jakby ktoś ją uciął toporem. Od kilku lat piszę średnio kilka wierszy w roku.
Zupełnie inną kwestią jest warsztat pisarski. Jestem świadomy, że wiele moich wierszy było słabych albo nawet kiczowatych. Dlatego kiedyś z bólem serca i po męczącej selekcji spaliłem aż 70% moich wierszy. Nie zostawiłem żadnych kopii.

Zupełnie inaczej wygląda sprawa z postami na blogu. Z większości z nich jestem zadowolony. Gdybym musiał któreś usunąć, to byłoby ich kilka, a napisałem 186. Ale nie będę żadnego usuwał, bo są pod nimi komentarze. Wasze komentarze.
Jeśli chodzi o warsztat, to tematy postów i ich ogólny zarys wymyślam w najróżniejszych miejscach. Ale chyba najczęściej lubię je wymyślać, gdy idę. Nieważne, czy jest to leniwy spacer po lesie czy szybki marsz na zakupy przy ruchliwej ulicy.
Moje wpisy celowo są krótkie. Lubię rzucić jakiś temat i dać Wam możliwość własnej interpretacji oraz pole do dyskusji.

A co do książki, to który z blogerów nie marzy, by ją wydać. Ale marzenia a rzeczywistość to czasami dwie zupełnie inne sprawy.

9 kwietnia 2017

Internetowy terror posiadania dzieci

Nie, nie chodzi mi o partię rządzącą i jej program 500 plus mający zachęcać Polki i Polaków do tworzenia większej ilości dzieci. Nie chodzi mi nawet o konserwatywne ciotki i babcie wypytujące podczas każdych świąt i spotkań rodzinnych o to, kiedy w końcu weźmiecie ślub i będziecie mieli dzieci.

Mam na myśli głównie terror internetowy. Niektórym użytkownikom, a przede wszystkim użytkowniczkom po prostu odjebało. Po urodzeniu dzieci nagle jakby przestały istnieć. Zniknęło ich wykształcenie, ich praca zawodowa, ich pasje, ich znajomi. Liczą się tylko dzieci. Ich twarze na zdjęciach profilowych zastąpiły zdjęcia dzieci. Ich profile są ciągle zasypywane zdjęciami dzieci. Aż chce się wymiotować.

Rozumiem, że posiadanie dziecka to wielkie szczęście. Ogromne szczęście. Wiem to z własnego doświadczenia, bo kilka miesięcy temu po raz pierwszy zostałem ojcem. Oczywiście bycie ojcem a matką to dwa zupełnie inne stany świadomości. Ale myślę też o kobietach, które poroniły raz albo nawet kilka razy. Myślę też o parach, które starają się o poczęcie dziecka od kilkunastu miesięcy albo nawet kilku lat.
 

24 marca 2017

Jak program Rodzina 500 plus zmienił Polskę

Niedługo minie rok od wprowadzenia programu Rodzina 500 plus. Program ten zanim jeszcze zaczął obowiązywać spotkał się ze zmasowaną krytyką. Wielu ludzi mówiło, że pieniądze zamiast na dzieci będą marnowane na alkohol, papierosy i inne używki. Także na moim blogu temat ten wywołał ciekawą i gorącą dyskusję. A pisałem o tym już w styczniu 2016, czyli ponad 2 miesiące przed startem programu.

Jak kilkadziesiąt miliardów złotych na 500 plus zmieniło życie milionów polskich rodzin?
Diametralnie.
Część osób na pewno przepiła te pieniądze, część przepaliła, a część wydała na śmieciowe jedzenie.
Ale dzięki 500 zł tysiące polskich dzieci po raz pierwszy wyjechały na wakacje nad Bałtyk lub w Tatry. Tysiące polskich dzieci zaczęły dodatkowo chodzić na sztuki walki, pływalnię czy angielski.
Miliony polskich rodzin odzyskały godność. Przynajmniej w jakimś malutkim stopniu. Dlatego chyba warto było.

11 marca 2017

W życiu najważniejsze są kotwice

Dla mnie najważniejsze w życiu jest to, by mieć jak najwięcej kotwic. Gdyby nie kilka kotwic, już dawno bym poszedł na dno i udusił się mułem.
 
Czym są owe kotwice?
 
Jedną z najważniejszych kotwic są bliscy, dla których warto żyć. Mogą to być rodzice albo rodzeństwo, albo druga połowa, albo dzieci, albo inni krewni, albo przyjaciele lub dobrzy znajomi.
 
Bardzo ważną kotwicą jest też dom rodzinny w przypadku dzieci i gwarancja mieszkania w przypadku dorosłych. Z tą gwarancją mieszkania jest w Polsce bardzo słabo, bo miliony dorosłych rodaków mieszkają z rodzicami, albo wynajmują mieszkanie, albo kupują je na kredyt, który spłacają przez 30 lat.
 
Inna kotwica to stabilna i dobrze płatna praca, a jeśli przeciętnie płatna, to przynajmniej taka, do której chodzimy z chęcią i z której mamy chociaż trochę satysfakcji.
 
Myśląc o kotwicach nie można zapomnieć o pasjach. To one często nadają życiu sens. Czasami zdarza się, że jedyny sens. Wystarczy pomyśleć o kilku polskich świetnych himalaistach, którzy zginęli w górach. A należeli do absolutnej elity światowej i nie musieli już nic zdobywać ani czegokolwiek udowadniać.
Dla mnie pasjami są (chyba): pisanie tego blogu, czytanie książek, chodzenie po górach, poznawanie nowych miejsc, ogólnie pojęte chodzenie i obserwowanie oczami poetyckiej wyobraźni.
 
Ważne, by jedyną kotwicą nie była opieka nad kotem, picie zimnej wódki albo pielęgnacja drzewek owocowych.

2 marca 2017

4 lata blogu!

To już 4 lata. Ale ten czas zapierdala. Aż nie chce się w to wierzyć.
Bardzo lubię statystyki, dlatego przedstawię ich garść w telegraficznym skrócie, bo chciałbym skupić się na tym, co najważniejsze w życiu, czyli ne emocjach i uczuciach.

wyświetlenia- 105029

obserwatorzy- 54

posty- 182

komentarze- 4698

średnia ilość komentarzy przy poście- 26

Dziękuję Wam za te 4 lata. Za Wasze komentarze skłaniające do refleksji i wywołujące często ciekawe dyskusje. Dziękuję za wszystko.
Cieszę się, że mogłem poznać wiele wartościowych blogerek i blogerów i czytać dużo ciekawych blogów.
Najbardziej smuci mnie to, że kilka osób, które bardzo ceniłem, skończyło pisać swoje blogi. Popularne, a jednocześnie bardzo wartościowe i oryginalne blogi. A może to tylko przerwa? Kilkumiesięczna albo kilkuletnia..